Menu rozwijane

08 lutego 2026

 

Organizatorzy i Uczestnicy

                                                                                   obchodów 75. rocznicy śmierci

                                                                                   majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”

                                                                                   w Warszawie

 

Szanowni Państwo,

jedną z cech prawdziwych bohaterów narodowych jest to, że za sprawą otaczającej ich legendy służą Ojczyźnie nawet po śmierci. Dziś mija 75 lat od dnia, gdy kula z pistoletu komunistycznego kata zakończyła wypełniony bojowaniem „byt podniebny” majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Jego męstwo i wytrwałość, duma i honor, umiejętności oficera i konspiratora pozostają przedmiotem niezmiennego podziwu.

Z satysfakcją myślę o przełamaniu długoletniej oszczerczej propagandy wymierzonej w dobre imię Żołnierzy Niezłomnych – w tym majora Szendzielarza. Cieszę się, że jego doczesne szczątki zostały odnalezione i pochowane godnie, z honorami wojskowymi. „Łupaszka” zajmuje dziś należne mu miejsce w świadomości historycznej Polaków. Z szacunkiem wczytują się w jego biografię żołnierze Wojska Polskiego, funkcjonariusze formacji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo naszego państwa oraz wszyscy, dla których dobro Ojczyzny jest wartością nadrzędną. Serce i rozum podpowiadają nam bowiem, że to historia niedokończona – że wielkiej idei, której poświęcił się ten wyjątkowy człowiek, wciąż warto ofiarnie służyć.

Dzisiejsza rocznica skłania do namysłu nad życiem i dokonaniami majora Zygmunta Szendzielarza oraz jego podkomendnych. Warto to czynić z historyczną wyobraźnią i spokojem, ze świadomością skrajnie trudnych i złożonych realiów, w jakich podejmowali oni decyzje taktyczne i strategiczne, moralne i polityczne – często błyskawicznie, pod presją chwili. Powinniśmy patrzeć na nich bez fałszywego poczucia wyższości wynikającego z naszej współczesnej, znacznie szerszej wiedzy
o tamtych wydarzeniach.

Spójrzmy na najtragiczniejszy okres w dziejach Polski oczami tego młodego oficera i utalentowanego kawalerzysty, który jesienią 1939 roku wraz z żoną oczekuje rychłych narodzin pierwszego dziecka. Mężnie broni Ojczyzny przed agresją dwu wrogów, za co otrzymuje krzyż Virtuti Militari. W obliczu porażki nie traci ducha. Ucieka z niemieckiej niewoli i usiłuje dołączyć do Wojska Polskiego formowanego na Zachodzie. A gdy to mu się nie udaje, podejmuje konspiracyjną walkę na Wileńszczyźnie.

Z czasem pseudonim „Łupaszka” budzi lęk niemieckiego okupanta, jego litewskich kolaborantów oraz partyzantów sowieckich, a dowodzona przez niego 5 Wileńska Brygada Armii Krajowej zyskuje miano Brygady Śmierci. Po dramatycznej klęsce akcji „Burza” Szendzielarz rozformowuje swój oddział, by następnie kontynuować walkę z nowym totalitarnym okupantem w szeregach Okręgu Białostockiego AK, jako komendant oddziałów partyzanckich, a następnie w odtworzonej na Pomorzu Gdańskim strukturze Okręgu Wileńskiego AK. Walczył z oddziałami Armii Czerwonej, LWP, NKWD i KBW, z grupami UB i MO. Likwidował agentów i kolaborantów komunistycznych. Dowodził licznymi śmiałymi i skutecznymi akcjami. Stał się jednym
z najbardziej znienawidzonych przez czerwony reżim przywódców antykomunistycznego podziemia.

W kolportowanej wśród rodaków ulotce z marca 1946 roku napisał: „[…] Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich […]. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości”.

Po długich, wyczerpujących zmaganiach z umacniającym swoją pozycję wrogiem, pod wpływem argumentów części podwładnych, major Zygmunt Szendzielarz wycofał się z czynnej walki. Aresztowany 30 czerwca 1948 roku, w trakcie ponaddwuletniego ciężkiego śledztwa i parodii procesu dał przykład godności i lojalności wobec swoich żołnierzy, biorąc całą odpowiedzialność na siebie. Padł ofiarą komunistycznej zbrodni sądowej, skazany na osiemnastokrotną karę śmierci, został stracony 8 lutego 1951 roku. Przez 62 lata, aż do roku 2013, jego szczątki spoczywały w nieoznaczonej mogile na tzw. Łączce na powązkowskim Cmentarzu Wojskowym. W 2016 roku major „Łupaszka” został awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika, a dziś odbiera hołd jako jeden z czołowych zagończyków antykomunistycznego powstania – człowiek–symbol nieugiętej wierności Polsce Niepodległej.

Cześć Jego pamięci!

Wieczna cześć i chwała Żołnierzom Wyklętym– Niezłomnym!

Z poważaniem

Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

____________________________________

List odczytał Doradca Prezydenta RP Jan Józef Kasprzyk.