Drodzy Państwo, przede wszystkim dziękuję wszystkim dziennikarzom, którzy towarzyszyli mi w czasie wizyty na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Państwo regularnie informowali opinię publiczną, jak wyglądają kolejne spotkania, więc dzisiaj tylko w kilku słowach podsumuję.
Myślę, że wyjeżdżamy z pełnym przekonaniem, że stanowisko Rzeczypospolitej, stanowisko Polski, ale też wszystkie kwestie ekonomiczne i gospodarcze zostały w Davos podkreślone. Udało się osiągnąć te cele, które założyliśmy sobie przed wyjazdem do Davos.
Jak doskonale wiemy, najważniejszym komponentem na Forum Ekonomicznym w Davos są kwestie gospodarcze, są kwestie ekonomiczne, więc spotkałem się m.in. z przedstawicielami wielu firm, które prowadzą swoją działalność w Polsce, które inwestują w Rzeczpospolitą, które współpracują z polskim biznesem. Dzisiaj spotkałem się z Panem Prezesem Cisco. To duża firma, która przygotowuje się do otwarcia nowego laboratorium nowych technologii w Krakowie, ale która z powodzeniem w Polsce funkcjonuje, zatrudnia już około 4 tysięcy pracowników. W zasadniczej części są to polscy inżynierowie. Mamy, jak Państwo wiedzą, jednych z najlepszych na świecie specjalistów od nowych technologii, informatyków, przedstawicieli branży nowych technologii – więc w ostatnich trzech dniach skupiłem się też na tym się, aby pokazać z jednej strony zainteresowanie Polski przełomowymi technologiami, a z drugiej strony pokazać, że w Polsce jest i klimat, i kapitał ludzki, który zagraniczni inwestorzy mogą wykorzystywać.
Davos to także spotkania polityczne. Odbyłem masę spotkań z prezydentami, z premierami wielu państw, z którymi rozmawiałem o wielu bardzo istotnych kwestiach, przede wszystkim o zakresach bezpieczeństwa. W tych dyskusjach pojawiał się także ten format, który jest dla mnie szczególnie ważny, w którym Polska jest liderem – a więc Inicjatywa Trójmorza, która występowała we wszystkich spotkaniach, także w spotkaniu z Szefem Światowego Banku. Zachęcałem więc oczywiście inwestorów do tego, aby wspierać trzynaście krajów Inicjatywy Trójmorza. Polska jest w tej Inicjatywie jednym z dwóch liderów razem z Chorwacją, więc był to też czas, aby wzmacniać format, który jest strategicznie ważny dla Rzeczypospolitej, całą wschodnią flankę NATO i państwa, które odpowiadają za bezpieczeństwo całej Europy.
Spotkania polityczne z prezydentami, z premierami, z Premierem Niderlandów, a także z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem – o tym wczoraj opinię publiczną informował Pan Minister Przydacz. Było to dobre czterdziestominutowe spotkanie z Panem Prezydentem Trumpem, w czasie którego Pan Prezydent Trump potwierdził oczywiście wszystkie sojusznicze zobowiązania, potwierdził wszystko to, o czym rozmawialiśmy w czasie mojej pierwszej wizyty w Białym Domu – o wojskach amerykańskich w Polsce (przypomnę: mamy blisko 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich w Polsce), o inwestycji w rozwój infrastruktury wojskowej, militarnej dla żołnierzy amerykańskich w Polsce na Dolnym Śląsku, w Bolesławcu. O to zabiegałem, jadąc do Prezydenta Trumpa jako nowo wybrany Prezydent Polski. W tym zakresie nic się nie zmieniło, wszystkie deklaracje są aktualne, z tego bardzo się cieszę. Oczywiście z Prezydentem Trumpem dyskutowaliśmy także o kwestiach ekonomii, gospodarki, obecności Polski w Grupie G20, co pokazuje, jak ważnymi partnerami są Polska i Stany Zjednoczone. Myślę, że nasza dyskusja, nasze spotkanie tylko potwierdziło doskonałe relacje nie tylko między dwoma narodami – które są strategiczne od wielu dekad czy nawet kilku wieków – ale także osobistą, personalną relację między dwoma prezydentami, a w istocie dbam o relacje transatlantyckie w imieniu Rzeczypospolitej jako najwyższy przedstawiciel polskiej dyplomacji.
Dzisiaj, jak Państwo wiedzą, odbyła się inauguracja Rady Pokoju – wielkiego, ważnego projektu Prezydenta Donalda Trumpa. Ja jako strażnik Konstytucji znam reguły przystępowania Polski do międzynarodowych organizacji. Tego typu podpis Prezydenta wymaga oczywiście wcześniejszej akceptacji przez polski parlament, pewnej inicjatywy Rady Ministrów, wyraziłem więc ogromne zainteresowanie Radą Pokoju. To dla Polski, drodzy Państwo, jest prestiż, że jest zapraszana do gremiów, które mają rozstrzygać także kwestie Bliskiego Wschodu, kwestie wojny między Izraelem a Palestyną. To jest wyraz wielkiego szacunku do polskich żołnierzy, do polskiej dyplomacji, do Prezydenta Polski, do całego polskiego narodu. Natomiast w związku z kwestiami konstytucyjnymi, legislacyjnymi, pewnym porządkiem prawnym, ustrojowym w Polsce swojego podpisu nie złożyłem, ale jak Państwo zapewne widzieli, brałem udział w tym wydarzeniu.
No i to chyba na tyle – w takim skrócie, szanowni Państwo, co mogę powiedzieć o mojej pierwszej osobistej wizycie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Możemy być przekonani, drodzy Rodacy, drodzy Państwo, że Polska w Davos była reprezentowana godnie, z dostrzeżeniem przez liderów całego świata naszego potencjału wojskowego, militarnego, ekonomicznego. Możemy być z siebie dumni.
**
Redaktor Gocłowski, Radio Zet:
Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałem dopytać: jakie będą kolejne kroki w sprawie Rady Pokoju? Czy do Rady Ministrów został już wysłany oficjalny wniosek o dołączenie do Rady? I jakie to „dobre efekty”, o których dziś pisze na Twitterze Premier Donald Tusk, przyniósł Panu stały kontakt Panów w ciągu ostatnich dni?
Bardzo dziękuję, Panie Redaktorze. Muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś innego ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednak opinia jednego z wicedyrektorów jednego z departamentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych to trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa. A więc jedyny formalny dokument, jaki dostaliśmy z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to jest… Nie wiem, czy Państwo sobie przypominają: polecam wszystkim, aby przejrzeć Wojciecha Manna, który w jednym ze skeczy opowiada o wicedyrektorze jednego z departamentów w jednym z ministerstw; od razu o tym pomyślałem. No jednak opinia wicedyrektora jednego z ministerstw, mimo że Pan Minister Przydacz mówił, że to jest bardzo zdolny człowiek, jest, powiedziałbym, nie do końca poważna, jeśli chodzi o współpracę Ministerstwa Spraw Zagranicznych z Kancelarią Prezydenta. To jedyny formalny dokument, jaki dostaliśmy.
Pan Premier Donald Tusk ma rację, pozostawaliśmy w bezpośrednim kontakcie, także już nieformalnie. To jest naturalne, drodzy Państwo, ja od samego początku jako kandydat na Urząd Prezydenta, ale także jako Prezydent Polski mówiłem, że w kwestiach bezpieczeństwa polski Prezydent, polski rząd muszą być na tej samej stronie. Oczywiście są rzeczy, które wymagają kontrasygnaty Premiera Rzeczypospolitej Polskiej i Prezydenta Polski. Taki mamy porządek prawny i ustrojowy. Ja tego porządku pilnuję. Z Panem Premierem rozmawialiśmy telefonicznie, wymienialiśmy także wiadomości i myślę, że to przysłużyło się sprawie takiego stanowiska Polski, w którym po prostu na arenie międzynarodowej potrafimy ze sobą dyskutować, mimo wielu problemów, które mamy w polityce wewnętrznej.
Natomiast zapewniam Pana Redaktora i wszystkich Państwa, że decyzję musiałem oczywiście podjąć osobiście, jak podchodzę do tego formalnego zaproszenia dla Prezydenta Polski. Od tego jest Prezydent, by podejmował decyzje, nawet tam, gdzie występuje pewna inercja resortów. Podjąłem decyzję, że będę brał udział w tym wydarzeniu, natomiast z uszanowaniem dla porządku prawnego Rzeczypospolitej nie będę składał swojego podpisu. To oczywiście było naturalne dla Prezydenta Donalda Trumpa, który traktuje Polskę po partnersku, traktuje Polskę jako swojego sojusznika. Nie było wokół tego większej dyskusji, po prostu kwestia formalna tutaj zdominowała tę dyskusję. Pan Prezydent Donald Trump z pełnym zrozumieniem przyjął deklarację Prezydenta wolnego, niepodległego narodu – Polski. Dlatego byłem, a nie podpisałem – z szacunku dla polskiego ustroju i Konstytucji.
Redaktor Urbanek, Telewizja Polsat News:
Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałem zapytać jeszcze o tę wczorajszą rozmowę z Donaldem Trumpem: czy z Pana strony padła kwestia zagrożenia ze strony Rosji, konkretnie także wojny w Ukrainie? Właściwie teraz trwają rozmowy Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem. Mogą być pewne rozstrzygnięcia, jeżeli chodzi o te kwestie. Jakie rozstrzygnięcia byłyby dobre z punktu widzenia Polski? I dopytam – bo zbliża się rocznica wybuchu wojny w Ukrainie – czy to jest okazja do tego, żeby doszło do rewizyty? Czy Pan już ma taki termin ponownej wizyty w Kijowie? Dziękuję.
Ja niebawem spotkam się z Panem Prezydentem Zełenskim przy okazji innego formatu – myślę, że w najbliższy weekend. Jeśli chodzi o rocznicę, to nie mam takich planów, aby jechać do Kijowa czy na Ukrainę. Natomiast kwestia Ukrainy, ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, wojny po ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę jest dla Polski najbardziej istotną kwestią pod względem bezpieczeństwa. To jest rzecz naturalna. O tym także rozmawialiśmy z Prezydentem Trumpem. A jakie rozstrzygnięcia byłyby dla Polski najlepsze? Oczywiście zatrzymanie śmierci i żołnierzy, i cywilów na Ukrainie – myślę, że dla całego świata jest to rzeczą niezbędną, stąd też dzisiaj ta Rada Pokoju. Dla Polski bardzo ważne jest trwałe porozumienie, trwały pokój pomiędzy Ukrainą a Federacją Rosyjską. Bo ja – tak jak powtarzam publicznie, jak mówię także w czasie rozmów z Prezydentem Trumpem zupełnie otwarcie – w żaden sposób nie ufam Władimirowi Putinowi. Dla Polski pokój – który będzie tylko możliwością do zmobilizowania sił Federacji Rosyjskiej i ataku za pięć, dziesięć, piętnaście lub dwadzieścia lat – nie jest dobrym rozwiązaniem. Moje poglądy tu są stałe – niezależnie od tego, z Prezydentem którego państwa czy z którą redakcją rozmawiam.
Redaktor Tracz, telewizja TVN:
Dzień dobry, Panie Prezydencie. Ja chciałem zapytać, czy uspokoiły Pana wczorajsze deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii? Donald Trump powiedział, że nie użyje siły. Czy według Pana w takim razie sprawa Grenlandii po części jest już załatwiona i nie mamy się tutaj czego obawiać, że dojdzie do jakiegoś konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwami NATO przez to „rozsadzenie” w pewnym sensie NATO od środka?
Żeby zostać uspokojonym, Panie Redaktorze, musiałbym być zaniepokojony wcześniej, a ja zaniepokojenia nie zdradzałem. Oczywiście uczestniczyliśmy wszyscy w niepotrzebnym podkręcaniu nastrojów także w Europie poprzez wizytę żołnierzy NATO z Unii Europejskiej na Grenlandii. Ja nie czułem takiego zagrożenia, aby w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, który budowany jest w 65 proc. finansami ze Stanów Zjednoczonych, mogło by dojść do jakiegoś konfliktu o Grenlandię pomiędzy sojusznikami w ramach NATO, w obliczu tylu zagrożeń, które są na całym świecie i o których dyskutujemy, a także w obliczu tego, co dzieje się dzisiaj na Ukrainie. Wczorajsze słowa Prezydenta Donalda Trumpa dają nadzieję, że – tak jak mówiłem przez ostatnie tygodnie w tym kontekście – sprawa zostanie rozstrzygnięta na drodze dyplomatycznej w dyskusji pomiędzy Panią Premier Danii, Prezydentem Stanów Zjednoczonych, w zainteresowaniu oczywiście także samych mieszkańców Grenlandii i władz Grenlandii. Ja byłem od początku zwolennikiem – i byłem przekonany – że tak to się rozstrzygnie. Więc nie tyle czuję się uspokojony, co czuję, że część naszych partnerów europejskich z Europy Zachodniej powinna trochę w tej kwestii odpuścić takie niepotrzebne ani dla Sojuszu Północnoatlantyckiego, ani dla Unii Europejskiej gesty niechęci wobec Stanów Zjednoczonych. Polski na pewno w tym obozie Państwo nie zobaczą; my uznajemy, że chcemy być częścią Unii Europejskiej, to rzecz naturalna – jestem przecież Prezydentem i politykiem preeuropejskim. Natomiast uważam, że Unia Europejska ma możliwość funkcjonowania ekonomicznego, militarnego, wojskowego, może czuć się bezpiecznie jedynie w silnej relacji transatlantyckiej ze Stanami Zjednoczonymi.
Redaktor Stańczyk, Telewizja Republika:
Witam serdecznie, chciałem dopytać o Pana opinię po wczorajszym spotkaniu z prezydentem Trumpem. Bo jeszcze przed przylotem do Davos mówiono, że Trump przyjeżdża, żeby zburzyć porządek światowy, który został zbudowany po II wojnie światowej. Tymczasem słyszymy, że nie będzie opcji militarnej na Grenlandii, nie będzie ceł dla krajów, które wysyłają tam wojska, a Rada Pokoju ma być uzupełnieniem ONZ–etu. Czy myśli Pan, że w tej polityce „America First” jest teraz trochę więcej miejsca na współpracę międzynarodową?
Ja do tych absurdów, które pojawiały się w opinii publicznej – czy do tych pewnych prognoz – dodałbym jeszcze to, że wszyscy byli przekonani, że dzisiaj na scenie zobaczymy, nie wiem, Władimira Putina, przewodniczącego Xi i Alaksandra Łukaszenkę. To też się nie wydarzyło, drodzy Państwo. Więc oczywiście życie dyplomacji, życie pomiędzy przywódcami państwa, życie publiczne – jest tu pewien rodzaj dysonansu między tymi dwoma światami. Jak widzimy, porządek świata międzynarodowego nie został zniszczony. Powstała nowa organizacja, która ma konkretne zadania, ale też już ma konkretne osiągnięcia. Dzisiaj widzieliśmy w czasie tego spotkania doskonałą prezentację, która pokazuje, jak wyglądało dojście do samej Rady Pokoju, jak wiele wysiłku ekonomicznego, finansowego, dyplomatycznego to wymagało. Więc ja oczywiście przyglądam się Radzie Pokoju jako w istocie uzupełnieniu pewnej inercji także tych organizacji, które nie radzą sobie z rozwiązywaniem wielu sytuacji na arenie międzynarodowej.
Ja nawet w ONZ i w czasie wielu bilateralnych spotkań wyrażałem swoją opinię; oczywiście jesteśmy członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych, Prezydent Polski tam występuje, szanujemy tę organizację. Natomiast jako Prezydent Polski muszę przypomnieć, że ta piękna stabilizacja po roku 1945 na całym świecie sprawiła też, że takie państwa jak Polska i inne państwa Europy Środkowej w tej pięknej stabilizacji bez wojny pozostawały pod butem sowieckim. Moi przodkowie i Polacy po roku 1945 umierali w więzieniach, w lasach, na ulicach, walcząc o wolność, były wykonywane na nich wyroki śmierci. Więc my akurat jesteśmy w takiej grupie państw, które po 1945 roku tego spokoju nie zaznały – za sprawą pewnych strategicznych, geopolitycznych decyzji na arenie międzynarodowej. Świat był światem bez wojny w czasie zimnej wojny, tylko był uczestnikiem zimnej wojny, ale my chyba nie czuliśmy wolności. Ten porządek świata, o którym dzisiaj dyskutujemy, mimo że dzisiaj usankcjonowany – i dobrze, że Organizacja Narodów Zjednoczonych funkcjonuje – zostawia gdzieś jednak na marginesie kraje Europy Środkowej i Wschodniej, której narody bardzo cierpiały, wolni nie byliśmy.
Więc patrzę na Radę Pokoju jako na w istocie uzupełnienie pewnego mechanizmu międzynarodowego. I przed nami jest dyskusja – jak mówiłem, jestem w kontakcie z Panem Premierem Tuskiem, mam się spotkać z Panem Ministrem Sikorskim w najbliższych dniach – i pewnie to będzie jeden z jej tematów. I tak jak mówię, jestem przekonany, że ta organizacja ma swój wielki walor i jest dla Polski, dla Polaków rodzajem dostrzeżenia naszej pozycji w regionie jako lidera Europy Centralnej.
Redaktor Kowalski, TVP Info:
Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałem zapytać Pana o opinię – bo właściwie za chwilę kończy się Davos, Pan brał udział w wielu spotkaniach, przede wszystkim z prezydentem Donaldem Trumpem – były głosy mówiące o tym, że to będzie przełomowy szczyt. Pytanie jest takie: czy po tych Pana rozmowach, także po tym, co usłyszeliśmy od niektórych liderów europejskich, a także przed szczytem europejskim, mamy nowe otwarcie w relacjach pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi? Czy jednak będzie to kontynuacja tego, co mieliśmy do tej pory? Dziękuję.
Trudno mi, Panie Redaktorze, odpowiadać w imieniu liderów Unii Europejskiej. Ja też pomimo kontaktu z liderami Unii Europejskiej konsekwentnie wyrażam swoje rozczarowanie niektórymi działaniami Unii Europejskiej. Przypominałem podczas panelu – i przypomnę także teraz – że Unia Europejska przespała ważne lata. Gdy w 2008 roku atakowano Gruzję, gdy w 2014 roku Rosja anektowała Krym, Unia Europejska zajmowała się ekologią, Zielonym Ładem, imigrantami, których upychano po kolejnych państwach Europy Zachodniej. Chwała Panu, że nie trafili oni do Polski. Więc mnie odpowiadać w imieniu Unii Europejskiej jest trudno. Ja raczej staram się reformować Unię Europejską i powiedzieć, że perspektywa działalności całej Unii Europejskiej powinna pójść bardziej w kierunku Europy Środkowej i Wschodniej. Bo my tutaj nie pomyliliśmy się co do kwestii zagrożenia Federacją Rosyjską, nie robiliśmy dealów z Federacją Rosyjską na tym poziomie, jak kraje Europy Zachodniej. Choć wielu polityków, jak wiemy, próbowało i dokładało do tego wiele energii. Więc nie będę rzecznikiem Unii Europejskiej w tym zakresie.
Panie Redaktorze, drodzy Państwo, Polska od lat mówiła tą narracją, którą dzisiaj opowiada na arenie międzynarodowej prezydent Donald Trump. I Polska, i kraje Europy Środkowej i Wschodniej nie były słuchane. A zwracaliśmy uwagę na te same rzeczy, mówiąc, że za moment może wybuchnąć wojna. My zajmujemy się nie tym, co jest najbardziej istotne. Dzisiaj, gdy te słowa nie powtarza Prezydent Donald Trump, ale gdy się nimi dzieli z opinią publiczną, to dochodzi do jakichś kryzysów.
Więc trudno mi jest mówić w imieniu Unii Europejskiej. Nie wiem, co zrobią liderzy Unii Europejskiej. Część liderów także na oficjalnych spotkaniach, w których brałem udział – część przedstawicieli świata biznesu także w Davos – nadal myśli, że największym problemem w Europie i na świecie są zmiany klimatyczne. Ja tak nie uważam; myślę, że jesteśmy w obliczu wielkich konfliktów na całym świecie.
I ja od razu wyrażę swój smutek, Panie Redaktorze, bo pewnie i tak tego nie puścicie w Telewizji Polskiej. Cieszę się, że Pan Redaktor jest sympatyczny, Pan Redaktor się do mnie uśmiecha, ale pewnie w telewizji publicznej w likwidacji powiecie – nie wiem – że miałem niezawiązaną sznurówkę lub coś takiego. Ale życzę powodzenia. Pozdrawiam Telewizję Polską w likwidacji, jeśli mnie usłyszycie.
Bardzo państwu dziękuję. Do zobaczenia.
Może Cię zainteresować Prezydent RP: W czasie Forum Ekonomicznego Polska została dostrzeżona przez światowych liderów [PL/EN]