Organizatorzy i Uczestnicy konferencji
Sędziowie w Polsce ludowej 1944–1989
w Warszawie
Szanowni Państwo,
konferencje organizowane przez Krajową Radę Sądownictwa od lat stanowią ważne forum refleksji nad szeroko rozumianymi zadaniami i problemami, a także kondycją władzy sądowniczej w naszym kraju. Szczególnie inspirująca okazała się ubiegłoroczna debata, przeprowadzona z okazji 35–lecia KRS. Na ręce Przewodniczącej składam wyrazy uznania za bogaty wkład w narodową dyskusję służącą doskonaleniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Pragnę również podziękować Prezesowi Trybunału Konstytucyjnego za piękny gest o wymiarze symbolu: udostępnienie już po raz kolejny siedziby Trybunału uczestnikom konferencji. Cieszę się, że współinicjatorem obecnego spotkania, poświęconego istotnym kwestiom historycznym, jest zawsze bliski memu sercu Instytut Pamięci Narodowej. Serdecznie pozdrawiam wszystkich zgromadzonych na dzisiejszej debacie.
Niezależne sądownictwo i niezawiśli sędziowie stanowią jeden z filarów państwa prawa, poszanowania godności człowieka oraz wolności, praw i bezpieczeństwa obywateli. Podobnie jak przed wiekami, tak też dzisiaj przyświeca nam paremia wybitnego rzymskiego jurysty Celsusa: Ius est ars boni et aequi – „Prawo jest sztuką stosowania tego, co dobre i słuszne”. My, Polacy, chlubimy się wspaniałą, sięgającą odległych stuleci tradycją rządów prawa i poszanowania wolności obywateli, na którą składają się takie pomniki myśli ustrojowej, jak przywilej neminem captivabimus czy artykuły henrykowskie. Do tej tradycji – przerwanej przez zaborców – nawiązywali ojcowie odrodzonej Rzeczypospolitej. Energicznie podjęto wówczas dzieło unifikacji i kodyfikacji prawa, połączonej z unormowaniem organizacji władzy sądowniczej, wyposażonej w solidne podstawy konstytucyjne i personalne. Budowę nowoczesnego wymiaru sprawiedliwości pojmowano jako historyczne wyzwanie, służące umocnieniu niepodległości. Pięknie wyraził to znakomity profesor prawa Franciszek Ksawery Fierich, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej, na jej inauguracyjnym posiedzeniu 10 listopada 1919 roku: „Wiekopomny akt sprawiedliwości dziejowej powołał do życia naszą Ojczyznę. Poczucie prawa dało nam wolność. Niechaj wolność zapewni nam prawa”.
Niestety, kolejną długotrwałą wyrwę w rozumieniu i stosowaniu zasad praworządności przyniosły tragiczne lata II wojny światowej oraz brutalna okupacja niemiecka i sowiecka. Trzeba wprawdzie podkreślić, że polscy prawnicy w olbrzymiej większości nie kolaborowali ze strukturami quasisądowymi najeźdźców, jednak w latach powojennych wielu członków środowiska włączyło się w represyjną działalność systemu komunistycznego, zapisując najbardziej zbrodniczą i haniebną kartę w historii sądownictwa. Trudno wręcz nazwać praktyki tamtego czasu wymiarem sprawiedliwości – był to po prostu bezmiar niesprawiedliwości! Ze zgrozą wspominamy okres najcięższego czerwonego terroru z lat 1945–1956. Oprócz tego, że dokonano wówczas w Polsce licznych mordów politycznych w ramach zwalczania „reakcyjnego” podziemia, to na podstawie stalinowskiego ustawodawstwa wydano około ośmiu tysięcy wyroków śmierci, z czego połowa została wykonana. W więzieniach i aresztach, w tym w katowniach Urzędu Bezpieczeństwa, zginęło w sumie ponad 20 tysięcy ludzi. Tysiące polskich patriotów straciły też życie w walce lub w trakcie działań „pacyfikacyjnych”, a ich ciała pogrzebano potajemnie w miejscach często do dziś jeszcze nieznanych. Trudną do ustalenia liczbę ofiar wywieziono w głąb Związku Sowieckiego i tam zabito lub zamęczono. Sprawcy tych zbrodni, w tym również prawnicy na usługach zbrodniczego reżimu – zarówno o proweniencji przedwojennej, jak i nowo kreowani – pozostali bezkarni.
Z końcem epoki stalinizmu nie odrodziło się w Polsce niezależne i niezawisłe sądownictwo. Sądy były nadal podporządkowane i posłuszne poleceniom rządzącej partii komunistycznej. Władze zaostrzały politykę represyjną po każdym wolnościowym zrywie Polaków – tak działo się w roku 1956, 1968, 1970, 1976, a także w stanie wojennym. Posługiwanie się sędziami jako narzędziem represji było tym łatwiejsze dla rządzących, że przytłaczająca większość sędziów powoływanych aż do schyłku komunizmu należała do PZPR lub jej partii satelickich. Wszyscy ci sędziowie musieli się legitymować specjalnym przygotowaniem ideologicznym, a w ślubowaniu sędziowskim zobowiązywali się stać na straży socjalistycznego ustroju państwa. Niezbyt licznych sędziów nieposłusznych, czyli prawdziwie niezawisłych, bezpardonowo usuwano ze służby.
Warto dzisiaj przywołać dorobek konferencji KRS z 2019 roku, zorganizowanej pod znamiennym tytułem: Historyczne źródła braku zaufania Polaków do sądownictwa w III RP. Podczas niej wykazano, że obecny deficyt zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości wynika m.in. z przyjęcia na samym początku przemian ustrojowych doktryny grubej kreski. Naiwnie – lub z premedytacją podszytą złą wolą – przyjęto założenie, że „oczyszczenie się” środowiska sędziowskiego dokona się samo, co – jak pokazała praktyka – nigdy nie nastąpiło. Trudno dziś jednoznacznie orzec, dlaczego w Polsce po 1989 roku nie doszło do definitywnego rozliczenia zbrodni organów ścigania i sądownictwa z przeszłości ani do wyciągnięcia konsekwencji wobec sprawców. Czy zabrakło wówczas wystarczająco silnej woli politycznej, czy też dawnym architektom systemu i wykonawcom represji w jakiś sposób zagwarantowano bezkarność?
Procesy rehabilitacyjne nie przywróciły sprawiedliwości dawnym prześladowanym, natomiast próby dekomunizacji i dezubekizacji w ogóle nie objęły sędziów. Nie pozwolili na to ani ustawodawca, ani sędziowie wywodzący się jeszcze z epoki PRL, ani ich następcy, dopuszczeni do wymiaru sprawiedliwości w nowej demokratycznej rzeczywistości. Powinniśmy stanowczo pytać oraz rzetelnie badać, czy prawnicy w togach sędziowskich służący władzy totalitarnej w jakiejś mierze nie odcisnęli destrukcyjnego piętna na kształceniu następców i na ich orzecznictwie. Czy występujące dzisiaj negatywne zjawiska dotyczące trzeciej władzy, w tym trwający od niemal dekady instytucjonalny i personalny kryzys w polskim sądownictwie, przynajmniej w części nie mają swoich przyczyn w niechlubnym dziedzictwie przeszłości?
Oczywiście należy też pamiętać, że nawet w najtrudniejszych czasach niemało ludzi potrafiło kierować się nakazami sumienia i właściwym rozumieniem praworządności. W imieniu niepodległej Rzeczypospolitej i rodaków wyrażam głęboki szacunek tym, którzy znaleźli w sobie moralną siłę, by zachować się, jak należy, czyli odmówić udziału w tej totalitarnej machinie zła i systemowej pogardy dla człowieka, przebranej tylko w paragrafy prawa. Właśnie takich prawdziwie niezawisłych sędziów z tamtej epoki trzeba dzisiaj poszukiwać i wskazywać jako wzory dla obecnie pełniących służbę „kapłanów Temidy”? Życzę organizatorom i uczestnikom tej konferencji, by przyniosła ona dobre owoce zarówno w sferze ocen i rozliczeń złej przeszłości, jak i w postaci mądrej lekcji dla teraźniejszości i przyszłości – w dobie kiedy obecna rządząca koalicja bezprawia dewastuje wymiar sprawiedliwości, w tym nieustannie atakuje KRS, Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy, ostentacyjnie łamie Konstytucję i niszczy fundamenty demokratycznego państwa prawnego. Życzę, by pamiętając o biblijnej przestrodze iustitias vestras iudicabo – „sprawiedliwość waszą sądzić będę”, przyczyniali się Państwo do umacniania oraz ostatecznego zwycięstwa tak potrzebnej Polsce i Polakom pax iuridica.
Z poważaniem
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
_____________________________________
List odczytał szef KPRP Zbigniew Bogucki.