Menu rozwijane

03 marca 2010

(…) Polska, Rzeczpospolita, nasze państwo, ale także państwo w ogóle, bo wiele problemów nie dotyczy tylko naszego kraju, jest dzisiaj istotnie wyzwaniem. Ja chciałbym zacząć od tego, że gdy przed dwudziestu laty w Polsce upadał komunizm swoista reakcja anty-etatystyczna była rzeczą naturalną. Można powiedzieć, że mieliśmy dwa typy reakcji anty-etatystycznej: reakcję o charakterze liberalnym przede wszystkim w sferze gospodarki i tą też można było zrozumieć, i reakcję anty-etatystyczną jeżeli idzie o uprawnienie państwa, o relacje między zadaniami państwa a obywatelami, grupami obywateli, i między państwem a obywatelem. Ja przypominam, że kiedy na przykład w roku 1990 tworzono pierwszą ustawę o policji, to już nie mówiąc o tym, że nie udało się wrócić do przedwojennej nazwy, do dziś zresztą -„Policja Państwowa” – to poważnie zupełnie rozpatrywano tego rodzaju rozwiązania w ramach których policjant nie miałby prawa wylegitymować obywatela na ulicy. Powtarzam było to brane pod uwagę z pełną powagą no bo przecież policja jest opresorem, państwo jest opresorem, zdobyliśmy wolność, a więc opresję należy zlikwidować. To, że w tamtym czasie opresorem dla jednego obywatela dużo częściej był inny obywatel nieprzestrzegający prawa to tego starano się nie zauważyć. Ten stan rzeczy utrzymywał się przez wiele lat. Oczywiście ja w tej chwili mówię o pewnym projekcie, bo ostatecznie tego rodzaju rozwiązanie nie zostało przyjęte, podaję to jako skrajny przykład, ale sama ideologia w ramach której czym mniej gdziekolwiek państwa tym lepiej, pozostała. I powtarzam, w pewnym zakresie miała charakter naturalny, miała charakter normalnej intelektualnej reakcji na to czym było państwo komunistyczne wszechogarniające, totalitarne, chociaż ten polski totalitaryzm był bardzo mocno dziurawy i pod koniec nawet już trudno o nim mówić, pod koniec okresu komunizmu.

Tyle tylko, że co ciągle przypominam, od chwili gdy upadł komunizm minął mniej więcej taki sam czas, różnica obejmuje dzisiaj już tylko miesiące pojedyncze, jak między ukształtowaniem się ostatecznym wolnej Rzeczpospolitej w roku 1918 a pierwszym września roku 1939, to jest prawie tyle samo przy czym, ja dla siebie prywatnie zawsze liczę czas wolnej Polski od dwunastego września, nie od czwartego czerwca i mimo wszystko w istocie ten czas już prawie dobiegł końca. A więc dawno już powinien minąć okres reakcji, którą można określić jako wstępną. I wtedy zresztą byli ludzie, którzy temu trendowi się nie poddali. Było ich wcale nie tak mało. No, ale dominować na scenie w tamtych warunkach nie mogli.

 

Dzisiaj myślę, jesteśmy w okresie gdy o państwie można już rozmawiać bez żadnych dogmatów. Totalitaryzm nam nie grozi, państwo, najdelikatniej mówiąc, nie jest wszechmocne. Powstaje pytanie czy istotnie państwo czym słabsze tym lepsze, czym go mniej tym lepiej dla obywateli. Otóż ja chciałbym postawić tezę generalną, że tak nie jest. Dlaczego? Po pierwsze ze względów o charakterze związanym z zapewnieniem elementarnych wartości dla obywatela. Jakie to są wartości: bezpieczeństwo, w tym przede wszystkim bezpieczeństwo osobiste. Po drugie dlatego, że jak wykazał czas, państwo jest jednak w miarę najbardziej sprawnym, mówię w miarę, organizatorom solidarności społecznej. Solidarności społecznej przez co rozumiem przede wszystkim instytucje związane z bezpieczeństwem w innym tego słowa znaczeniu a mianowicie z bezpieczeństwem o charakterze socjalnym najszerzej pojętym. Po trzecie także dlatego, że okres w którym żyjemy, wbrew temu co niektórzy mówili, bynajmniej nie jest okresem postpolitycznym. Na świecie w dalszym ciągu trwa gra, i to gra na wielką skalę, między poszczególnymi krajami reprezentowanymi przez ich państwa o wpływy, o znaczenie, o dostęp do określonych dóbr. Stosunki międzynarodowe, zacytuję tutaj Bronisława Geremka, w dalszym ciągu mają charakter konkurencyjny, także wewnątrz Unii Europejskiej. Kto, dalej cytując tego nieżyjącego już polityka i uczonego, tego nie rozumie, ten nie rozumie w ogóle dzisiejszej rzeczywistości. A więc także i nasz kraj potrzebuje państwa jako organizacji, która jest w stanie występować jako sprawny, aktywny podmiot w sferze międzynarodowej.

I w końcu jest rzecz najbardziej kontrowersyjna, a mianowicie rola inna niż czysto regulacyjna państwa w gospodarce. Bo roli regulacyjnej w pewnym zakresie nie kwestionują nawet liberałowie. Wolny rynek w ogóle może funkcjonować tylko i wyłącznie wtedy kiedy działa w ramach określonych reguł prawnych. W przeciwnym razie zmienia się w chaos, olbrzymią rolę zaczyna odgrywać przemoc.

To się wiąże z pierwszą funkcją państwa o której mówiłem. Według niektórych obliczeń, moim zdaniem przesadnych, bo tutej służby policyjne mają z natury skłonność do przesady, zdecydowanie ponad połowa drobnych przedsiębiorców, w szczególności pewnego typu takich, którzy prowadzili sklep, restaurację, hurtownię była tej przemocy poddana, była zmuszona do płacenia niejako podatku przestępcom. Ten stan utrzymywał się przez całe lata dziewięćdziesiąte, później przygasł. Są w tej chwili pewne symptomy odradzania się tego zjawiska.

A więc kolejną, jakby niekwestionowaną funkcją państwa jest ochrona wolnej konkurencji. Ale powstaje pytanie czy funkcja państwa może się do tego sprowadzać. I to są w istocie dwa problemy.
Pierwszy to jest problem tego czy ktoś poza państwem jest w stanie przeprowadzić wielkie przedsięwzięcia o charakterze infrastrukturalnym. Można postawić tezę, że teoretycznie tak. W praktyce jeśli idzie o Polskę końca pierwszego dziesięciolecia dwudziestego pierwszego wieku: nie. Inną sprawą jest to, że nasze państwo odniosło tutaj jak dotąd porażkę. To jest porażka bodajże najbardziej spektakularna, albo jedna z najbardziej spektakularnych w ciągu ostatnich dwudziestu lat. A więc niezależnie od tego, nikt inny autostrad i innych elementów infrastruktury nie zbuduje. I to jest problem pierwszy. I problem drugi to jest problem związany z własnością państwową w gospodarce. Dzisiaj jeszcze utrzymuje się w dużym zakresie specyficzny sposób myślenia, który był bardzo mocno wdrukowany w szczególności w umysły tych, którzy studiowali w odpowiednich okresach, także na polskich uczelniach. Że własność państwowa, ja mówię tutaj o własności przemysłowej, handlowej, krótko mówiąc o życiu gospodarczym, z istoty rzeczy jest nieefektywna. Ja nie zamierzam rozstrzygać odpowiedzi na pytanie czy tak być musi, chociaż zdrowy rozsądek nakazuje sądzić, że nie, choćby z tego powodu, że wielkie korporacje nie są przecież przedmiotem indywidualnej własności więc mówienie, że one funkcjonują na zasadzie dbałości o interesy przez konkretnego właściciela jest co najwyżej daleko posuniętą przenośnią. W istocie decydują menadżerowie, którzy stworzyli dzisiaj odrębną grupę opozycji społecznej, nieporównanie silniejszej od nawet średnich właścicieli. Powtarzam nieporównanie silniejszej od średnich właścicieli, także w sensie dochodowym. Tyle tylko, że te dochody formalnie nie mają charakteru dochodów pochodzących z kapitału. Po części mają, ale w duże części także nie.

 

Ale idzie tutaj jeszcze o inny problem: o wycofanie się państwa z pewnych dziedzin o charakterze strategicznym w naszej sytuacji, konkretnej, dwudziestego pierwszego wieku. Idzie mi tutaj o takie gałęzie naszej gospodarki jak energetyka, a w szczególności elektroenergetyka, jak w dużym zakresie górnictwo, jest możliwe ze względów związanych z zewnętrzną funkcją państwa. Trzeba zapytać: jeżeli oddać, to komu? No i tutaj odpowiedź nasuwa się prawie sama, bo chętni pochodzą na ogół z tych państw, które mają pewne ambicje jeśli chodzi o zdobycie szczególnych wpływów na terenie Polski. I nawet trzeba powiedzieć, że z ich punktu widzenia jest to myślenie racjonalne. Ono jest groźne z polskiego punktu widzenia. I to choćby powinno hamować przed nadmiernymi apetytami jeżeli idzie o prywatyzację w tym zakresie. Bo może to doprowadzić do nie tyle utraty suwerenności w sensie formalnym, ale do uczynienia z Polski, w stopniu jeszcze większym niż jest to w tej chwili, znacznie większym, sfery wpływu innych państw. Mam tu na myśli przede wszystkim dwa państwa, bo na ogół się mówi tylko o jednym. W istocie idzie o dwóch naszych sąsiadów, a nie jednego. Tak więc istnieją przesłanki o charakterze strategiczno-politycznym dla utrzymania nie tylko w sferze czystej infrastruktury, roli państwa.

A jest jeszcze jeden argument, na który zwrócił uwagę, i to pewnie wiecie państwo lepiej ode mnie, profesor Fukuyama. Nie w swojej słynnej książce, która dała mu sławę na cały świat, chociaż zawierała tezy, jak się okazuje wysoce dyskusujne. Czasem tak na świecie jest, że napisze się złe proroctwo, fałszywe i w oparciu o to ma się ogólnoświatową sławę, ale w kolejnej książce nastąpiło już pewne wycofanie, a między innymi stwierdzenie, że państwo jako wydmuszka pozbawione bazy jest po prostu z natury zbyt słabe. Całkowicie podzielam ten pogląd. Niezależny od wszystkich patologii, od tego, że w tym czy innym przypadku idzie o tę sferę gospodarki państwowej, jest sferą specyficznej gry, interesów, poprzez umieszczanie odpowiednich osób w radach nadzorczych, i że pewnie tej reguły się do końca usunąć się nie da. Znaczy jest ona w każdym bądź razie trudna do całkowitej likwidacji. Można ją co najwyżej ograniczyć i trzeba to jak najenergiczniej czynić. Ale w interesie wszystkich Polek i Polaków jest istotne aby państwo w tych dziedzinach także swoje wpływy zachowało. Oczywiście to nie oznacza, że muszą to być stuprocentowe pakiety, że nie można się posłużyć giełdą i tak dalej. Znaczy choćby w celu zdobycia środków na modernizację. Czy to o czym mówię to jest koncepcja państwa nowoczesnego? Tak. Tak, to jest koncepcja państwa nowoczesnego, ale po wielu latach doświadczeń triumfującego począwszy od lat osiemdziesiątych liberalizmu. Bo jeżeli ktoś uważa, że jest nowoczesny ponieważ reprezentuje koncepcję sprzed dwudziestu lat, usiłuje wdrażać często w sposób modelowy, a czyste modele rzadko kiedy się sprawdzają w praktyce, to jego nowoczesność jest nowoczesnością pozorną. Ta nowoczesność owszem, w cudzysłowie, może służyć określonym interesom. Są być może grupy społeczne, którym państwo jest niepotrzebne, jest przeszkodą dlatego żeby w sposób niekontrolowany się bogacić.

 

Chodzi o bezpieczeństwo. Oni są w stanie sobie sami zapewnić i to pod każdym względem oczywiście, na zasadach komercyjnych i w sensie socjalnym, w sensie osobistym. Jeżeli idzie o inne funkcje państwa, one się wiążą z niepotrzebnymi z ich punktu widzenia zobowiązaniami, ale to jest bardzo zdecydowana mniejszość. Powtarzam bardzo zdecydowana mniejszość.

Dla przytłaczającej większości Polaków państwo jest wartością, które dodatkowo ma jeszcze jedną zaletę. Jedną zaletą, o której się mówi bardzo rzadko, a mianowicie chociaż kontrola obywateli nad państwem jest dalece niedoskonała to jednak jest. Jest powtarzalny akt elekcji, z którego wyłania się władzę czyli tych, którzy mają prawo do decydowania. Otóż w innych strukturach gdzie decyduje własność ten mechanizm nie występuje. I to jest różnica dość zasadnicza. Żeby było jasne, mówiąc o państwie nowoczesnym mam na myśli zarówno władzę rządową, oczywiście ustawodawczą i wykonawczą więc mówię to w nie potocznym tego słowa znaczeniu, jak i władzę samorządową. W moim najgłębszym przekonaniu samorząd terytorialny jest formą realizowania zadań państwa na zasadach demokratycznych. Nie ma tutaj jakiegokolwiek przeciwstawienia. Podział kompetencji jest sprawą zależną od czasu, okoliczności, wydolności, równomierności rozwoju i tak dalej i tak dalej. Oczywiście o państwie jako wyzwaniu można także mówić z punktu widzenia różnego rodzaju wartości, jak chociażby równe szanse. Można być zwolennikiem społeczeństwa równych szans bądź nie wyznawać tego rodzaju przekonania. Ja nie kryję, że ja tego rodzaju pogląd wyznaję. A że tak, to z tego punktu widzenia dwie podstawowe wartości: zdrowie i edukacja muszą mieć silny co najmniej związek z państwem, bo inaczej o równych szansach nie ma mowy, o ich wyrównywaniu. I w końcu państwo jako całość. W tym przypadku nie władze samorządowe, a władza centralna jest w stanie, w prawdzie w ograniczonym zakresie, prowadzić politykę wyrównywania szans ze względu na inne kryterium. Kryterium geograficzne. Wielkie miasta – mniejsze ośrodki, wieś – miasto. Poszczególne regiony kraju. To jest w Polsce wielki problem szczególnie w tych warunkach, w których lansuje się koncepcję oparcia rozwoju naszego kraju wyłącznie o wielkie metropolie. Czyli z góry się jakby zakłada, że następować będzie pogłębiające się zróżnicowanie między miastem dużym a mniejszym, między miastem a wsią i między poszczególnymi regionami kraju. Moim zdaniem jest to koncepcja aksjologicznie fałszywa. Jest to także koncepcja pragmatycznie fałszywa, ale o tym już może innym razem.

Tak więc podsumowując. Państwo jest instytucją potrzebną. Państwo jest wyzwaniem, bo przeszło ciężki okres. Ciężki także w sensie debaty na jego temat, głoszonych poglądów. I państwo nowoczesne to nie jest państwo, którego podstawową cechą jest bezsilność, jak niektórzy usiłują sądzić. Owszem, określenie „państwo ograniczone” jest słuszne jeżeli za płaszczyznę porównania uznamy rzeczywistość lat osiemdziesiątych, siedemdziesiątych, w ogóle to co spotkało nas przez czterdzieści kilka lat. A także no pewne ekscesy tak zwanego państwa dobrobytu, znaczy mówię o krajach, które miały inna niż Polska historię, i które w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych osiągnęły taki stopień zdolności do redystrybucji dochodu narodowego, że przekracza on granice i rozsądku, w sensie aksjologicznym, i możliwości. To z resztą doprowadziło do ciężkiego kryzysu tej formy. I tutaj też możemy mówić o państwie wszechmocnym. Słynne, posługuję się anegdotką oczywiście, baseny gdzie były wyraźne strzałki w którą stronę wolno płynąć, a w której nie wolno. Mówimy o kraju nieodległym od Polski. Są może powtarzam śmiesznym, ale dobrym tego przykładem. To też był eksces intensywny można powiedzieć. Tyle tylko, że ten czas mamy już za sobą. Potrzebna jest synteza i równowaga. A szczególnie w kraju, który nie ma szans na to żeby jego firmy o charakterze prywatnym były potęgami w skali europejskiej lub nawet regionalnej w Europie Centralnej, Wschodniej. Jeżeli idzie o kraj, w którym w dalszym ciągu problemy związane z różnego rodzaju nieprawidłowościami w funkcjonowaniu społeczeństwa są bardzo daleko idące. Jeżeli chodzi o kraj, w którym margines ubóstwa i wykluczenia społecznego w dalszym ciągu jest szeroki chociaż jest znacznie węższy niż przed laty. To wszystko stawia nas przed istotnie nowym wyzwaniem i przed koniecznością zbudowania ideologii nowoczesnego państwa. Taką ideologię usiłowano tworzyć w okresie międzywojennym, ale w innej płaszczyźnie. Wtedy padało pytanie: państwo czy naród? Dzisiaj nie stoimy na szczęście przed tego rodzaju problemem. Na szczęście i na nieszczęście oczywiście, bo przecież wiemy wszyscy jak do tego doszło. Wynikało to ze strasznej tragedii, ale tak jest. Zmian, utraty znacznej części terytoriów, no przecież nie musimy sobie tego tłumaczyć, ale tego przeciwstawienia nie ma. Jest inne przeciwstawienie. Państwo jako demokratyczna instytucja kontrolowana przez obywateli, która realizuje pewną grupę celów lub państwo, którego podstawową zaletą jest słabość i bezsilność. Ale ta bezsilność zawsze w innym stopniu dotyka najsilniejszych grup społecznych, a w innym słabszych. I z tego też trzeba sobie zdawać sprawę kiedy rozmawiamy o państwie. Państwo nasze co chwilę dzisiaj demonstruje całkowitą bezsilność wobec tych, których miejsce w hierarchii społecznej jest bardzo wysokie i którzy nie przeciwstawiają się podstawowym trendom: poprawnemu myśleniu. I co chwila okazuje się, nawet nadmiernie silne wobec tych, którzy sami są słabi.

Na ten aspekt też bym chciał zwrócić uwagę. A w ogóle problem, który panie i panowie dziś poruszycie ma charakter wieloaspektowy. Życzę więc owocnej, interesującej i z istoty nieco rozstrzelonej dyskusji. Ona taka musi być żeby przynieść rezultaty. Nie ma bowiem tutaj jednego klucza, kluczy jest wiele. Dziękuję bardzo.