Tomasz Sakiewicz, Telewizja Republika: Witam serdecznie. Niezwykłym gościem Telewizji Republika w Dallas jest Prezydent Karol Nawrocki. Witamy serdecznie, Panie Prezydencie.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Witam serdecznie Pana Redaktora. Witam wszystkich Telewidzów Republiki.
Panie Prezydencie, przyleciał Pan do Dallas w bardzo specyficznym momencie dla polskiej, europejskiej polityki. Realizowany jest realny plan wypchnięcia Stanów Zjednoczonych z Europy, zerwania, a przynajmniej ograniczenia sojuszu; temu służyła wypowiedź Kanclerza Niemiec, temu służył program SAFE, jak my nazywamy „Der SAFE”, czyli doprowadzenie do tego, że finansowane będą tylko inwestycje w przemysł, które są europejskie, czytaj: nieamerykańskie. Pan przyleciał tutaj w takim momencie, w którym można powiedzieć Amerykanom: „To nie jest cała Polska. To w ogóle nie jest większość Polski. Polacy mają inne zdanie”. Czy to jest główny cel Pana wizyty?
Z całą pewnością Stany Zjednoczone – nie odkryję nic nowego, Panie Redaktorze, Drodzy Państwo – od wieków są sojusznikiem Polski. Dzisiaj są sojusznikiem strategicznym; mamy w Polsce blisko 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich, a dzisiaj w Teksasie odwiedziłem fabrykę samolotów F–35, które w czerwcu trafią do Polski.
To są samoloty piątej generacji, najlepsze na niebie – tak jak mówią pracownicy tej fabryki: to są samoloty królowie nieba. I interesy gospodarcze, i strategiczne, i militarne, wojskowe wiążą Polskę ze Stanami Zjednoczonymi, ale wiążą nas także w Sojuszu Północnoatlantyckim, który jest najsilniejszym sojuszem w historii świata w ogóle. Więc niezależnie od procesów, które zachodzą w Europie czy które mają swoich zwolenników w Polsce, polską racją stanu jest dobra kooperacja ze Stanami Zjednoczonymi. I dlatego – bo jestem jako Prezydent Polski dzisiaj w Teksasie, w Dallas – to nie jest moja pierwsza wizyta w Stanach Zjednoczonych.
Panie Prezydencie, mówił Pan o problemach Europy, o chorobach Europy i pewnym ratunku czy lekarstwie na to, co można zrobić w Europie, żeby nie stała się ona kontynentem archaicznym, który wyprzedzą inne kraje. Mówił Pan wiele o Zielonym Ładzie, o pomysłach, które niszczą Europę. Czy możemy coś czerpać ze Stanów Zjednoczonych? Donald Trump ostro walczy z ideologią Zielonego Ładu. Nie chodzi o to, że walczy z ekologią, ale rzeczywiście tutaj porzucono tę ideologię.
Przede wszystkim ochrona środowiska i ekologia wypływają wprost z wartości chrześcijańskich. To są wartości konserwatywne. Ja jestem wielkim zwolennikiem ochrony środowiska. Natomiast to, co oglądamy dzisiaj w kontekście ideologii Zielonego Ładu, ideologii, która też niszczy polską gospodarkę, ETS–u 1, ETS–u 2, tak, i polskie kieszenie, to są rzeczy, na które w Unii Europejskiej mamy prawo reagować.
Jestem zwolennikiem bycia Polski w Unii Europejskiej. Unia Europejska jest oparta na fundamentach – powinna być oparta na fundamentach – wartości z jednej strony chrześcijańskich, z drugiej strony na antycznej myśli: i greckiej, i rzymskiej. Po to powstała Europa, żeby jednoczyć państwa w takiej Unii i celnej, i gospodarczej, ale wokół tych wartości; na takich fundamentach powstawała Europa. I zawsze wtedy, gdy działanie Komisji Europejskiej, a nie samej idei europejskiej, są sprzeczne z polską racją stanu, to ja jako Prezydent Polski powtarzam: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Jeśli te ideologie, czy choćby umowa Unii Europejskiej z państwami Mercosuru, są szkodliwe dla polskich rolników, to Prezydent Polski jest od tego, żeby reagować. Nawet jeśli rząd na to nie reaguje, to ja zachęcam rząd – czy mobilizuję – do tego, aby działał w interesie Polaków. My do Unii Europejskiej wchodziliśmy po to, żeby mieć więcej wolności i żeby korzystać z Unii Europejskiej, a nie po to, żeby Unia Europejska choćby kwestionowała naszą ustawę zasadniczą – konstytucję – czy zmieniała nasz ustrój. To jest różnica w wyobrażeniu tego, czym Unia Europejska powinna być i jak powinna oddziaływać na Polskę.
Ja uznaję, że dobrą stroną demokracji jest to, że jako państwo, które jest częścią Unii Europejskiej, podejmujemy troskę o Unię Europejską i mówimy, na co się godzić po prostu nie możemy, bo jest to złe dla Polski. Przecież gdy odbywa się rozmowa w polskim parlamencie, to niezależnie od opcji odbywa się ona w trosce o polski ustrój polityczny. I od tego jest demokracja. Dlatego ja mam prawo jako Prezydent Polski mówić, że z polityką Unii Europejskiej w zakresie Zielonego Ładu, umowy z Mercosurem, ideologizacji czy próby presji na polski ustrój ja jestem strażnikiem konstytucji i się nie zgadzam.
Unia Europejska nie zgadza się z tym, co sama kiedyś głosiła, i to jest chyba największy problem Unii Europejskiej. Czyli ludzie zostali wprowadzeni w błąd.
Ale ja chciałbym jeszcze nawiązać do jednego fragmentu Pana przemówienia, a w zasadzie do tego, co się najczęściej w niej pojawiało. „Wolność” to było słowo, które najczęściej słyszeliśmy. Kiedy mówił Pan w kontekście historycznym, Jana Pawła II, Pułkownika Kuklińskiego, i w ogóle kiedy wspominał Pan współpracę polsko–amerykańską i to, że w historii wolność cechuje oba narody. Ta wolność dzisiaj jest w Polsce zagrożona. To samo było niedawno jeszcze w Stanach, kiedy wsadzano dziennikarzy do więzienia, bo kogoś skrytykowali. Wolność jest dzisiaj zagrożona w Unii Europejskiej. Sam Pan wetował ustawy, które ograniczały wolność. Jak walczyć o wolność? Bo to jest chyba coś, co jest najważniejsze dla Polaków.
Ja mam złą informację, Panie Redaktorze, drodzy Państwo, dla tych, którzy chcą z polską wolnością walczyć. To jest dobra wiadomość dla tych, którzy wolność kochają, czyli do Polaków, którzy rozumieją, jak pobrzmiewa, jak gra polska dusza. Bo z polską wolnością nie uda się wygrać. To już trenowali zaborcy, to już trenowali okupanci, to już trenowali komuniści przez pięć dekad. Więc nie ma możliwości zabrania nam pewnej cechy naszego genotypu, którą jest wolność. Ja po to też zostałem wybrany na Prezydenta Polski, żeby dbać o wolność Polaków i o realizację tej fundamentalnej emocji naszego narodu.
Tak, gdy dzisiaj przyglądamy się sytuacji politycznej, niektórym działaniom rządu czy wymiaru sprawiedliwości, czy także propozycjom ustaw, wokół których podejmuję decyzje, to widzimy, że ta wolność w pewnych zakresach ma być ograniczana. Ale po to Polacy wybrali Karola Nawrockiego na Prezydenta Polski, żeby mówił zdecydowanie, że polskiej wolności nie uda się ograniczyć ani zabrać. Ja od razu – nie wiem dlaczego – jak Pan Redaktor o to pyta, to widzę przed sobą twarz Adama Borowskiego, dzielnego działacza opozycji komunistycznej, który został skazany przez sąd. Pytaniu Pana Redaktora przyglądam się teraz przez pryzmat tej postaci.
Pan symbolizuje te problemy, które mają ludzie wolności w Polsce.
Bardzo odważny człowiek, który odniósł się publicznie do pewnych patologicznych praktyk i został za to ukarany. Ale też, tak jak w tym dużym mechanizmie dyskusji o wolności w kontekście ustrojowym, konstytucyjnym czy ideowym rozmawialiśmy o tym, to tak przez kontekst Adama Borowskiego ta wolność też nie zostanie ograniczona, jak wiemy. I znów wrócę do tego, że po to odbyły się wybory prezydenckie.
Panie Prezydencie, Amerykanie mówią, że to, co robią na świecie, to jest przede wszystkim walka o wolność. Oczywiście to jest atakowane, to jest krytykowane. I oni pełnią trudną rolę – wrócili do roli kraju, który strzeże wolności i podstawowych zasad na świecie, takich jak demokracja. Za to są atakowani również przez kraje nazywające się demokratycznymi. Jak my możemy wesprzeć Stany Zjednoczone w tym, żeby mogli niesamotnie bronić wolności? Bo oni tak naprawdę wszyscy odmawiają, przynajmniej w Europie, tej pomocy.
Polska jest z całą pewnością najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance NATO – i myślę, że w ogóle w Europie; to pobrzmiewa także w wypowiedziach Prezydenta Trumpa, amerykańskiej administracji. Wskazywałem w swoim wystąpieniu na te kwestie, które nas w sposób szczególny łączą.
To nie jest tylko historia, to nie jest tylko współpraca przemysłu zbrojeniowego, ale to jest także realna, fizyczna obecność amerykańskich żołnierzy. Zresztą wdzięczny jestem Prezydentowi Trumpowi, że po naszym spotkaniu odszedł od pomysłu, także administracja amerykańska, od tego, aby ograniczać liczbę żołnierzy amerykańskich.
Zostaną w Polsce, a może nawet będzie ich więcej.
Taki był wynik naszego spotkania i taka jest realizacja tych słów, więc widzimy, że mamy do czynienia ze stabilnym partnerem w zakresie relacji z Polską, i cieszę się, że te relacje udaje się ratować na szczeblu prezydenckim. Wydaje mi się, że są one dzisiaj nie do podważenia. Ja też mówiłem w swoim wystąpieniu, że dla Polski Sojusz Północnoatlantycki jest ważny. Też przekonuję Pana Prezydenta Donalda Trumpa, że Sojusz Północnoatlantycki NATO, na czele przecież ze Stanami Zjednoczonymi, jest taką konstrukcją, która daje Polsce i innym krajom poczucie bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO. Po to jest też takie wydarzenie jak to dzisiejsze – aby Amerykanie usłyszeli, że tak jak my możemy liczyć na Stany Zjednoczone dzisiaj, tak i Stany Zjednoczone mogą liczyć na swojego sojusznika, na Polskę.
Budujemy to, czego rząd nie chce budować.
To martwi, bo niezależnie od tego, Panie Redaktorze, drodzy Państwo, jakie są rządy w Polsce – widzieliśmy to na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych – to jednak sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest strategicznym sojuszem.
My nie poruszyliśmy jeszcze kwestii gospodarki – przecież dostaliśmy zaproszenie na spotkanie Grupy G20, trwa już proces, to chciałbym podkreślić, także po słowach Prezydenta Trumpa i po naszym spotkaniu w Davos, aby Polska była stałym członkiem Grupy G20. To jest dla polskich przedsiębiorców bardzo dobra informacja, i dla Polski w ogóle.
Więc myślę, że i w aspekcie technologicznym, gospodarczym, wojskowym, w zakresie wartości, historii jesteśmy po prostu sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Podważanie tego sojuszu nie jest dobre dla polskiej racji stanu. A z drugiej strony ratowanie Unii Europejskiej i podnoszenie krytycznych ocen, tych, które dotykają polskich rolników, przedsiębiorców czy inne grupy społeczne, jest troską o Unię Europejską. Ja myślę, że bardzo złym założeniem jest w ogóle stawianie tej sprawy pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Ja w swojej kampanii wyborczej mówiłem, że możemy być – i powinniśmy zostać, to oczywiste – w Unii Europejskiej, natomiast powinniśmy być głównym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i łącznikiem tego okrętu transatlantyckiego między Europą a Stanami Zjednoczonymi.
Unia zyskałaby na udziale Stanów Zjednoczonych, więc wypychanie tego kraju działa na szkodę Unii Europejskiej. Może dla Niemców to jest korzystne, może dla kogoś innego, ale Unii Europejskiej przecież szkodzi, gdy nie ma tam Stanów Zjednoczonych.
Ja myślę, Panie Redaktorze – i zapewne tak twierdzi wielu publicystów czy tych, którzy obserwują życie polityczne i geopolityczne w Polsce i na całym świecie – że nie jest w interesie wielu państw, aby Polska była głównym i strategicznym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie stabilnym i asertywnym członkiem Unii Europejskiej.
Zbyt dużo dobrego dla Polski, a za mało korzyści z tego, że się izoluje Stany Zjednoczone.
To już zostawię publicystom, ale myślę, że takie pierwszeństwo Polski w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, przy jednoczesnym uczestnictwie i członkostwie w Unii Europejskiej, z całą pewnością nie jest w interesie wszystkich państw, które są członkami Unii Europejskiej.
Może na koniec warto to powiedzieć. Definiuje Pan sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i pilnowanie tego, żeby Stany pozostały w Europie, jako polską rację stanu?
Oczywiście, że definiuję sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jako polską rację stanu i myślę, że ktoś, kto nie dostrzega tej strategicznej relacji, nie jest w stanie zatroszczyć się o Polskę.
Dzisiaj relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi – nasz sojusz – z całą pewnością są strategiczne i nie można ich stawiać na szali przeciwko członkostwu Polski w Unii Europejskiej, tylko patrzeć na nie jako na całość stabilizacji gospodarczej, wojskowej, ekonomicznej Polski, która jest członkiem Unii Europejskiej i najsilniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych.
To była najostrzejsza krytyka, bez wymienienia, o kogo chodzi, czyli rządu, jaką Pan złożył w tym wywiadzie. Tak jest niestety, że mamy bardzo silny podział, od tego zresztą zaczęliśmy. Jak rozumiem, trochę ta wizyta pomogła?
Myślę, że szereg tych wizyt, Panie Redaktorze, bo odkąd zostałem Prezydentem Polski, wielokrotnie rozmawiałem z Prezydentem Trumpem, kilkukrotnie byłem już w Stanach Zjednoczonych, spotykałem się z wieloma przedsiębiorcami amerykańskimi, którzy inwestują w Polsce. Jeśli zobaczymy Lockheed Martin i inwestycje w Mielcu – tysiąc pięćset pracowników, pięć tysięcy współpracowników – to widzimy, że ten zakres wielkiej geopolityki i współpracy między prezydentami przekłada się też na lokalne inwestycje, na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. Trudno, Panie Redaktorze, nie zauważyć, że te relacje Polski ze Stanami Zjednoczonymi przekładają się w jakimś konkretnym zakresie na dobrobyt i bezpieczeństwo Polaków.
Dlatego musimy niestety skończyć ten wywiad, bo Pan Prezydent uprzedził nas, że bardzo się spieszy na kolejne ważne spotkania, które mają budować polskie relacje. Obiecałem tylko trzy pytania i prawie dotrzymałem słowa.
Bardzo dziękuję, Prezydent Karol Nawrocki i Republika, która jest takim polskim ambasadorem polskich spraw.
Jeszcze raz pozdrawiam Telewidzów Republiki i dziękuję Panu Redaktorowi.
Może Cię zainteresować Prezydent: Naród bez tożsamości to naród bez przyszłości Spotkanie Prezydenta z Polonią w Dallas [PL/EN]