Droga Pani Prezydent, Szanowny Panie Przewodniczący Solidarności, Państwo Ministrowie, drodzy Mieszkańcy Gdyni, Panie Admirale, Oficerowie, Drodzy Państwo.
Grudzień w historycznym kalendarzu naszej narodowej wspólnoty – w naszym kalendarzu – w kalendarzu Polaków, jest miesiącem głębokiej refleksji, bólu i wciąż pojawiającego się pytania: jak mogło stać się tak, że w grudniu roku 1970 i w grudniu roku 1981 – w czasie masakry robotników i w czasie stanu wojennego – Polacy strzelali do Polaków? Zdrajcy i komuniści strzelali do ludzi, którzy pragnęli godności i pragnęli wolności i solidarności. Grudzień w naszym historycznym kalendarzu zapisany jest czerwonymi literami.
I te dwa grudnie – w 1981 i w 1970 roku – łączy niestety tak wiele. Z jednej strony Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, monopartia, która rządziła w zniewolonej przez komunistów Polsce, Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, przeciwko której regularnie występują polscy robotnicy – i w czerwcu roku 1956, i w grudniu roku 1970, i w grudniu roku 1981. To pokazuje, czym był system, w którym przeciwko partii robotniczej występują robotnicy. Z drugiej strony Milicja Obywatelska, która bije i morduje swoich obywateli i w jednym, i w drugim grudniu, które dzieli tylko 11 lat. Ludowe Wojsko Polskie, które strzela do ludu. Ludowe Wojsko Polskie, które morduje lud, któremu miało przynosić bezpieczeństwo. I Służba Bezpieczeństwa, która jest zagrożeniem, niebezpieczeństwem dla tych, którzy pragną wolności, którzy pragną godności i solidarności. Tak, Polska komunistyczna była złem, była sowiecką kolonią, która na Polaków wysyłała Polaków.
Jeszcze jedna rzecz łączy te dwa grudnie, a właściwie jedna osoba – Wojciech Jaruzelski, który w grudniu 1970 roku był przecież ministrem obrony narodowej. I tych osiemnastu zabitych w Gdyni i czterdziestu pięciu w Gdyni, w Gdańsku, Szczecinie i w Elblągu – to także odpowiedzialność Wojciecha Jaruzelskiego, tak jak i jego odpowiedzialnością jest zamordowanie blisko 100 Polaków w czasie stanu wojennego. Ten sam Wojciech Jaruzelski, którego część dzisiejszych współczesnych elit politycznych nazywało „człowiekiem honoru”.
Spotykamy się dziś o poranku w Gdyni, moi kochani Rodacy, moi drodzy, Pani Prezydent, Panie Przewodniczący, drodzy Mieszkańcy Gdyni, przede wszystkim po to, aby oddać hołd zamordowanym – tak – ale też po to, aby po raz kolejny powiedzieć prawdę o tych, którzy mordowali. Ale jesteśmy dzisiaj tutaj w mroku także po to, aby powiedzieć, że nasze serca, nasza pamięć – narodowa pamięć – jest po stronie ofiar prawdy i sprawiedliwości, a przeciwko tym, którzy kazali mordować tych, którzy domagali się godności, wolności i solidarności.
Czarny czwartek 17 grudnia roku 1970 w Gdyni jest dniem, który na stałe wpisał się w historię, w tkankę tego miasta. Miasta, które przecież powstało z morza, z marzeń, z pragnień. Miasta, w którym tak ciężko pracują portowcy. Dziś także miasta i rozwoju technologicznego, i XXI wieku. Ale historią Gdyni jest także ten wzruszający w swojej formie pomnik, który mówi o tym, że strzelano do ludzi pragnących godności – jak zapisano w stworzonej przez anonimowego autora grudniowej balladzie z 1970 roku – lecz gdy zawołali: „Chcemy chleba, Polsko”, władza im przysłała milicję i wojsko. Chcieli iść do pracy, bo władza powiedziała, że mają iść do pracy. Mimo że zabrano im godność, wprowadzając drastyczne podwyżki artykułów spożywczych tuż przed świętami i racząc ich jeszcze tak głęboką propagandą – próbując zabrać godność podwójnie – bo Polakom wmawiano, że podwyżki cen artykułów spożywczych i codziennych artykułów będą w jakiś sposób oddane w cenach lokomotyw, literalnie, i płyt gramofonowych. To pokazuje, że robotnicy Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga nie wytrzymali tej propagandy, kłamstwa, połączonych z gospodarczym i ekonomicznym załamaniem Polski komunistycznej. A i tak chcieli przyjść do pracy, a w mroku ich rozstrzelano. Rozstrzelano i stworzono wyraźną cezurę w życiu ich rodzin – bo wiele rodzin, z którymi często rozmawiałem, swoje życie dzieli na czas przed tragedią grudniową, przed masakrą grudniową, i na czas po masakrze grudniowej.
Chciałem serdecznie podziękować i przywitać i kombatantów Grudnia roku 70, i wielkich ludzi Solidarności, i przede wszystkim rodziny tych, których zamordowano. Chciałbym Państwu powiedzieć, że Prezydent Polski zawsze był z Wami – jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej – a dzisiaj także z Wami pozostanie, jasno mówiąc, kto był ofiarą, a kto katem, kto cierpiał, a kto zdradził. Tego dziś potrzebuje Polska: prawdy, sprawiedliwości; nasza teraźniejszość i nasza przyszłość. I dlatego tutaj, moi drodzy Rodacy, się spotykamy.
Ale chciałbym o poranku, mimo tragedii tych wydarzeń i tej rocznicy, zostawić też Państwa z dobrym przesłaniem, z takim przesłaniem, które mówi, że bez tych pomordowanych, bez ich ofiary, bez cierpienia ich rodzin nie byłoby naszej wolności, nie byłoby naszej niepodległości. Tak – tradycja martyrologiczna narodu polskiego jest trudna często do zaakceptowania, ale tacy jesteśmy. I dzięki tej tak bolesnej krwi, tym ofiarom i temu cierpieniu udało się stworzyć największy ruch społeczny w historii świata. Jedyny związek zawodowy i pierwszy w bloku sowieckim w całej historii 45 lat komuny.
Bardzo się cieszę, że jest z nami Pan Przewodniczący Solidarności, bo Solidarność wciąż jest taka sama. Tak – gdyby nie było Grudnia 1970 roku, to nie byłoby wielkiej Solidarności. Gdyby nie było Solidarności, to nie byłoby upadku muru berlińskiego. A jakby mur berliński nie upadł, to nie byłoby naszej wolności, niepodległości i suwerenności. I to nie są słowa, które oczywiście sprawią, że rodziny, które są z nami, kombatanci, poczują się, drodzy Państwo, uspokojeni. Ale ja jestem Prezydentem Polski i chcę powiedzieć, że naród polski za tę ofiarę jest bardzo wdzięczny. Za to, że te rodziny i ci pomordowani byli naszą drogą do wolności i do niepodległości. I powtórzę słowa, które wypowiedziałem w Gdyni, będąc jeszcze Prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, bo to tak pięknie opisane jest w najmądrzejszej księdze świata – w Piśmie Świętym – i te słowa trzeba powtarzać: „Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju”, trwają w narodowej pamięci. Są z nami i dzięki nim mamy wolność.
Niech żyje wolna, niepodległa Polska! Precz z komuną!
Może Cię zainteresować Hołd dla ofiar Grudnia ’70