„Wszystkim przedstawicielom państw akredytowanych w naszym kraju chciałbym złożyć najlepsze życzenia na rok 2009. Obyśmy wspólnie, bo kryzys dotyczy całego świata, ten kryzys przełamali, oby ten rok był spokojniejszy od poprzedniego. Oby mniej było wojen, a więcej współpracy, oby więcej było pomocy dla potrzebujących, a mniej wydatków na zbrojenia. To wszystko całemu światu jest bardzo potrzebne.
Odchodzący rok 2008 nie był rokiem łatwym. Mamy istotnie światowy kryzys finansowy, który przechodzi w kryzys ekonomiczny. Mieliśmy konflikt w Gruzji, który skupił na sobie uwagę świata, konflikt groźny. Kończy się dopiero, mam nadzieję w tej chwili, wojna w Strefie Gazy. To też wydarzenie, które musiało wzbudzić zaniepokojenie całego świata. Ginęli tam zupełnie niewinni ludzie, w tym kobiety i dzieci. Przed kilkoma godzinami zakończony został kryzys, który nie łączył się z przelewem krwi, ale który daje nam wszystkim bardzo wiele do myślenia, kryzys związany z dostarczaniem gazu na Ukrainę i do wielu państw europejskich. To wszystko zdarzenia, o których chciałbym dzisiaj powiedzieć, zmieniając dotychczasową konwencję, którą stosowałem już trzykrotnie, bo po raz czwarty mam zaszczyt i przyjemność spotkać się z Państwem. Konwencję, w myśl której omawiałem sytuację w poszczególnych regionach i relacje Polski z tymi regionami. O tym również będzie kilka słów, ale najpierw musimy się skupić na tym co koncentruje, i słusznie, uwagę, ale niestety i zaniepokojenie całego świata.
Mieliśmy konflikt w Gruzji. Nie wchodźmy dzisiaj ściśle w przyczyny tego konfliktu. Wiemy, że doszło do starć zbrojnych, wiemy, że doszło do wysiłków pokojowych, do wysiłku ze strony Polski i państw z nią zaprzyjaźnionych; chodzi o Ukrainę, o Litwę, Łotwę, Estonię. Była także interwencja Unii Europejskiej, był plan pokojowy pana prezydenta Sarkozy`ego. Plan, który został spełniony, ale jedynie w pewnej części istotnej, nie do końca.
Mieliśmy konflikt w Gazie, którego przyczyny Polska rozumie, ale z drugiej strony trzeba sobie zadać pytanie jak długo ludzie niewinni mają cierpieć ze względu na to, co czynią ci, którzy nie są ludźmi odpowiedzialnymi. Polska jest i pozostanie zdecydowanym przeciwnikiem terroryzmu. Polska będzie się angażować w walkę z terroryzmem i czyni to dzisiaj w pierwszym rzędzie w Afganistanie, choć nie tylko. Także w Czadzie, gdzie w dalszym ciągu sytuacja pozostawia bardzo wiele do życzenia, gdzie również giną niewinni ludzie. Trzeba sobie zadać pytanie, kiedy będzie pokój na Bliskim Wschodzie, bo czekamy na ten pokój od ponad czterdziestu jeden lat, w czerwcu miną czterdzieści dwa lata. On wymaga dobrej woli wszystkich stron konfliktu. Dobrej woli i często ofiar, ale nie ofiar w ludziach, tylko rezygnowania ze swoich celów, nawet jeżeli one subiektywnie są słuszne.
Sprawa konfliktu w Gruzji to sprawa suwerenności tych państw, które odzyskały niepodległość przed dwudziestu laty lub nawet później. To sprawa integralności terytorialnej tych państw. Polska stoi konsekwentnie na gruncie integralności terytorialnej Gruzji i jestem głęboko przekonany, że nie zmieni swojej opinii w tej sprawie. Na takim samym stanowisku stoi wspólnota europejska, ale to stanowisko, i mówię tu zupełnie jasno, powinno pociągać za sobą dużo więcej skutków praktycznych niż to się w rzeczywistości stało. Nie może być tak, że siła militarna decyduje o ustalonych dawno granicach. Tego rodzaju postępowanie może tylko prowadzić do pogłębienia konfliktów a nie ich rozwiązywania. Rola Unii Europejskiej powinna istotnie być większa, ale rola Unii Europejskiej powinna się też wiązać z umiejętnością działań zdecydowanych i z determinacją, często nawet z bardzo dużą determinacją. I to, co mówię, mówię nieprzypadkowo, bo ktoś z polityków Unii, a do nich należę, powinien to powiedzieć, i trzeba mieć odwagę to mówić. Powtarzam, ta determinacja jest potrzebna nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z parterem wpływowym i silnym. Niekiedy jej zabrakło.
Szanowni Państwo,
jak powiedział Ekscelencja, w zeszłym roku doszło do konstytucyjnej zmiany władzy w krajach tak ważnych jak Federacja Rosyjska, gdzie władzę przejął pan prezydent Dmitrij Miedwiediew oraz do wyborów w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie od dziś mamy nowego prezydenta. Polska chce patrzeć na te zmiany z nadzieją. Stany Zjednoczone pozostają naszym strategicznym sojusznikiem. Głęboko liczymy i pierwsze wystąpienie pana prezydenta Obamy na to wskazuje, że to, co zostało ustalone w okresie rządów pana prezydenta Georga W. Busha (korzystam z okazji, żeby przekazać mu wyrazy swojego uszanowania) będzie realizowane. To, co zostało podpisane w zeszłym roku, a mianowicie umowy w sprawie tarczy antyrakietowej z Republiką Czeską i z Polską, służy wyłącznie obronie przed terroryzmem. Żadnych innych celów tu nie ma i być nie może. Polska jest i będzie dalej zainteresowana tym rozwiązaniem, nie z powodów, które wiążą się z jakimikolwiek planami agresywnymi. Zresztą jasne jest, że Polska takowych nie ma.
Szanowni Państwo,
polityka polska w ciągu zeszłego roku wiązała się z podstawowym dla nas układem odniesienia, mianowicie z Unią Europejską po pierwsze i z Paktem Północnoatlantyckim po drugie. W Unii Europejskiej był to czas niezmiernie istotny. Przypominam, że pod koniec roku 2007 podpisano Traktat Lizboński. Wydawało się, że wkrótce wejdzie w życie. Gdyby snute wtedy plany zostały spełnione, od dwudziestu dni w Unii Europejskiej obowiązywałby nowy traktat. Nie jest tak i musimy przez sekundę zatrzymać się nad tym, dlaczego. Przyczyna podstawowa jest prosta i oczywista, i ona nie leży w Warszawie. To sprawa irlandzkiego referendum. W Republice Irlandzkiej (której chciałbym zresztą w tym miejscu przekazać swoje pozdrowienia) konstytucja wymaga referendum i w referendum tym większość opowiedziała się przeciwko traktowi. To święte prawo narodu irlandzkiego. Unia jest bowiem ścisłym związkiem państw i oparta jest na demokracji panującej w poszczególnych dwudziestu siedmiu krajach Unii. Naród irlandzki wypowiedział się zgodnie ze swymi prawami. Nie naszą sprawą jest wolę narodu irlandzkiego oceniać, i to jest podstawowa przyczyna, dla której traktat, ratyfikowany w moim kraju przez odpowiednie organy państwa, jak dotąd nie został podpisany przeze mnie, przez Prezydenta Rzeczpospolitej, który zgodnie z naszą Konstytucją jest niejako ostatnim ogniwem uprawnionym do ratyfikacji traktatów międzynarodowych. Polska, chcę to powtórzyć z całą mocą, nie będzie przeszkodą dla wejścia Traktatu Lizbońskiego w życie. Ale trzeba też pamiętać, że z punktu widzenia mojej ojczyzny rokowania toczone w pierwszej połowie 2007 roku, a w jakieś części także w drugiej połowie w Lizbonie, zakończyły się właściwie pełnym sukcesem. Niezależnie od tego trzeba powiedzieć, że traktat ten bardzo istotnie ogranicza zasadę jednomyślności. Na jej miejsce wchodzi zasada większości, która będzie miała inny charakter do roku 2014 i 2017, a inny później. To nowy, wielki eksperyment, ale proszę pamiętać, że jeżeli ten eksperyment został akceptowany, także i przez mój kraj, to tam gdzie zasada jednomyślności została zachowana, a jest kilka takich najważniejszych sfer, powinna ona być z pełną powagą respektowana. Irlandia jest jednym z dwudziestu siedmiu członków Unii i miała prawo podjąć tego rodzaju decyzję. Wiemy dziś, że w warunkach, w których Unia, a dokładnie Rada Europejska, przyjęła warunki rządu irlandzkiego, z czego się niezmiernie cieszymy, w Irlandii odbędzie się ponowne referendum, na jesieni tego roku. Jeżeli zakończy się ono sukcesem zwolenników Traktatu Lizbońskiego, to również i ja Traktat Lizboński podpiszę. Chciałem to raz jeszcze zadeklarować i wyjaśnić, dlaczego nie czynię tego teraz. Dlatego, że „nie” powiedziane przez Irlandię ma taką samą wagę jak „nie”, które teoretycznie mogło powiedzieć społeczeństwo, czy naród jednego z największych państw unijnych. Przypomnijmy sobie historię konstytucji europejskiej, gdzie „nie” padło w referendum francuskim i holenderskim. I każde z tych „nie” powinno być takie samo, nawet gdyby była to Republika Malty, mniejsza niż Irlandia, czy inne małe państwo europejskie. Tylko taka Unia ma szanse na rozwój, na sukces i na wspólne energiczne działania, które mogą uczynić z niej nie jeden kraj, nie federację, ale związek państw, który w określonych przypadkach występuje jako światowe supermocarstwo.
Szanowni Państwo,
ostatnie zdarzenia związane z kryzysem energetycznym wskazały na wagę tego problemu po raz kolejny. Myślę, że Unia Europejska będzie zdolna do podjęcia w tym roku bardzo energicznych decyzji związanych z dywersyfikacją dostaw gazu, z poszukiwaniem innych źródeł energii. Gaz i ropa są bowiem bardzo istotne. Bez nich współczesna cywilizacja funkcjonować nie może, ale gaz i ropa mogą być wyłącznie narzędziami gry gospodarczej, ekonomicznej. Są bardzo ważnymi towarami w dzisiejszym, zglobalizowanym świecie, niezmiernie istotnymi. I taka powinna być ich rola, rola ważnego towaru, ważnego surowca, a nie rola narzędzia polityki. To Polska odrzuca i będzie odrzucać. I tu również potrzebna jest energia i odwaga. Również w naszej polskiej polityce jest to absolutnie niezbędne.
Szanowni Państwo,
dla Polski istotne są relacje związane z państwami leżącymi na południowy - wschód od naszego kraju. Niezmiennie chcemy bliskich związków z Ukrainą, Gruzją, Azerbejdżanem. Chcieliśmy tym krajom w niełatwych dniach ubiegłego roku, szczególnie chodzi tu o Gruzję, a później Ukrainę, przekazać wyrazy naszej sympatii i przyjaźni, ale polityka owej przyjaźni i sympatii nie może być prowadzona przez Polskę samodzielnie. Prowadzimy ją razem z Litwą, a coraz częściej również z Łotwą i Estonią. To niezmiernie istotne. Istotna pozostaje Grupa Wyszehradzka. Współpraca z nią w ramach Unii dała już pewne istotne efekty, choćby w sprawach związanych z klimatem. Ekscelencja mówił o konferencji poznańskiej, która poprzedza kopenhaską. To można powiedzieć ta lepsza część naszego świata, lepsza jego strona. Mówiono, że konferencja poznańska może skończyć się fiaskiem. Nie było tego fiaska. Wierzmy głęboko w to, że i konferencja w Kopenhadze w tym roku zakończy się sukcesem. Polska niezwykle ceni sobie dobre stosunki z Republiką Federalną Niemiec, naszym największym sąsiadem na zachodzie, a także z Republiką Francuską, z Wielką Brytanią, z Włochami, z Hiszpanią. Te związki są dla nas bardzo istotne. Jestem głęboko przekonany, że różnice zdań związane przede wszystkim z historią, jeżeli chodzi o Republikę Federalną Niemiec zostaną rozwiązane w sensie uzgodnienia. Jestem osobiście bardzo zainteresowany jak najlepszymi stosunkami z Republiką Francuską i jej prezydentem, panem Nicolasem Sarkozym. To samo dotyczy innych dużych państw europejskich, ale trzeba też sobie jasno powiedzieć, że Unia Europejska musi się demokratyzować, że Unia Europejska nie może być republiką na poły arystokratyczną, Unia Europejska ma dwudziestu siedmiu członków, a nie trzech, pięciu, czy czasami sześciu. Mówię to z całą stanowczością, bo to jest warunek jej sukcesu. Raz jeszcze powtarzam, to jest warunek jej sukcesu. Opór przed tego rodzaju sytuacją narasta i będzie narastał, szczególnie jeżeli Traktat Lizboński, z jego zasadą większościową jako elementarną i podstawową, wejdzie w życie, a miejmy nadzieję, że wejdzie.
Polska jest tak samo jak dotychczas głęboko zainteresowana relacjami z państwami Bliskiego Wschodu. Chcielibyśmy podtrzymać bardzo dobre relacje z państwem Izrael. Chcemy też pokoju na Bliskim Wschodzie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni z Palestyną i pod tym względem jak sądzę nie będzie zmian. Chcemy mieć i mamy bardzo dobre stosunki z Egiptem. Zakończyła się nasza misja w Iraku, ale nie zmienia to faktu, że Polska była i jest zainteresowana tym krajem. Tak samo jak innymi krajami tego regionu, które odgrywają i odgrywać będą coraz większą rolę w skali Bliskiego Wschodu, a także w skali globalnej.
W dzisiejszym świecie olbrzymią rolę odgrywają państwa Azji. Chiny, dzisiaj światowe mocarstwo, podobnie Indie, Japonia, Korea, a także inne, Pakistan, który po procesie ciężkich przemian wchodzi w okres stabilizacji. Polska działa tutaj zarówno w ramach Unii Europejskiej jak i samodzielnie. Mamy nadzieję na poprawę relacji gospodarczych, ale mamy też nadzieję na to, że ten rejon będzie w coraz większym stopniu rejonem stabilizacji. Mam tu na myśli Afganistan, gdzie Polska jest głęboko zaangażowana w misję stabilizacyjną, która jest trudna i trudna pewnie będzie, ale która jest absolutnie konieczna. Myślę, że nasz kraj zaangażowany będzie nie tylko militarnie, ale w coraz większym stopniu także gospodarczo. Mówił Ekscelencja o tym, że wraz z bogaceniem się narodów powinny one pomagać innym. Polska jest krajem, który w ostatnich latach bogacił się szybko. Nie ominął nas kryzys, ale jestem głęboko przekonany, że proces wzrostu jest jedynie zahamowany, a nie wygaszony, że w Polsce ten rok też przyniesie wzrost, choć znacznie mniejszy. Jesteśmy więc państwem bogacącym się, korzystającym z dużej pomocy Unii Europejskiej, która stanowi jedno z kół zamachowych naszego rozwoju. Będziemy więc mogli w większym stopniu pomagać tym, którym dziś powodzi się dużo gorzej niż nam. Bardzo serdecznie rząd Rzeczpospolitej do tego zachęcam. To nie są kwoty, które są istotne z punktu widzenia takiego kraju jakim dzisiaj jest Polska. Myślę przede wszystkim o Afganistanie i o pomocy humanitarnej, cywilnej dla tego kraju, ale myślę także o wielu innych regionach światach, gdzie pomoc humanitarna jest niezmiernie istotna, także pomoc rozwojowa.
W tym miejscu, jak sądzę, trzeba powiedzieć kilka słów o Afryce. Gdy rozmawiałem z tymi politykami, których Afryka interesuje w bardzo dużym stopniu ze względu na interesy ich narodów, to wszyscy mówią zgodnie, że obserwujemy dziś pewien renesans Afryki. Ten kontynent, przeżywający przecież w ostatnich dziesięcioleciach niemało trudności, dziś staje się ponownie przedmiotem zainteresowania ze strony potężnych i bogatych państw. Ze strony Chińskiej Republiki Ludowej, ze strony najbogatszych państw arabskich takich jak Arabia Saudyjska na przykład, Katar czy Kuwejt, ze strony państw Unii Europejskiej. Unia Śródziemnomorska, chociaż nie obejmuje całej Afryki, jest tego najlepszym dowodem. To niewątpliwy sukces dyplomacji francuskiej. Miejmy nadzieję, że ta pomoc będzie pomocą dla rozwoju i stabilizacji. Część Afryki to państwa już dzisiaj ustabilizowane i rozwijające się. Chcielibyśmy, żeby ten proces coraz bardziej się poszerzał. Polska w miarę swoich sił i środków może brać w nim udział.
Szanowni Państwo,
problem, który dla Polski jest podstawowym punktem odniesienia, problem Unii Europejskiej, to także problem jej poszerzania. Są istotne sukcesy jeżeli chodzi o Bałkany. Chorwacja, jak sądzę, w krótkim czasie stanie się członkiem Unii Europejskiej. Już od marca roku 2007 kwestia Bałkanów stoi w Unii inaczej. Istnieje perspektywa, ale ta perspektywa musi obejmować nie tylko naszych słoweńskich przyjaciół, którzy dzisiaj są w Unii, nie tylko naszych przyjaciół z Chorwacji, którzy w Unii, jestem przekonany, wkrótce będę, ale także inne narody Bałkanów. Musimy pamiętać o Serbii, o trudnej sytuacji tego narodu, który przeżył wiele tragicznych lat, o Bośni i Hercegowinie, Macedonii i Albanii. To dwie drogi, to droga do NATO i droga do Unii. Sądzę, że na obydwu tych drogach państwa te w najbliższych latach odniosą sukcesy. Polska jest zainteresowana Bałkanami, ale nie może ona zrezygnować z idei poszerzania Unii i NATO także w innym kierunku: Ukrainy, Gruzji, w przyszłości, jeżeli taka będzie wola narodu azerskiego, także Azerbejdżanu. To ważny kierunek. Partnerstwo Wschodnie, inicjatywa Polski i Szwecji, jest niewątpliwym sukcesem. Obejmuje kraje także inne niż te, które wymieniłem, obejmuje Białoruś, Armenię na przykład. To sukces. Są pewne środki, na pewno znaczące, ale musimy pamiętać, że nie można ich zastępować półśrodkami, że narody, które wymieniłem, a w perspektywie sądzę, że także inne, muszą mieć europejską perspektywę i nie może być to perspektywa lat trzydziestu czy czterdziestu, bo co będzie za lat trzydzieści czy czterdzieści nikt z nas nie wie, i nikt rozsądny nie będzie tutaj, jak sądzę, wygłaszał stanowczych sądów. To musi być perspektywa czasem kilkunastu lat, czasem nawet nieco więcej, ale perspektywa realna. Nie sądzę żebyśmy mogli zejść z tej drogi, nie sądzę, żeby było dobre byśmy z tej drogi schodzili. Powtarzam, jesteśmy za przynależnością państw bałkańskich do Unii Europejskiej i NATO, ale myślimy także o innych krajach. Myślimy też o pogłębianiu współpracy w szczególności w sferze energetycznej nie tylko z krajami przeze mnie przed chwilą wymienionymi, ale także z Kazachstanem, Turkmenistanem, być może Uzbekistanem. Wszystkie te kraje są z tego punktu widzenia niezwykle istotne. Szczególnie, jeżeli wziąć pod uwagę te zagrożenia, z którymi zetknęliśmy w ostatnich dniach, ale sprawa stabilizacji na Bliskim Wschodzie również jest bardzo ściśle związana z problem gazu i ropy naftowej.
Szanowni Państwo, stabilizacja jest nam potrzebna w skali globalnej, pokój jest nam potrzebny w skali globalnej, bo bez tego nie ustabilizujemy też rynku, który może zagwarantować światu przewidywalny i spokojny rozwój. Sytuacja, w której baryłka ropy kosztuje najpierw sto czterdzieści dolarów, żeby po krótkim, niezauważalnym prawie w historii czasie, kosztować dolarów trzydzieści osiem, jest sytuacją, która nikomu i niczemu nic dobrego nie wróży. Trzeba angażować się w zmianę tej sytuacji, a ta zmiana jest bardzo ściśle związana ze stabilizacją na Bliskim Wschodzie. Mówiłem o tym na początku wystąpienia, ale celowo do tego chciałem wrócić.
Wśród państw, których znaczenie rośnie z roku na rok są też państwa Ameryki Łacińskiej, w szczególności Brazylia, ale nie tylko ona. Wiemy, że ten kontynent się rozwija. Chcemy dobrych, bilateralnych stosunków, chcemy poszerzania stosunków gospodarczych. Żywimy do narodów Ameryki Łacińskiej wielką sympatię i szacunek. Myślę, że rok 2009 da tutaj szansę na energiczny rozwój tych stosunków. Drodzy Państwo, sądzę, że rok 2009 przede wszystkim będzie jednak rokiem solidarnej walki z kryzysem, będzie rokiem, w którym powstanie perspektywa zakończenia tego trudnego okresu, chociaż on sam na pewno się jeszcze nie zakończy, myślę, że będzie rokiem porozumienia w trudnych sprawach dotyczących klimatu. Powtarzam, trudnych, a nawet bardzo trudnych. Myślę, że będzie rokiem nowej dynamiki ze strony największego mocarstwa świata - Stanów Zjednoczonych, chociaż dynamika ostatnich lat nie powinna być przedmiotem takiej krytyki, która dzisiaj jest modna. I w końcu mam nadzieję, że jeżeli będziemy liczyli ofiary konfliktów zbrojnych na koniec tego roku, to będzie ich nieporównanie mniej niż w roku 2008.
Dziękuję bardzo, życzę raz jeszcze wszystkim przedstawicielom państw i narodów, którzy są akredytowani w Polsce wszystkiego najlepszego”.