Organizatorzy i Uczestnicy
obchodów 200. rocznicy konsekracji
Kościoła św. Aleksandra w Warszawie
Ekscelencje,
Czcigodni Duchowni,
Szanowni Zgromadzeni,
w pejzażu dawnej Warszawy, której najwytworniejszym salonem jest od wieków Trakt Królewski, a nade wszystko w pejzażu duchowym naszej stolicy – Kościół św. Aleksandra zajmuje miejsce wyjątkowe. Powstał jako następca Parafii świętych Anny i Małgorzaty w Jazdowie, dziedzicząc jej parowiekową tradycję, sięgającą panowania ostatnich Jagiellonów. Zbudowano go na ówczesnych przedmieściach, które wkrótce przekształciły się w centrum nowoczesnej, intensywnie rozwijającej się metropolii. Dzięki temu świątynia była ośrodkiem wydarzeń o wielkiej wadze historycznej, sama zaś również stała się świadectwem losów i przemian naszego narodu.
Bryła kościoła – imponująca nie rozmiarami, lecz klasycystyczną elegancją – to architektoniczny znak czasów Królestwa Kongresowego. Dla naszych przodków – po burzliwych porozbiorowych 20 latach, po rządach pruskich nad centralnymi ziemiami Rzeczypospolitej, a zwłaszcza po epopei Legionów, Księstwa Warszawskiego i wojen napoleońskich, z wyprawami zbrojnymi od Hiszpanii po Moskwę i nawet daleko poza Europę, bo na Haiti – były to czasy nadziei na wreszcie pokojową egzystencję oraz na rozwój kraju w warunkach względnej autonomii. Uosobieniem tych nadziei miał być cesarz Aleksander I Romanow, przez wielu uważany za liberała i szczerego przyjaciela Polski. Nie przypadkiem na patrona nowo powstającego kościoła wybrano imiennika cesarza – antycznego papieża św. Aleksandra, czczonego zarówno przez katolicki Zachód, jak i prawosławny Wschód.
Nadzieje te okazały się jednak złudzeniami. Odwieczna rosyjska tyrania tylko na krótki moment skryła się za kostiumem postępu i nowoczesności. Szybko zaczęto łamać prawa konstytucyjne, a europejskie standardy cywilizacyjne puszczono w niepamięć. Rządy światłych umysłów z roku na rok upodabniały się do władzy knuta, opartej na nagiej przemocy. W Polsce, szczególnie zaś w stolicy, począł wzbierać bunt, który w noc listopadową wybuchł powstaniem narodowym. Ulice dookoła zaroiły się od młodych podchorążych i ludu Warszawy, żądających prawdziwej wolności. A tutejszą świątynię wypełniły głosy modlitw o odzyskanie własnego suwerennego państwa.
Jak wiadomo, Kościół św. Aleksandra został wzniesiony w miejscu, którego wcześniejszy sens utrwalił się w nazwie Placu Trzech Krzyży – pamiątce Drogi Kalwaryjskiej z czasów saskich. I choć geneza tej świątyni łączyła ją ze splendorem wielkiej polityki, to dalszy tok dziejów nadał jej wymiar zupełnie inny: Golgoty pełnej cierpień, jakich doświadczali nasi rodacy w stuleciu zaborczego zniewolenia. Już pięć lat po konsekracji, w roku 1831, księgi metryczne tutejszej parafii, zazwyczaj odnotowujące po kilkaset zgonów rocznie, zapełniły się tysiącami niemal jednobrzmiących zapisów: „stawili się… podoficer z Korpusu Inwalidów i Weteranów i… dozorca chorych… i oświadczyli…, iż w dniu… umarł w tymże Szpitalu [Głównym Wojskowym, czyli Szpitalu Ujazdowskim]… żołnierz…”. Tak oto nadzieje na pokój, pomyślność i rozwój zostały utopione we krwi bojowników o niepodległą Polskę.
Także późniejsze dzieje warszawskiego Kościoła św. Aleksandra obfitowały w zdarzenia ważne i pamiętne. To tutaj, na pierwotnej plebanii, dzisiaj już nieistniejącej, podjęto w styczniu 1863 roku decyzję o wybuchu powstania i redagowano manifest Rządu Narodowego. Tu też, w zachowanym aż do teraz domu parafialnym, rezydował pierwszy nuncjusz apostolski w odrodzonej Polsce kardynał Achille Ratti. Jako jedyny zachodni dyplomata pozostał on w Warszawie, kiedy w sierpniu 1920 roku jej przedmoście szturmowali bolszewicy. Po półtora roku został on głową Kościoła, przyjmując imię Piusa XI. Niebawem w tym samym domu u św. Aleksandra zamieszkał inny watykański dyplomata, ksiądz Giovanni Battista Montini, późniejszy papież św. Paweł VI. Wreszcie trzeba przypomnieć bohaterskie i tragiczne powstanie warszawskie, gdy tutejsza parafia wraz z całym Śródmieściem Południowym przez 63 dni była miejscem ciężkich, krwawych walk. Brało w nich udział wiele legendarnych oddziałów, w tym pluton sformowany z podopiecznych sąsiedniego Instytutu Głuchoniemych oraz kompania Kazimierza Leskiego „Bradla”, która utrzymała kwartały między placem a siedzibą Sejmu mimo stale ponawianych ataków Niemców.
Spośród całych tych długich i bogatych dziejów wspominam dziś jednak głównie początki tej świątyni – nie tylko ze względu na to, że obchodzimy 200–lecie inauguracji służby Bożej w tym miejscu, lecz przede wszystkim dlatego, że właśnie w owych wydarzeniach dobitnie wyraża się chrześcijańska tożsamość i dziedzictwo naszego narodu. My, Polacy, wierząc w mądrość i sprawiedliwość Opatrzności, staramy się z ufnością spoglądać na nasze losy oraz aktywnie je kształtować. Ale zarazem nie sposób zaprzeczyć, że w ostatnich wiekach historia wielokrotnie przynosiła naszej Ojczyźnie ogrom ciężkich przeżyć, niezawinionego bólu, prześladowań, śmierci i zniszczenia. Symbolem tego jest również ten kościół, zburzony przez Niemców we wrześniu 1944 roku i olbrzymim wysiłkiem podniesiony z ruin po II wojnie światowej. Tę martyrologię wielu pokoleń polskich patriotów – ofiar zaborców, najeźdźców i okupantów – niezmiennie, wytrwale przynosimy pod Chrystusowy krzyż i oddajemy w intencji zbawienia wiecznego poległych i doczesnej pomyślności naszej wspólnoty.
Dziękuję wszystkim, którzy w tej przesławnej świątyni od 200 lat kontynuują to duchowe dzieło formowania Polski zawsze wiernej swoim chrześcijańskim korzeniom i powołaniu. Serdecznie pozdrawiam obecnych na dzisiejszej uroczystości przedstawicieli władz duchownych i świeckich, kapłanów i osoby konsekrowane, liderów organizacji i środowisk społecznych, nauczycieli i uczniów, tutejszych parafian i mieszkańców Warszawy oraz wszystkich rodaków. Z wdzięcznością za otrzymane łaski i całe dobro, jakiego doznajemy w tych czcigodnych murach, wznieśmy do Boga pieśń, pochodzącą z tej samej epoki i podobnie też przez pokolenia naszych poprzedników przeobrażoną w jeden z głównych hymnów narodowych: „Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:/ Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!”.
Z szacunkiem
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
______________________________________
List odczytał doradca Prezydenta RP Dariusz Dudek.