Menu rozwijane

29 listopada 2025

Szanowni Panowie Ministrowie, Panowie Generałowie, Oficerowie Wojska Polskiego, Panowie Profesorowie, Generałowie, Rektorzy, Komendanci, Szanowna Pani Komendant Szkół Mundurowych, Drodzy Żołnierze Wojska Polskiego, a przede wszystkim Wy, Drodzy Podchorążowie.

Przede wszystkim gratuluję tym, którym przed momentem miałem okazję wręczyć upominki za wyjątkowe osiągnięcia w pracy – w wysiłkach, by zostać oficerem Wojska Polskiego. Wielkie gratulacje! Chcę też podziękować Wam wszystkim, Drodzy Podchorążowie, za to, jakiego wyboru dokonaliście. Bowiem dokonaliście wyboru, który znaczy tyle, że jesteście gotowi do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo naszej ojczyzny. Był to wybór zgodny z Waszym sercem i odnoszący się do tego, że Waszą karierę zawodową, Wasze osiągnięcia, umiejętności, Wasze talenty chcecie w pewnej części, a może w całości – w co głęboko wierzę – poświęcić naszemu wspólnemu bezpieczeństwu. Nie tylko bezpieczeństwu Waszych rodzin, ale naszej narodowej wspólnoty. Bo po to przecież odbywa się kształcenie na wojskowych i na pozostałych uczelniach wyższych – policyjnej, straży pożarnej, ale także w Akademii Sprawiedliwości.

Drodzy Państwo, dziękuję Wam za tę gotowość i za to, że ta decyzja z całą pewnością – i to jednocześnie apel do naszych komendantów i wielkie podziękowanie – że decyzja związana z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo wspólnoty narodowej rodzi się też z wielkiego patriotyzmu, z miłości do Polski. Najpierw jest miłość i odpowiedzialność, a potem dopiero są talent, kariera osobista, kariera zawodowa. I to, że uczelnie dbają przede wszystkim o to, aby wychodzili z nich patrioci, jest wielką zasługą Panów i Pani Komendantów i za to bardzo dziękuję i wciąż o to apeluję, i o to proszę.

Dzisiejsza uroczystość, jak Państwo wiedzą, ma także konkretny wymiar i kontekst historyczny – przywołuje 29 listopada 1830 roku, kiedy młodzi, zakochani w Polsce i wierzący w Polskę wolną i niepodległą ludzie – podchorąży na czele z Piotrem Wysockim – powiedzieli głośno i stanowczo „nie” imperium Moskali. Drodzy Państwo, to wydarzenie, z którego my współcześni musimy czytać, jesteśmy do tego głęboko zobowiązani. To wydarzenie, które zostawia nam pewną lekcję, która nie może być obojętna także dla budowania przyszłego potencjału i dzisiejszego potencjału Wojska Polskiego, polskiej policji, straży pożarnej i Służby Więziennej.

Jak pisał w latach 20. XIX wieku Maurycy Mochnacki, ta Polska po 1815 roku – a więc Królestwo Polskie, które nie było oczywiście wolne – była co najwyżej prowincją sąsiedniego mocarstwa, prowincją zawojowaną przez Moskali i prowincją, w której zarządzał moskiewski prokonsul. Dlatego podchorążowie zdecydowali się zaatakować Belweder i dążyć do tego, aby Polska była w pełni niepodległa, wolna i suwerenna. Ale wówczas w tych młodych ludziach była wola zwycięstwa i świadomość tego, że możemy niepodległość odzyskać.

Ale zwątpili w nich dyktatorzy powstania listopadowego. Bohaterowie byli wówczas zmęczeni – wspaniali bohaterowie, którzy walczyli o Polskę we wcześniejszych kampaniach i jej służyli – w listopadzie 1830 roku nie wierzyli w zwycięstwo Polski, nie wierzyli w młodych podchorążych. To się nigdy, Drodzy Państwo, nie może powtórzyć i zdarzyć ponownie, bowiem powstanie listopadowe – jak wiemy – było do zwyciężenia. Była wielka możliwość, abyśmy to powstanie wygrali. Mówią o tym przywoływane dzisiaj w apelu pamięci walki: pod Iganiami, pod Dębem Wielkim, pod Olszynką Grochowską. I nie przez przypadek car Mikołaj I pisał w swoich listach: „Polacy nie mogą ciągle nas bić”. Tak, Polacy bili Moskala, a dyktatorzy powstania listopadowego – zmęczeni – nie wierzyli w to, że możemy, Drodzy Państwo, wygrać, a wierzyli w to, że z Moskalami można zawierać jakiekolwiek sojusze i jakiekolwiek porozumienia. Mikołaj Romanow nie był gotowy do żadnego porozumienia, bo mówił konsekwentnie, że tam, gdzie flaga rosyjska powiewa, musi powiewać i będzie powiewać do samego końca.

Tak, to także lekcja współczesności. To także lekcja dla nas. Z Moskalami ani w XIX wieku, ani w XX wieku, ani w XXI wieku nie ma żadnych porozumień. Tam jest tylko kłamstwo, chęć zabrania ducha i chęć zniszczenia. To lekcja, którą wszyscy musimy, Drodzy Państwo, odrobić, wierząc głęboko w polskich podchorążych, w polskich oficerów, w polskich generałów. I mimo że chcemy Polski pokoju, Polski bez wojny, to chcemy też Polski, w której na wyższych uczelniach, tak jak dzieje się dzisiaj, uczelniach mundurowych i wojskowych, zawsze wierzymy w polskiego podchorążego, polskiego żołnierza, wierzymy w polskiego oficera i wierzymy w to, że polska armia jest i będzie zawsze jak piorun. Będzie odbijać się swoim blaskiem w czasie pokoju, ale będzie też gotowa do tego, żeby uderzyć w czasie wojny. I to jest gwarancja naszego bezpieczeństwa.

Ta lekcja roku 1830 i porównanie do współczesności każe mi też, Drodzy Państwo, zauważyć, jak długą drogę przebyły siły zbrojne – powstanie listopadowe, cały wiek XIX i wiek XX to przecież wojny konwencjonalne, a dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której wojna odbywa się także w sferze technologii, innowacji. Dlatego dziękuję wszystkim Komendantom i Rektorom, a przede wszystkim zespołom, które są z nami dzisiaj na placu przed Belwederem, za przygotowanie, pokazanie i ciągłą pracę, Drodzy Państwo, nad systemami bezzałogowymi i na lądzie, i w powietrzu, i na morzu.

Tak, wojsko XXI wieku to wojsko, które wymaga z jednej strony interoperacyjności, z drugiej strony innowacji, nowych technologii; wojna XXI wieku jest zdecydowanie inna. Cieszę się, że Polska jest i będzie także w przyszłości do niej gotowa, choć zrobię wszystko jako Prezydent Polski, abyśmy żyli w Rzeczypospolitej bez wojny. Wierząc głęboko w polskich podchorążych, żołnierzy, oficerów i generałów, wysyłam i będę wysyłał sygnał, że jesteśmy narodem, który nigdy nie oddał swojej wolności i niepodległości i nigdy jej nie odda.

Niech żyją Podchorążowie, niech żyje Wojsko Polskie, niech żyje Polska!

Może Cię zainteresować Uroczystości z okazji Dnia Podchorążego