Jacek Karnowski, redaktor naczelny telewizji wPolsce24: Dziękujemy, że jest Pan znowu w Tomaszowie Lubelskim. Rzeczywiście rok temu było pełne napięcia spotkanie, bo już było wiadomo, że olbrzymia jest stawka, a teraz jest Pan jako Prezydent. Dziękuję, że Pan pamięta o takich miejscach, w których Pan był na szlaku trochę kampanijnym, trochę w roli Prezesa IPN–u.
Panie Prezydencie, w tej teczce mam sto kilkadziesiąt pytań do Pana zebranych w ankiecie wśród uczniów szkół średnich w Tomaszowie Lubelskim. Nie będę ich odczytywał, ponieważ formuła przewiduje, że młodzież sama będzie zadawała pytania. Ale ponieważ chcemy uszanować wysiłek młodzieży, która wzięła udział w ankiecie, to dwa pytania zadam – te powtarzające się. Pierwsze: jak to jest być Prezydentem? Co Pana zaskoczyło? Czy to jest trudna praca, trudne wyzwanie? Jakie są jej plusy, a jakie są minusy?
Karol Nawrocki, Prezydent RP: Bardzo dziękuję, Panie Redaktorze. Drodzy Państwo, rzeczywiście wracam z wielką przyjemnością do Tomaszowa Lubelskiego, bo byłem tutaj, jak wspominał Pan Poseł Tomasz Zieliński, na poprzedniej konferencji i bardzo dobrze spędziłem czas jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej.
Bardzo chciałem podziękować w tym momencie Panu Posłowi Tomaszowi Zielińskiemu za trud organizacji Klubów Europy Karpat, bo to jest bardzo ważne, aby – niezależnie od tego, czy Prezydent bierze udział w takim wydarzeniu, czy nie – dyskutować, rozmawiać, inspirować młodzież do przemyśleń na bardzo ważne sprawy: o naszych relacjach międzynarodowych, o informacji i o dezinformacji. Ale byłem też tutaj, przypomniałem sobie podczas kampanii wyborczej: 30 stycznia 2025 roku, i wówczas miałem spotkanie z seniorami. Więc mogę powiedzieć, że już niemal wszystkie grupy społeczne odwiedziłem w Tomaszowie.
J.K.: A wygrał Pan, Panie Prezydencie – mówię to z punktu widzenia politologicznego – sojuszem młodych i starszych. To jest Pana elektorat, Pana wyborcy.
To bardzo budujące, rzeczywiście, i czuję się zobowiązany i wobec młodzieży, i wobec seniorów, osób starszych, ale też wobec tych Polaków, którzy w czasie kampanii wyborczej mi zaufali.
Przechodząc powoli do odpowiedzi na pytanie Pana Redaktora, właściwie niczym innym, jako Prezydent Polski się nie zajmuję, tylko konsekwentną realizacją tego, co mówiłem w kampanii wyborczej – realizacją programu, Planu 21. Wszystkie swoje wysiłki poświęcam temu, aby to, co obiecałem w kampanii wyborczej, zostało zrealizowane w ciągu pięciu lat.
Nie zamierzam do swojej realizacji programu i Planu 21 wprowadzać znanej publicznie ostatnio arytmetyki, że skoro dostałem 51 procent… Plan 21 obowiązuje i właściwie tym się zajmuję z pełną konsekwencją. Odniosę się też może w kilku słowach, bo chcę wykorzystać ten moment – wiem, że będziemy rozmawiać o dezinformacji i o informacji, to jest temat tej konferencji – że właśnie na takiej konferencji jestem od tego, aby do młodzieży przede wszystkim powiedzieć, ale też do Państwa, spośród których być może nie wszyscy mają świadomość głęboko historyczną i strukturalną w odniesieniu do dezinformacji. Chciałbym Państwa przekonać, że to, co dzieje się w zakresie dezinformacji, ma właściwie bardzo długą historyczną tradycję, tradycję od czasów Związku Sowieckiego, od początku lat 20. XX wieku. W styczniu 1923 roku w GPU, czyli w tajnej policji sowieckiej, powołano specjalny departament ds. dezinformacji, który nadal funkcjonuje niezależnie od tego, co dzieje się w Federacji Rosyjskiej.
Wykorzystując ten moment i jeszcze nie odpowiadając na pytanie Pana Redaktora, chciałem wszystkich Państwa przekonać – jako zawodowy historyk, który zajmował się wiele lat systemami totalitarnymi – że często to, co widzimy w przestrzeni publicznej, czasami jest oczywiście wyrazem naiwności, czasami głupoty, czasami złych intencji politycznych czy społecznych, ale w dużej mierze to, co obserwujemy w XXI wieku, a więc realna, dezinformacyjna wojna, jest zaplanowanym działaniem dzisiejszej Federacji Rosyjskiej, a wcześniej Związku Sowieckiego. Co więcej, te techniki i te mechanizmy także zostały opisane już w latach 20., kiedy polski wywiad przejął instrukcje, wprawdzie dla białej Rosji, dla carskiego wywiadu, które funkcjonowały także w Związku Sowieckim. I gdy czytamy publikacje z lat 20. na temat funkcjonowania wywiadu sowieckiego i technik dezinformacji, a przyglądamy się temu, co dzieje się w XXI wieku w Polsce, to widzimy, wprost kalkę. Czyli najlepsze mechanizmy nie wychodzą z praktyki postsowieckiego państwa, czyli Federacji Rosyjskiej. Chciałem to powiedzieć, czułem się w obowiązku jako Prezydent Polski, szczególnie do Was, Droga Młodzieży.
A jak to jest być Prezydentem? Panie Redaktorze, Drodzy Państwo, nie jestem właściwie niczym zaskoczony. Wprawdzie wszedłem spoza polityki do polityki, wiele lat po prostu służyłem Polsce w Muzeum II Wojny Światowej, w Instytucie Pamięci Narodowej. Muszę powiedzieć, że nic mnie do tej pory nie zaskoczyło, ale wiele rzeczy się zmieniło. Najbardziej zmieniło się to, że jest wokół mnie cały czas bardzo dużo ludzi – bardzo sympatyczni panowie z mojej ochrony, których Państwo widzą i którzy bardzo ciężko pracują ze mną. I to jest taka najbardziej powiedziałbym namacalna zmiana, że człowiek właściwie nigdy nie zostaje sam. Zawsze ktoś mu towarzyszy i nie ma czasu ani możliwości, aby pobyć samemu ze sobą, a ja tego często bardzo potrzebuję – bo lubię się skupić, lubię poczytać czy zastanowić się nad tym, co ma być w przyszłości. Tak, więc jakby to jest ta zmiana. A jeśli chodzi o wyzwania, to tak, wciąż czuję się zmobilizowany, tak jak w kampanii wyborczej.
Bardzo dużo jest w Polsce dzisiaj do zrobienia i możemy to tylko zrobić wspólnie, więc moim zadaniem jest też podtrzymać emocję społeczną, naszą gotowość do tego, aby budować Polskę silną, ambitną, Polskę bezpieczną; i właściwie to jest moim jedynym zadaniem i to się nie zmienia.
J.K.: Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Dla mojego pokolenia taką ważną książką był Montaż Władimira Wołkowa i warto ją młodzieży polecić, bo w lekkiej formie pokazuje, czym jest dezinformacja.
A Pana, Panie Prezydencie, proszę jeszcze odpowiedź na drugie pytanie z tych zebranych, powtarzające się: o bezpieczeństwo. Rozmawiamy bardzo blisko Ukrainy, państwa, które jest w stanie wojny. Młodzież pyta: co zrobić, jak znowu wlecą drony, co zrobić, gdyby – nie daj, Boże – ten konflikt nabrał bardziej gorącego charakteru? Co Pan wtedy zrobi, jeżeli wybuchnie wojna? Oby nie, ale żyjemy w takim czasie, w którym to pytanie krąży wokół nas.
Dziękuję. To bardzo ważne pytanie. Przede wszystkim, Panie Redaktorze, Drodzy Państwo, zrobię wszystko, żeby wojna nie wybuchła.
To już dzisiaj rozstrzyga się przyszłość Polski, więc tak widzę swoje zadanie jako także Zwierzchnika Sił Zbrojnych: aby przede wszystkim prowadzić za sprawą dyplomacji takie działania, które sprawią, że Polska wojną nie będzie dotknięta. To jest jedno z głównych zadań Prezydenta.
I że polscy żołnierze – to gwarantowałem w kampanii wyborczej i tego się oczywiście trzymam – nie będą ginąć na Ukrainie i na Ukrainę nie wyjadą. Pomagamy w stałym zakresie ekonomicznym, infrastrukturalnym, dyplomatycznym Ukrainie od wielu lat. Natomiast to, aby wojna Polski nie dotknęła i polscy żołnierze w tej wojnie nie ginęli, jest zadaniem dla Prezydenta na czas pokoju.
Zadaniem dla Prezydenta na czas pokoju jest także inspirowanie czy przyglądanie się pracom rządu, abyśmy byli na tyle silni, żeby nikt nie ważył się nas zaatakować. To jest cała odpowiedzialność klasy politycznej. Znaczy dążę do tego i jeszcze raz – jeśli pan premier nas ogląda i większość parlamentarna – zachęcam, aby w ustawie budżetowej, w projekcie znalazło się 5 procent PKB na obronność.
J.K.: Możemy to nazwać „apelem tomaszowskim”.
Może to się nazywać „apel tomaszowski” – chociaż już wielokrotnie to mówiłem – ale nazwa ładna, co za zmysł Pana Redaktora. Jestem przywiązany do takiego twierdzenia, że oczywiście o swoje bezpieczeństwo powinniśmy zabiegać przede wszystkim sami, właśnie nakładami finansowymi na zbrojenia z jednej strony, na dobre realizowane kontrakty, które dają nam sprzęt wojskowy, na budowanie – co jest bardzo ważne i co jest też wielką zaletą konferencji przygotowywanych przez Tomasza Zielińskiego z tak wspaniałymi gośćmi, których spotkałem rok temu i których widzę dzisiaj – szerokiego systemu immunologicznego państwa polskiego, także w zakresie dezinformacji, także w zakresie tożsamości, budowania odpowiedzialności młodzieży za Polskę. Właściwie nie możemy być w oczekiwaniu na potencjalną wojnę, tylko musimy wykonywać swoje obowiązki dzisiaj. Te obowiązki to także, jak Pan Redaktor doskonale wie i Państwo wiedzą, zabiegi dyplomatyczne z naszymi sojusznikami. Najpierw jesteśmy my, budujemy naszą odpowiedzialność militarną, wojskową, ale jesteśmy też w sojuszach międzynarodowych, o które trzeba dbać. I jestem przekonany, że ostatnie wybory i państwa głosowanie, mój wybór doprowadziły do tego, że mamy bardzo dobre relacje z naszym najważniejszym sojusznikiem, czyli ze Stanami Zjednoczonymi – czego dowiodły kolejne wizyty, deklaracje Pana Prezydenta Donalda Trumpa. Więc to jest właściwie cały pejzaż bezpieczeństwa Polski i moje zadania.
Młodzież pytała już o taką dramatyczną sytuację, co bym zrobił i co my byśmy zrobili, gdyby to wszystko skończyło się nie tak, jak mówię. Nie mam wątpliwości, że robiłbym wszystko, czego wymaga się od Zwierzchnika Sił Zbrojnych i Prezydenta, i bym był tam, gdzie Polska mnie potrzebuje, wykonywałbym wszystkie swoje obowiązki. Nie wchodźmy w ten dramatyczny scenariusz, ale podzielę się nieco inną może wizją czy perspektywą. Ja jestem przekonany – i o tym już kilkukrotnie mówiłem – że my na przestrzeni wieków jako wspólnota narodowa daliśmy jasny sygnał, że polskiej wolności i niepodległości nie uda się zabrać nikomu. Po prostu jesteśmy gotowi do tego, żeby zabory trwały 123 lata, jesteśmy tak mocno osądzeni – o tym też były te wybory – w naszych fundamentach wartości, dziedzictwa kulturowego, naszego przywiązania do Polski, że jeśli ktokolwiek myśli, że jest w stanie w krótkim lub długim czasie zabrać naszą wolność i niepodległość, to się po prostu głęboko myli.
Chciałbym spytać, jakie są trzy rzeczy, które Pan Prezydent chciałby zrealizować, aby Polska stała się krajem bardziej przyjaznym młodym osobom?
Pierwszą rzecz w kontekście młodych, którą chcę w istocie – choć mogą to Państwo uznać za symboliczne – zrealizować, to przede wszystkim głębokie wsłuchiwanie się w głos młodych. My przywykliśmy, tak świat też wygląda – to właściwie starsi, odpowiedzialni, nieco starsi meblują często młodym życie. Sam jestem ojcem trójki dzieci, czuję za nie pełną odpowiedzialność. Ale jestem przekonany, że jako Prezydent Polski muszę przede wszystkim wiedzieć, czego od Polski i od Prezydenta chce polska młodzież. Dlatego powołałem Radę Młodzieży, przedstawicieli młodego pokolenia, i postawiłem przed nią i odpowiedzialnym ministrem także konkretne zadania. Trzeba wsłuchać się w głos młodych, żeby móc odpowiedzieć na ich postulaty i na ich potrzeby.
Druga rzecz jest bardzo obiektywna, bowiem odnosi się do tego, co dotyczy dzisiaj pewnie wszystkich młodych, i wydaje mi się, że jak byśmy zrobili głosowanie, to każdy z Państwa – albo większość – podniósłby rękę, że jest to problem z mieszkaniami.
Dzisiaj młodzi ludzie, młodsze pokolenie żyje w nerwowości w odniesieniu do tego, czy kiedykolwiek w ogóle będzie stać ich na własne mieszkanie. To jest problem, którym będę się zajmował.
Jak wiemy, w Polsce brakuje według ostatnich danych 1,5 miliona mieszkań, 400 tysięcy miejsc w akademikach. Tutaj moja wrażliwość wychodzi rzeczywiście naprzeciw młodzieży. O tym też mówiłem w kampanii wyborczej. Jest kilka możliwości i mechanizmów rozwiązania tego uwolnienia państwowej ziemi.
Tu nie potrzebujemy dyskursu politycznego, a raczej wrażliwości na konkretną grupę społeczną. Dyskursu politycznego w sensie: partyjnego. Myślę, że jest to rzecz w odniesieniu do młodych, która jest w stanie przełamać znaną z parlamentu pragmatykę partyjną, że różne środowiska mogłyby za takimi rozwiązaniami zagłosować.
Więc po pierwsze głos młodych, po drugie mieszkania, które uznaję za największe dzisiejsze wyzwanie, a po trzecie to, czego uczą sami młodzi – ambicja i wielkie projekty.
My dzisiaj potrzebujemy – i to już jest w moich inicjatywach ustawodawczych, inicjatywie ustawodawczej o Centralnym Porcie Komunikacyjnym i polskich portach – wielkich, ambitnych projektów właśnie dla młodych, dla naszych dzieci i dla naszych wnuków. Takich projektów, wokół których będziemy potrafili wykorzystać całą społeczną energię.
Może Cię zainteresować IV Międzynarodowa Konferencja „Między informacją a dezinformacją” Prezydent RP na inauguracji roku akademickiego 2025/2026 Akademii ZamojskiejI dlatego będę bił się do upadku o Centralny Port Komunikacyjny i o polskie porty, i o Polskę ambitną, rozwijającą się także w kontekście technologii przełomowych. Takie trzy rzeczy.
Panie Prezydencie, chciałbym spytać, jaki miał Pan plan, jak był Pan dzieckiem, uczył się Pan w szkole? I co takiego stało się, że jest Pan tutaj, gdzie Pan jest?
Bardzo dziękuję. Myślę, że jak byłem dzieckiem, to każdego dnia miałem inne plany. Takie mam przekonanie. Tak już chyba jest rzeczywiście z dziećmi. Ale długi czas myślałem – jak byłem związany z piłką nożną, choć nie miałem wielkiego talentu do piłki nożnej, ale gdy byłem związany z boksem, to byłem bardziej utalentowany – przez długą część swojego życia myślałem, że i charakter, i determinacja, i gotowość do treningu, i też pewne relacje rodzinne sprawią, że będę sportowcem. A na kanwie tego mogę powiedzieć: i szybko z tego zrezygnowałem. Jak już rozpocząłem studia, to wiedziałem, że już nie będę sportowcem, że jestem trochę za stary, żeby zrobić karierę, choć bokserska kariera w jakimś sensie mnie nęciła, ale wybrałem naukę, wybrałem uniwersytet.
I myślę, jak już rozmawiamy o tym sporcie, to myślę sobie, że jestem tutaj także dzięki sportowi. To znaczy z jednej strony oczywiście trudno byłoby być Prezydentem Polski bez całej ścieżki akademickiej, bez kierowania ważnymi państwowymi instytucjami, czyli bez tego komponentu powiedzmy akademicko–intelektualnego, ale równie trudno, myślę, byłoby mi ją sprawować, gdybym nie miał tego, czego nauczył mnie sport. I o tym też mówią oficjalne statystyki na całym świecie kanadyjskiego instytutu, że ludzie, którzy trenują sport, są po prostu przyzwyczajeni w sposób naturalny do tego, że raz się upada, a potem się wstaje. W poniedziałek można upaść, przegrać swój pojedynek albo mecz, a w środę już można wygrać i rzeczywistość się zupełnie zmienia.
Sport uczy też tego, że sami nigdy nie damy rady osiągnąć swoich celów, niezależnie od tego, jak byśmy byli zdolni. Nawet w sportach indywidualnych potrzebujemy trenera, potrzebujemy sparingpartnerów, potrzebujemy jakiegoś sztabu, potrzebujemy medyków. Sport też uczy takiej świadomości, że dobra współpraca z ludźmi daje nam możliwość osiągnięcia naszych celów, i wielu innych oczywiście cech – pewnej konsekwencji podejmowania treningów, dbania o samego siebie. Mówię więcej o sporcie niż o tych rzeczach, które sprawiły, że jestem tu, gdzie jestem, w odpowiedzi na Pana pytanie. Natomiast myślę, że nie mógłbym tu siedzieć, ani gdybym nie znał polskiej historii, ani gdybym nie poobijał się na ringach bokserskich i na salach. I z tego się cieszę, że takiego mnie Polacy zaakceptowali. Takiego człowieka z krwi i kości. Za to Wam dziękuję.
J.K.: Myślę, Panie Prezydencie, że wszystko, co Pan robił, robił Pan na 100 albo nawet 110 procent. To jest taka cecha – i sport, i wojna o polską prawdę, pamięć w Muzeum II Wojny Światowej, później prezesura IPN–u i także kampania. I że to jest coś, co warto polecić, czego warto się uczyć.
Panie Prezydencie, moje pytanie brzmi: co jest najtrudniejsze w byciu Prezydentem?
Rozumiem, że stan jest na dziś, bo nie wiem, co będę myślał za pięć lat, ale jeśli mówimy o tym, co dzisiaj uznaję za najtrudniejsze... Musiałbym się dłużej zastanawiać.
J.K.: Ta odpowiedzialność związana z tym pytaniem o zagrożenia…
Odpowiedzialność oczywiście jest bardzo ważna, jest zasadnicza. Natomiast, tak jak wspomniał Pan Redaktor, czy to w Instytucie Pamięci Narodowej, czy w Muzeum II Wojny Światowej zawsze skupiałem się na dziele, starając się nie popadać w emocje wokół dzieła czy zadania, które podejmuję. I tak samo czuję się po tych pierwszych dwóch miesiącach. To znaczy mam jasno sprecyzowany plan i program działania.
Państwo dodają mi energii, Polacy, Polki dodają mi energii, wierząc w to, że uda nam się poprowadzić Polskę w dobrym kierunku.
Na tym się skupiam, być może starając się nie zauważać pewnych przeszkód, które napotykam na swojej drodze. Przywykłem do tej pracy jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej, choć oczywiście odpowiedzialność i zadania są zupełnie inne. I w sumie nie potrafię odpowiedzieć, co jest najtrudniejsze. Jestem chyba tak wielkim optymistą, że nie zauważam trudów, tylko robię swoją robotę.
J.K.: Jedno z badań opinii publicznej pokazało, że Pana Prezydenta popiera 73 procent wyborców w wieku od 18 do 29 lat. Wynik wspaniały, ale myślę, że to też jest sygnał, że Pan, Panie Prezydencie, jednoczy przynajmniej młode pokolenie, a my jako wspólnota narodowa bardzo tej jedności potrzebujemy, i za to też dziękujemy. Prosimy o kolejne pytanie.
Panie Prezydencie, mam pytanie bardziej dotyczące naszej gospodarki. Kiedy ceny płodów rolnych będą bardziej adekwatne do ceny produkcji, na przykład cen nawozów sztucznych czy oprysków?
To pytanie o przyszłość oczywiście. W przyszłości są same znaki zapytania. Mogę bardziej powiedzieć, co jestem w stanie zrobić, jak patrzę na swoją rolę w kontekście rolnictwa jako Prezydent Polski. Na takie pytanie trudno po prostu odpowiedzieć, bo dotyka przyszłości. Wiemy też, w jakiej konstelacji politycznej dzisiaj pracujemy, jak wygląda realna, także legislacyjna moc Prezydenta, choć czasami potrafi to zaskoczyć, jak Państwo doskonale wiedzą.
Rzeczywiście los polskiego rolnika jest dla mnie ważny, dlatego jest ze mną Pan Prezes Obszański – nawet dzisiaj tutaj, w Tomaszowie Lubelskim, z Państwem – który jest moim doradcą, a jest też przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.
Niebawem powołam Radę ds. Rolnictwa, na której czele będzie stał pan Jan Krzysztof Ardanowski. Zabiegi wokół polskiego rolnictwa znalazły też przecież odbicie w mojej inicjatywie ustawodawczej ogłoszonej w pierwszych tygodniach – o ochronie polskiego rolnictwa.
Wszędzie na świecie, obiecuję Wam, gdzie byłem w państwach europejskich, zadawałem sobie trud negocjacji w sprawie umowy Unii Europejskiej z Mercosur. Zostałem Prezydentem w sytuacji, która była beznadziejna, bo wszystkie kraje europejskie już raczej podzieliły się swoim stanowiskiem, i to była walka – skazana, moglibyśmy powiedzieć, na przegranie, zblokowanie umowy Unii Europejskiej z Mercosur. Niezależnie od tego i z prezydentem Macronem, i z prezydentem Nausėdą, i z naszymi partnerami w krajach bałtyckich, z premier Meloni, z prezydentem Mattarellą – wszędzie podczas oficjalnych wizyt prezydenckich mówiłem o zagrożeniach płynących z umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur.
Myślę więc, że te pierwsze dwa miesiące i te sygnały wysłane do świata, do przedstawicieli rolników – inicjatywa ustawodawcza o ochronie polskiej wsi, także w kontekście wykupu polskiej ziemi, zabiegi dyplomatyczne – pokazują, że jest to dla mnie temat naprawdę ważny.
Nie jestem w stanie odpowiedzieć na Pana pytanie o koszty, o ceny płodów rolnych, bo jest to bardzo skomplikowany proces. Musiałbym powiedzieć coś, co do czego nie mam pewności. Ale robię wszystko, by polski rolnik czuł się w Rzeczypospolitej tak, jak czuć się powinien, a więc ważny, potrzebny i aby – nie mogę sobie odmówić tej przyjemności – to hasło: „Polski rolnik, polskie pole, polski chleb na polskim stole”, zostało wprowadzone do życia.
Panie Prezydencie, w jaki sposób młode pokolenie może aktywnie uczestniczyć w budowaniu bezpieczeństwa i świadomości obronnej Polski?
Bardzo dziękuję. Myślę, że Wy już uczestniczycie w budowaniu bezpieczeństwa i odporności. Może nie w kontekście militarnym obronności Polski, ale też odporności Polski – uczestnicząc w tego typu wydarzeniach, zdobywając wiedzę o tym, czym jest Polska, jakie stoją przed Polską zadania. Mówię o takim, nazwijmy to, pierwszym kroku wchodzenia młodego pokolenia w życie obywatelskie. Od tego się właściwie zaczyna, abyśmy wiedzieli, czym jest Polska, dlaczego jesteśmy gotowi jej służyć w takim kontekście, w jakim przyjdzie nam służyć.
Drugi element to jest oczywiście zaangażowanie się we wszystkie inicjatywy obywatelskie, życie obywatelskie w Polsce – także inicjatywy proobronne – czy w Wojska Obrony Terytorialnej, które są naprawdę wielkim projektem.
Nie wiem, czy Państwo pamiętają, jak walczono z Wojskami Obrony Terytorialnej. A to, co udało się zrobić wbrew atakom na Wojska Obrony Terytorialnej, daje i młodym, i osobom starszym także możliwość realnego zaangażowania się już w obronność, a nie tylko w odporność państwa polskiego. Stąd jestem przekonany, że właśnie zaangażowanie społeczne, zaangażowanie edukacyjne, budowanie swojej tożsamości, wiedzy o Polsce jest tym – nie wiem, ile Pani ma lat; osiemnaście, czyli wchodzi Pani w dorosłość – co prowadzi Panią rzeczywiście do pełnej odpowiedzialności za Polskę, a kolejne kroki to jest, tak jak mówię, wejście albo do Wojsk Obrony Terytorialnej, jeśli taką ścieżkę kariery Pani zamierza wybrać, czy do Wojska Polskiego, do Dobrowolnej Służby Zasadniczej. To są te kierunki, których bardzo potrzebujemy. My w ogóle potrzebujemy największej armii lądowej NATO w Unii Europejskiej, czyli potrzebujemy 300 tysięcy żołnierzy. Teraz te procesy nieco spowolniły w ostatnich latach, ale właśnie ten patriotyczny element młodzieży – branie odpowiedzialności za Polskę – ma nas kierować w tym celu.
J.K.: Sam patriotyzm też, Panie Prezydencie, którego promowaniu poświęcił Pan kawał życia. Bo przecież nie będzie silnej armii, jeśli za nią będzie społeczna pustka czy obojętność.
Sam patriotyzm jest rzeczą zasadniczą, bo nawet jeśli rozmawiamy o polskich granicach, o polskiej armii czy o Polsce jako takiej, to ona funkcjonuje dlatego, że my Polskę kochamy, jesteśmy wspólnotą narodową opartą właśnie na wspólnocie języka, wspólnocie dziedzictwa kulturowego, wspólnocie przeżywania historii. Więc w istocie, Panie Redaktorze – bez patriotyzmu i bez miłości do Polski niewiele miałoby sens.
Jaki sens miałaby obrona polskich granic, jeśli nie byłoby naszej miłości do Polski i przywiązania do naszej ziemi, do naszej ojczyzny, do Rzeczypospolitej. Więc od patriotyzmu właściwie wszystko się zaczyna.
Panie Prezydencie, jakie kroki należy podjąć, aby młodzież była bardziej świadoma odnośnie do zagrożeń informacyjnych? I jak powinniśmy odróżnić prawdę od manipulacji?
Bardzo dziękuję. To drugie pytanie jest natury głęboko filozoficznej pewnie, bo wydaje się, że informację o dezinformacji różni – w kontekście odbioru społecznego, recepcji tego, co jest czy w mediach społecznościowych, czy w telewizji – tak niewiele. Znając nawet praktyki dezinformacyjne, wiemy, że wystarczy czasami po prostu zwykła zmiana kontekstu przy używaniu języka swojego przeciwnika. Tak dzieje się choćby za sprawą Federacji Rosyjskiej, która mówi, że Rosja jest zagrożona przez NATO, podczas gdy państwa NATO są zagrożone przez Rosję. To znaczy atakowanie kwestią dezinformacyjną państw, które uznaje się za wrogie, na podstawie językowej kalki tych państw, jest wielkim zagrożeniem. Więc jest to zadanie trudne, szczególnie dla młodzieży, aby odróżnić informację od dezinformacji w XXI wieku, gdzie jesteśmy dezinformacjami zalewani i niestety dezinformacje tworzą, często świadomie, także przedstawiciele życia publicznego czy nawet życia politycznego.
Chciałbym powiedzieć, że Wam współczuję czasami, moja Droga Młodzieży, i nam wszystkim, że jesteśmy często zalewani tak ogromną falą dezinformacji. Ale nie jesteśmy oczywiście w tym kontekście bezbronni. Jeśli mogę coś zasugerować młodzieży – testowałem to w kontekście dyskusji o pamięci historycznej, o prawdzie historycznej – to z całą pewnością trzeba się zawsze opierać po prostu na dobrych źródłach. To znaczy próba przyjmowania wiedzy, która nie ma dobrego źródła, w kontekście historycznym nie jest to źródło choćby akceptowane czy podejmowane przez Instytut Pamięci Narodowej, przez uznanego historyka, jest zawsze rzeczą kłopotliwą. To jest chyba taki pierwszy krok higieny informacyjnej – abyśmy nie każde źródło uznawali za opiniotwórcze.
Nieco trudniej jest, jeśli mówimy o dezinformujących politykach czy dziennikarzach zawodowych, którzy stają się po prostu tubą propagandową i mają jeszcze doskonały plac do dzielenia się wiedzą, jaką jest na przykład telewizja czy radio – czyli coś, co ma markę poważnego medium, a tam dochodzi do ciągłej dezinformacji.
Odpowiadając na Pani pytanie, choć zadanie nie jest łatwe, to polecam odnoszenie się do dobrych źródeł, ale też do własnego rozsądku.
Co według Pana Prezydenta należałoby zmienić, aby młodzi ludzie po zakończeniu swojej nauki zdecydowali się jednak zostać w kraju?
J.K.: To też pytanie się przewijało, Panie Prezydencie. Co Pan powie tym, którzy myślą o wyjechaniu z takiego miasta jak Tomaszów czy z setek tysięcy miast, miasteczek i miejscowości w Polsce? Na szczęście to już nie jest ta skala, ale zjawisko jest.
Po pierwsze prosiłbym Was, żebyście zostali. Jesteście tutaj potrzebni i zrobię wszystko, aby Wasze umiejętności, możliwości i kompetencje służyły Polsce, aby też Polska jako miejsce dobrobytu dawała swobodę życia Wam.
Co się musi zmienić? Na pewno musi zmienić się pewna strategia zarządzania państwem i powinniśmy wrócić do zrównoważonego rozwoju. Pan Redaktor powiedział i Pani też pyta – jest Pani pewnie z Tomaszowa czy w ogóle z Lubelszczyzny – co powinniśmy zrobić? Nie powinniśmy pozwolić na podział Polski na Polskę A i na Polskę B, to znaczy wszystkie ważne projekty, programy – to się udawało robić przez wiele lat w Polsce – powinny dotykać sfery zrównoważonego rozwoju. Młodzi ludzie uciekają pewnie z takich miast jak Tomaszów, ale także z miast w innych częściach Polski, bo te miasta być może – często – nie są skomunikowane; są średnie miasta powiatowe w Polsce, które nie mają nawet dworca kolejowego.
Pierwsze, co się musi zmienić, to przede wszystkim filozofia myślenia o Polsce jako o jednym państwie – bez podziałów na Polskę A i Polskę B, na aglomeracje, miasta powiatowe i mniejsze miejscowości – bo wówczas dajemy szansę młodym ludziom z jednej strony prowadzenia swojej kariery zawodowej w rodzinnych miejscowościach, a z drugiej strony korzystania z tego, co dają w kontekście rozwoju, kultury czy życia towarzyskiego duże miasta – więc to się musi zmienić.
Natomiast wiem, że zagraniczne branże, wielkie firmy bardzo cenią Polaków. Ostatnio w Nowym Jorku spotkałem się z przedstawicielami największych amerykańskich firm, które zajmowały się nowymi technologiami. Ile ciepłych słów usłyszałem o polskiej młodzieży, o polskich pracownikach branży nowych technologii. Widzę po prostu, że ta pokusa na świecie jest, bo Polacy są postrzegani, i polscy młodzi ludzie, jako wyjątkowo sprawni, dobrzy i menedżerowie, i pracownicy. Natomiast najważniejsze jest to, że gdy już mimo wszystko – choć to nie jest dobre rozwiązanie – z Polski zdecydujemy się wyjechać, to najważniejsze jest to, żebyśmy dalej pozostali Polakami i byli polskimi ambasadorami poza granicami Rzeczypospolitej. 10 milionów Polaków jest poza granicami i pewnie część Polaków będzie wyjeżdżać, a naszym zadaniem jest zrobić wszystko, aby ambitnymi projektami, miejscami pracy, edukacją i mieszkaniami, o których mówiliśmy, zachęcić Polaków do pozostawania w kraju.
Szanowny Panie Prezydencie, na początku gratuluję postawy od samego początku Pana kampanii prezydenckiej, również Pana rodzinie, która była atakowana. Kampania była nieuczciwa i prowadzona w sposób prawie nielegalny. Gratuluję Pana postawie, bo nie każdy na Pana miejscu by wytrwał do końca. Zapowiada się Pan najlepszym prezydentem Polski. Już Pana początki o tym świadczą. Tak więc mamy nadzieję wszyscy, że tak będzie.
Jest Pan historykiem wybitnym; ma Pan za sobą świetne lata jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej. I moje pytanie: czy miał Pan wgląd do osób, które zamordowały księdza Jerzego Popiełuszkę? Niestety to nie mogło ujrzeć światła dziennego, bo jak wiemy, większością Polski rządzi niemiecko–rosyjska mafia. I czy zamierza Pan do tego wrócić? Co Pan na ten temat sądzi? I jeszcze w nawiązaniu do blisko 100 osób zamordowanych w katastrofie smoleńskiej, do osób, które w sposób świadomy się tego podjęły. I na przykład jeszcze do zamordowania pana Leppera? Czy Pan zamierza do tego wrócić?
Na przykład osoba, która obecnie pełni funkcję Premiera Polski, już w latach 90. za gazowy przekręt stulecia czy aferę FOZZ czy teraz za próbę oszustwa wyborów prezydenckich powinna siedzieć w więzieniu. Niestety tak nie jest – co Pan na ten temat sądzi? Mamy nadzieję, że w grudniu sam Pan Premier zastąpi siebie inną osobą, żeby jego rząd jeszcze przetrwał.
I ostatnie pytanie, takie bardziej młodzieżowe. Pan się interesuje sportem – jakiego piłkarza Pan najbardziej lubi? Czy to jest Ronaldo, Mbappé, czy może Neymar, Robert Lewandowski?
Bardzo Panu dziękuję. Dużo pytań Pan zadał i myślę, jak na nie odpowiedzieć. Najpierw może odpowiem na najbardziej aktualne – i w związku z rocznicą, i z tym, co dla mnie najważniejsze było też przez wiele lat – a więc związane ze śmiercią księdza Jerzego Popiełuszki. Jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej wspólnie z prokuratorami wznowiliśmy śledztwo w sprawie prowokacji na Chłodnej, wiedząc, że te konteksty, które odnoszą się bezpośrednio do zabójstwa Księdza Jerzego Popiełuszki, rzeczywiście są w istocie nie do końca i pewnie jeszcze jakiś czas nie będą wyjaśnione. Zrobiliśmy też całą serię badań za sprawą Witolda Bagieńskiego, a więc nowych źródeł, takich jak choćby źródła operacyjne Stasi, które były upubliczniane w wydawnictwach Instytutu Pamięci Narodowej. Wiemy, że ta sprawa ma wiele kontekstów, pewnie nie będziemy jej teraz rozwijać.
Natomiast jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dołożyłem wszelkich starań, żeby w ogóle niewyjaśnione zbrodnie z lat 80. znów zostały poddane analizie śledczych. To był taki duży projekt „Archiwum Zbrodni”, w którym pochyliliśmy się i nad tym kontekstem, o którym rozmawiamy, ale też nad niewyjaśnionymi śmierciami, choćby Jana Samsonowicza w Gdańsku, Piotra Majchrzaka i nad wieloma innymi. Czułem to samo w tym kontekście co Pan. To znaczy, że są rzeczy, które powinny zostać jeszcze raz wyjaśnione – szczególnie dlatego, że w XXI wieku dużo dalej poszedł rozwój technologii, także tych śledczych i kryminalistycznych. Stąd jeśli chodzi o błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszkę, też wszyscy czekamy na rodzaj przełomu; on jest bardzo skomplikowany, ale zadanie w kontekście naukowym, analitycznym czy prowokacji na Chłodnej udało się podjąć.
Niewyjaśnione śmierci zostawię organom ścigania, czyli polskiej prokuraturze i polskiemu sądowi – te po roku 1980.
Jednego ulubionego piłkarza swojego nie mam. Mam swoją ulubioną drużynę sportową; poza reprezentacją Polski jest to Lechia Gdańsk.
J.K.: Panie Prezydencie, bardzo dziękujemy.
![006_Prezydent_Karol_Nawrocki_Tomaszów_Lubelski_konferencja_Między_informacją_a_dezinformacją_21-10-2025_MWB16706.jpg.JPG [985.01 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/10/21/b73692fcda88f984d35bec2e31c39003/JPG/prezydent/preview/006_Prezydent_Karol_Nawrocki_Tomaszów_Lubelski_konferencja_Między_informacją_a_dezinformacją_21-10-2025_MWB16706.jpg.JPG)