Bogdan Rymanowski, Radio Zet: Dzień dobry, naszym gościem jest Prezydent Karol Nawrocki. Witam, Panie Prezydencie, dzień dobry.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Dzień dobry, Panie redaktorze. Witam słuchaczy Radia Zet. Na początku chciałem złożyć najlepsze życzenia dla Radia Zet, bo wiem, że obchodzą Państwo 35. urodziny. Wszystkiego dobrego dla Pana redaktora i dla całej redakcji, dla całej stacji i słuchaczy.
Bardzo dziękuję w imieniu własnym i w imieniu kolegów. Trzy tygodnie temu nam się nie udało, bo był nalot dronów. Cieszę się, że tym razem się uda, Panie Prezydencie.
I à propos, zacznijmy od tego, co dzieje się na Bałtyku. Prezydent Zełenski mówi, że Rosjanie przekształcili swoje tankowce w takie centra dronowe, które wylatują i paraliżują lotniska w Europie. Prezydent Ukrainy domaga się zamknięcia Bałtyku. Czy Pan byłby w stanie poprzeć ten pomysł?
Śledzę z prezydentami państw bałtyckich sytuację na Bałtyku, ale także z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Widzimy, że Bałtyk jest kolejną domeną wojny hybrydowej, którą prowadzi Rosja z Polską i z innymi państwami regionu. I rzeczywiście to, co dzieje się za sprawą i „floty cieni” z jednej strony, z drugiej strony używania okrętów do realizacji zadań dronowych, z całą pewnością niepokoi. Czekamy na analizę oczywiście naszych wojskowych. Takich decyzji nie podejmuje się po słowach prezydenta Zełenskiego, bo to przyniesie odpowiednie i konkretne efekty – czy to społeczne, czy ekonomiczne. Natomiast bezpieczeństwo jest oczywiście najważniejsze i to, co dzieje się na Morzu Bałtyckim, a co jest w zainteresowaniu głów państw regionu Morza Bałtyckiego, jest z całą pewnością niepokojące.
![004_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_Radio_ZET_30-09-2025_MWB13391.jpg.JPG [651.51 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/9/30/8153cf0ce660b9084bd3d40597989839/JPG/prezydent/preview/004_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_Radio_ZET_30-09-2025_MWB13391.jpg.JPG)
Czyli jest możliwe, że jeśli powstanie taki pomysł, jeśli będzie na stole, to Polska go poprze?
Jestem oczywiście przed rozmowami z naszymi wojskowymi i przed rozmowami z ministrem Cenckiewiczem. Wiem, do czego odnosi się prezydent Zełenski, bo tę sytuację analizuję, ale jest zbyt wcześnie, żebym składał jakiekolwiek deklaracje w tej kwestii.
Ale deklaracje składa Władimir Putin – zarządził największy pobór do wojska od 9–10 lat. Czy Rosja szykuje się do ataku na kraj NATO? Czy to jest kwestia problemów na Ukrainie?
Z jednej strony scenariusz wojenny, który trwa już ponad trzy lata, nie jest realizowany zgodnie z oczekiwaniami Władimira Putina – to jest jeden sygnał. Drugi sygnał jest taki, że Rosja nie zamierza zaprzestać działań wojennych. Nie wiemy, czy to rozwinie się oczywiście w kierunku ataku na państwa NATO, ale musimy być na to gotowi. Ja do tego nawołuję od samego początku, aby być gotowym do potencjalnej wojny po to, aby wygrać pokój.
Chce Pan powiedzieć: Polacy, szykujcie się do wojny?
Nie, absolutnie. To jest narracja, Panie redaktorze, którą wszystkie środowiska polityczne, i to nie tylko w Polsce, podnoszą od wielu lat.
Uznaję, że szykowanie się do wojny jest gwarancją pokoju, a więc: 5 proc. PKB na Siły Zbrojne, kupowanie najlepszego sprzętu na całym świecie, inwestycja w polskiego żołnierza, także szeregowego, i zwiększenie polskiej armii. W ten sposób kupuje się po prostu pokój.
Panie Prezydencie, czy Pan już wie, co wydarzyło się niemal trzy tygodnie temu w Wyrykach na Lubelszczyźnie? Dlaczego został uszkodzony ten dom?
Oczywiście dostałem taki raport od pana generała Kukuły. Wiem, co się wydarzyło. Wiem też, że reakcja polskiego wojska, ale też reakcja sojuszników, była 10 września taka, jaka być powinna. To znaczy nie mogło być innej reakcji polskich Sił Zbrojnych. Przetestowaliśmy to pod względem i polskich sił zbrojnych, ale też możliwości sojuszniczych.
Myślę, że 10 września powinien być też lekcją. To nie jest tylko doświadczenie wyjątkowe w historii III Rzeczypospolitej i państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale to jest także dla nas wszystkich lekcja, która powinna nas zmusić – i zresztą za sprawą Rady Bezpieczeństwa Narodowego tak się stało – do refleksji o systemach antydronowych, do rozwijania właśnie tego rodzaju narzędzia walki z wojną hybrydową.
I tak patrzymy na 10 września, niezależnie od tego, co wydarzyło się w samych Wyrykach.
Dobrze, ale „Rzeczpospolita” napisała wczoraj, że tam uczestniczyły w akcji aż trzy rakiety wystrzelone przez polskie bądź sojusznicze samoloty. Czy to prawda, że celem mogło być coś innego niż nieuzbrojony rosyjski dron?
Mamy informacje o rosyjskich dronach. To są informacje, które trafiają do ośrodka prezydenckiego. Wiemy, że to były rosyjskie drony i że zostały wysłane nie przez przypadek, ale po to, aby przetestować nasze zdolności. A z całą pewnością analizowanie tej sprawy w oparciu o artykuły jakiejkolwiek gazety nie jest dla Prezydenta tym, co powinien robić. Ja te sprawy analizuję z wojskowymi, z generałem Kukułą i generałem Kliszem.
Czyli ta sprawa powinna być objęta tajemnicą państwową?
Tego nie mówię, że powinna być objęta tajemnicą państwową. Od tego są dziennikarze, aby pisać swoje artykuły, ale nie od tego jest Prezydent, aby analizować artykuły „Rzeczpospolitej”. Natomiast ja mam pełną wiedzę na temat tego, co wydarzyło się 10 września. Jeszcze raz to powtórzę: jestem dumny z reakcji polskiego żołnierza, polskich generałów, ale nie patrzę na 10 września jak na rzecz, którą powinniśmy w związku z naszą oczywistą reakcją fetować, tylko jako na rzecz, która powinna być przedmiotem analizy, bo pokazała także, że wiele jeszcze przed nami pracy.
Choćby nie mamy systemu antydronowego z prawdziwego zdarzenia.
Ale w tej sprawie zabiegi dyplomatyczne, także podejmowane przeze mnie jako przez Prezydenta Polski, i informacje, które płyną od naszych sojuszników, i działania Ministerstwa Obrony Narodowej kierują nas właśnie w stronę rozwiązania tych problemów. Zastaliśmy konkretną sytuację, konkretną sytuację bezpieczeństwa Polski. Rozwój systemów antydronowych i umiejętności walki z rosyjskimi dronami powinny być tym, co stanowi teraz najważniejszy cel naszych działań.
Panie Prezydencie, czy kilka dni temu, kiedy Pan był w Nowym Jorku, lobbował Pan na rzecz Szymona Hołowni, żeby został Wysokim Komisarzem ds. Uchodźców?
Lobbowałem za wszystkimi kandydatami polskimi, niezależnie od tego, czy w zakresie indywidualnego życiorysu, czy poglądów, którymi się dzielą, czy zgadzam się z nimi, bądź nie zgadzam.
Niektórzy mówią, że ma Pan dług wdzięczności wobec marszałka Sejmu, bo doprowadził do Pańskiego zaprzysiężenia.
Panie redaktorze, to nie jest doprowadzenie do zaprzysiężenia, tylko w demokratycznym państwie ktoś, kto wygrywa wybory prezydenckie, jest zaprzysiężony. To jest chyba rzecz zupełnie normalna.
Ale były głosy, które mówiły, że nie powinien być Pan zaprzysiężony.
Tak, ale te głosy były oczywiście dalece niepoważne, zdajemy sobie wszyscy z tego sprawę. W demokratycznej Polsce ktoś, kto wygrywa wybory, dostaje ponad 10 milionów głosów, jest zaprzysiężony. Niezależnie od tego, czy mam dług wdzięczności, czy tego długu wdzięczności nie mam – bo ja uznaję to za naturalny ryt polskiego mechanizmu demokracji, że zostałem zaprzysiężony – to wsparłem wszystkich kandydatów polskich. Od tego jest Prezydent Polski, aby wspierać polskich kandydatów w ONZ.
I były takie rozmowy, rozumiem, na temat Szymona Hołowni.
Tak, uznaję, że akurat pan marszałek Szymon Hołownia, jeśli chodzi o kwestie humanitarne i o uchodźców, ma także swoje pozapolityczne – o czym warto pamiętać – doświadczenie. A Polska powinna mieć Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Po tym doświadczeniu, które przeżyliśmy po roku 2022 – mamy ponad milion Ukraińców w Polsce – perspektywa Europy Środkowej byłaby z całą pewnością wartością dodaną w ONZ.
A jakie ma realne szanse Pana zdaniem?
To już nie mnie oceniać, Panie redaktorze. Ja miałem informację, że jest formalny wniosek pana marszałka Hołowni, że jest jednym z kandydatów polskich na Wysokiego Komisarza i w ogóle do struktur ONZ, więc wykonywałem swoje zadania jako prezydent Polski, wspierając polskich kandydatów. Jaki to przyniesie efekt, nie wiem, ale chcę zwrócić uwagę, że jest to jeden z przejawów poszukiwania rozwiązań na arenie międzynarodowej i mówienia przez władze Polski jednym głosem, niezależnie od wewnętrznych, istotnych, ważnych problemów politycznych.
A może był deal między Panem a Szymonem Hołownią? Pan wspiera Szymona Hołownię, a posłowie Polski 2050 głosują za pańskim projektem dotyczącym CPK?
Pan redaktor na moment zapomniał, że ja przychodzę spoza polityki. Dla mnie deale polityczne to nie jest pragmatyka działania jako Prezydenta Polski.
Panie Prezydencie, od 6 sierpnia jest Pan pełnokrwistym politykiem. Nie powie mi Pan, że nie prowadzi Pan negocjacji politycznych.
Czuję się politykiem, prowadzę negocjacje – w tym miesiącu głównie na arenie międzynarodowej.
To jak to było z Szymonem Hołownią: był deal czy nie?
Panie redaktorze, nie było żadnego dealu. Wspieram polskich kandydatów, będę wspierał polskich kandydatów na arenie międzynarodowej. A swoją drogą uważam, że marszałek Szymon Hołownia akurat do tej funkcji ma pełne predyspozycje.
A może Pan ujawnić naszym słuchaczom, z czego tak śmialiście się razem z Radosławem Sikorskim parę dni temu w Nowym Jorku, gdy siedzieliście obok siebie?
To jest jedno zdjęcie z czasu, który spędziliśmy dość długo razem. Było kilka tematów z panem ministrem Sikorskim i jak widać, niejeden pewnie wywołał nasz wspólny uśmiech.
To prawda, że rozmawialiście o Donaldzie Tusku?
Pewnie gdzieś tam pojawiał się pan premier Donald Tusk w tle tej rozmowy, ale nie wiem, czy akurat rozmawialiśmy o Donaldzie Tusku, jak się śmialiśmy.
Ale ktoś komuś opowiadał dowcipy? Jak to było?
To nie były dowcipy. Wie Pan, na takim Forum dzieje się wiele także za sprawą oficjalnych gości w samym ONZ–ecie, więc był to pewnie wybuch śmiechu w odniesieniu do jednego z tematów, który poruszaliśmy. Ale który to był – to już Panu redaktorowi nie powiem.
To nie było w czasie przemówienia Donalda Trumpa.
Na pewno nie. W czasie przemówienia Donalda Trumpa myślę, że pan minister Sikorski nie był tak szeroko uśmiechnięty. Ja się uśmiechałem przynajmniej w sercu.
![010_Prezydent_Karol_Nawrocki_80_Sesja_Zgromadzenia_ONZ_20250923_MWB22197.jpg [1.87 MB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/9/23/d0d9b1f2a3749ff03333d4f99a2c0281/jpg/prezydent/preview/010_Prezydent_Karol_Nawrocki_80_Sesja_Zgromadzenia_ONZ_20250923_MWB22197.jpg)
A kiedy odbędzie się spotkanie Pańskie i pana ministra Sikorskiego?
W październiku dojdzie do takiego spotkania, gdzie będziemy dyskutować o naszych oczekiwaniach względem naprawienia sytuacji w polskiej dyplomacji. To jest niepokojąca sytuacja, że przynajmniej w połowie placówek dyplomatycznych nie mamy swoich ambasadorów. Konstytucyjne prerogatywy Prezydenta Polski muszą zostać zachowane i mam nadzieję, że uda nam się jakoś dojść do porozumienia.
Październik ma aż 31 dni. Może Pan powiedzieć, że to będzie w najbliższym tygodniu, w drugiej połowie października?
Myślę, że to będzie w pierwszej połowie października, bo tą sprawą trzeba się zająć. Ale przypominam też, że ten kryzys z ambasadorami wywołany przez rząd jeszcze za czasów pana prezydenta Andrzeja Dudy trwa od marca 2024 roku. Ja jestem pięćdziesiąt kila dni Prezydentem Polski, tę sytuację zastałem i będę z całą pewnością bronił prerogatyw prezydenta w mianowaniu ambasadorów.
I od razu mogę za sprawą Radia Zet wysłać też sygnał do wszystkich ambasadorów i do Ministerstwa Spraw Zagranicznych – apelując do kandydatów na ambasadorów, aby przed wstępnym zaakceptowaniem swojej kandydatury przez Prezydenta Polski, który ma konstytucyjne umocowanie, aby mianować ambasadorów, nie wchodzili w procedurę w komisjach sejmowych, parlamentarnych, nie przyjmowali propozycji polskiego rządu.
Czyli mają nie rozmawiać z ministrem Sikorskim, z MSZ–etem?
Nie, nie, oczywiście z ministrem Sikorskim niech rozmawiają. Tylko dojdźmy do sytuacji – w której bez wstępnej akceptacji Prezydenta Polski, który zagwarantuje, że nominację takiego ambasadora, gdy przejdzie całą procedurę, podpisze – żeby dla dobra Polski nie wykonywali niepotrzebnych ruchów, które skończą się brakiem nominacji.
Z tego, co słyszałem do tej pory – ze strony i pana premiera Tuska, i ministra Sikorskiego – Pańska opinia może zostać potraktowana jako nieuprawnione poszerzanie swoich kompetencji.
To są kompetencje zapisane w Konstytucji. Na samym końcu Prezydent Polski musi złożyć swój podpis pod nominacją ambasadorską. Więc wychodząc z tej sytuacji, powinniśmy stworzyć mechanizm, w którym jeszcze zanim kandydat na ambasadora wejdzie we wszystkie procedury, jest wstępnie uzgadniany z Prezydentem. I to mógłby być początek naszej dyskusji w naprawieniu sytuacji.
Panie Prezydencie, media też piszą o tym, że rząd rozważa ponowne przyznanie szefowi BBN–u, panu ministrowi Cenckiewiczowi, dostępu do informacji niejawnych. W zamian chce otrzymać Pańską zgodę na dwie nominacje ambasadorskie – dla pana Klicha i dla pana Schnepfa. Dobijecie targu?
Panie redaktorze, przede wszystkim pan minister Cenckiewicz ma dostęp do informacji niejawnych, a po drugie wracam do tego, o czym mówiliśmy przed pięcioma minutami: takie polityczne, handlowe deale to nie jest rzecz dla mnie. Nie ma możliwości, żeby pan Schnepf i pan Klich dostali mój podpis jako ambasadorowie, więc nie wiem, o czym Pan redaktor mówi.
To teraz „krótka piłka” – pięć krótkich pytań. Poproszę o odpowiedzi „tak” albo „nie”.
Dobrze, już w to kiedyś chyba graliśmy.
To zagrajmy jeszcze raz. „Nie będę wykonywał poleceń prezesa Kaczyńskiego”. Tak czy nie?
Nie będę wykonywał poleceń prezesa Kaczyńskiego.
Czyli tak. „Mam stuprocentowe zaufanie do premiera Tuska”. Tak czy nie? Proste pytanie.
Bardzo proste i prosta odpowiedź – absolutnie nie.
„Dla Trumpa nauczę się grać w golfa”. Tak czy nie?
Moja paleta możliwości sportowych jest bardzo szeroka, ale w golfa grać nie potrafię i nie jestem na razie w cyklu nauki gry w golfa, ale może kiedyś się nauczę.
„Jestem za nocną prohibicją w całej Polsce”. Tak czy nie?
Ciężko odpowiedzieć „tak” lub „nie”, Panie redaktorze.
Ale raczej tak czy raczej nie?
Opowiem to. Wolnościowe serce we mnie bije. Jestem przeciwko mnożeniu zakazów i nakazów, ale śledzę też to, co dzieje się w ponad 100 polskich gminach, co dzieje się w polskich samorządach. Śledzę statystyki w Krakowie po wprowadzeniu nocnej prohibicji i widzę, że to jest korzystne społecznie. Ważny dla mnie jest też zdrowy tryb życia, więc jak takie prawo pojawi się w Pałacu Prezydenckim, będę musiał się poważnie zastanowić.
Ostatnia krótka piłka. „Staram się rzucić nikotynę, ale nie potrafię”. Tak czy nie?
Nie, nie staram się rzucić nikotyny, a gdy zacznę rzucać nikotynę, to ją rzucę, bo mam bardzo silną wolę. Ale nikomu nie polecam stosowania nikotyny, lepiej żyć bez tego.
Panie Prezydencie, to powiedzmy ludziom, co Pan zażywał na Forum ONZ – bo znowu pojawiły się zdjęcia, znowu pojawiły się pytania. Co to było? To były snusy, to były woreczki nikotynowe?
Według mojej najlepszej wiedzy, Panie redaktorze, snus i woreczek nikotynowy to jest jedno i to samo.
Podobno nie. Słyszałem takie opinie specjalistów, że snusy zawierają tytoń, a woreczki nikotynowe nie zawierają tytoniu.
A, to ja nie jestem specjalistą. Ale w każdym razie jest to dozwolona substancja, powszechnie dostępna na stacjach benzynowych, w wielu sklepach różnych sieci. Są to woreczki nikotynowe, których – jeszcze raz to powtórzę – nie polecam. Ale to jest w ogóle zabawne, Panie redaktorze, że woreczek nikotynowy wywołuje tyle zainteresowania, podczas gdy na Forum ONZ w wielu miejscach – w przestrzeni wokół, w całym Nowym Jorku – wielu delegatów, prezydentów, ich drużyny palą sobie papierosy...
Ale te elektroniczne.
… palą sobie cygara, zajmują się swoimi sprawami. Natomiast woreczek nikotynowy wywołuje tak wielkie zainteresowanie, ale chyba tylko w Polsce. Więc jest taka próba powiedzenia, że papieros okej, nawet jeśli byśmy go zapalili na balkonie jakiegoś hotelu albo kamienicy, jeszcze z jakimś miłym gościem, to jest w ogóle fajne, albo na schodach jakiegoś budynku, to fajnie – taki szeryf pali papierosa. A jak ktoś pali cygara – to jest jednak wymóg salonów międzynarodowych i dyplomacji… A jak ktoś zażywa woreczek nikotynowy, to powstaje wielkie pytanie i straszna tragedia. To jest śmieszne. Jedni piją wodę i trenują, inni piją do obiadu wino, jedni palą cygara, inni papierosy. Najlepiej nic nie palić, nic nie zażywać. A woreczek nikotynowy wywołuje dyskusję; mnie to śmieszy.
Ja to rozumiem. Ma Pan prawo, Panie Prezydencie, ale proszę powiedzieć, co Panu daje ten woreczek nikotynowy? Jakiegoś kopa?
Ja nigdy nie paliłem, Panie redaktorze. Za sprawą kolegów ze służb dwa lata temu, czy ponad dwa lata temu, przywykłem do tych woreczków. Kopa on raczej nie daje, jest uzupełnieniem w pewnym sensie może niedoborów nikotyny. Kiedyś to rzucę i wszystkim polecam, jeśli to zażywają.
Czyli czuje się Pan po prostu lepiej po tym?
Nie wiem, czy czuję się lepiej. Lepiej się czuję po treningu jak endorfiny we mnie krążą. Ale dzisiaj zamiast treningu przyszedłem do Pana Redaktora, więc wieczorem zrobię trening i wtedy będę się czuł najlepiej.
Bardzo się cieszę, że jednak będzie Pan dzisiaj trenował, że nie rzuci Pan siłowni. Bo wie Pan, ta sprawa może jest śmieszna, ale interweniuje w niej europoseł Krzysztof Brejza. Nawet ma interwencję zrobić do Kancelarii Prezydenta. Jego żona jest oburzona, że polski Prezydent publicznie na Forum ONZ bierze używki. Co Pan mu odpowie?
Rozumiem, musi sobie pan poseł jakoś z tym poradzić i cała rodzina państwa Brejzów musi sobie z tym problemem poradzić. Na wszystkie pytania wysłane do Pałacu Prezydenckiego odpowiemy. Niech zajmą się poważnymi, twardymi używkami albo jakimiś przywiązaniami do rzeczy, które naprawdę niszczą zdrowie. O moje zdrowie proszę się nie martwić, jestem w świetnej kondycji.
Panie Prezydencie, oglądał Pan wczoraj przesłuchanie Zbigniewa Ziobry. Widział Pan, że został doprowadzony przez policję. To dobrze, że w końcu został przesłuchany? To dobrze, że policja zadziałała i komisja mogła mu zadać kilka pytań? To przesłuchanie trwało parę godzin.
Oglądałem momenty, oczywiście na obejrzenie całego przesłuchania nie pozwoliły mi obowiązki. Według moich informacji zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego ta komisja jest nielegalna, jak zresztą mówi pan minister Zbigniew Ziobro. Ale świetnie sobie pan minister poradził na tej komisji – takie mam wrażenie. Natomiast trochę niepokojące jest, że komisja ta – i podobne zagadnienia w przestrzeni publicznej – mają być alternatywą dla rozwiązywania prawdziwych problemów Polaków, a więc problemów budżetowych: kwestii budżetu państwa polskiego, deficytu budżetowego. To jest tylko polityczne narzędzie, które ma służyć odciągnięciu uwagi publicznej od spraw naprawdę istotnych.
Wracając do spraw bezpieczeństwa – dlaczego Pan nie podpisał Strategii Bezpieczeństwa Polski?
Bowiem ta Strategia Bezpieczeństwa nie jest w moim uznaniu gotowa. Bardzo elegancko zachował się prezydent Andrzej Duda, który uznał, że przychodzi nowy Zwierzchnik Sił Zbrojnych – i to mnie zostawił decyzję wokół Strategii Bezpieczeństwa Narodowego.
A co w niej jest nie tak?
W tej Strategii Bezpieczeństwa jest zarysowanych wiele spraw ważnych również dla mnie: niezależność, oczywiście integralność, budowanie polskich Sił Zbrojnych. Ale są rzeczy, które w wielu akcentach są dla mnie i dla moich współpracowników z Biura Bezpieczeństwa Narodowego przede wszystkim odległe od postulatów, które niosłem w wyborach prezydenckich. Ta Strategia wymaga także uaktualnienia o domenę wojny, która jest analizowana obecnie.
Ona nie została zaktualizowana przez ostatnich kilka lat?
W pewnym sensie została zaktualizowana, ale nie jest zaktualizowana na bieżący, 2025 rok. Pojawiają się tam też kwestie, które są odległe od mojej wizji jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych.
Na przykład?
Choćby elementy odnoszące się do budowania potencjału Sił Zbrojnych z jednej strony i w ogóle przemysłu zbrojeniowego w oparciu o współpracę z państwami zachodnimi.
Oczywiście powinniśmy budować odpowiedzialność Unii Europejskiej za wspólne bezpieczeństwo, ale w moim uznaniu największym naszym sojusznikiem, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa, są Stany Zjednoczone, Sojusz Północnoatlantycki. To w takiej Strategii też musi wybrzmiewać.
Czyli prezes Kaczyński, który wczoraj powiedział, że powinniśmy popierać Pax Americana na świecie, a nie Zjednoczoną Europę pod dominacją niemiecką, ma rację? Powinniśmy postawić na Pax Americana?
Powinniśmy postawić na stabilną, przynoszącą korzyści i efekty współpracę transatlantycką. Polska powinna być liderem takiej współpracy w Unii Europejskiej, a budowanie systemu architektury bezpieczeństwa za sprawą budowania alternatywy wobec sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, czyli przesuwanie tej odpowiedzialności na Berlin czy na Paryż, nie jest w interesie państwa polskiego.
![18_Karol_Nawrocki_Waszyngton_20250903_MWB18934.jpg [1.08 MB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/9/3/e57b5268b43579b80aba426344057acd/jpg/prezydent/preview/18_Karol_Nawrocki_Waszyngton_20250903_MWB18934.jpg)
Ale zapewne Pan doskonale wie, Panie Prezydencie – eksperci o tym mówią – że jest od kilku lat pewien proces wycofywania się Amerykanów z Europy. To może tak naprawdę skończyć się ostatecznym wycofaniem. Czy warto wszystkie karty stawiać na Waszyngton?
Ja robię wszystko, Panie redaktorze, aby to wycofywanie się nie miało miejsca w Polsce. Mamy 10 tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce. Jest gwarancja pana prezydenta Donalda Trumpa, że zostaną w Polsce, a być może ich liczba się zwiększy. Więc nie jest moim zadaniem jako Prezydenta Polski dążenie do budowania alternatywy wobec sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi za sprawą inwestycji w Berlin czy w Paryż, tylko dbanie o sojusz Polski ze Stanami Zjednoczonymi, a z drugiej strony w ramach Unii Europejskiej budowanie naszych dobrych relacji z Niemcami, z Francją i z innymi państwami Unii Europejskiej. Ten okręt transatlantycki musi być solidny i stabilny i relacja Europy z Waszyngtonem, a przede wszystkim dla mnie Warszawy z Waszyngtonem, jest gwarancją naszego bezpieczeństwa.
Dobrze, ale może lepiej postawić na sojusze regionalne? Na przykład wyobraża Pan sobie, że polscy żołnierze stacjonują na szwedzkiej Gotlandii, a szwedzcy w okolicach przesmyku suwalskiego?
Oczywiście te formaty, o których Pan redaktor mówi, czyli z jednej strony Bukaresztańska Dziewiątka, z drugiej strony współpraca Polski z państwami skandynawskimi, w sposób szczególny i za sprawą także wspólnych doświadczeń z Finlandią, to są te formaty, które powinniśmy wspierać i które powinniśmy budować. Łączy nas nie tylko doświadczenie historyczne, ale też ta najnowsza historia, a więc ta do łamania przestrzeni powietrznej czy wspólnego Bałtyku w wojnie hybrydowej z Federacją Rosyjską. Jestem zdecydowanym zwolennikiem budowania tych formatów, ale jestem przeciwnikiem odciągania Polski od relacji ze Stanami Zjednoczonymi za sprawą rozwijania jakiegoś głębokiego, strategicznego zaangażowania naszych emocji i możliwości w budowanie czy to niemieckiego, czy francuskiego przemysłu zbrojeniowego.
Jest Pan przekonany co do trwałej zmiany zdania pana prezydenta Trumpa? Ostatnie dni pokazały, że powiedział, że Ukraina ma szansę odbić terytoria. Ta retoryka się zmieniła.
Ja ani nie byłem przekonany w momencie, gdy pan prezydent Donald Trump udzielał swoich wywiadów, że cokolwiek dzieje się nie tak, bo miałem z nim bezpośredni kontakt, ani nie uznaję, że doszło do jakiejś radykalnej zmiany. Doszło do zmiany w narracji. Ja z prezydentem Trumpem od ponad miesiąca jestem w kontakcie, odbyliśmy kilka rozmów, także rozmów telefonicznych, więc miałem przekonanie, że rozumie istotę tego, co dzieje się za sprawą ataku Federacji Rosyjskiej. Byłem uspokojony przez cały czas.
Może Cię zainteresować Biały Dom. Rozmowy Prezydentów Polski i USA [PL/EN] Rozmowa telefoniczna Prezydenta RP z Prezydentem USAI nie niepokoił się Pan spotkaniem na Alasce z Putinem?
Prezydent Donald Trump jest jedynym liderem wolnego świata, który może podjąć się negocjacji z Władimirem Putinem. Oczywiście kierunek tych negocjacji, to, jakie narzędzia wybierze – ja zachęcam do tego, aby były to narzędzia jak najbardziej twarde w odniesieniu do Federacji Rosyjskiej – prezydent Donald Trump, jest jego decyzją, jego wyborem. Natomiast jest jedynym człowiekiem na świecie, który może podjąć się takich negocjacji. Ja nie byłbym dobrym negocjatorem z Władimirem Putinem.
A dlaczego?
Bo jestem przez niego ścigany, mam wyraźne poglądy antykomunistyczne, uznaję go za dyktatora i mordercę...
A gdyby od tego zależało bezpieczeństwo Polski, spotkałby się Pan z Putinem?
Panie redaktorze, to jest rzecz naturalna. Do jednego stołu muszą siadać ze sobą czasami generałowie, dowódcy armii, które wzajemnie mordują swoich żołnierzy czy swoje rodziny. Oczywiście ja jestem gotowy w interesie Polski zrobić wszystko, natomiast mówię, że nie byłbym najlepszym negocjatorem ze względu na swój rekord, swoje doświadczenie. A pan prezydent Donald Trump jest jedynym, który może takich negocjacji się podjąć, i my powinniśmy go w tym wspierać.
Dobrze, może Pan powiedzieć: „Mój przyjaciel Donald Trump”?
Jak pewnie, Pan Redaktor doskonale wie przyjaźnie buduje się przez lata albo nawet przez dekady. Ja swoimi przyjaciółmi nazywam tych, których znam co najmniej kilka dekad. Ale na pewno mamy przyjacielskie stosunki w tych moich ponad 50 dniach prezydentury i to jest dobre dla Polski, z tego się cieszę. A mogę powiedzieć: „Przyjaciele Polski, Amerykanie, na czele z prezydentem Donaldem Trumpem”.
Panie Prezydencie, w Pana ustawie, w projekcie ustawy jest zapis, aby wydłużyć okres pobytu w Polsce, po którym można otrzymać obywatelstwo, z 3 do 10 lat. Dlaczego? Dlaczego Pan chce wprowadzić tak ostre, rygorystyczne kryterium?
Myślę, a nawet jestem przekonany, że polskie obywatelstwo jest zaszczytem. Polskie obywatelstwo jest zaszczytem, to znaczy, że aby je dostać, trzeba posługiwać się z jednej strony językiem polskim, z drugiej strony znać polską kulturę, stać się częścią polskiego społeczeństwa. Widzimy, że w polityce migracyjnej i w Polsce, i na całym świecie dużo się dzieje. Nie możemy przyznawać polskiego obywatelstwa w takich krótkich sprintach, bo oddanie polskiego obywatelstwa osobom, które nie są do tego gotowe, nie znają naszej tożsamości, kultury, naszego języka, naszej wrażliwości społecznej, politycznej, sprawia, że oddajemy je osobom, nie chcę powiedzieć: przypadkowym, ale takim, które mogłyby jeszcze poczekać. Oddać nasz los, naszą przyszłość – to wiąże się z wyborami konkretnej drogi Polski na lata, a być może na dekady. To jest rzecz, która jest dla mnie ważna.
W tym drugim projekcie chce Pan też zakazania propagowania banderyzmu. Nie boi się Pan reakcji Kijowa?
Ja nie boję się, Panie redaktorze, reakcji Kijowa, nie boję się też reakcji innych stolic europejskich. Mnie interesuje Polska, polska wrażliwość. Powtarzałem nie przez przypadek w kampanii wyborczej: „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Symbol banderyzmu jest symbolem wspomnienia czegoś zupełnie tragicznego w historii mojego narodu, a jakie będą reakcje na świecie, jest to dla mnie zupełnie obojętne. Z jednej strony wspieramy Ukrainę – myślę, że nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości – a z drugiej strony symbol banderyzmu i czerwono–czarną flagę trzeba po prostu wyrzucić z polskiej przestrzeni publicznej i traktować jak symbol ideologii, która zabiła co najmniej 120 tysięcy moich współobywateli. To nie są żarty.
Ale ta flaga – wie Pan, Panie Prezydencie – jest w bardzo ważnych miejscach i w Kijowie, i we Lwowie.
Wiem o tym, mają z tym problem w takim razie Ukraińcy. Nie jest to pewnie dzisiaj ich najważniejszy i jedyny problem w obliczu wojny. Natomiast my w Polsce nie powinniśmy mieć takich flag. Tak jak nie mamy swastyki, nie mamy flagi Związku Sowieckiego, tak nie chcemy w przestrzeni publicznej – i chcemy za to karać – mieć czerwono–czarnej flagi, która jest symbolem OUN–UPA.
A jak to się ma do tego, że dzisiaj ruszają ekshumacje członków UPA w Polsce? Strona ukraińska zapowiedziała właśnie rozpoczęcie ekshumacji w Jureczkowej na Podkarpaciu. To jest decyzja Instytutu Pamięci Narodowej, nie wiem, czy za Pańskiego urzędowania, czy już po.
To nie jest decyzja, która według mnie została podjęta w czasie, gdy byłem prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Nie przypominam sobie takiej mojej decyzji.
Więc jest to decyzja Pańskiego następcy?
Tego nie wiem, Panie redaktorze. Zaskoczył mnie Pan tym pytaniem. Nie wiem, z czym to się wiąże, musiałbym poznać istotę tej sprawy. Ale rozumiem, że jeśli Ukraina chce zabrać żołnierzy UPA i z honorami pochować być może, to nie jest dobry sygnał dla Polski. Ale oczywiście moje podejście do ekshumacji i pochówku, niezależnie od tego, kogo ekshumujemy i chowamy, jest pozytywne, bowiem to w rękach Pana Boga jest rozstrzyganie naszego ziemskiego losu. Nie wiem, w jakim celu odbywają się te ekshumacje, czy są to badania archeologiczne, badania naukowe, czy jest to próba pochówku tych osób. Nie potrafię powiedzieć.
Panie Prezydencie, był Pan w Berlinie, podniósł tam Pan w rozmowach i z Kanclerzem, i z Prezydentem temat reparacji. Czy będzie się Pan też domagał reparacji od Rosji?
Bardzo groźne jest domaganie się dzisiaj w sensie publicznym reparacji od Rosji, bo to oznaczałoby, że Rosję traktujemy jako normalne państwo, takie państwo, które jest w rygorze demokratycznym i dyplomatycznym. To by był policzek – myślę – dla Berlina, jeśli byśmy traktowali dzisiejszą Moskwę tak samo jak Berlin.
Czyli to przeszkodziłoby nam w rozmowach z Niemcami na temat zadośćuczynienia?
Panie Redaktorze, Rosja dzisiaj każdego dnia zabija kobiety, zabija dzieci, zabija niewinne ofiary, łamie międzynarodowe prawo. Wyjście z tematem reparacji do Moskwy, do Federacji Rosyjskiej – poza tym, że te reparacje oczywiście w sensie historycznym Polsce się należą – która zachowuje się w taki, a nie inny sposób, po pierwsze z całą pewnością byłoby niemożliwe do realizacji i te postulaty byłyby niemożliwe do spełnienia przez Moskwę, a z drugiej strony postawiłoby Moskwę i Berlin na tym samym poziomie dialogu z Rzeczpospolitą Polską. Więc jest to rzecz zupełnie nielogiczna. Domagamy się reparacji od państwa, które jest demokratyczne, które jest naszym partnerem w Unii Europejskiej, naszym partnerem w Sojuszu Północnoatlantyckim, dochowuje rygorów dyplomatycznych w relacjach wzajemnych polsko–niemieckich, a nie domagamy się od tych, którzy są dyktatorami, mordercami. Nie domagamy się dzisiaj, bowiem ten dialog jest głęboko utrudniony.
Może Cię zainteresować Westerplatte. Obchody 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej [PL/EN] Prezydent RP z wizytą w Niemczech [PL/EN]Czyli kiedyś, kiedy być może Rosja będzie demokratyczna i skończy się era Putina, ta sprawa wróci?
Jeśli Pan redaktor wierzy w taki rozwój wypadków w Federacji Rosyjskiej…
Każde imperium się kiedyś kończy.
Dobrze, daj, Boże, żeby tak się stało. I oczywiście jeśli Rosja byłaby na przestrzeni kilku dekad demokratycznym państwem gotowym do dialogu na poziomie, na którym gotowe są dzisiaj Niemcy, to oczywiście powinniśmy do tego wrócić.
Panie Prezydencie, za nami już prawie miesiąc nauki w szkole. Czy Państwa syn, młodszy syn Antoni, nie miał pretensji, że wypisaliście go z edukacji zdrowotnej?
Sam to zasugerował, Panie redaktorze, więc on nie chciał być uczestnikiem edukacji zdrowotnej.
A dlaczego? Jest już wyedukowany?
Staramy się edukować swojego syna także w zakresie oczywiście edukacji zdrowotnej i tych rzeczy, które są dobre w tym przedmiocie. Bo to jest cała specyfika tworzenia prawa obecnej większości parlamentarnej czy obecnego rządu: to znaczy dobre rozwiązania zawsze doprawione są pewnym ideologicznym – nie zawsze, często – kształtem czy smakiem. To znaczy chcemy rozmawiać o obniżeniu cen energii elektrycznej, to wrzucimy wiatraki. Chcemy mówić o edukacji zdrowotnej, to obok ważnych tematów higieny osobistej, zdrowego żywienia, sportu, ruchu wrzucamy dyskusję o seksualności w kształcie, który niepokoi dużą rzeszę rodziców i która mówi choćby o „stereotypach płciowych” czy tego typu rzeczy.
A czy nie powinno się z dziećmi rozmawiać w pewnym momencie o seksie? To jest bardzo ważna część ludzkiego życia.
Powinno się rozmawiać, rozmawia się z całą pewnością w domach. Ale nie mam przekonania, że powinno się rozmawiać z dziećmi w szkole o pewnych zjawiskach, które z jednej strony są marginalne, a z drugiej strony są pozycjonowane za sprawą środowiska reprezentowanego przez Panią Minister jako problem, który koniecznie musimy rozwiązać w naszym życiu społecznym.
Ale co konkretnie Pan ma na myśli, Panie Prezydencie?
Mówię o pozycjonowaniu pewnych dyskusji o mniejszościach seksualnych, właśnie to odniesienie do „stereotypów płciowych”, czyli takie podprogowe sugerowanie dzieciom. Myślę, że z tego powodu rodzice zrezygnowali z edukacji zdrowotnej, bo widać pewien zakres, pewien margines działania, który ma być niczym więcej, tylko pozycjonowaniem radykalnego lewicowego światopoglądu. Ja sobie tego na przykład wobec mojego dziecka nie życzę.
Pani Minister była zszokowana Pańską decyzją i tym, że Pan to upublicznił. Nawet poradziła Panu publicznie, że powinno się przed takimi decyzjami czytać podstawę programową. Pan przeczytał tę podstawę?
Mam nadzieję, że teraz pani minister z taką samą pieczołowitością odniesie się do słów mojego kontrkandydata w wyborach prezydenckich, Rafała Trzaskowskiego, który także wypisał swoje dzieci – z tego, co wiem – z edukacji zdrowotnej. Myślę, że pani minister nie powinna być zszokowana moimi decyzjami rodzinnymi dotyczącymi edukacji zdrowotnej, ale powinna być zszokowana tym, jak wiele rodziców zrezygnowało z programu, który wydawał się pani minister sztandarowy.
Panie Prezydencie, kilka krótkich pytań od naszych słuchaczy, bo obiecaliśmy i taka jest nasza tradycja. Wojciech pyta: „Kiedy zapłacę za prąd o 33 proc. mniej? W kampanii jasno Pan mówił, że zrobi to w 100 dni. Zatem na jakim etapie są prace i jak Pan to zrobi?”.
Wczoraj o tym rozmawiałem ze swoimi ministrami. Wybieramy już dzień, w którym przedstawimy projekt ustawy, który będzie dążył do obniżenia ceny energii elektrycznej o 33 proc. Taka inicjatywa ustawodawcza jest przygotowana, to kwestia jej ogłoszenia.
Panie Wojciechu, myślę, że w listopadzie usłyszy Pan moje rozwiązanie, więc zmieszczę się w 100 dniach z moją inicjatywą. Było nieco ponad 50.
Wolność słowa. „Kiedy wetował Pan ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy, mówił Pan, że nie zezwala na sytuację, aby Polacy byli gorzej traktowani od obcokrajowców w swoim własnym kraju. Dlaczego więc Pan podpisał nową ustawę, która dalej zakłada warunki preferencyjne w polskiej ochronie zdrowia Ukraińców nad Polakami? Co się stało z hasłem: „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy?”.
Żyje hasło „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Cieszę się z tego pytania, bo po raz pierwszy publicznie mogę się do tego odnieść.
Po pierwsze, zawetowałem pierwszą ustawę, nie godząc się na to, aby wypłacać 800 plus niepracującym Ukraińcom. Nie godziłem się też w tym pierwszym projekcie zawetowanym ustawy na turystykę medyczną. Rząd dopasował nową ustawę do moich oczekiwań – oczywiście nie w 100 proc., kilka rzeczy zrobiłbym zupełnie inaczej – ale dopasował do tego momentu, który wydawał się odpowiedzialny społecznie.
Chciałbym, żeby osoba zadająca pytanie i wszyscy, którzy to komentują, mieli świadomość, że wszedłem w konkretną sytuację społeczną po 3,5 roku, czy po jakimś czasie, funkcjonowania od początku wojny i po jakimś czasie funkcjonowania tej ustawy, która stworzyła preferencyjne warunki mniejszości ukraińskiej. Więc moje działania teraz – jasna zapowiedź, że po raz ostatni podpisuję tę ustawę – mają prowadzić do tego, że mniejszość ukraińska, podobnie jak wszystkie inne mniejszości, będzie się cieszyła w Polsce takimi samymi prawami. Natomiast niepodpisanie tej ustawy, w której i tak polski rząd poszedł za moimi wytycznymi w kwestii weta, doprowadziłoby do wielkiego chaosu społecznego w polskich urzędach, które szturmowane byłyby przez mniejszość ukraińską. Dzwonili do mnie polscy przedsiębiorcy, którzy mówili, że mają konkretne problemy z szykującymi się do powrotu na Ukrainę Ukraińcami. Byłbym wówczas prezydentem chaosu, a ja nie chcę być prezydentem chaosu, chcę być prezydentem odpowiedzialności, i tak będzie. Natomiast jesteśmy w procesie wycofywania się ze zobowiązań, które trwały ponad trzy lata.
Może Cię zainteresować Prezydent zawetował m.in. nowelizację ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy [PL/EN] Szef KPRP: Prezydent Karol Nawrocki zdecydował o podpisaniu trzech ustawCzyli w dłuższej perspektywie chce Pan zlikwidowania tych preferencji?
Nie będzie żadnych preferencji dla mniejszości. Będzie oczywiście opieka państwa polskiego nad mniejszościami w Polsce, taka sama opieka dla wszystkich mniejszości. Jesteśmy dzisiaj w tym procesie po ponad 3 latach funkcjonowania.
Natomiast, Panie redaktorze, jest jeszcze jedna ważna rzecz. Ja jestem też Prezydentem państwa, które ma blisko 20 milionów obywateli poza granicami Rzeczypospolitej. Wydaje mi się, że gdyby w takim trybie jedno z państw europejskich przyzwyczaiło polską mniejszość do preferencyjnych warunków, a w trybie bardzo radykalnym wyprowadzano by Polaków z tego poczucia, to my też jako państwo byśmy reagowali. Więc trzeba brać pod uwagę wiele rzeczy społecznych, zagadnień urzędowych, instytucjonalnych w tego typu prawodawstwie. Ja wciąż realizuję politykę „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, te preferencje się kończą.
I jeszcze dwa pytania naszych słuchaczy. „Betterman” – taki jest nick naszego słuchacza. Cytat: „Nie mogę tego zdzierżyć i przejść obojętnie: kwestia PiS–u w Pałacu Prezydenckim. To musi zostać powiedziane: dlaczego otoczył się Pan PiS–em? Jest Pan przecież obywatelski, a nie partyjny. Człowiek z PiS–u wyjdzie, ale PiS z człowieka nigdy. Proszę o tym pamiętać, kiedy będą Panu doradzać”.
Raz, dwa, trzy, rozglądam się – nie widzę tutaj PiS–u, tylko wśród moich współpracowników widzę właśnie ten komponent obywatelski.
A minister Szefernaker, minister Bogucki, minister Andruszkiewicz?
Akurat tak się złożyło, że dzisiaj widzimy tę obywatelską część mojego zespołu.
PiS nie przyszedł na poranną rozmowę.
Nie, nie, Panie redaktorze. To jest oczywiście balans, o którym mówiłem od samego początku. Są doświadczeni politycy, jak Paweł Szefernaker, Zbigniew Bogucki – wymienił Pan ich – Adam Andruszkiewicz. A są w tym komponencie także przedstawiciele Prezydenta, którzy przyszli zupełnie spoza polityki.
Czyli Pałac Prezydencki jak wojsko – komponent partyjny i niepartyjny.
Bardzo się cieszę, że mam komponent partyjny w Pałacu Prezydenckim i doświadczonych polityków, posłów, wojewodę Zbigniewa Boguckiego, ministra spraw wewnętrznych Pawła Szefernakera. To jest dream team, Panie redaktorze. Z jednej strony doświadczeni politycy, a z drugiej strony przedstawiciele społeczeństwa, obywatele, ludzie, którzy pracowali w instytucjach państwowych. Tak to powinno wyglądać.
A często spotyka się Pan z prezesem Kaczyńskim?
Nie wiem, co Pan redaktor uznaje za często.
Raz na tydzień.
Zawsze powtarzam, że tak często się nie spotykam.
To ile razy Pan się spotkał od 6 sierpnia?
Musiałbym to liczyć. Pan redaktor doskonale wie, że spotykam się z przedstawicielami wszystkich partii politycznych, spotykam się z przedstawicielami środowisk, które są w polskim parlamencie. I doskonale Pan redaktor wie, że pana prezesa Kaczyńskiego i szanuję, i cenię. Prawo i Sprawiedliwość popierało mnie w wyborach prezydenckich, pan prezes Kaczyński jest szefem największej opozycyjnej partii w polskim parlamencie, więc to zawsze jest rzecz zupełnie naturalna, że spotykam się z panem prezesem, który jest oczywiście także erudytą i bardzo ciekawym rozmówcą.
A to prawda, że Pan tworzy własną formację? Roman Giertych o tym napisał wczoraj na X, że podobno senator Koalicji Obywatelskiej, prawdopodobnie chodzi o Michała Kamińskiego, werbuje do Pańskiego ugrupowania posłów Konfederacji, PiS–u.
Panie redaktorze, chce Pan zepsuć piękny poranek Polkom i Polakom, prosząc mnie, żebym się odnosił do słów tego polityka, którego Pan redaktor wymienił.
Nie lubi Pan tego polityka?
Nie, że nie lubię, tylko jak słucham tego typu rzeczy, to widzę, że nie jesteśmy już zupełnie na planecie, która nazywa się rozsądek.
Czyli to nieprawda.
Nie wiem, o czym Pan redaktor mówi, naprawdę.
Panie Prezydencie, podobno jest u Pana petycja w Pałacu – nie wiem, czy Pan wie – w sprawie likwidacji jednogroszówek. Czy byłby Pan za tym, żeby je zlikwidować? Bo to podobno jest problem na przykład dla przedsiębiorców, którzy muszą się rozliczać itd.
Bardzo rozsądna petycja, oczywiście znam tę petycję. Tego typu rozwiązania wprowadzono m.in. w Belgii, w Holandii, zdaje się, że także w Stanach Zjednoczonych i jeszcze w jakimś państwie europejskim. Wydatki na produkcję groszówek i dwugroszówek są większe niż nominały tych monet. W tej propozycji jest też konkretne rozwiązanie społeczne, konkretny fundusz, rozwiązanie odnoszące się do zaokrąglania sum i cen. Bardzo ciekawa propozycja przeanalizowana przez prawników w Kancelarii Prezydenta.
Raczej będziecie na tak?
Ja po przeczytaniu tej analizy jestem na tak, ale jesteśmy w czasie analizy prawnej i co możemy z tym zrobić jako Pałac Prezydencki.
A Pan nosi przy sobie jakąś gotówkę albo bilon czy raczej nie?
Obecnie nie noszę.
Aha, ale wcześniej, kiedy Pan nie był Prezydentem?
Zawsze gotówkę.
![011_Prezydent_Karol_Nawrocki_pogrzeb_Sergiusz_Piasecki_29-09-2025_MWB12729.jpg.JPG [741.83 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/9/29/dcba33b26c50da0307fde81b0624112a/JPG/prezydent/preview/011_Prezydent_Karol_Nawrocki_pogrzeb_Sergiusz_Piasecki_29-09-2025_MWB12729.jpg.JPG)
Wczoraj wziął Pan udział w pogrzebie Sergiusza Piaseckiego. Czy ktoś, kto był w przeszłości przestępcą i kryminalistą, może być wzorem dla młodzieży?
Oczywiście, że tak, i życiorys Sergiusza Piaseckiego jest tego najlepszym dowodem. Spytałbym, Panie Redaktorze, czy ktoś, kto był mordercą chrześcijan, może być świętym Kościoła katolickiego, Święty Paweł był przecież Szawłem. Więc tak, na tym polegają wartości chrześcijańskie, na tym polega krąg cywilizacyjny, w którym się znajdujemy – że można czynić zło, a potem dojrzeć do dobra. I taka jest też historia Sergiusza Piaseckiego – wybitnego polskiego literata, autora, pisarza, ale przede wszystkim z pięknym życiorysem żołnierza podziemnej armii, Armii Krajowej, wykonującego wyroki śmierci na kolaborantach, uczestnika wojny polsko–bolszewickiej.
Jest Pan zafascynowany, widzę, tą postacią.
Jestem zafascynowany postacią Sergiusza Piaseckiego i cieszę się, że jest w Polsce.
Ostatnia sprawa: jak Wam się mieszka w Belwederze? Jak długo będziecie tutaj mieszkać, jak się tu czujecie i kiedy przeprowadzka docelowa do Pałacu Prezydenckiego?
Pewnie gdyby nie kamery, mikrofony i ciągle goście, to mieszkałoby się bardzo kameralnie. Ale tak też się mieszka całkiem nieźle, Panie redaktorze. Jesteśmy tutaj od ponad miesiąca. Wykonujemy te czynności, które wykonuje rodzina w normalnym mieszkaniu czy w normalnym domu.
Pana właściwie nie ma. A dzieci jak się czują?
Nie, ja jestem, Panie redaktorze. Jeśli mieszkam w Warszawie, potrafię wrócić z pracy do domu bardzo późno.
Ale na obiad też Pan wraca?
Czasami zdarza się, że mogę zjeść obiad, gdy mam przerwę pomiędzy porannymi a wieczornymi aktywnościami. Mieszka się dobrze w Belwederze, jeszcze trochę pewnie tu pomieszkamy.
Czyli kilka tygodni i przeprowadzka do Pałacu? Czy zostajecie tutaj na dłużej?
Ale Pan redaktor chciałby, żebym był bardzo precyzyjny w sprawach, które, mam wrażenie, dotyczą życia mojej rodziny – więc przyjdzie taki czas.
Wszyscy są zainteresowani życiem prezydenckiej rodziny.
Czy są jakieś plany wobec Belwederu, Panie redaktorze?
Nie, ja nie mam żadnych.
Mam podać datę, kiedy wyprowadzam się z Belwederu? Nie, na razie jest dobrze, a pewnie takie decyzje niebawem podejmiemy.
Jak się czuje Pierwsza Dama w swojej roli?
Widziałem ją dzisiaj rano, jak szedłem do Pana redaktora. Czuje się bardzo dobrze.
A Pan jest dumny ze swojej żony?
Jestem dumny ze swojej żony. Myślę, że świetnie sobie radzi w roli Pierwszej Damy. Aktywna jest, wczoraj miała chyba dwa wydarzenia, każdego dnia ma coś ważnego – i robi to z wielką pasją, z wielką otwartością, uśmiechem. Nie mówi mi, że jest w pracy.
Nie mówi: „Karol, co ty mi zrobiłeś”?
Nie, jest pochłonięta tymi myślami, że może zrobić coś dobrego dla Polski, dla konkretnych środowisk, dla osób niepełnosprawnych, dla młodzieży z wykluczonych regionów. Myślę, że Marta, moja żona, Pierwsza Dama jest bardzo pozytywnie nastawiona do swojej roli. Jestem z niej dumny.
Spaceruje Pan, podejrzewam, po Belwederze. Czy spotkał Pan już ducha Marszałka Piłsudskiego? Czy rozmawialiście ze sobą?
Tak, wielokrotnie rozmawiamy ze sobą właściwie każdego dnia.
O czym rozmawiacie?
Tematów jest wiele. Z jednej strony zagrożenie, wojna polsko–bolszewicka 1920 roku i obecna sytuacja międzynarodowa po ataku Federacji Rosyjskiej i zagrożenia Federacji Rosyjskiej. O parlamencie często rozmawiamy.
I co podpowiada Panu Marszałek?
Jeśli chodzi o parlament?
Tak.
Ma charakterystyczne cytaty odnoszące się do polskiego parlamentu Marszałek Józef Piłsudski. Nie zmienił swoich poglądów. Przynajmniej tak mówi, jak go spotykam w Belwederze.
Przydałby się dzisiaj Piłsudski Polsce?
Na pewno by się przydał. I Jan Paweł II jeszcze by się przydał.
Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie. Karol Nawrocki, Prezydent Rzeczypospolitej, był gościem Radia Zet. Dziękuję, że Pan znalazł czas. Nic nam na szczęście nie przeszkodziło, żadnego nalotu dronów, z tego, co wiem, nie było. Miłego dnia, bardzo dziękuję.
Dziękuję, Panie Redaktorze, dziękuję Państwu. Wielka przyjemność, miłego dnia.
![010_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_Radio_ZET_30-09-2025_MWB24751.jpg.JPG [901.24 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/9/30/d3fc0bdcec0bccdcc5033a7a127e7356/JPG/prezydent/preview/010_Prezydent_Karol_Nawrocki_Wywiad_Radio_ZET_30-09-2025_MWB24751.jpg.JPG)