Wywiad Podsekretarza Stanu Mariusza Handzlika ukazał się w MAGYAR NEMZET 23 marca 2010 roku.
XXI wiek jest, jak dotychczas, historią sukcesu dla Polski. Podczas gdy Polska widocznie wzmocniła się gospodarczo i politycznie oraz zyskała autorytet na kontynencie, na Węgrzech nasilały się odwrotne tendencje. Czemu zawdzięcza Polska poważny sukces, który odniosła w bliskiej przeszłości?
Mariusz Handzlik: Przyczyn osiągnięcia przez Polskę aktualnej pozycji można upatrywać w kilku źródłach. Na pierwszym miejscu wymieniłbym przemianę duchową Polaków, którzy po 1980 r. rozpoczęli proces odnowy narodowej i państwowej, rozpoczęty jeszcze przez papieża Jana Pawła II podczas jego pielgrzymek do zniewolonej Ojczyzny. Dzięki tej sile duchowej Polacy dokonali rzeczy niemożliwej – bezkrwawo obalili komunizm, zniewalający Europę przez 45 lat. Należy też pamiętać, iż w swoim zrywie nie byliśmy sami – pamiętamy o poparciu Węgrów dla „Solidarności” i wspólnym zwycięstwie w rewolucji Jesieni Ludów 1989 roku.
Polska bardzo dobrze wykorzystała atut swojego położenia geopolitycznego. Razem z Węgrami wstąpiliśmy do NATO i Unii Europejskiej. Polska, m.in. dzięki poparciu Stanów Zjednoczonych i Niemiec, jeszcze na początku transformacji, uzyskała pięćdziesięcioprocentową redukcję i rozłożenie długów z czasów komunizmu, co pozwoliło nam ostatecznie je spłacić w ubiegłym roku.
Jedną z przyczyn sukcesów Polski w XXI wieku było odejście od postkomunistycznego liberalizmu, który Polacy odrzucili w 2005 roku i miejmy nadzieję, że odrzucać będą także w następnych wyborach. Silnym impulsem wzmacniającym politykę solidarności z najsłabszymi było wejście do Unii Europejskiej w 2004 roku. Szczególnie dopłaty dla rolnictwa i dla najuboższych regionów wzmocnione polityką rządu po 2005 roku sprawiły, że procesy modernizacji Polski nabrały przyspieszenia od dołu drabiny społecznej. Jednoczesna zdecydowana walka z korupcją a zwłaszcza mechanizmami podtrzymywania struktur uwłaszczonej nomenklatury z budżetu państwa sprawiła, że gospodarka wyzwoliła się z renty korupcyjnej. Dodatkowym czynnikiem nowej dynamiki było obniżenie podatków i innych świadczeń oraz wprowadzenie elementów polityki prorodzinnej. Jeszcze przed kryzysem zreformowaliśmy też nadzór bankowy. Mimo zmiany rządów, jednoznacznie prospołeczna większość opinii publicznej uniemożliwiała jak dotychczas odejście do takiej polityki. W rezultacie, Polska jako jedyny kraj w Europie przeszła przez kryzys bez recesji.
Polscy politycy pełnią ważne funkcje w Unii Europejskiej, a inicjatywy i głos Warszawy liczą się coraz bardziej w Europie. Czy można powiedzieć, że punkt ciężkości Unii powoli przesuwa się na wschód?
Nie można jednoznacznie stwierdzić, że punkt ciężkości UE powinien być na wschodzie, zachodzie czy południu. Choć UE jest związkiem podmiotowo niezależnych państw, mających także swoje odrębne interesy, może jednak działać w najważniejszych wspólnych obszarach. Takim obszarem według mnie jest dość szeroko pojmowane bezpieczeństwo Europy, tak w wymiarze energetycznym, ekonomicznym jak i polityczno – wojskowym. Stąd też Polska wielokrotnie zwracała uwagę na konieczność konkretnych działań wspólnoty euroatlantyckiej.
Lech Kaczyński, Prezydent Rzeczypospolitej, rozpoczął proces upodmiotowienia naszej polityki w UE. Potencjał Polski oraz państw naszego regionu, choćby Grupy Wyszehradzkiej, powinien nam dawać o wiele większy wpływ na kierunek działania UE. Dostrzegamy, iż Europa nie kończy się na Bugu, dostrzegamy zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego UE, widzimy potrzebę wzmocnienia polityki spójności i polityk strukturalnych. Także podczas negocjacji Traktatu z Lizbony Prezydent RP podjął wszelkie działania, aby nasze państwa jak najdłużej miały większy wpływ na proces prawotwórczy UE. Myślę, że dzięki takiej postawie oraz nieformalnej koalicji, szczególnie z Litwą i Czechami, ale równie często z Węgrami, na forum UE, udało nam się skupić grupę państw, z którą pozostali członkowie UE muszą się teraz liczyć. To zbudowało prestiż mojego kraju, ale także państw naszego regionu, które – jeśli będą występować wspólnie – mogą jeszcze wiele osiągnąć w UE i NATO.
Często zdaje się, że przyjaźń i kooperacja polsko-węgierska w polityce funkcjonuje tylko na poziomie słów. Są składane obietnice tworzenia partnerstwa strategicznego, ale rzadko dochodzi do realizacji czegokolwiek. W jakich zakresach widzi Pan szansę na zacieśnienie współpracy?
Współpraca Polski i Węgier, poprzez ich dotychczasową wspólną historię może być nowym zjawiskiem w UE i NATO. Powinniśmy ściślej współpracować w kluczowych kwestiach jak bezpieczeństwo energetyczne Europy, Nowa Koncepcja Strategiczna NATO, Pakiet Energetyczno-Klimatyczny. Wiele uwagi możemy poświęcić zacieśnieniu współpracy w kwestiach budżetu UE czy promocji demokracji i praw człowieka u naszych wschodnich sąsiadów. Nie możemy także zapominać o Ukrainie i Gruzji, które potrzebują wsparcia Europy w procesie reform polityczno – gospodarczych. Kwestia Bałkanów, które już otrzymały perspektywę członkostwa w UE, wciąż musi być przedmiotem szczególnej uwagi Europy. Polska i Węgry, posiadające duże doświadczenie w dziedzinie transformacji ustrojowej, mogą i powinny się nim dzielić.
W kwestiach infrastruktury na pierwszy plan wysuwa się Środkowoeuropejski Korytarz Transportowy, którego zadaniem jest połączenie drogowe i kolejowe od Morza Bałtyckiego do Adriatyku. Jeszcze większe znaczenie dla naszego regionu i całej Europy może mieć współpraca na rzecz komplementarnych projektów budowy szlaków transportowych ropy naftowej jak rurociąg Odessa-Brody oraz gazu ziemnego jak gazociąg Nabucco. Zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego naszych państw będzie mieć budowa interkonektorów, które pozwolą na wymianę surowców energetycznych i energii.
Powinniśmy na forum Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej ściśle współpracować na rzecz przyjmowania korzystnych dla naszego regionu rozstrzygnięć budżetowo – finansowych.
Polska ostatnio wystąpiła zdecydowanie w obronie polskiej mniejszości na Białorusi. Czy widzi Pan szansę na współpracę w kwestiach dot. mniejszości między Warszawą a zmagającymi się z podobnymi problemami Węgrami?
Myślę, że problemy narodowościowe występujące w naszej części Europy są dziedzictwem historii naszego kontynentu, historii której korzenie sięgają wiele lat wstecz i związane są z wyniszczającymi wojnami, przesiedleniami, narzucanymi z zewnątrz zmianami granic. W tej dziedzinie doświadczenie Węgier jest podobne do polskiego. Oba nasze państwa, które uratowały Europę przed komunizmem zostały następnie osamotnione przez państwa europejskie. Węgrzy na mocy Traktatu z Trianon w 1920 r. utracili znaczną część terytorium, Polska w 1945 roku straciła swoje ziemie na wschodzie. Jednak w dzisiejszej Europie, granice są nienaruszalne i nie powinniśmy ich w jakikolwiek sposób kwestionować. Domagać się możemy, i powinniśmy, przestrzegania praw mniejszości narodowych i zapewnienia im możliwości rozwoju i kultywowania języka i tradycji narodowych. Nasze kraje, jako członkowie Unii Europejskiej, NATO oraz Rady Europy muszą realizować zasady demokratycznego państwa prawa jak i pokojowego współistnienia i rozwiązywania wzajemnych problemów w duchu zrozumienia i współpracy.
Sytuacja polskiej mniejszości na Białorusi budzi od lat nasze szczególne zaniepokojenie. W stosunku do przedstawicieli polskiej mniejszości władze białoruskie nie przestrzegają standardów praw człowieka. Polacy poddawani są różnym formom represji i zastraszania m.in. kary aresztu, wytaczanie fikcyjnych oskarżeń, uciążliwe inwigilacje, pogróżki wobec działaczy i ich rodzin, częste przesłuchania.
To co dotyka Polaków na Białorusi, nie wynika z ich przynależności do określonej grupy etnicznej czy też religijnej, ale z faktu, że udało im się stworzyć niezależną organizację, która prężnie działa pomimo szykan ze strony władz.
Mimo takich problemów myślę, że państwa naszego regionu mają olbrzymi potencjał, nie tylko polityczny, ale też społeczny czy gospodarczy, który powinien zostać należycie wykorzystany, szczególnie w budowaniu ich silnej pozycji w Europie. Dla osiągnięcia tego celu nasze państwa muszą zbudować dialog polityczny oparty na prawdzie historycznej i przestrzeganiu ciążących na nich zobowiązań.