Menu rozwijane

14 listopada 2025

Drodzy Państwo, to właściwie powrót do przeszłości, całkiem nieodległej przeszłości, bowiem do kampanii wyborczej. I nie dziwię się, że ta emocja pełna patriotyzmu, Państwa energii zawiodła mnie do zwycięstwa i do Pałacu Prezydenckiego. Dzisiaj wchodząc tutaj, przypomniałem sobie kampanię wyborczą, w której właśnie ta emocja i umiłowanie Polski, nadzieja na zwycięstwo niosły nas przez sześć miesięcy i dzisiaj dzięki Państwu tę energię mogłem jeszcze raz poczuć po 100 dniach, więc bardzo wszystkim Państwu dziękuję.

Moi kochani, to nie tylko kurtuazja, ale to naprawdę ja dziękuję Wam. Dziękuję Polkom, dziękuję Polakom, dziękuję mieszkańcom Mińska Mazowieckiego i całemu powiatowi mińskiemu za to, że jesteście tutaj i byliście ze mną przez wiele miesięcy. To było możliwe dzięki wyzwoleniu tej wielkiej społecznej energii, która nas niosła w kolejnych miesiącach. Powiem więcej: dziękuję, wszystkim 53 tysiącom 428 mieszkańcom powiatu mińskiego, którzy oddali na mnie głos. Ale przyjeżdżam po tych 100 dniach, także z informacją dla tych mieszkańców powiatu mińskiego i całej Polski, którzy na mnie nie oddali głosu, którzy być może byli sceptyczni. Ja każdego dnia pracuję także na Państwa bezpieczeństwo, dobrobyt, rozwój i przyszłość.

Mimo że wielu Polaków mi nie zaufało – więcej mi zaufało w czasie kampanii wyborczej – to są tacy, którzy mi nie zaufali i chcę wszystkich Państwa zapewnić, że pracuję ciężko dla wszystkich Polek i Polaków: żebyśmy byli bezpieczni, żebyśmy żyli w normalnym kraju i żeby Polska się rozwijała. Takie było w istocie te 100 dni.

Może Cię zainteresować 100 dni dla Polski, 100 dni dla Polaków 100 dni prezydentury Karola Nawrockiego [PL/EN]

Mińsk Mazowiecki, ma wspaniałego patrona, który wprawdzie sam nie był światłem, ale był świadectwem światłości, Jana Chrzciciela. Mińsk Mazowiecki ma ponad 600–letnią historię, choć już wcześniej wymieniany był przecież w historycznych dokumentach. To miasto z pięknymi tradycjami, także walki o wolną i niepodległą Polskę, dlatego cieszę się, że w tak szczególnym miejscu mogę mówić o 100 dniach swojej prezydentury.

Wiem też – i tu bardzo dziękuję Panu Posłowi Danielowi Milewskiemu, Pani Staroście, Panu Dyrektorowi, Panu Dyrektorowi, wszystkim organizatorom, Pani Senator Marii Koc, która też jest dzisiaj z nami, którą serdecznie witam. Dziękuję, Drodzy Państwo, za przygotowanie Mińskiego Festiwalu Patriotyzmu i za to, że dzisiaj spotykamy się w trakcie tego festiwalu. Dlaczego o tym mówię? Bo patriotyzm rodzi się przecież właśnie we wspólnotach rodzinnych, we wspólnotach regionalnych, lokalnych, nie tylko w wielkich polskich aglomeracjach, ale w każdej miejscowości, w sercu każdego Polaka. I po tych 100 dniach mam głębokie przekonanie, że każdy Prezydent Polski i każda osoba w życiu publicznym – także Premier, także Ministrowie – pierwsze, co powinni mieć w swoim sercu, to miłość do Polski. Bo polityka to nie jest zwykły zawód.

Więc każdy dzień z tych 100 dni, moi kochani, moi drodzy, był dla mnie dniem wielkiej miłości: do Polski, do Polek, do Polaków. I był realizacją nie tylko hasła z kampanii wyborczej, ale był także dla mnie zobowiązaniem. I zobowiązaniem było dla mnie to, że powtarzałem w każdej swojej decyzji: „Po pierwsze Polska! Po pierwsze Polacy„. Tak powinna wyglądać każda prezydentura i tak będzie wyglądało kolejne 100, 200, 300 i 400 dni mojej prezydentury.

Kochani jesteście, ledwo zacząłem pierwszą, mija dopiero 100 dni, a już walka o drugą – ale jesteście naprawdę kochani i dziękuję, że wierzycie w swojego Prezydenta.

Obok miłości do Polski i patriotyzmu myślę, i jestem też przekonany – gdy wczoraj przeglądałem swój kalendarz po tych 100 dniach, który przygotowali mi moi współpracownicy – że obok miłości do Polski ważna jest pracowitość.

I wydaje mi się, a nawet jestem przekonany, i będę o tym mówił podczas dzisiejszego spotkania, że każdy z tych 100 dni wypełniłem ciężką pracą dla Polski.

Naprawdę nie oszczędzałem się – ani ja, ani moi współpracownicy – wykonując każdego dnia swoje zadanie w wielu zakresach, o których teraz będę miał okazję powiedzieć. Jak gwarantowałem i jak powiedziałem 6 sierpnia, jestem tylko i aż głosem Polek i Polaków. I tak cały czas po tych 100 dniach uznaję i z takimi inicjatywami ustawodawczymi wychodziłem w ciągu tych 100 dni.

To, moi kochani, 12 inicjatyw ustawodawczych, które odnoszą się do wielu zakresów działania państwa polskiego. Z jednej strony inicjatywy ustawodawcze pokazujące rodzaj wrażliwości i konieczności rozwiązania najważniejszych dla Polski obecnie spraw. Tak, rodzina jest fundamentem Rzeczypospolitej, dlatego wyszedłem z inicjatywą ustawodawczą o zwolnieniu z podatku PIT rodziców dwójki i więcej dzieci. Taka inicjatywa bardzo szybko trafiła do polskiego Sejmu.

Bardzo cenię i rozumiem polskich emerytów, tych, którzy całe życie ciężko pracowali, a kilka lat temu rządy liberalne zaproponowały im podwyżkę emerytury o 3 złote i o 7 złotych. Nie godzę się na to i dlatego wyszedłem z inicjatywą ustawodawczą, z konkretnym projektem dobrej emerytury, a więc nie tylko procentowego zwiększenia emerytur, ale upomniałem się także o tych emerytów, którzy dostają najmniejsze emerytury, i o to, aby do procentowego naliczania emerytur dać także konkretną kwotę 150 złotych. Polska nie będzie się rozwijać, jeśli tego typu inicjatywy ustawodawcze nie zostaną przyznane przez polski parlament. Bo wielkość państwa polega na tym, że państwo jest silne wobec silnych, ale empatyczne wobec tych, którzy potrzebują interwencji państwa. Stąd moja inicjatywa ustawodawcza.

Wśród tych inicjatyw ustawodawczych upomniałem się także o polskich rolników – o to, aby polski rolnik nie był pod ciągłą presją przede wszystkim rozwiązań europejskich i Zielonego Ładu, bo nas żywi. A jak historia pokazuje, to i polski chłop, i polski rolnik nas bronił. Więc jedną z pierwszych moich inicjatyw ustawodawczych już 8 sierpnia była inicjatywa o ochronie polskiej wsi, aby polski rolnik, mógł liczyć na wsparcie państwa polskiego.

Ale upomniałem się także o to – co jest w największym zainteresowaniu niektórych mediów, które podsumowują, że nie wywiązałem się z tej obietnicy, a to nieprawda – abyśmy mniej płacili za energię elektryczną; nie możemy tyle płacić za prąd. Grono wspaniałych ekspertów, profesjonalistów pracowało nad tymi rozwiązaniami od początku roku 2025. Przed upływem 100 dni przedstawiłem kompleksową inicjatywę ustawodawczą do tego, aby mieczem, a już nie tylko tarczą, wyciąć wszystko to, co nie jest potrzebne w naszych rachunkach za prąd. Polski parlament może podjąć tę przygotowaną skrupulatnie inicjatywę ustawodawczą i od razu ulżyć Polakom, odrzucając te wydatki z naszych rachunków za prąd, które naprawdę nie są potrzebne. I ci, którzy często zapomnieli, że powiedzieli, że w ciągu 100 dni zrealizują 100 konkretów, a mijają dwa lata, mówią, że się nie wyrobiłem. To nieprawda, wyrobiłem się.

Drodzy Państwo, wśród tych inicjatyw ustawodawczych jest też nasz rozwój. Patrzę na młode osoby, które są dzisiaj z nami – bardzo się cieszę, że jesteście z nami, młodzieży.

Szczególnie bliska jest mi polska młodzież, nie tylko dlatego, że jestem ojcem trójki dzieci, ale też dlatego, że wiele wsparcia dostaję od naszej młodzieży i wiem, że na mnie liczycie, a ja Wam mówię, że Was nie zawiodę, obiecuję Wam.

Mała dygresja, moi kochani, bo jesteśmy w takiej przyjacielskiej, domowej atmosferze. Jeden z oficerów, który mnie chroni i chronił 6 sierpnia, w dniu zaprzysiężenia zadał mi pytanie kalendarzowe. I 6 sierpnia spytał mnie: „Kiedy ruszamy, Panie Prezydencie, do pracy po tak wypełnionym wieloma aktywnościami dniu Pana zaprzysiężenia”. Ja powiedziałem: „Panie chorąży, jutro, 7 sierpnia, od samego rana, ruszamy, żeby rozwijać Polskę”. I 7 sierpnia, pewnie Państwo nie pamiętają – to kolejna z tych 11 inicjatyw ustawodawczych – głośno powiedziałem to, co mówiłem w kampanii wyborczej: „Tak dla Centralnego Portu Komunikacyjnego – inicjatywa ustawodawcza przygotowana pod to, aby zainteresować się także Polską lokalną, Polską powiatową, aby nie zabrać nam możliwości rozwoju i tego, żeby ci młodzi ludzie, którzy są dzisiaj tutaj, na tej sali w Mińsku Mazowieckim, mieli możliwość z Polski wylatywać na cały świat. Tak, my musimy być narodem ambitnym i dlatego powiedziałem – nie tylko w słowach, ale przekazałem w inicjatywie ustawodawczej – „Tak dla Centralnego Portu Komunikacyjnego”, dla tych, którzy przyjdą po nas za lat 10, 15, 20 i 30, bo jesteśmy ambitni.

Wśród tych projektów – przypomnę – są jeszcze: „tak” dla polskich portów, „tak” dla rozwoju polskiej gospodarki morskiej, „tak” dla polskiej żeglugi śródlądowej, to także zamknięty w konkretny projekt, w konkretną ustawę postulat rozwijania naszych możliwości wokół Morza Bałtyckiego, żeglugi śródlądowej. Ta ambicja odbija się także w inicjatywie ustawodawczej przygotowanej w sposób perfekcyjny do zbudowania Funduszu Rozwoju Technologii Przełomowych, abyśmy nie przespali naszej przyszłości i tego, co dzieje się dzisiaj w geopolityce i na całym świecie.

Jesteśmy w rewolucji przemysłowej 4.0, złożyłem konkretne propozycje, abyśmy nie zostali z tyłu. Nie wszystkimi tymi projektami zajął się polski parlament, polski Sejm, ale jest to tak kompleksowo przygotowane polskie prawo, że wierzę, że niezależnie od pewnych wizji politycznych, partyjnych i pewnych różnic, jeśli nie teraz, to w przyszłości znajdzie się taki polski Sejm i parlament, który powie, że zgodnie z tym, co proponuje prezydent Nawrocki: jesteśmy za rozwojem, za rodziną, za pokonaniem kryzysu demograficznego, za ochroną polskich rolników, za emerytami. Jak nie dziś, to za jakiś czas. I w to głęboko wierzę, bo widzę Waszą energię.

Zajmowałem się też, jak wiecie, ustawami, które przychodzą z polskiego parlamentu. Dzisiaj jedno ze środowisk politycznych nazwało mnie „wetomatem”. Ale widocznie są tam pewne problemy ze statystyką, z taką podstawową matematyką i ze statystyką. Bo chcę Państwu powiedzieć – zwracam się też do polskich mediów: może uświadomicie temu środowisku politycznemu, że kalkulacje, statystyka i matematyka się tam nie zgadzają – podpisałem 70 ustaw, które przyszły z polskiego parlamentu, a zawetowałem tych ustaw 13.

A więc 70 podpisanych, 13 zawetowanych. Tu statystyka jasno pokazuje, że chyba zbyt mało jest zawetowanych ustaw, żeby nazwać kogoś „wetomatem”. Ale już Państwu tłumaczę, na czym to polega.

www_2b.jpg [570.60 KB]

Gdy przychodzi dobre prawo do polskiego prezydenta, przychodzą kwestie deregulacji, które wpływają na rozwój polskiej przedsiębiorczości, gdy przychodzą ustawy, które są wypełnianiem pewnych relacji międzynarodowych, współpracy z instytucjami międzynarodowymi czy z innymi państwami, jeśli przychodzą ustawy, które albo są wynikiem kompromisu parlamentarnego różnych środowisk politycznych, a nie są wynikiem zabiegów albo zmian na ostatni moment w komisjach parlamentarnych, czyli jeśli są ustawy dobre dla Polaków i dla Polek, to po prostu je podpisuję. Natomiast jeśli polski parlament stara się mnie przekonać, żeby kolejne tarcze na energię elektryczną obudować 96 stronami o tym, by ludziom pod domem stawiać wiatraki, to takiej ustawy podpisywać nie będę. Nie pozwalają mi na to ani urząd, ani inteligencja.

Jeśli słyszę, że kwestia deregulacji, ma dotknąć bezpieczeństwa polskich dzieci i wsłuchując się w głos rzecznika, Pani Rzecznik Praw Dziecka, widzę, że ustawa, którą dostaję od większości parlamentarnej, jest zagrożeniem dla naszych dzieci, to nie mogę przecież jej podpisać. To chyba rzecz oczywista. Poza tym szedłem do Pałacu Prezydenckiego z przekonaniem, że mam być także strażnikiem – strażnikiem naszych wartości, strażnikiem dobrobytu Polaków. A więc nie zamierzam podpisywać tych ustaw, które z jednej strony nie służą Polkom i Polakom, budzą kontrowersje konkretnych grup społecznych albo nie są wynikiem kompromisu w polskim parlamencie.

Chcę szczególnie powiedzieć, o jednej ustawie, którą zawetowałem. Wszyscy główni kandydaci w kampanii wyborczej mówili, że 800 plus powinno trafiać tylko do pracujących Ukraińców, a nie do wszystkich Ukraińców, którzy nie pracują. A gdy już zostałem Prezydentem, to dostałem propozycję ustawy, która nie uwzględniała głosu wszystkich najważniejszych kandydatów na Urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Było to nieuczciwe rozwiązanie wobec Polaków, dlatego ją zawetowałem, rząd się dopasował do moich oczekiwań – nie w pełni – i już drugi raz ustawę podpisałem, bo nie chcę być Prezydentem chaosu.

Ale zaznaczyłem – i jeśli oglądają nas Pan Premier i większość parlamentarna, to przypominam – iż podpisałem tę ustawę o pomocy Ukraińcom po raz ostatni. Uznaję, że mniejszość ukraińska w Polsce już w trzecim roku po rozpoczęciu wojny powinna być traktowana oczywiście z należytą odpowiedzialnością, ale tak samo jak wszystkie inne mniejszości narodowe w Polsce. Jesteśmy w takim momencie społecznym, do którego dojrzeliśmy, i mam nadzieję, że rząd pracuje nad rozwiązaniami takimi, które zabezpieczą i nasz dobrobyt, i dobry pobyt obywateli Ukrainy w naszym kraju, których z otwartymi sercami przywitaliśmy trzy lata temu, i że nie pójdziemy za sprawą rządu w chaos w marcu przyszłego roku. Więc jeszcze raz przypominam, jak wyglądają warunki tej współpracy.

Moi drodzy, nie chcę być nazbyt akademicki, ale w kwestii wet muszę wyjaśnić jedną rzecz. Chciałbym, żebyście wiedzieli, bo Polaków od wielu lat wprowadza się w błąd.

Nasz system polityczny, nasz system demokratyczny wygląda tak, że weto jest po prostu jednym z narzędzi tworzenia polskiego systemu ustawodawczego, polskiego systemu prawnego. Weto nie jest niczym nadzwyczajnym – mówiłem to w pierwszych dniach swojej prezydentury.

U nas naród wybiera Prezydenta, a nie Zgromadzenie Narodowe. Naród wybiera po to Prezydenta, żeby Prezydent wetował ustawy, które będą niezgodne z interesem Polaków, a wyjdą z polskiego Sejmu. To jest inaczej. I konsekwentnie zapraszam wszystkich tych, którzy pracują nad ustawami, żeby – w dobrym zwyczaju – ci parlamentarzyści, którzy przygotowują polskie ustawy, na etapie negocjacji z moimi wspaniałymi ministrami, z Kancelarią Prezydenta dyskutowali, czy te zapisy, zostaną zaakceptowane przez Prezydenta Polski. U nas w Polsce nie żyje się tak jak w wielu krajach europejskich, ten system nie funkcjonuje tak jak w wielu krajach europejskich, gdzie Prezydenta wybiera Zgromadzenie Narodowe i nie ma on możliwości posłużenia się wetem.

Polacy po to wybierają Prezydenta w jedynych, tak bezpośrednich wyborach – głosując na konkretną osobę – aby ten Prezydent reprezentował ich interes, a nie interes jednej, drugiej czy trzeciej partii politycznej.

010_Prezydent_Karol_Nawrocki_100_dni_dla_Polski_100_dni_dla_Polakow_Cover_20251114_MWB19139.jpg [3.74 MB]

Moi kochani, te 100 dni to – tak jak widać po tych billboardach, które są dzisiaj z nami – także wiele wizyt zagranicznych. Nie chcę mówić o tym zbyt wiele, ale powiem o tych wizytach, które odnoszą się do naszego codziennego życia. Tak, to 11 wizyt zagranicznych w 100 dni, tak jak 11 inicjatyw ustawodawczych, 70 podpisanych ustaw i 13 zawetowanych. Te wizyty zagraniczne i relacje z przywódcami innych państw przynoszą nam konkretne poczucie bezpieczeństwa – choćby w kontekście mojego spotkania z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem, gdzie wizyta Prezydenta Polski sprawiła, że Prezydent Trump, który widzi w Polsce największego sojusznika w Europie i sojusznika w Sojuszu Północnoatlantyckim, zdecydował o tym, aby amerykańscy żołnierze, a jest ich blisko 10 tysięcy, pozostali w Polsce. Czy to nie jest konkretny efekt relacji międzynarodowych? W każdym z tych 11 miejsc toczyłem też bitwę, która z góry wyglądała na przegraną i nie udało się jej wygrać.

Ale nie wiem, czy Państwo pamiętają komentarze szefa polskiej dyplomacji, który – gdy ja w każdej stolicy, z każdą głową państwa, z każdym premierem rozmawiałem o tym, aby nie podpisywać umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur – mówił: jak się uda Prezydentowi, to fajnie, cha, cha, cha. Drodzy Państwo, tak się nie zachowują odpowiedzialne władze państwowe, bo umowa Unii Europejskiej z państwami Mercosur jest szkodliwa dla polskiego rolnika. Więc biłem się o to, mimo że nie było wielkich szans na zwycięstwo. Czy tak nie powinien się zachowywać Prezydent Polski?

Wizyta w Niemczech, u naszego największego partnera handlowego, partnera w Unii Europejskiej, partnera w Sojuszu Północnoatlantyckim, to także wizyta, która odbyła się po to, aby przypomnieć, że Niemcy są wciąż winni Polakom środki finansowe za reparacje.

To prawda, te 100 dni to tylko początek i my wszyscy o tym doskonale wiemy. Staram się na szybko przeliczyć: 365 dni w jednym roku razy 5 to 1825, minęło 100 dni, czyli zostało nam 1725 dni wspólnej walki. Bardzo Was o to proszę, abyśmy w kolejnych tych 1725 dniach byli razem, abyście wierzyli Prezydentowi, że walczy tylko o sprawy Polek i Polaków, abyście nie tylko przyglądali się tym aktywnościom, ale byli aktywni jak do tej pory. Wspólnie możemy zmienić Polskę w kierunku państwa i kraju, który rozwija się już od roku 1989 najszybciej w Unii Europejskiej, ale który wejdzie w kolejne okno naszych możliwości gospodarczych; właśnie z naszymi partnerami, którzy są partnerami i sojusznikami. Ale jeśli mówimy: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, to musimy też mówić o tym, czego od naszych partnerów oczekujemy, czego oczekujemy od Unii Europejskiej; to tak – co powtarzałem w czasie wizyt zagranicznych – że chcemy być częścią Unii Europejskiej, ale nie chcemy być Unią Europejską, Polską chcemy być, z biało–czerwoną flagą.

Tu jest Polska – to mocno czuć, to mocno widać dzięki Wam. I tu jest Polska, i tu będzie Polska przez kolejne lata. Tu będzie Polska rozwijająca się, Polska z nowymi inwestycjami, tu będzie Polska z polskimi portami, z Centralnym Portem Komunikacyjnym.

Tak, tu będzie Polska, i moja prezydentura, i te 100 dni są właśnie po to, aby Polska została Polską. A gdy widzę Was, moi kochani, moi drodzy, to jestem przekonany, że czeka nas wielka przyszłość. Tylko musimy być razem, musimy być zdeterminowani do tego, aby nie poddawać się pewnej presji. O tym też przypominają aktywności Prezydenta, których czasami nie widać publicznie, nie widać w telewizji – to są setki odznaczeń państwowych, które trafiają do polskich gmin, starostw, do polskich województw, to są setki decyzji Prezydenta odnoszących się do awansów oficerskich, do awansów generalskich. Czasami takie, które mówią o tym, że na awans jest zbyt wcześnie albo pewne rygory awansu nie zostały zrealizowane przez tych, którzy odpowiadają za swoich żołnierzy czy za swoich funkcjonariuszy.

Obowiązkiem Prezydenta, który jest strażnikiem Konstytucji – to jest sprawa świeża z tych 100 dni – jest także domaganie się tego, aby sędziowie wydawali wyroki w imieniu Rzeczypospolitej, realizowali porządek konstytucyjnoprawny Rzeczypospolitej i aby każdy, kto został nominowany przez Prezydenta, czuł się takim samym sędzią, a nie neo– i paleosędzią. Dlatego, Drodzy Państwo, odmówiłem przedwczoraj nominacji 46 sędziów. Sąd to nie jest sala sejmowa, a Polska to jest wielka sprawa, Polska to jest wielka rzecz. Rządy upadają, powstają, prezydenci przemijają, a jeśli Prezydent, strażnik Konstytucji, pozwoliłby na to, że jeden czy drugi minister – o jednym już zapomnieliśmy, teraz jest kolejny – a polski porządek konstytucyjnoprawny trwać musi.

I od tego był Prezydent przez te 100 dni i od tego będzie w kolejnych latach, aby porządek konstytucyjnoprawny trwał.

Mój niezastąpiony Szef Gabinetu Paweł Szefernaker pokazuje mi, że się rozgadałem, i że powinienem kończyć. Drogi Ministrze, przepraszam, skoro dostaję czas od publiczności i od naszych wspaniałych obywateli, to jeszcze jeden wątek poruszę. 

Moi drodzy, pewnie wiecie, jak ważny był dla nas format Grupy Wyszehradzkiej i współpracy państw całej wschodniej flanki NATO, Grupy Wyszehradzkiej i Inicjatywy Trójmorza. Wśród moich wizyt zagranicznych także podejmuję próbę reaktywacji Grupy Wyszehradzkiej, bo Europa Zachodnia w ostatnim czasie popełniła zbyt wiele błędów, abyśmy pozostawali obojętni. Potrzebujemy takich formatów, które dadzą możliwość i Polsce, i Słowacji, i Czechom, i Węgrom, i państwom skandynawskim, i państwom bałtyckim dzielenia się swoją perspektywą i emocją na arenie międzynarodowej. Przekonuję naszych partnerów z Europy Zachodniej, także w bezpośrednich rozmowach, jak prezydenta Macrona czy kanclerza Niemiec, że Europa Zachodnia popełniła zbyt wiele błędów.

My jesteśmy dumnymi członkami Unii Europejskiej, chcemy być – podkreślę to jeszcze raz – w Unii Europejskiej, ale nie chcemy w Polsce nielegalnej imigracji. I o to zabiegałem i zabiegać będę.

Nie będę podpisywał nadregulacji dotyczących kwestii klimatycznych i zielonych ładów i tych wszystkich rzeczy, które często stają się ideologicznym wariactwem Europy Zachodniej. Wysłałem także do Pani Przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen jasne stanowisko, że w Polsce nie zamierzam jako Prezydent Polski implementować rozwiązań migracyjnych, bo nasi obywatele i obywatelki, i dzieci muszą czuć się bezpiecznie. To przyniosło, jak Państwo wiedzą, oczekiwany efekt, ale jeszcze przed nami dużo, abym jako strażnik Polski i Polaków mógł przeciwdziałać temu, co jest dla Polski niedobre.

To, co jest dobre, powinniśmy implementować i wdrażać, a to, co jest niekorzystne, nie powinno stawać się naszym prawem. O to dbałem i o to, Drodzy Państwo, będę dbał.

005_Prezydent_Karol_Nawrocki_100_dni_dla_Polski_100_dni_dla_Polakow_20251114_1S5A9903.jpg [1.00 MB]

Każdy lider musi mówić wszystko w pierwszej osobie. Ja też tak stoję tu przed Państwem i mówię, co zrobiłem jako Prezydent Polski w ostatnich 100 dniach. Ale chcę Państwu powiedzieć jeszcze raz – i dziękuję Wam za to – że dzięki Waszym głosom, energii, dzięki Waszej pracy często, poświęceniu zostałem Prezydentem Polski po to, aby być Polski strażnikiem. Ale mimo że mówię o sobie w pierwszej osobie, to chcę Państwu powiedzieć, że to wszystko byłoby w Kancelarii Prezydenta niemożliwe, gdyby nie moi wspaniali współpracownicy. Jeszcze raz przywołam szefa mojego gabinetu, Pawła Szefernakera, który jest ze mną. Wstań, pokaż się. Nie ma dziś wszystkich, bo wykonują swoje obowiązki. Ale jest dzisiaj z nami też zastępca Pawła, człowiek cienia, ale doskonały organizator, bez którego ciężko poruszać się w Kancelarii Prezydenta – Jarosław Dębowski. Bardzo dziękuję. Jest z nami też minister od spraw codziennych, ludzkich, który każdego dnia kontaktuje się z tymi, którzy wysyłają do Kancelarii Prezydenta swoje prośby, swoje troski, nierozwiązane sprawy. To człowiek, którego tak ciężko zobaczyć w mediach, bo pracuje codziennie ze zwykłymi ludźmi, z takimi zwykłymi ludźmi jak ja i jak większość z nas – Pan Minister Mateusz Kotecki.

Nie wiem, czy Państwo pamiętają, jak w czasie kampanii wyborczej mówiłem, że jest nas blisko 20 milionów poza granicami Rzeczypospolitej. Polaków jest blisko 60 milionów na całym świecie. Polacy są literalnie na wszystkich szerokościach geograficznych. Tak, to też są nasi rodacy, Polacy, którzy noszą Polskę w sercu, w swojej krwi, ale także w swoim wspaniałym ojczystym języku, który słychać na wszystkich szerokościach geograficznych. Słowo zamieniło się w czyn – niebawem powołamy Radę ds. Polaków i Polonii poza granicami Rzeczypospolitej, a o Polaków na całym świecie dba w Kancelarii Prezydenta Pani Minister Agnieszka Jędrzak, która też jest dzisiaj z nami. I już ostatni minister, który jest z nami – dzisiaj jest mecz Polska – Holandia, na który jadę, czyli prosto z Mińska na mecz Polska – Holandia, bo prezydent musi być wszędzie tam, gdzie dzieją się rzeczy ważne, a sport też jest ważny. Za wszystkie sprawy sportowe w Kancelarii Prezydenta odpowiada także niezastąpiony Pan Minister Łukasz Witek i cieszę się, że jest z nami.

Dziękuję za to, co w czasie tych 100 dni, dziękuję za to, co w czasie kampanii wyborczej. Dziękuję za Waszą wiarę, nadzieję, nasze wspólne sukcesy. Niech żyje Polska! Niech żyje Mińsk Mazowiecki! Dziękuję.

007_Prezydent_Karol_Nawrocki_100_dni_dla_Polski_100_dni_dla_Polakow_20251114_1S5A0009.jpg [660.61 KB]

Może Cię zainteresować 100 dni dla Polski, 100 dni dla Polaków 100 dni prezydentury Karola Nawrockiego [PL/EN]