Menu rozwijane

21 stycznia 2026

Telewizja Republika, Michał Rachoń: To jest Telewizja Republika, jesteśmy w Davos. Gościmy w rezydencji Prezydenta Rzeczypospolitej Karola Nawrockiego. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Karol Nawrocki: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Witam serdecznie Telewidzów Telewizji Republika.

Panie Prezydencie, zjechał się cały polityczny świat do Davos, dziś wystąpienie i Pański udział w panelu dotyczącym bezpieczeństwa Europy, a wieczorem w mediach społecznościowych zrzucona bomba przez Kancelarię Prezydenta. Pańskie spotkanie z Prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem – czego dotyczyło, jaka była agenda tego spotkania i co dla Polski z tego spotkania wynika?

Przede wszystkim spotkanie z Prezydentem Donaldem Trumpem dotyczyło kwestii bezpieczeństwa – to rzecz naturalna: potwierdzenie gwarancji bezpieczeństwa dla Polski, dla obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce, to jest stała agenda naszych spotkań.

Jeszcze kilka słów oczywiście zamieniliśmy – bo to było dość długie spotkanie – o sytuacji ekonomicznej, o Grupie G20, o tym, że Polska przecież za sprawą zaproszenia Prezydenta Trumpa jest w Grupie G20. Spotkanie to dotyczyło też naszych przyszłych planów. Ale w istocie dotyczyło sytuacji wokół Rady Pokoju, która ma być jutro inaugurowana – to chyba najważniejsza kwestia, też najszerzej obok Grenlandii dyskutowana w samym Davos podczas tych wielu spotkań bilateralnych i panelowych, w których brałem udział. To chyba były najważniejsze kwestie, o których mówiliśmy podczas wspólnego spotkania.

Może Cię zainteresować Prezydent w Davos o Inicjatywie Trójmorza [PL/EN] Davos. Spotkanie Prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych [PL/EN] Dyskusja „Can Europe Defend Itself” z udziałem Prezydenta RP [PL/EN] Davos. Rozmowy polityczne Prezydenta RP

To zacznijmy od tego, co dla Polski jest fundamentalne – czyli od kwestii dotyczącej naszego bezpieczeństwa. Przez cały czas amerykańska administracja mówi o przedefiniowywaniu obecności w Europie, a jednocześnie z ust Prezydenta Trumpa słyszeliśmy wielokrotnie, między innymi w czasie Pańskiej wizyty w Stanach Zjednoczonych, że obecność Amerykańskich Sił Zbrojnych w Polsce jest bezpieczna. Czy w tej kwestii pojawiło się coś nowego?

Nic złego nowego nie pojawiło się w tej kwestii. Prezydent Trump, tak jak obiecał podczas naszego pierwszego spotkania, gdy zostałem Prezydentem, w sierpniu w Waszyngtonie, obiecał przecież – rzeczywiście znamy pod względem strategicznym samą Strategię Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, która jest przecież publiczna, i widzimy, że Stany Zjednoczone skupiają się na zachodniej hemisferze, widzimy zainteresowanie Pacyfikiem, i w obliczu tego wiele państw europejskich było zaniepokojonych, a z części nawet wycofały się wojska amerykańskie – to udało mi się ustalić z Prezydentem Trumpem już podczas naszego pierwszego spotkania, a dzisiaj tylko te gwarancje bezpieczeństwa zostały potwierdzone. To znaczy nie ma takich planów, aby wycofywać żołnierzy amerykańskich z Polski.

Pan Prezydent Donald Trump potwierdził: „Karol, Prezydencie, to, o czym rozmawialiśmy, jest trwałe, stałe, a Stany Zjednoczone są sojusznikiem Polski”. Więc to oczywiście cieszy.

Panie Prezydencie, sprawy dotyczące bezpieczeństwa, również bezpieczeństwa transatlantyckiego, zostały podniesione w trakcie panelu, o którym była mowa. Ale również kiedy widzimy bezpośrednie relacje, kolejne już spotkanie polskiego Prezydenta z Prezydentem Stanów Zjednoczonych, widzimy jednocześnie pewne napięcia pomiędzy instytucjami, państwami Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi. Mamy nawet wpisy europejskich polityków, którzy mówią o jakiejś formie konfliktu, polscy politycy używali nawet – co prawda w kontekście cyfrowym – słowa „agresja”. Jak wygląda relacja pomiędzy Polską a USA vs. relacje państw Unii Europejskiej a Stany Zjednoczone w tej chwili? 

Z całą pewnością relacja Polski, za sprawą też naszej osobistej relacji z Panem Prezydentem Trumpem, jest lepsza niż innych krajów europejskich. To znaczy w naszą strategię – niezależnie od tego, kto jest prezydentem, kto jest premierem – zawsze wpisane jest strategiczne partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi w kwestiach gospodarczych, ekonomicznych, w kwestiach wojskowych.

Wyczuwa się rzeczywiście to napięcie – dyskusje wokół Grenlandii, kolejne taryfy celne. Natomiast szczęśliwie omija to dzisiaj Polskę. Nasza relacja jest mocna, stabilna, ja nawet podczas ostatniego spotkania z ambasadorami z całego świata powiedziałem, że są to najlepsze relacje od długiego czasu – czy może w historii po 1989 roku – pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi. Oczywiście nie jesteśmy, można powiedzieć, w jednym nastroju z polskim rządem, tę sytuację polscy widzowie oczywiście znają. Natomiast ja daję gwarancję na dzień dzisiejszy – bardzo się z tego cieszę – stabilizacji relacji Polski i Stanów Zjednoczonych i dzisiejsze spotkanie to w istocie potwierdziło.

Dzisiaj mówił Pan, że tematem rozmowy była również Rada Pokoju. Jutro ma być ona powołana do życia – tak wynika z komunikatów amerykańskiej administracji. Jak wyglądała rozmowa na ten temat? Dla Polski obecność Władimira Putina, obecność Alaksandra Łukaszenki to jest rzecz bardzo trudna. My mamy w pamięci, jak wyglądały spotkania i chociażby to, co polski Prezydent Lech Kaczyński mówił, kiedy ostatni raz głowa polskiego państwa miała taką bezpośrednią relację z Władimirem Putinem – było to mocne wystąpienie sprzeciwiające się rosyjskiemu imperializmowi. Jak Pan patrzy na tę perspektywę?

Oczywiście w obliczu Władimira Putina – gdybym występował z nim w jednym panelu czy przy jednym spotkaniu – nie zabrakłoby mi siły i energii do tego, aby powiedzieć mu, co myślę. Zresztą na wielu spotkaniach międzynarodowych, publicznych mówię o tym, że w żadnym sensie nie jestem w stanie zaufać Władimirowi Putinowi. Podkreślam kwestie i rosyjskiego imperializmu, i imperializmu sowieckiego, i dzisiejszego putinizmu, więc w istocie spotkania dyplomatyczne i różne formaty dyplomatyczne dają możliwość do ekspresji pewnych oczekiwań i wyraźnej krytyki. Wiemy, że tak to odbywa się w ONZ, choć nie jestem zwolennikiem obecności Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Uważam, że państwo, które jest agresorem tak brutalnym, nie powinno być w takich strukturach, ale to się odbywa – Rosja jest także w Grupie G20 – a niezależnie od tego oczywiście udział Władimira Putina czy Łukaszenki jest bardzo kłopotliwy dla prezydentów wielu państw.

Natomiast nie tego wyłącznie dotyczyło nasze dzisiejsze spotkanie, ale dotyczyło też kwestii formalności, pewnego porządku konstytucyjnego. W Polsce – ja jestem strażnikiem polskiej Konstytucji – każda międzynarodowa umowa, do której Polska przystępuje i którą Prezydent parafuje, musi przejść oczywiście przez polski parlament, musi być podjęta uchwała Rady Ministrów. Ja sobie zdaję sprawę z tych zobowiązań konstytucyjnych i Prezydent Donald Trump doskonale to rozumie.

To znaczy uznaje, że zaproszenie dla Polski – dla Prezydenta Polski – do Rady Pokoju w celu rozwiązywania konfliktów światowych, w tym także konfliktu na Bliskim Wschodzie, jest dowodem na poważne traktowanie Polski.

Prezydent Donald Trump tak traktuje Polskę, patrzy na Polskę jako na regionalne mocarstwo z wysokim poziomem PKB – na działania militarne, wojskowe – z blisko 40 milionami Polaków. Natomiast abyśmy stali się częścią Rady Pokoju, musimy dochować pewnego porządku konstytucyjnego i Pan Prezydent Donald Trump doskonale to oczywiście rozumie.

Czy to oznacza, że Polska, że Pan, Panie Prezydencie, będzie częścią tego przedsięwzięcia czy nie? Czy jest to kwestia rozmów w przyszłości? Wiemy, że państwa różnie do tego podchodzą; niektórzy zaproszeni powiedzieli „tak”, inni powiedzieli, że muszą tę sprawę szczegółowo przeanalizować.

Oczywiście dużo łatwiej się zdeklarować tym państwom, w których władzę skupia jeden człowiek, to jest decyzja zupełnie osobista. Ja według polskiej Konstytucji jestem przedstawicielem Polski na arenie międzynarodowej, mam szerokie kompetencje w tym zakresie, także w odniesieniu do ambasadorów, natomiast Konstytucja i ustawy tutaj jasno wskazują. To, że dzisiejsza większość parlamentarna czy polski rząd łamie Konstytucję od dwóch lat w wielu zakresach, nie oznacza, że ja jako Prezydent Polski też byłbym gotowy do łamania Konstytucji.

Mówiliśmy o tym, że udział Polski jest oczywiście ważny, potrzebny w Radzie Pokoju, moje wsparcie dla Prezydenta Trumpa jest niezachwiane i wsparcie Prezydenta Trumpa dla Polski też.

Natomiast abyśmy mogli podpisać w pełni nie tylko pewne zobowiązanie intencjonalne, polityczne, indywidualne, nie chcę powiedzieć osobiste, w imieniu narodu polskiego, to tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną, i o tym rozmawialiśmy dziś z Prezydentem Donaldem Trumpem. I to – jeszcze raz powtórzę – zostało przyjęte z wielkim zrozumieniem.

Może Cię zainteresować Davos. Wywiad Prezydenta dla Fox Business Prezydent w CNBC: Rosja jest zagrożeniem dla Europy

Jak Pan skomentuje słowa – chcę zacytować dokładnie słowa Premiera Donalda Tuska, który odnosił się do tego, co się dzieje między innymi w Davos, tak przynajmniej ja to rozumiem: „Ustępstwa zawsze są oznaką słabości. Europa nie może sobie pozwolić na słabość ani wobec swoich wrogów, ani wobec sojusznika (w liczbie pojedynczej »sojusznika« pisze Pan Premier). Ustępstwa nie przynoszą rezultatów, a jedynie upokorzenie. Europejska stanowczość i wiara we własne siły stały się dziś potrzebą chwili”? Jak Pan rozumie ten wpis Pana Premiera Tuska opublikowany w takim momencie?

To jest chyba bardziej wpis Premiera Tuska do Pana Premiera Tuska kolegów z Europy Zachodniej, to znaczy ja tej atmosfery wobec Prezydenta Donalda Trumpa w Europie Zachodniej zupełnie nie rozumiem. Odrywanie Polski czy Unii Europejskiej od relacji transatlantyckich jest zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa, dla ekonomii, dla gospodarki. Mamy do czynienia dzisiaj z jednej strony z liderami europejskimi – i ja zaliczam się do tej grupy, ale także ci, z którymi pozostaję w kontakcie, z którymi dzisiaj rozmawiałem, bo to jest rzeczywiście bardzo dyskutowana kwestia w Davos – a więc mamy grupę polityków czy liderów europejskich, którzy ze względów formalnych, konstytucyjnych, ustrojowych nie są gotowi do podpisania jutro obecności w Radzie Pokoju, ale za swój cel przyjmują zgodny z prawem udział w Radzie Pokoju, czyli pewien proces, który nada temu podpisowi mocy prawnej. No ale mamy też tego typu zachowania, które dla mnie w sposób zupełnie niezrozumiały – i myślę, że to do tych osób pisze Premier Donald Tusk, czy ich chce mobilizować – konfrontują się z Prezydentem Donaldem Trumpem. To nie jest dobre ani dla Europy, ani dla Polski.

Tak, powinniśmy być asertywni w polityce wewnętrznej, w polityce międzynarodowej, tylko takie decyzje jak ta dzisiejsza i takie dyskusje jak moja dzisiejsza z Prezydentem Trumpem – trzeba mieć to na względzie – mają na stole nasze strategiczne relacje ekonomiczne, dziesięć tysięcy żołnierzy amerykańskich. To naprawdę trzeba się zmierzyć z tym w sposób poważny, a nie w sposób, który ma prowadzić do niezrozumiałego konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi czy z Prezydentem Donaldem Trumpem. To jest w istocie zagrożenie interesów Polski, Europy Środkowej, Zachodniej i Wschodniej.

Panie Prezydencie, tu w Davos, ale w zasadzie na całym świecie w tej chwili dyskutowana jest kwestia Grenlandii. Prezydent Trump mówił o niej też dzisiaj w swoim wystąpieniu. No i w tę sprawę również – tak wynika z publikacji medialnych – w jakiś sposób Polska miała być, powiedzmy, zachęcana do tego, żeby wziąć w niej udział. Jak Pan to rozumie i co to dla nas, dla Polski oznacza? No my jako żywo bezpośrednich interesów w Grenlandii nie mamy, ale interesy bezpieczeństwa związane z Federacją Rosyjską i zagrożeniami globalnymi, o których mówił Donald Trump, dotyczą nas już bezpośrednio. Co w tej rozmowie Panów Prezydentów w sprawie Grenlandii zostało powiedziane ze strony Polski?

O Grenlandii Pan Prezydent Trump powiedział tak wiele w czasie swojego oficjalnego wystąpienia, że ja już o to nie dopytywałem. Było rzeczą oczywistą, że Polska nie wyśle swoich żołnierzy na Grenlandię, i próba takiej kompozycji, czy komponowania, pewnego starcia na Grenlandii między siłami NATO i Unii Europejskiej a Stanami Zjednoczonymi – pamiętamy taką nerwowość atmosfery i budowanie takiego napięcia – jest moim zdaniem zupełnie niepoważna i niepotrzebna. Sprawa Grenlandii powinna zostać wyjaśniona pomiędzy Prezydentem Stanów Zjednoczonych a Panią Premier Danii, z poszanowaniem Grenlandii, ale też z założeniem najważniejszym… Panie Redaktorze, drodzy Państwo – dzisiaj to mówiłem podczas swojego panelu – wiemy, że Grenlandia ma znaczenie strategiczne, to miejsce, wokół którego może odbyć się konflikt, który jest zagrożeniem dla całej Europy, dla świata wartości, cywilizacji, tego świata, w którym my jesteśmy jako Polska. Z drugiej strony gwarantem bezpieczeństwa międzynarodowego – nikt tego nie kryje, nawet ci krytyczni liderzy Unii Europejskiej wobec Prezydenta Trumpa – jest właśnie Prezydent Donald Trump.

Stany Zjednoczone wpłacają do NATO 65 proc. donacji, stoją na czele Sojuszu Północnoatlantyckiego. I jak w obliczu tego typu danych, statystyki, błędów Unii Europejskiej – przecież jestem zwolennikiem tego, aby Polska była w Unii Europejskiej – ale Unia Europejska przez wiele lat po roku 2008, 2014, gdy już wszystko było jasne, gdy Pan Prezydent Lech Kaczyński (przywołany przez Pana Redaktora) mówił o zagrożeniach ze strony rosyjskiej, Unia Europejska i państwa Unii Europejskiej wciąż grzęzły w Zielonym Ładzie, w kwestiach ideologicznych, kwestiach migracyjnych. W 2022 roku nagle się wszyscy obudzili i zobaczyli, jak wielki Unia Europejska ma dystans do świata, do Stanów Zjednoczonych w zakresie bezpieczeństwa.

Mówię dlatego tak długo o tym, bo Prezydent Donald Trump i Stany Zjednoczone – niezależnie od tego, kto jest ich prezydentem – w istocie są jednym z gwarantów bezpieczeństwa relacji transatlantyckich takich państw jak Polska. Dlatego trzeba rozmawiać, jeśli prezydent Donald Trump ma tego typu oczekiwania pod względem zabezpieczenia Grenlandii, a nie wysyłać gesty, które prowadzą tylko do eskalacji tych napięć i tej sytuacji.

Panie Prezydencie, to jak Pan rozumie – jak my mamy rozumieć jako obywatele państwa polskiego – głosy, które płyną od naszych zachodnich sąsiadów, którzy mówią, że w zasadzie Niemcy są gotowe do przejmowania odpowiedzialności za kontynent europejski? I słyszymy to w czasie, kiedy polska wschodnia granica jest naruszana. Pewnie gdyby podsumować liczbę tych obiektów – balonów, dronów – które wleciały w ciągu ostatnich miesięcy na nasz teren, to byłoby to pewnie grubo ponad sto. I nie widać tutaj jakiejś refleksji po stronie państw Unii Europejskiej. No a jak patrzymy na to, co dzieje się na wschodniej flance NATO, to tu jednak kluczową rolę odgrywają cały czas Amerykanie.

Powiedziałbym, Panie Redaktorze, że Niemcy już raz przejęły odpowiedzialność za Unię Europejską. Nie będę szedł dalej w historię, za co Niemcy brały odpowiedzialność. Natomiast całkiem niedawno Niemcy wzięły już odpowiedzialność za Unię Europejską, gdy kanclerzem była Angela Merkel, i dlatego Unia Europejska jest dzisiaj w miejscu, w którym jest – tak jak mówiłem w poprzedniej wypowiedzi: Europa Zachodnia, czy w ogóle Unia Europejska, jest dzisiaj na wielkim zakręcie.

Jeśli ktoś bierze w sensie militarnym, wojskowym odpowiedzialność za bezpieczeństwo Unii Europejskiej, to są z całą pewnością kraje wschodniej flanki NATO w tej wertykalnej linii – od państw skandynawskich, przez Polskę, do Rumunii – i w tym kierunku powinniśmy patrzeć, jeśli chcemy wrócić do pewnych korzeni, fundamentów Unii Europejskiej, ale też mieć świadomość konfliktu i zagrożenia ze strony rosyjskiej.

Panie Prezydencie, wschodnia granica i to, co na niej wydarzyło się przez ostatnie miesiące, to są rzeczy w zasadzie bez precedensów w najnowszej historii. Jeśli można do czegoś się odnieść, to tylko do tego, co działo się bezpośrednio na granicy, kiedy Białoruś zorganizowała razem z Rosją po prostu wejście na polskie terytorium wprowadzanych przez siebie ludzi. Akty sabotażu na torach kolejowych, przekroczenie granic przez grubo ponad 100 obiektów... Jak Pan Prezydent na to patrzy? Czy dzisiaj ocenia Pan bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski wysoko, czy jesteśmy pod tym względem bezpieczni?

Wydaje mi się, że świadomość Polski i Polaków, i naszych sąsiadów o tym, że jesteśmy w trakcie wojny hybrydowej, nie daje pełnego poczucia bezpieczeństwa w takim sensie, że incydenty, o których Pan Redaktor mówi – działania floty cieni, presja na polską granicę wschodnią, zniszczenia polskiej infrastruktury – w sposób naturalny niepokoją wielu Polaków. Natomiast jestem przekonany, że wszystkie wysiłki, które podejmuję jako Prezydent i podejmujemy też w dyskusjach sojuszniczych Sojuszu Północnoatlantyckim – sama reakcja po 9 września zeszłego roku, czyli wyraz solidarności ze strony państw europejskich, które są członkami NATO – pokazują, że możemy w tym sensie liczyć na wsparcie.

Uczymy się oczywiście tych warunków, z którymi przyszło nam się zmagać. Widzimy, że wojna jest tak blisko, już ta kinetyczna wojna na wschód od Polski. Dzisiaj natomiast nie powinniśmy zmarnować ani dnia, ani godziny, aby wzmacniać nasze poczucie bezpieczeństwa. Dlatego mówiąc o polskim budżecie – mimo że wydatki na siły zbrojne są na poziomie 4,8 proc., dążyłem do tego, aby to było 5 proc. PKB na Polskie Siły Zbrojne, pomimo że chcę poprowadzić państwo do przyszłości, która jest przyszłością bezpieczną, bez wojny, to jest oczywiste, dlatego są takie spotkania dyplomatyczne jak to dzisiejsze i po to są te zabiegi dyplomatyczne – musimy myśleć, tak jak wojna miałaby przyjść, po to aby być gotowym, aby jej nie było.

Ale czy mamy w takim razie, i czy Pan w Pałacu Prezydenckim ma, partnerów po stronie rządowej? Bo patrząc z zewnątrz, widzimy, że głowa państwa po raz pierwszy spotkała się z szefami służb, w tym służb specjalnych, wywiadowczych, kontrwywiadowczych, po wielu miesiącach od rozpoczęcia prezydentury, co też było obarczone jakimś zupełnie kuriozalnym opisem sytuacji przez Pana Premiera – jakieś zgody, brak zgody, jacyś towarzyszący szefom służb ministrowie. Jak Pan to ocenia? Czy ma Pan poważnych partnerów po drugiej stronie, którzy myślą o głowie państwa w tym właśnie kontekście, o którym Pan przed chwilą powiedział?

Z całą pewnością nie mam wymarzonych partnerów po drugiej stronie, natomiast myślę, że sytuacja wokół służb specjalnych nie powinna się wydarzyć; o tym też powiedziałem podczas spotkania. Cieszę się, że doszło do tego spotkania za sprawą dyskusji z Panem Wicepremierem Kosiniakiem–Kamyszem. Ono było potrzebne, ono było ważne, i to wszystko, co wydarzyło się wcześniej, nie powinno mieć miejsca, także ze względu na honor oficerów polskiego wywiadu. Ale odbyło się to spotkanie, było trzygodzinne, było merytoryczne – przedstawiłem swoje oczekiwania, mamy takie spotkania powtórzyć. Oczywiście nie mam bezpośredniej możliwości zarządzania polskimi służbami, ale jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych mam prawo do pełnego dostępu do wszystkich informacji na temat bezpieczeństwa Polski.

Czy to dotyczy bezpośredniej rozmowy z szefami służb w razie potrzeby? Mam wrażenie, że Polacy po to wybierają prezydenta, żeby miał on dostęp do tych informacji, bo jest politykiem z największym mandatem społecznym spośród wszystkich polityków w Polsce.

Nie wyobrażam sobie, aby po tym spotkaniu zdarzyło się tak, żeby szef służb odmówił bądź spotkania ze mną, bądź rozmowy czy opinii. Padły deklaracje, że to się oczywiście nie powtórzy i tak być nie powinno. Ja również sobie nie wyobrażam, Panie Redaktorze, że reprezentując wszystkich Polaków i wszystkie Polki, ale otrzymując w wyborach bezpośrednich 10,5 miliona głosów i przede wszystkim jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych odpowiadający za Polskie Siły Zbrojne, nie mógłbym mieć dostępu do informacji z polskich agencji wywiadowczych. Szczęśliwie to spotkanie się odbyło, mam nadzieję, że będziemy na dobrej drodze. Natomiast jestem zawiedziony tym, że tyle to trwało.

Polska opinia publiczna – ja robiłem wszystko, żeby tak było – nie powinna być karmiona tego typu informacjami o braku możliwości spotkania Prezydenta Polski z szefami służb. Mamy to za sobą na dzień dzisiejszy.

Panie Prezydencie, w tej chwili, w czasie kiedy Pan jest w Davos, kiedy wyjechał Pan z Polski, do Krajowej Rady Sądownictwa wchodzą prokuratorzy, przedstawiciele polskiego wymiaru sprawiedliwości. Muszę powiedzieć, że mnie osobiście szokuje, że widzę twarz Pana Prokuratora Rzepy, tego samego, który kojarzył nam się z tymi wszystkimi smoleńskimi kłamstwami przez lata, który robi rzeczy zupełnie niebywałe. Po raz kolejny mamy prucie sejfu w Krajowej Radzie Sądownictwa. Z informacji wynika, że chodzi o dostęp do danych postępowań sędziów, wobec których prowadzone są postępowania dyscyplinarne. Jak Pan na to patrzy jako głowa państwa i strażnik Konstytucji?

To nie są oczywiście obrazki, które powinniśmy oglądać w Polsce w XXI wieku. Jeśli żyjemy w Polsce demokratycznej, to tego typu sceny nie powinny oczywiście mieć miejsca. Ja rzeczywiście dostałem dzisiaj szczątkowe informacje na ten temat, przyglądałem się temu i byłem bardzo zaniepokojony – dlatego poprosiłem Pana Ministra Zbigniewa Boguckiego, aby przyjrzał się w sprawie z poziomu Kancelarii Prezydenta.

Tak, to są obrazki, które niepokoją, i myślę, że można by było powiedzieć, i pewnie nasze wzruszenie byłoby jeszcze większe, gdybyśmy do tego rodzaju zachowań w wielu sektorach życia publicznego w jakimś sensie – nie chcę powiedzieć „nie przywykli” – ale gdybyśmy nie widzieli tego wcześniej. A to jest tylko pewna konsekwencja łamania polskiej Konstytucji, polskiego ustroju i też pewnej takiej etykiety czy higieny życia publicznego.

Panie Prezydencie, przepraszam, że wchodzę w słowo, ale we mnie jest jakaś niezgoda na to, żebyśmy się przyzwyczajali.

Dlatego nie chcę powiedzieć, „żebyśmy się  przyzwyczaili”, natomiast gdyby to wydarzyło się po raz pierwszy dzisiaj, to pewnie szok opinii publicznej byłby większy. A niestety już Państwo, Pan Redaktor byliśmy świadkami podobnych zachowań wobec dziennikarzy choćby czy wobec osób publicznych. To niepokoi, to trzeba naprawić i mam wrażenie, że także po to zostałem wybrany na Prezydenta.

A nie ma Pan wrażenia, że to po raz kolejny jest – widzieliśmy podobne sytuacje, kiedy na przykład Pański poprzednik nie mógł wyjechać z Belwederu, kiedy służby prowadziły działania przeciwko polskim posłom w budynkach Kancelarii Prezydenta – pewna, przepraszam, ja tak to oceniam jako dziennikarz, perfidia. W czasie kiedy polski Prezydent, realizuje fundamentalne sprawy bezpieczeństwa, sprawy dotyczące łamania prawa, „kryptodyktatura” – tak zostało to nazwane przez sędziego Łubowskiego – załatwiane są w kraju, w czasie kiedy Prezydenta nie ma. Co Prezydent może zrobić? Jakich Prezydent może użyć narzędzi, żeby zatrzymać w Polsce łamanie prawa, łamanie Konstytucji?

Prezydent Polski przede wszystkim powinien zacząć naprawiać polski ustrój. To się wydarzy już niebawem, zostanie powołana – już jest niemal gotowa, Minister Bogucki przedstawił gotowe dokumenty – Rada ds. Naprawy Ustroju Państwa, oczywiście także Rada Konstytucyjna. Trzeba naprawić polski ustrój, bo Konstytucja i artykuł 7 Konstytucji o praworządności został w ostatnim czasie tyle razy złamany, czy została Konstytucja nadwyrężona, że to jest w istocie bardzo niepokojące.

To jest oczywiście kolejna odsłona – zgodzę się z Panem Redaktorem, że jest w tym momentami pewien poziom „perfidii”, i może jest to odpowiednie określenie – jeśli pomyślimy o tym, co zrobiono mojemu poprzednikowi, Prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Natomiast jestem przekonany, że w takiej drodze, ale też dzięki zaangażowaniu wszystkich Państwa, dzięki mechanizmom demokratycznym, które nadchodzą, prędzej czy później uda się z jednej strony rozliczyć to, co dzisiaj oglądamy w Polsce, a z drugiej strony naprawdę naprawić ustrój państwa, żeby do takich sytuacji nie dochodziło.

Panie Prezydencie, prokuratorzy wojskowi zostali wydelegowani do tego zadania i teraz, kiedy z Panem Prezydentem rozmawiam, wydaje mi się, że to też jest jakiś element przedziwny – Prezydent Rzeczypospolitej jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, w pewnym sensie również zwierzchnikiem tych oficerów Wojska Polskiego będących jednocześnie prokuratorami, którzy posuwają się do tego rodzaju rzeczy.

Oczywiście Prezydent nie odpowiada za prokuraturę wojskową, jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, kompetencje Prezydenta nabierają siły i rozpędu w takim momencie, do którego wszyscy nie chcielibyśmy oczywiście dożyć, czyli w momencie wojny, konfliktu zbrojnego. Więc Prezydent nie odpowiada za prokuratorów wojskowych.

Ale za ich awanse wojskowe na przykład tak.

Jeśli stają przed szansą zostania generałami albo jeśli czekają na awans na pierwszy stopień oficerski, to oczywiście tak. Więc proszę, Panie Redaktorze, nie pytać, czy biorę odpowiedzialność za to działanie prokuratury wojskowej. Jestem Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, a sytuacja jest – myślę – niezależnie od tego, czy z punktu widzenia wojskowego, czy cywilnego niepokojąca i nie powinna się wydarzyć. Jak mówię, Minister Bogucki był w kontakcie z Panią Przewodniczącą Krajowej Rady Sądownictwa i myślę, że po powrocie do Polski złoży mi pełną informację na ten temat.

Panie Prezydencie, ja spytałem o słowa „kryptodyktaturze”, nie miałem wcześniej okazji. Myślę, że to bardzo ważne słowa, które padły z sali sądowej. Po ich wypowiedzeniu sędzia Łubowski został de facto wymieniony. Sprawa raz osądzona ma być osądzona po raz drugi – to złamanie podstawowej zasady funkcjonującej w demokratycznym państwie prawa. Czy Pańskim zdaniem, Panie Prezydencie, sędzia Łubowski został ukarany za swój wyrok czy za swoją decyzję?

Trudno mi teraz, Panie Redaktorze, komentować sytuację pana sędziego. Musiałbym przytoczyć sobie dokładnie słowa i całą sytuację, cały kontekst, nie jestem na to gotowy. Natomiast jak słyszę o kryptodyktaturze, to jestem pełen obaw, bo jestem Prezydentem Polski; ktoś by mógł pomyśleć, że to ja jestem dyktatorem, więc mam głęboką nadzieję – a nie jestem, jak wiadomo – że jako Prezydent Polski daję wielu Widzom, którzy nas dzisiaj oglądają, szansę na to, że Polska jest na dobrej drodze do tego, aby być zdrowym, bezpiecznym,  silnym państwem i demokracją.

Adam Borowski, legenda Solidarności, usłyszał dosłownie w ostatnich godzinach, że być może będzie musiała trafić do więzienia, ponieważ nie przeprosił Romana Giertycha.

Oczywiście tę sprawę znam, zresztą znam też Pana Adama Borowskiego jako działacza opozycji antykomunistycznej, bardzo odważnego człowieka, człowieka, który zawsze stawał po stronie Polski. Niepokojąca jest ta informacja; na to reagowałem już wczoraj. Ja jeszcze wprawdzie nie podjąłem żadnych decyzji na temat ułaskawień, one są już gotowe na moim biurku, w związku z wieloma obowiązkami jeszcze nie zdążyłem się nad nimi pochylić. Ale poprosiłem też o pełną analizę sprawy Pana Adama Borowskiego.

Wiem, że to jest wyrok, który zapadł zdaje się wczoraj, i jestem zaniepokojony tą sytuacją, bo znam człowieka. Nie wiem, jak wyglądają na dzień dzisiejszy opinie prawne, spłyną do mnie w przyszłym tygodniu i będę podejmował decyzję, czy mogę ułaskawić Pana Adama Borowskiego w tym pierwszym pakiecie ułaskawień, które czekają na moim biurku. Takie analizy są przygotowywane. Jak wiem, jest to też człowiek chory, kilka miesięcy temu  się spotkaliśmy, to był bardzo chory, więc życzę Panu Adamowi Borowskiemu zdrowia i wytrwałości.

Panie Prezydencie, to ostatnie pytanie: nasza stacja, Telewizja Republika, jest przedmiotem ciągłych ataków ze strony różnego rodzaju instytucji państwa polskiego i przedstawiciele władzy na wiele sposobów sugerują, że stację należy wyłączyć, odebrać je koncesję – jak Pan na to patrzy, jak Pan to rozumie?

Ja tego nie rozumiem, Panie Redaktorze, zupełnie. Dla mnie to jest nie do pojęcia,  że telewizja może być pod presją. Zostałem też Prezydentem po to – i o tym mówiłem w kampanii wyborczej, także w Republice, która wtedy była też atakowana przez rządzących, że wolność słowa, dostęp Polaków do telewizji takiej, jaką chcą oglądać, jest jedną z podstaw demokracji. Więc ja nigdy się nie zgadzałem, nie zgadzam i nie zgodzę na to, aby za wolność słowa Dom Wolnego Słowa był pod presją. Nie ma na to po prostu mojej zgody. Jeśli ktoś chce oglądać inną telewizję komercyjną, to może sobie przełączyć na pilocie i oglądać inną telewizję, nie musi przecież oglądać żaden Polak Republiki, jeśli nie ma na to ochoty. No ale te miliony widzów, które oglądają Telewizję Republika, to muszą mieć prawo do tego, aby obejrzeć sobie Redaktora Rachonia czy gościa Redaktora Rachonia, Karola Nawrockiego – i tak wyobrażam sobie demokrację i wolność.

Telewizja Republika w rezydencji Pana Prezydenta w Davos. Panie Prezydencie, bardzo dziękujemy za to spotkanie w Davos w trakcie Forum Ekonomicznego w roku 2026. Dziękuję uprzejmie, Panie Prezydencie.

Pięknie dziękuję, Panie Redaktorze, dziękuję Państwu.

Może Cię zainteresować Karol Nawrocki w Telewizji Republika: Spotkanie z Donaldem Trumpem potwierdziło nasz sojusz z USA