Menu rozwijane

12 sierpnia 2025

Bogdan Rymanowski, Polsat News: Witam Państwa, dobry wieczór. „Gość Wydarzeń” dzisiaj z ogrodów Pałacu Prezydenckiego. A naszym gościem jest Prezydent Karol Nawrocki. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

Prezydent RP Karol Nawrocki: Dobry wieczór, Panie Redaktorze. Dobry wieczór Państwu.

Jak Pan się czuje jako Prezydent? To już szósty dzień.

Bardzo dobrze się czuję. Jestem pełen energii do pracy, do tych wszystkich zadań, które stoją przede mną. A jest ich bardzo dużo. Więc nastrój jest dobry, ale też przekonanie o tym, że to będzie pracowity czas.

Sopowcy nie mają z Panem łatwego życia, bo jest Pan człowiekiem żywiołem.

Rzeczywiście nie zmieniam się. Takiego Prezydenta Polski wybrali Polacy, który jest człowiekiem wolności także w swoich zachowaniach. Więc chcę pozostać przez całą swoją prezydenturę blisko Polaków, blisko polskich problemów. I to też odbija się w takiej symbolice mojej pracy i tym, co jest w moim sercu. Ale doskonale SOP sobie radzi z tymi wymaganiami, które przed panami oficerami stawiam.

À propos bliskich spraw ludziom. Co będzie z ustawą wiatrakową? Bo Premier Donald Tusk kilkadziesiąt minut temu napisał tak: „Prezydent Nawrocki obiecał tani prąd i w związku z tym postanowił zawetować ustawę gwarantującą tani prąd”. Czego nie rozumiecie?

Bardzo się cieszę, że Pan Redaktor mówi o ustawie wiatrakowej. Bo to w istocie o wiatraki w tej ustawie chodzi. Pan Premier i większość parlamentarna chcą szantażować nie tyle samego Prezydenta, ile Polki i Polaków, którym chcą stawiać bliżej wiatraki. Wielu Polaków manifestowało w tej sprawie jeszcze w czasie kampanii wyborczej i dzisiaj. Są problemy z lobbingiem pewnych firm – także zagranicznych – które te wiatraki stawiają. W związku tym, jeśli rząd chce rzeczywiście obniżyć ceny energii Polakom…

A przypomnę, że to przecież polski rząd ustalił ten 30 września jako moment odnoszący się do obowiązywania tarcz energetycznych. Ja przestrzegałem już w styczniu, w lutym przed tym, że to może być realny problem. Więc ja takiemu szantażowi nie zamierzam się poddawać. I myślę, że Polacy też są zbyt mądrym narodem, żeby myśleć o tym, że Pan Premier Donald Tusk chce w istocie obniżyć ceny energii elektrycznej, jak chodzi właściwie o to, aby zwiększyć możliwości oddziaływania firm lobbystycznych na nasze gospodarstwa domowe.

Ale Pan podjął już decyzję? Będzie weto czy nie będzie weta?

Decyzja będzie podjęta niebawem. Ja z całą pewnością będę realizował swój program, w którym jest tańsza cena za energię elektryczną. Więc podejdę do tej sprawy w sposób bardzo rozważny. Ale takiemu szantażowi nie zamierzam się poddawać.

Ale to brzmi trochę jak zapowiedź weta, Panie Prezydencie. Nie może Pan powiedzieć: „Tak, będzie weto i wniosę własny projekt dotyczący taniej energii”?

Z całą pewnością tak będzie, że wniosę własny projekt dotyczący cen energii, a nie zmniejszenie odległości wiatraków od gospodarstw domowych. Więc…

Czyli weto jest przesądzone?

Ceny energii na pewno powinny być mniejsze. Pomogę w tym rządowi i Panu Premierowi. Ale myślę, że nie powinno się w ten sposób igrać czy szantażować Polaków. Na tym – Panie Redaktorze, Drodzy Państwo – polega i będzie polegać cała moja prezydentura: na tym, że jesteśmy narodem wolności i nie możemy poddawać się lobbystycznym szantażom, a powinniśmy dbać o to, by Polacy nie mieli…

Ale ma Pan dowody na to, że lobbyści stworzyli tę ustawę? Że to jest ustawa, która jest tak naprawdę prezentem dla lobbystów?

Mam te informacje, które ma też Pan Redaktor i nasi widzowie. Wiele się dyskutowało o samej tej ustawie. A łączenie ustawy wiatrakowej i samych wiatraków z cenami energii elektrycznej jest bynajmniej nieprzyzwoite.

A kiedy usłyszymy Pańską decyzję? To jest kwestia dni, tygodni? W tej sprawie.

Wiele ustaw wpłynęło do Kancelarii. Blisko 30 albo nawet ponad 30 ustaw. Wszystkie analizują moi współpracownicy. Ja też je analizuję. Są tam konkretne terminy, z których zamierzam się wywiązać. Wówczas będzie ostateczna decyzja, które ustawy podpiszę, a które ustawy zawetuję.

Panie Prezydencie, czy dotacje z KPO na jachty i solaria to jest coś, co obciąża obecny rząd czy także poprzedni – Prawa i Sprawiedliwości?

Oczywiście sama kwestia KPO i tego, że ustaliliśmy jakąś cenę za polską praworządność, była rzeczą, która mi i mojej emocji społecznej – i dzisiaj też politycznej, prezydenckiej – nie odpowiada. To znaczy dla mnie warunkowanie polskiego systemu praworządności od zagranicznych środków finansowych – niezależnie od tego, jaki rząd rządzi – jest kłopotliwe. I nie podoba mi się to.

Natomiast to, co stało się z tymi środkami, wzburzyło opinię publiczną i obciąża – oczywiście – obecny rząd i samego Pana Premiera, który za to odpowiada. Widzimy, jak ciężka jest sytuacja polskich finansów publicznych. A gdy Polacy słyszą, że podczas tej sytuacji wokół finansów publicznych wydawało się środki publiczne na solaria, na sauny, na jachty, to mają prawo być oburzeni. No a podmiotem – czy przedmiotem – tego oburzenia jest, oczywiście, obecny rząd.

Wracam do tego mojego pierwszego pytania. Bo Donald Tusk dzisiaj powiedział wprost: „100 proc. odpowiedzialności za kłopoty z wydatkowaniem tych pieniędzy ponosi Prawo i Sprawiedliwość”. I obecny rząd – jak mówi Premier – musi posprzątać po tym, co zrobił albo czego nie zrobił poprzedni.

Czasami, gdy słucha się Pana Premiera, to ma się – Panie Redaktorze, Drodzy Państwo – wrażenie, że na wszystko ma właściwie jedną standardową odpowiedź. No jednak już półtora roku rządzi rząd Pana Premiera Donalda Tuska, więc oczekujemy od Pana Premiera, że będzie też brał odpowiedzialność za to, za co odpowiada. Myślę, że Polacy już nie chcą słuchać o tym, co było przed Premierem Donaldem Tuskiem, tylko chcą Premiera, który bierze odpowiedzialność za polskie życie publiczne. A odpowiedź – właściwie to jest pewna matryca – na każde pytanie dotyczące jakiegoś kryzysu w ustach Donalda Tuska rozpoczyna się od słów „Prawo i Sprawiedliwość”. Zajmijmy się sprawami Polek i Polaków.

No dobrze, Panie Prezydencie, ale jednak czy to nie rząd Prawa i Sprawiedliwości wprowadził to kontrowersyjne kryterium dywersyfikacji działalności gospodarczej, które doprowadziło do tego, że ktoś, kto prowadzi hotel, mógł sobie zawnioskować o jacht?

Przypominam, Panie Redaktorze, że od już ponad 18 miesięcy mamy polski rząd, który odpowiada i za dystrybucję środków finansowych, i za stan finansów publicznych. I chciałbym – ja też – w swoim dialogu z Panem Premierem rozmawiać o polskim dziś, o polskiej przyszłości. A myślę, że w sytuacji, gdy ta rozmowa zawsze rozpoczyna się od dyskusji o poprzednikach, nie służy po prostu Polsce.

Panie Prezydencie, co Pan myśli o wydarzeniach na Stadionie Narodowym? O tej banderowskiej fladze?

Oczywiście są skandaliczne te wydarzenia. Jeszcze jako Prezes Instytutu Pamięci Narodowej byłem zaangażowany w przygotowanie projektu nowelizacji Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej i poszerzenie katalogu ściganych symboli także o czerwono–czarną flagę. To należy w Polsce zrobić. Wiem, że ta ustawa jest w polskim Sejmie. Liczę, że większość parlamentarna w końcu ją przyjmie. Oczywiście symbole banderowskie w polskiej przestrzeni publicznej – także w ukraińskiej – mnie oburzają; ale to jest inne państwo. Ale w polskiej przestrzeni publicznej są nie do zaakceptowania. I powinniśmy w sposób bardzo zdecydowany reagować na tego typu rzeczy, wydalając takich ludzi po prostu z Polski.

Już jest decyzja rządu, ogłosił ją Premier. Ponad 60 osób – w tym większość Ukraińców – będzie deportowanych z Polski. To dobra decyzja?

Jeśli zapadła taka decyzja, to taka decyzja jest dobra.

No dobrze. A – Pana zdaniem – to jest prowokacja? Jak by Pan to określił? Bo niektórzy mówią, że być może tak naprawdę rosyjskim służbom specjalnym zależy na tym, żeby wzniecić konflikt, spory między Polakami a Ukraińcami.

To jest oczywiście – z jednej strony – być może, to trzeba zakładać działanie operacyjne. Ale jest świat życia operacyjnego, świat służb. Ale jest też świat świadomości, edukacji i oświaty. Mamy świadomość tego, że na Ukrainie symbole banderowskie – także w edukacji powszechnej – nie są opisywane w taki sposób, który jest zgodny z badaniami historycznymi. To byli mordercy, zwyrodnialcy – trzeba też tak powiedzieć – którzy odpowiadają za śmierć około 120 tys. także naszych współobywateli, naszych przodków.

Więc niezależnie od tego, co było powodem tego haniebnego zachowania, trzeba na to reagować w sposób zdecydowany. I trzeba także zająć się ustawą, która leży w polskim Sejmie. Żeby to było i penalizowane, i żeby takie sytuacje się nie powtarzały.

Jeśli będzie Pan rozmawiał w najbliższym czasie z Prezydentem Zełenskim, poruszy Pan tę kwestię czy nie?

Ja już rozmawiałem z Panem Prezydentem Zełenskim i wskazałem, że wszystkie kwestie, które są historyczne, są ważne także dla naszej współczesności, dla naszej wspólnej przyszłości z Ukrainą. Więc ten wątek pojawił się w naszej rozmowie. Ale przy najbliższym pewnie spotkaniu, jeśli będzie taki format, w którym będę mógł o tym powiedzieć, nie widzę problemu, aby o tym wspomnieć.

Panie Prezydencie, skoro jesteśmy przy sprawach – no – w jakimś sensie zagranicznych, międzynarodowych, dlaczego w swoim orędziu nie powiedział Pan ani słowa o Rosji i Ukrainie? Czy to było przez pomyłkę, czy to świadomy unik?

Nie, Panie Redaktorze, to ani nie przez pomyłkę, ani nie unik. Wielokrotnie wypowiadałem się o tym, czym w moim uznaniu jest Federacja Rosyjska. Natomiast w parlamencie w swoim krótkim exposé wskazywałem na te rzeczy, które są dla nas najważniejsze – wśród nich Sojusz Północnoatlantycki czy budowanie polskiej potęgi wojskowej. Oczywiście wiem, w jakiej konstelacji międzynarodowej żyjemy, ale myślę, że exposé polskiego Prezydenta nie jest od tego, aby mówić w nim o Ukrainie, tylko o Polsce.

Ale mogę zapytać polskiego Prezydenta, jak podchodzi do tych rozmów, które mają się odbyć w piątek na Alasce między Prezydentem Trumpem a Prezydentem Putinem. Więcej w Panu jest nadziei czy obaw?

Jestem z wykształcenia historykiem, jak Pan Redaktor wie, więc patrzę też przez pryzmat tego, co działo się w historii XX wieku. I – oczywiście – tutaj moja emocja w stosunku do tych rozmów jest jednoznaczna. Ja widzę w Putinie zbrodniarza wojennego, który nie zatrzyma się w swoim pochodzie w walce z cywilizacją, z państwami demokratycznymi, z Zachodem.

Więc mam wielką nadzieję, że te rozmowy skończą się długotrwałym pokojem. I takim pokojem, który zabezpieczy także interes Polski. To mnie w tych rozmowach najbardziej interesuje. Nie mam najmniejszej dozy zaufania do Putina. No i liczę, że Pan Prezydent Donald Trump – a więc najpotężniejszy człowiek na świecie – wskaże Putinowi taką drogę, o której mówię. W takiej jestem dzisiaj nadziei.

À propos, Panie Prezydencie. 3 września Pan będzie w Białym Domu. Czy znalazł Pan już klucz do Donalda Trumpa? To jest polityk – wszyscy o tym wiedzą – o wielkim ego. Czy Pan wie, jak z nim rozmawiać?

Dwukrotnie tylko rozmawialiśmy, więc to nasze doświadczenie spotkań jeszcze w kampanii wyborczej – w czasie bezpośredniego spotkania, później w dłuższej rozmowie telefonicznej – pokazało, że jest między nami nić porozumienia. Sama ta reakcja Pana Prezydenta Trumpa na moje zaprzysiężenie, zaproszenie mnie do Waszyngtonu 3 września…

Czyli jest chemia, tak?

…może wskazywać na to, że możemy i dla Polski, i dla Stanów Zjednoczonych, dla naszej współpracy i przyjaźni, a także – mam wielką nadzieję – dla Europy i dla świata zrobić wspólnie dużo dobrych rzeczy.

No dobrze, a nie dziwi Pana to, że kiedy Pan był zaprzysięgany przed Zgromadzeniem Narodowym, Donald Trump prowadził telekonferencję, konsultacje z przywódcami Europy i nie rozmawiał z żadnym politykiem z Polski? Dlaczego Amerykanie… nie wiem, jak to powiedzieć… lekceważą nas? Nie mamy dla nich znaczenia?

Ja nie czuję, że Amerykanie nas lekceważą. Przed chwilą mówiłem nie tylko o gestach, ale też o rozmowach z Panem Prezydentem Trumpem. Moja wizyta w Waszyngtonie pozwoliła też zrewidować postępowanie Stanów Zjednoczonych względem mikroczipów nowych technologii.

Przede mną 3 września – zgodnie z obietnicami wyborczymi – spotkanie z Prezydentem Donaldem Trumpem. Więc ja nie mam – Panie Redaktorze, Drodzy Państwo – zupełnie takich obaw, że Prezydent Trump lekceważy nowego Prezydenta Polski. Wręcz przeciwnie: myślę, że te wszystkie gesty, gotowość do wizyty roboczej, rozmowy o tym, co w Polsce, co na świecie, co w Europie, są wyrazem tego, że Stany Zjednoczone są gotowe do jeszcze większego zacieśniania relacji z Polską.

Czy zaprosi Pan, Panie Prezydencie, Premiera Donalda Tuska przed wyjazdem do Waszyngtonu, żeby porozmawiać o polityce zagranicznej, żeby porozmawiać o tym, jakie stanowisko będzie Polski?

Pan Premier Tusk nie dopomina się – jak sam wspomniał – o spotkanie ze mną. Ja jestem nowym Prezydentem Polski, chyba najwyższy czas, żeby Pan Premier złożył gratulacje nowemu Prezydentowi Polski. Bo jeszcze to chyba nie przeszło przez gardło Pana Premiera. I może to będzie okazja do tego, abyśmy porozmawiali o naszych kierunkach współpracy.

Czeka Pan na telefon?

Nie, no może to nie jest tak, Panie Redaktorze, że siedzę i czekam. Ale myślę, że w świecie ludzi kulturalnych, w świecie polityki, wspólnych działań społecznych, politycznych dla dobra Polski takie zasady są ogólnie dobrze przyjęte.

No dobrze. A jak Premier Tusk nie zadzwoni, to co Pan zrobi? Nie będzie w ogóle konsultacji rządowo–prezydenckich przed wyjazdem do Białego Domu?

Pan Premier Donald Tusk nie spędza mi snu z powiek. I ten telefon od Pana Premiera… Ja jestem dość dobrze zorientowany w sytuacji w międzynarodowej i myślę, że będziemy rozmawiać o kwestiach choćby polskich ambasadorów z Panem Ministrem Radosławem Sikorskim. To jest ten zakres zadań, który mnie interesuje, bo tam są konkretne prerogatywy Prezydenta. Tak że wszystkie te zakresy, które wymagają współpracy czy także podpisania ustaw, które są dobre dla Polski – o czym już niebawem się przekonamy – będą przeze mnie realizowane.

Czy z Panem Ministrem Sikorskim Pan już się spotkał? Czy w najbliższym czasie Pan się spotka?

Pewnie się spotkam. Zaproszę Pana Ministra Sikorskiego do Pałacu Prezydenckiego, żeby omówić kwestie, które wynikają z moich kompetencji, a są także związane z polem aktywności Pana Ministra.

Od 6 sierpnia wszyscy się zastanawiają, jak będą wyglądać relacje między Panem a Panem Premierem. Czy to będzie wojna, czy to będzie kohabitacja? Jak Pan sobie wyobraża?

Pan Redaktor chce dużo czasu poświęcić Premierowi Donaldowi Tuskowi. Ja sobie to wyobrażam w sposób zrównoważony. To znaczy w tych miejscach, w których Pan Premier Tusk w moim uznaniu i w uznaniu wyborców, którzy mnie wybrali – ponad 10,5 mln – nie służy dobrze sprawie polskiej, zamierzam w sposób jasny reagować. Natomiast w tych sprawach, które wynikają ze współpracy polskiego rządu i Prezydenta, będziemy – mam nadzieję – współpracować. To jest rzecz naturalna. Nie musimy się przecież ani lubić, ani szczególnie spędzać ze sobą nadzwyczaj dużo czasu, żeby móc w sposób normalny, z dobrym owocem, z dobrym efektem dla Polski współpracować w takich kwestiach, które są dla Polski ważne.

Zaproszę też – już zaprosiłem – Pana Premiera Donalda Tuska na posiedzenie Rady Gabinetowej, zrobiłem to w Sejmie. Niebawem wyjdą formalne zaproszenia. Tak że będą takie pola, na których wspólnie będziemy dyskutować i zastanawiać się nad przyszłością Polski.

Czy już zna Pan datę pierwszej Rady Gabinetowej? Czy to będzie jeszcze w sierpniu?

Tak, to będzie jeszcze w sierpniu. Natomiast nie podam jej Panu Redaktorowi, bo to z kolei nieeleganckie, żebym podawał ją publicznie, jeśli jeszcze zaproszenia do Pana Premiera i do polskiego rządu nie wyszły z Kancelarii.

OK, rozumiem, ale wracając jednak do kohabitacji między Panem a Panem Premierem – bo taki mamy ustrój, a nie inny, tak wymaga od obu Panów konstytucja. Premier powiedział zaraz po zaprzysiężeniu, że musi Pan Prezydent wiedzieć o jednej rzeczy: że realna polityka polega na tym, że Prezydent reprezentuje, ale to rząd rządzi. Czy Pan się zgadza z takim podejściem?

Realna polityka polega na tym, że Polacy wybierają swojego Prezydenta, który ma obecnie najświeższy mandat i cieszy się największym bezpośrednim poparciem polskich wyborców, także po to, aby Panu Premierowi Donaldowi Tuskowi mówił o tym, czego nie zrobił przez półtora roku, a co obiecał. Po to wybierają Polacy swojego Prezydenta, aby realizował prerogatywy zapisane w konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. I także po to, aby był ich głosem.

Więc Pan Premier Donald Tusk, jeśli dobrze zna konstytucję Rzeczypospolitej i szanuje polską demokrację i wybór ponad 10 mln Polaków, to ta współpraca powinna się ułożyć na takich zasadach, jak to jest zapisane wolą Polaków i wolą konstytucji. A najpierw wypadałoby, żeby pogratulował i przyjechał do Pana Prezydenta na dyskusję o przyszłości Polski.

Panie Prezydencie, ale Premier Tusk w tej wypowiedzi powiedział jeszcze jedną ważną, ciekawą rzecz: że on nie chciałby być teraz – od 6 sierpnia – w skórze Prezesa Kaczyńskiego, bo właśnie wyrasta nowy lider prawicy. Czy Pan się czuje nowym liderem prawicy?

Oczywiście te słowa Pana Premiera Donalda Tuska – jak rozumiem – są wypowiedziane w trosce o Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, z którym mam dobre relacje, którego partia wsparła mnie w drodze do Pałacu Prezydenckiego. I myślę, że Pan Premier Donald Tusk powinien się bardziej martwić o relacje Premiera z Prezydentem niż o relacje Prezydenta z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Niech tamte relacje zostawi nam, nie szuka liderów na prawicy, a wejdzie w relacje, które są i konstytucyjnie, i społecznie potrzebne dzisiaj Polsce.

A Pan ma taką ambicję bycia liderem Zjednoczonej Prawicy? I Prawa i Sprawiedliwości, i Konfederacji? Bo właśnie głosami tych wyborców Pan wygrał wybory prezydenckie.

Ja, Panie Redaktorze, nawet nigdy nie byłem w partii politycznej.

Można być liderem politycznym, nie będąc w partii.

Więc przez ponad 42 lata nie wybrałem swojej ścieżki zawodowej, swojej ścieżki działalności społecznej i politycznej wokół partii politycznych. Będę na pewno liderem dobrych zmian dla Polski, będę liderem rozwoju Polski, będę liderem rozwoju i nowych technologii, i polskiego bezpieczeństwa. Wszystko, co będę robił, będę robił nie z myślą o partii politycznej jednej, drugiej czy trzeciej, tylko z myślą o Polsce.

OK, to à propos tych zmian. Czy Pan jest już dogadany, czy Pan jest po słowie z Marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią tak, aby Pańskie projekty, które Pan zgłosił – zmiany w ustawach – zostały szybko procedowane, żeby nie trafiły do tej sejmowej zamrażarki?

Bardzo dobra jest współpraca z Panem Marszałkiem Szymonem Hołownią. Jak mówię – z polskiego Sejmu dostaliśmy wiele ustaw, ponad 30 zdaje się ustaw. Wysłałem swoje inicjatywy ustawodawcze, wypełniając swój program wyborczy. Więc liczę…

Jeszcze nie do końca, bo z tego, co policzyłem: siedem punktów z 21. I trzy ustawy.

Kolejne punkty, kolejne etapy programu wyborczego. Ale ja jestem cztery dni, Panie Redaktorze. Cztery czy pięć?

No już więcej.

Ale niewiele.

Szósty dzień. Jutro będzie tydzień.

Czyli więcej ustaw niż dni – o tak może powiedzmy. I to będzie rodzaj takiego naszego kompromisu.

Ale liczy Pan na współpracę z Marszałkiem?

Tak, oczywiście liczę na współpracę z Panem Marszałkiem. Wokół zaprzysiężenia ta współpraca była – mogę powiedzieć – wzorowa. Tak mówili moi współpracownicy. Wszystko było przygotowane. Więc zarówno z Panem Marszałkiem Szymonem Hołownią, jak i z Panem Wicepremierem Kosiniakiem–Kamyszem wokół spraw państwowych – i niebawem też zobaczymy tego kolejne owoce, choćby wokół nominacji generalskich, które, mam nadzieję, spotkają się z kontrasygnatą Pana Premiera – ta współpraca jest udana i jest z myślą o tym, abyśmy wykonywali wspólnie swoje obowiązki.

À propos tych nominacji generalskich. Rozumiem, że one będą – czy Pan chciałby, żeby one się odbyły – już 15 sierpnia, w dniu Święta Wojska Polskiego. Rozumiem, że Pan już zdecydował. Tylko decyzje Pańskie czekają na kontrasygnatę Premiera?

Tak, te dyskusje odbywały się właściwie dzisiaj i wczoraj. Jest rodzaj porozumienia wokół nominacji generalskich. Te rozmowy prowadził szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Prof. Cenckiewicz. I tu bardzo sprawne współdziałanie z myślą o polskich oficerach, z myślą o polskich generałach. Dobre przygotowania też do 15 sierpnia, do rocznicy…

A wiadomo, ilu będzie nowych generałów czy ile będzie nominacji?

Wiadomo. Ale z tymi cyframi jeszcze chciałbym…

Ale rozumiem, że kontrasygnata Premiera to już formalność, skoro Minister Obrony się z Panem porozumiał, tak?

Tak, tak uważam, że to jest formalność. Ale mówię o tym, co wydarzy się 14–15 sierpnia w odniesieniu do pytania, które zadał Pan Redaktor.

OK.

O współpracy z Panem Marszałkiem czy z Panem Ministrem Obrony Narodowej. To są kolejne obrazy tego, że ta relacja się odbywa i wykonujemy swoje obowiązki. Więc można.

Panie Prezydencie, à propos Pańskich projektów. Koalicja rządząca już nazywa Pański projekt dotyczący CPK bublem prawnym. Bo jeśli Pan chce zwiększenia wydatków na swoją wizję – czy tę pierwotną wizję CPK – to powinien Pan wskazać, które wydatki skasować. Bo tych pieniędzy nie ma. Czy chce Pan skasować wydatki na ochronę zdrowia? Czy chce Pan skasować wydatki na obronność? Skąd wziąć te pieniądze?

Przede wszystkim środki finansowe – te publiczne – trzeba wziąć z dobrego rządu. To znaczy ktoś odpowiada za złą sytuację finansów publicznych w państwie polskim – to taka uwaga generalna.

Ale postulaty też powinny być odpowiedzialne.

I postulaty są bardzo odpowiedzialne, bowiem w nich pojawiają się kolejne elementy pancerza budżetowego, który odnosi się do funkcjonowania Krajowej Administracji Skarbowej, ale także do uszczelnienia nie tylko VAT–u, ale także CIT–u szczególnie dla zachodnich korporacji. Więc widzimy, że tych możliwości – przy sprawnym zarządzaniu państwem polskim – jest wiele.

My przy takich projektach jak CPK nie możemy pytać, czy nas na to stać, tylko musimy zapytać, czy stać nas na to, żeby takiego projektu – zaprojektowanego, wymyślonego przecież i bardzo dobrze przygotowanego jeszcze lata temu – nie zrealizować. To znaczy środki finansowe – przy uznaniu CPK za pewien priorytet rozwoju państwa polskiego – muszą się znaleźć. A w moich ustawach, także tych kolejnych, odnajdziemy – jak mówię – elementy pancerza budżetowego. A więc ja nie tylko zastanawiam się – będąc głosem Polaków i realizując swój program – nad tym, co trzeba zrobić, ale też jak doprowadzić do tego, aby środki finansowe były.

Jakoś nie wiąże się to z akceptacją ze strony polityków władzy, którzy mówią, że oni muszą znaleźć te środki. Więc tutaj Pan może pewne rzeczy proponować, a oni muszą znaleźć te pieniądze.

Powinni znaleźć środki finansowe na realizację tak potrzebnych dla Polski inwestycji i projektów prorozwojowych. Ale też powinni uszczelnić to, czego nie udało się uszczelnić w ostatnim półtora roku.

Panie Prezydencie, a czy Pański projekt powrotu do tej pierwotnej wersji CPK nie skończy się problemem dla tych mniejszych lotnisk – dla lotniska w Radomiu, Lublina czy Katowic, czy Krakowa? Czy one jednak na tym nie stracą? Czy ten projekt bierze pod uwagę interesy tych lokalnych społeczności?

W sposób oczywisty ten projekt, który ja przedstawiłem, bierze pod uwagę przede wszystkim interesy lokalnych społeczności – Polski powiatowej, mniejszych i średnich miast, które dzisiaj się wyludniają, które mają problem z demografią, w których małe firmy mają problem z przetrwaniem.

To właśnie to dawał Centralny Port Komunikacyjny z tym rozmachem, który był projektowany przed 15 października 2023 roku – że firmy lokalne, lokalne społeczności miały możliwość rozwijania się. Jest to jednocześnie walka – jak mówię – z kryzysem demograficznym, z kryzysem i w ogóle z wykluczeniem komunikacyjnym Polski powiatowej.

Dlatego byłem w Kaliszu, bo Kalisz miał być jednym z tych doświadczonych miast – obok innych miast, takich jak choćby Łomża czy Włocławek, i wiele innych. Więc ten projekt, który ja zgłosiłem, jest także projektem, który skłania się właśnie do społeczności lokalnych, do lokalnych przedsiębiorców w małych, średnich polskich miastach, w Polsce powiatowej. Oczywiście w kontekście kolei dużych prędkości, a nie tylko samego lotniska.

A co Pan zrobi, jeśli rząd przedstawi na Radzie Gabinetowej wyliczenia, harmonogram prac, z których będzie wynikać, że nie da się już zmienić, no bo te prace idą w jednym kierunku. Jeżeli nie będzie ze strony rządu jakiegoś kroku w Pańskim kierunku, to co Pan zrobi?

W ciągu 18 miesięcy – czy ponad 18 miesięcy – udało się opóźnić już ten projekt o dwa lata. To znaczy do momentu, do którego polski rząd – jakikolwiek to rząd nie będzie – nie uzna Centralnego Portu Komunikacyjnego za najważniejszą, przełomową inwestycję Polski na kolejne dekady, która będzie nie tylko kołem zamachowym polskiej gospodarki, ale też naszym wielkim spełnionym marzeniem; jeśli CPK nie stanie się priorytetem dla rządu – to ten projekt nie powstanie.

Jeśli można zrobić w niespełna dwa lata dwa lata opóźnienia i narzekać jeszcze przy okazji, że w tym projekcie ustawy wpisuje się terminy i daty – co nie odpowiada jednemu z panów, który odpowiada za Centralny Port Komunikacyjny – to widzimy właściwie, że nie ma tam dobrej woli, co mnie oburza i martwi jako Prezydenta Polski. Bo pod tym społecznym, obywatelskim projektem podpisało się – Panie Redaktorze, Drodzy Państwo – 200 tys. obywateli, którzy nie myślą w kontekście partyjnym, politycznym, tylko chcą naszych wielkich marzeń.

A czy Rada Gabinetowa będzie wyglądać w ten sposób, że zobaczymy całą Radę Gabinetową – my, obywatele? Będzie transmisja live?

Pyta Pan Redaktor o technikalia?

Tak.

Na pewno pewne elementy Rady Gabinetowej będą otwarte dla ogółu społeczeństwa i dla telewizji.

Ale nie wszystkie?

Pyta Pan Redaktor o takie techniczne sprawy, wobec których nie podjąłem jeszcze decyzji.

OK, dobrze. A wracając do Pańskiego drugiego projektu – to jest kwestia zerowego PIT–u dla rodziców z dwójką dzieci. Czy uważa Pan, że w związku z tym, że ma Pan taką propozycję, powinny nastąpić zmiany, jeśli chodzi o 800+? Na przykład jednak tych pieniędzy nie powinny otrzymywać najbogatsze rodziny? Powinno być zastosowane kryterium dochodowe?

Mój projekt – oczywiście – odnosi się także do tego, o czym już wspomniałem, czyli do pewnego kryzysu demograficznego w Polsce, ale także do wyraźnego wsparcia polskich rodzin. Tak, polskie rodziny muszą czuć wsparcie Prezydenta Polski niezależnie od tego, kto jakiej dokonuje decyzji osobistej – czy zakłada rodzinę, czy nie. Bo to nie jest projekt przeciwko komukolwiek. Ale jeśli już ktoś się decyduje na dzieci, to powinien czuć wsparcie państwa i Prezydenta.

Cieszę się, że w mojej Kancelarii – także wśród doradców – będą tacy specjaliści, którzy zajmują się kwestiami demograficznymi, bo to rzeczywiście problem, który zaczynamy odczuwać i który będzie poważny dla Polski na kolejne dekady.

Ale krótka odpowiedź: zmiany w 800+ tak czy raczej nie?

Oczywiście ja jestem otwarty do wszystkich dyskusji na temat 800+; i tego 800+ wypłacanego Ukraińcom, i tego 800+ wypłacanego osobom, które nie do końca potrzebują tego typu zasiłku. Trzeba w sposób zaplanowany, w sposób logiczny prowadzić polską politykę demograficzną. A mój projekt – zwolnienie z podatku dochodowego rodziców dwójki i więcej dzieci – właśnie takim projektem odpowiedzialnym jest.

Panie Prezydencie, Pan w orędziu mówił o tym, że sędziowie nie są bogami. Wczoraj pytałem o te słowa Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka. I on odpowiedział fragmentem piosenki Paktofoniki: „Jestem Bogiem, uświadom to sobie”. Wyobraża Pan sobie współpracę z Ministrem Sprawiedliwości nad zmianą, nad reformami w wymiarze sprawiedliwości?

Polska potrzebuje powrotu do praworządności, więc będzie w Pałacu Prezydenckim Rada ds. Naprawy Ustroju Państwa. Wszystkie moje słowa wypowiedziane w czasie exposé są aktualne. Wyobrażam sobie. Ale jeśli Pan Redaktor pyta o Paktofonikę i przytoczył ten cytat – jak rozumiem z Pana Ministra – to przypomniał mi się Fryderyk Nietzsche, który kiedyś napisał, że Bóg umarł. A gdy umarł już Nietzsche, to ludzie na ścianach pisali: „Nietzsche umarł” z podpisem „Bóg”. Sam lider Paktofoniki – skoro jesteśmy w tej poetyce – niestety, w sposób tragiczny przekonał się, że nie jest Bogiem. Więc jeśli Pan Minister nas ogląda, to chciałbym powiedzieć: Panie Ministrze, nie jesteś Bogiem, uświadom to sobie – sobie.

Pan Minister powiedział, że mógłby z Panem porozmawiać, ale pod warunkiem przywrócenia legalnej KRS, rozwiązania kwestii dublerów w Trybunale Konstytucyjnym oraz statusu neosędziów w Sądzie Najwyższym. Czy Pan jest gotów zrobić krok w tył, ustąpić?

Ja jestem gotów być strażnikiem polskiej konstytucji. Jestem świadomy, że polskie prawo powstaje w polskim Sejmie, w polskim Senacie i musi zyskać akceptację Prezydenta Polski wybranego w bezpośrednich wyborach. Więc ja jestem gotowy do rozmów z Panem Ministrem Żurkiem na podstawie polskiego prawa, polskiej konstytucji.

Może przy muzyce Paktofoniki?

To już muzykę pewnie byśmy sobie wybrali do takiej dyskusji albo rozmawialibyśmy w ciszy. Ja jestem gotowy do takich rozmów.

OK.

Ale punktem wyjścia musi być szacunek do polskiej konstytucji i do polskiego systemu prawnego, ustrojowego, ustawowego.

Zapowiedział Pan też zmiany w konstytucji – że powstanie w Pałacu Prezydenckim grupa, pewna konstytuanta. Kiedy ona powstanie? Kto wejdzie w skład tej grupy?

Jeśli chodzi o samą grupę do spraw… właściwie Radę Konstytucyjną – tak powinniśmy ją nazywać – z całą pewnością będą to autorytety prawne z różnych środowisk politycznych. Celem jest to, aby w 2030 roku Polacy, wybierając swojego Prezydenta, mieli też owoc tej pracy, którą wykonamy w Pałacu Prezydenckim ponad podziałami politycznymi, aby sprawić, że po roku 2030 polska konstytucja będzie gwarantowała i suwerenność Polski, ale też pewną jasność kompetencji wokół współpracy Prezydenta z rządem.

No tak, ale do nowej konstytucji potrzebna jest większość. Pytanie, czy taka większość wtedy się znajdzie po kolejnych wyborach.

Liczę, że taka większość się znajdzie, bo niezależnie od tego, że mamy konstytucję z roku 1997, która już dobiega swojej trzydziestki – ta konstytucja obowiązuje, ona jest ważna, jestem jej strażnikiem – to myślę, że niezależnie od emocji politycznych i partyjnych wszyscy czujemy, Panie Redaktorze, Drodzy Państwo, że powinniśmy pracować nad rozwiązaniami nowej ustawy zasadniczej.

Jesteśmy tutaj, w ogrodach Pałacu Prezydenckiego.

To prawda.

Ale nie ma Pańskich dzieci. One bawią się w Belwederze. Czy Państwo już podjęli decyzję, gdzie będziecie mieszkać jako rodzina?

Moje dzieci rzeczywiście są w Belwederze. Myślę, że już niebawem zamieszkamy w Pałacu Prezydenckim. Ale na razie jesteśmy w Belwederze.

Czyli kwestia odnowienia apartamentu – tak mówił Prezydent Duda. Że po 10 latach trzeba odnowić apartament, tak?

Z całą pewnością to są kwestie techniczne. Pan Redaktor powołuje się na wywiad Pana Prezydenta Dudy. Na razie mieszkamy w Belwederze. Będziemy mieszkać w Pałacu Prezydenckim. Cieszę się, że jestem ze swoją rodziną niezależnie od tego, czy jest to moje mieszkanie w Gdańsku, czy jest to Belweder, czy jest to Pałac Prezydencki. Najważniejsze jest to, z kim się mieszka.

Panie Prezydencie, na koniec. Pan był wczoraj na stadionie Lechii Gdańsk. Poszedł Pan na młyn – tak chyba się nazywa ten najważniejszy sektor ultrasów Lechii Gdańsk. Czy skoro Pan był na młynie, to pójdzie Pan i na żyletę w Warszawie, i na sektor 10 w Krakowie?

Jeśli, oczywiście, dostanę zaproszenie od kibiców – a już takie zaproszenia dostawałem – to nie widzę problemu, aby odwiedzić także te stadiony, które mnie popierają, które mnie wspierają, które wierzą w swojego Prezydenta. Kibice są częścią społeczeństwa obywatelskiego, są obywatelami państwa polskiego.

Byłem ze swoimi synami na stadionie – bardzo ładnie mnie przyjęli kibice. Za to jeszcze raz dziękuję gdańskiej Lechii. To było miłe. Nie wszystkich polityków kibice na różnych stadionach w Polsce tak przyjmują. W związku z tym to był miły moment.

Myślę, że tak – na ile obowiązki mi pozwolą, to mam nadzieję, że uda mi się przynajmniej w pierwszej kadencji odwiedzić wszystkie stadiony polskiej Ekstraklasy. To jest pięć lat, a tych zadań jest naprawdę wiele. Dziękuję kibicom za oddane na mnie głosy, za wsparcie.

A na mecze reprezentacji będzie Pan chodził?

Oczywiście, że będę na meczu reprezentacji Polski. Nie mówimy tylko o piłce nożnej. Zamierzam wspierać polski sport. Sport jest dobry, sport jest potrzebny. Prezydent jest też patronem ruchu olimpijskiego. Oczywiście jest to jeden z wielu zakresów działania Prezydenta Polski. Ale i z tych obowiązków – Panie Redaktorze – wokół sportu zamierzam się wywiązywać.

Ćwiczy Pan jeszcze? Czy już musiał Pan ze względu na urząd prezydencki zrezygnować z codziennej siłki?

Przy dobrze zaplanowanym dniu można ćwiczyć, nawet gdy jest się Prezydentem. Dzisiaj z samego rana trenowałem w moim rodzinnym Gdańsku. I zachęcam wszystkich do aktywności fizycznej.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Gościem „Wydarzeń” był Prezydent Karol Nawrocki. Bardzo dziękuję, Panie Prezydencie.

Pięknie dziękuję, Panie Redaktorze. Dziękuję Państwu.

Dziękujemy. Do zobaczenia.