Menu rozwijane

07 marca 2026

Organizatorzy i Uczestnicy

 II Kongresu Pamięci Żołnierzy Wyklętych

w siedzibie Muzeum Żołnierzy Wyklętych

                                                                               i Więźniów Politycznych PRL

                                                                                   w Warszawie

Szanowni Państwo,

dokładnie 77 lat temu, wieczorem 7 marca 1949 roku, tu – w murach Aresztu Śledczego przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie – dokonano egzekucji majora Hieronima Dekutowskiego „Zapory” i sześciu jego podkomendnych. Ten syn ziemi tarnobrzeskiej, w młodości harcerz i członek szkolnego hufca Przysposobienia Wojskowego, przezwyciężył liczne przeszkody i wstąpił w listopadzie 1939 roku w szeregi Wojska Polskiego na Zachodzie. Jako cichociemny i oficer Armii Krajowej toczył zmagania z niemieckim okupantem na Lubelszczyźnie. Po klęsce Niemiec walczył w Lubelskiem z drugim z dwu totalitarnych imperiów, które najechały Polskę w roku 1939 – ze Związkiem Sowieckim i jego kolaborantami. Kierując jedną z największych struktur Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, zasłynął jako bardzo uzdolniony i skuteczny dowódca podziemia antykomunistycznego. Zapłatą za ofiarną służbę nie był jednak awans, wysokie odznaczenia i spokojne życie w stanie spoczynku, w otoczeniu rodziny i wdzięcznych rodaków – lecz oszczercze piętno obcego agenta i bandyty, bestialskie tortury w śledztwie, zbrodniczo wymierzona kara śmierci, pochówek w nieznanym miejscu oraz druga śmierć, którą – z woli komunistów – miało być całkowite zapomnienie.

Losy Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – podobnie jak dzieje innych partyzantów i konspiratorów, którzy rzucili Dawidowe wyzwanie Goliatowi antypolskiego i antyludzkiego reżimu – są dziś jednym z podstawowych tematów na lekcjach historii w polskich szkołach, choć wciąż trudno w to uwierzyć wielu osobom pamiętającym aurę strachu i wymuszonego milczenia, jaka otaczała sprawę Żołnierzy Wyklętych w czasach komunizmu. Osobisty triumf, ale i radosne zdumienie przeżywają dzisiaj ci, którzy walczyli o dobre imię Niezłomnych w latach dziewięćdziesiątych XX wieku – w okresie, gdy konsekwentny antykomunizm bywał uznawany przez najbardziej opiniotwórcze środowiska polityczne i medialne za niebezpieczną herezję.

Istotnie, zabiegając o upamiętnienie i sprawiedliwość dla bohaterów powojennego podziemia, przeszliśmy długą drogę. Zaczęła się ona od wyrytych na drzewach krzyży czy znaków Polski Walczącej, od kamieni znaczących bezimienne mogiły poległych, zamęczonych i straconych.
U początków tej drogi był międzypokoleniowy przekaz wiedzy w rodzinach Żołnierzy Wyklętych, pośród krewnych tych nieugiętych bojowników o wolność, a także przekazywane z ust do ust opowieści weteranów i pasjonatów historii prawdziwej, niezakłamanej.

Dziś epopeja Niezłomnych stanowi integralną część nowoczesnego polskiego etosu patriotycznego. Są oni otaczani czcią w wymiarze państwowym i instytucjonalnym. Z potrzeby serca podejmowane są również liczne akcje oddolne. Ich inicjatorami są społeczności lokalne, harcerze, uczniowie, kibice, członkowie grup rekonstrukcyjnych – by wymienić tylko niektóre środowiska zafascynowane Żołnierzami Wyklętymi. Opisując to zjawisko, można powtórzyć słowa psalmisty: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym. Stało się to przez Pana [i] cudem jest w oczach naszych” (Ps 118,22–23).

Czy jednak możemy uznać obecny stan rzeczy za wymarzony? W mojej ocenie jest na to zdecydowanie za wcześnie. Nadal wiele pracy pozostaje przed archiwistami, dyplomatami, badaczami poszukującymi doczesnych szczątków żołnierzy powstania antykomunistycznego, uczonymi i popularyzatorami. Owszem, nie brak inspirowanych tym tematem znakomitych wierszy, udanych piosenek i komiksów, ciekawych produkcji kinowych. Wciąż jednak czekamy na literackie i filmowe arcydzieła, które wątek walki Niezłomnych osadzą w kontekście fabuł pociągających autentyzmem i uniwersalizmem ludzkiego doświadczenia – atrakcyjnych dla czytelników i widzów na całym świecie. Grecy chlubią się legendą Spartan walczących pod Termopilami, Japończycy – kulturą i etosem samurajów, Teksańczycy – mitem obrońców Alamo. Jestem pewien, że są wszelkie przesłanki, aby opowieść o polskich Żołnierzach Wyklętych stała się powszechnie znanym i cenionym toposem kultury w wymiarze globalnym.

Tuż przed śmiercią major „Zapora” wzniósł prawdziwie proroczy okrzyk: „Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!”. Cieszę się, że jako ludzie wolni możemy bez przeszkód czcić pamięć rodaków, którzy wsławili się szczególnym oddaniem sprawie Polski suwerennej i demokratycznej, sprawiedliwej i dostatniej, bezpiecznej i szanowanej w świecie. Wierzę, że olbrzymi dług wdzięczności wobec nich będziemy spłacać nie tylko wierną pamięcią o ich zasługach, lecz także własną służbą i pracą budującą pomyślność naszej Ojczyzny.

Cześć i chwała Żołnierzom Wyklętym–Niezłomnym!

Wieczna pamięć bohaterskim bojownikom o Polskę Niepodległą!

 

 

Z wyrazami szacunku

Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

__________________________________________

List odczytał doradca Prezydenta RP Jan Józef Kasprzyk