Michał Rachoń, TV Republika: Jesteśmy w Waszyngtonie, jesteśmy w rezydencji gości Prezydenta Stanów Zjednoczonych w towarzystwie Prezydenta Rzeczypospolitej. Panie Prezydencie, witamy serdecznie w Telewizji Republika, witamy serdecznie w naszej stacji.
Prezydent RP Karol Nawrocki: Witam serdecznie Pana Redaktora, witam wszystkich Telewidzów Telewizji Republika. Dobry wieczór w Polsce. Tu jeszcze nie ma wieczora, ale dobry wieczór, Drodzy Państwo.
Panie Prezydencie, usłyszeliśmy w tej części, którą wszyscy mogli słyszeć, deklarację, która jest jedną chyba z najważniejszych, najbardziej oczekiwanych deklaracji politycznych w ogóle w relacjach transatlantyckich. Prezydent Stanów Zjednoczonych mówi nie tylko, że być może zostanie zwiększona obecność Amerykańskich Sił Zbrojnych w Polsce, ale że wręcz – tak można było zrozumieć tę wypowiedź – tak naprawdę w ogóle nie było rozważane jej zmniejszenie. Jak to należy rozumieć? Jak wyglądała ta część rozmów, której nie widzieliśmy, dotycząca tych spraw?
Od lutego dyskutuje się w opinii publicznej – ale też za sprawą oficjalnych statystyk i przeglądów w Stanach Zjednoczonych – o kwestiach przesunięcia żołnierzy amerykańskich z Europy. Wiąże to się z pewną zmianą architektury bezpieczeństwa na całym świecie; może nie czas, by o tym mówić. Stąd bardzo ważna dzisiejsza deklaracja Pana Prezydenta Donalda Trumpa, że nie ma w planach zmniejszenia komponentu wojsk amerykańskich w Polsce. Zresztą sama wizyta, w tak krótkim czasie zaproszenie Prezydenta Polski do Waszyngtonu, pokazuje, że dla Stanów Zjednoczonych jesteśmy kluczowym partnerem na wschodniej flance NATO i w całej Unii Europejskiej. Dla mnie to również – i myślę, że dla wszystkich Polek i Polaków – bardzo ważna deklaracja Pana Prezydenta, która niejako zamyka kwestie, które były dyskutowane w opinii publicznej od lutego. I rzeczywiście to pojawiło się w tej oficjalnej rozmowie, ale także zostało rozszerzone w czasie rozmów plenarnych, gdzie była dyskusja nawet o możliwościach rozszerzenia tego komponentu.
Jak rozumieć dyskusję dotyczącą rozszerzenia tego komponentu? Bo wiemy, i słyszeliśmy to wielokrotnie – piszą o tym analitycy tu, w Stanach Zjednoczonych, mówią o tym też eksperci w Polsce – że rozszerzenie również o ewentualne instalacje czy infrastrukturę, która umożliwiłaby, żeby w Polsce znajdowały się również rodziny żołnierzy, żeby w stały sposób mogli w Polsce przebywać, a to wymaga pewnych inwestycji. Czy tego rodzaju kwestia jest dyskutowana, czy jest gdzieś w Pańskiej perspektywie politycznej i czy była elementem tych rozmów?
Tak, oczywiście. Elementem tych rozmów była nie tylko kwestia zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce, ale rozmawialiśmy o dużym projekcie, który odnosiłby się także do rodzaju specjalnego fortu czy miejsca, w którym nie tylko rozwijałyby się siły amerykańskie, ale także byłoby to miejsce rozwoju dla gospodarki, dla ekonomii, dla pewnego joint venture czy współpracy między firmami technologicznymi, firmami, które znajdują się w Stanach Zjednoczonych i zechciałyby inwestować, czy firmami polskimi, które korzystają z potencjału technologicznego Stanów Zjednoczonych. Więc ta dyskusja odnosiła się do takiej stałej obecności dużego projektu, który – mam nadzieję – uda się zrealizować za mojej prezydentury, za prezydentury Donalda Trumpa i przy współpracy także z Ministerstwem Obrony Narodowej.
Ta propozycja, która padła i z mojej strony, i została potwierdzona przez prezydenta Trumpa, jest bardzo wartościowa i bardzo ważna dla Polski. Więc wiąże się z jednej strony z możliwością rozszerzenia komponentów wojsk amerykańskich, a z drugiej strony stworzenia takiego projektu, wokół którego to rozszerzenie byłoby możliwe i potrzebne.
Panie Prezydencie, w trakcie tego posiedzenia po amerykańskiej stronie byli politycy, członkowie gabinetu Donalda Trumpa, którzy w zasadzie chyba w komplecie wszyscy w Polsce byli całkiem niedawno – zarówno Sekretarz Obrony, jak i ci, którzy byli w towarzystwie Pana Prezydenta, zajmujący się energetyką, a także sprawami dotyczącymi przedsiębiorczości. Sprawa energetyki to jest jednocześnie jedna z kluczowych, fundamentalnych kwestii, o których rozmawiamy z Amerykanami od dawna. I to jest również jedna z tych kwestii, które pojawiły się w dokumencie, który rząd przesłał do Pana Prezydenta, o czym dowiedzieliśmy się jakiś czas temu. Czy w ogóle była rozmowa dotycząca tych fundamentalnych spraw, dotycząca bezpieczeństwa energetycznego Polski?
Oczywiście kształt delegacji oddawał te tematy, którym poświęcaliśmy najwięcej czasu z Panem Prezydentem. To zawsze jest tak – może okazja, by powiedzieć – że kształt delegacji oddają agendę samego spotkania. Tak, kwestia energii, bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale także całego regionu Europy Środkowej, Inicjatywy Trójmorza były bardzo ważne w czasie tego spotkania. Odnosiły się głównie do tematów importu amerykańskiego gazu do Polski. My mamy doskonalą infrastrukturę – o tym także przypomniałem w czasie spotkania. Z jednej strony terminal LNG w Świnoujściu (to jest trudne do wymówienia w języku angielskim, więc nawet było trochę żartów wokół tego). Terminal LNG w Świnoujściu z jednej strony, z drugiej strony proces, w którym jesteśmy – budowy pływającego terminalu. To są wszystko rzeczy, które za sprawą inwestycji sprzed lat i bardzo dobrych decyzji w odniesieniu do budowania bezpieczeństwa energetycznego Polski mogą zacząć przynosić efekty ekonomiczne, powiedziałbym także biznesowe. Polska 20 procent swojego zapotrzebowania na gaz wypełnia za sprawą importu ze Stanów Zjednoczonych, ale nasza infrastruktura daje możliwość w ramach Inicjatywy Trójmorza dostarczania tego gazu do całej Europy Środkowej. To jest proces właściwie i projekt, w którym zyskiwaliby wszyscy zainteresowani. Tak, to było tematem naszych rozmów.
Panie Prezydencie – kwestia dotycząca zakupu uzbrojenia. Choć może jeszcze, przepraszam, spytam o tę sprawę energetyki. Bo Pan powiedział w tej chwili o sprawach gazowych, ale w tym dokumencie, który poznaliśmy, pojawiła się kwestia dotycząca projektów energetyki nuklearnej. W tej sprawie jeszcze kilka lat temu słyszeliśmy o przynajmniej jednej z opcji, którą miałoby być skorzystanie z amerykańskiej oferty również w tej kwestii. Czy ta sprawa, sprawa energetyki nuklearnej pojawiła się w trakcie rozmów?
Widzę, że Pan Redaktor przywiązuje więcej uwagi do dokumentu przesłanego z Ministerstwa Spraw Zagranicznych niż ja. Ja oczywiście zapoznałem się z tym dokumentem, ale on nie był odkrywczy, nie był instrukcją, nie był wskazaniem. To znaczy nie Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest od tego, aby instruować polskiego Prezydenta. Ja oczywiście do materiałów MSZ–etu się odnoszę, gdy czuję taką potrzebę, ale ten dokument, jak uroczyście Pan Redaktor go nazywa, który ja dostałem, to była jedna kartka, więc to nie był jakiś game changer tego spotkania. Odnosiłem się do spraw ważnych dla Polski.
Krótko dyskutowaliśmy o energetyce jądrowej. Wiemy, że toczy się proces, o tym wspomnieliśmy, za sprawą Westinghouse, inwestycji na Pomorzu w Choczewie. Nie dotykaliśmy tej drugiej kwestii, drugiej elektrowni atomowej. Tam toczy się szereg formalnych, administracyjnych, przetargowych dyskusji czy działań polskiego rządu, więc nie poświęcaliśmy temu więcej czasu, skupiając się raczej na gazie i adnotując, że Westinghouse inwestuje w pierwszą elektrownię jądrową i atomową. Choć ja uznaję to za bardzo ważne. Natomiast ten proces jest w takim momencie, który nie wymaga w moim uznaniu interwencji Prezydenta Polski, a w odniesieniu do gazu mówimy jednak o złączeniu interesów całej Europy, no i też budowaniu bezpieczeństwa energetycznego. My w Polsce szczęśliwie nie mamy rosyjskiego gazu, ale to nie jest naturalne w innych państwach postsowieckich.
Panie Prezydencie, rozpoczęcie tej wizyty przelotem maszyn produkcji amerykańskiej, z których korzysta polska armia i które polska armia kupuje, jednocześnie odwołanie do wcześniejszych spotkań, które odbywały się w Waszyngtonie z udziałem Prezydenta Donalda Trumpa, i ta współpraca w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i zakupów zbrojeniowych. Jak wygląda ta sprawa? Bo to jest od wielu lat oczywisty wątek, wskazujący powiązania transatlantyckie, na którym budowane są relacje dwustronne.
Od tego rozpoczęło się spotkanie, bo z jednej strony to hołd dla Majora Krakowiana – zresztą bardzo miły gest Prezydenta Donalda Trumpa, który oddał hołd naszemu pilotowi, który zginął tragicznie. A z drugiej strony, aby ten hołd oddać, przeleciały nad nami samoloty F–35, które już w styczniu trafią do Polski za sprawą kontraktów jeszcze podpisanych za czasów Zjednoczonej Prawicy, a teraz wypełnianych. Te samoloty trafią do Polski i będą poważnym wzmocnieniem komponentu militarnego Polskich Sił Zbrojnych. Te kontrakty realizowane na abramsy, na wyrzutnie HIMARS, żeby wymienić tylko podstawowe sprzęty, które kupujemy od Stanów Zjednoczonych, muszą być realizowane. To 63 miliardy, które wydajemy na sprzęt amerykański. Jest to rodzaj inwestycji w najlepszy sprzęt na świecie, który wzmacnia Polskie Siły Zbrojne. To oczywiście było elementem naszych dyskusji. To jest zresztą rzecz, która w zakresie i ekonomicznym, i militarnym znów łączy Polskę ze Stanami Zjednoczonymi. Pan Prezydent Donald Trump, co wybrzmiewało i na publicznym spotkaniu, i na tym drugim – także Pan Sekretarz Hegseth o tym mówił i to wielokrotnie się pojawiało – że Polska jest naprawdę sprawdzonym partnerem, takim partnerem, na którego zawsze można liczyć.
Panie Prezydencie, perspektywa, o której wspomniał Pan w trakcie konferencji prasowej, perspektywa G20, zaproszenia, które – jak słyszeliśmy – Pan otrzymał, ale również perspektywa polityczna, która się pojawiła w tej części, którą słyszeliśmy. Donald Trump powiedział, że udzielił Panu wsparcia na wczesnym etapie w kampanii wyborczej. To są rzeczy, które w zasadzie nie zdarzają się w relacjach pomiędzy państwami. Jednocześnie nie było zbyt wielu przypadków, w których udałoby się to w innych państwach, z którymi Stany Zjednoczone utrzymują relacje. Czy o współpracy politycznej również ze względu na pewien sposób myślenia o dzisiejszym świecie Panowie rozmawiali?
Kandydat był być może odpowiedni, Panie Redaktorze. I przy wsparciu Pana Prezydenta – oczywiście się uśmiecham – wszystko się udało.
Tak, widać, że Pan Prezydent do tego podchodzi w szczególny sposób. Widzi w tym zwycięstwie – które zawdzięczam Polkom, Polakom, ale w którym wsparcie Prezydenta Trumpa miało ważne miejsce podczas kampanii wyborczej – podchodzi do niego w sposób odnoszący się do rzeczy najważniejszych. Ja też w swoim krótkim przemówieniu w oficjalnej części do tego nawiązałem. Tak, bo nasze relacje odnoszą się… Mówimy o ekonomii, mówimy o gazie, mówimy o działaniach wojskowych, ale fundamentem tego wszystkiego jest pewna – nie nazwałbym tego „polityczna” – ale powiedziałbym może bardziej ideologiczna bliskość wartości konserwatywnych, przywiązanie do tożsamości, przywiązanie do suwerenności. To wszystko łączy mnie z prezydentem Donaldem Trumpem. Prezydent mówi: „Make America Great Again„, ja mówię: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. To pokazuje, jak liderzy państw, którzy kochają swoją ojczyznę, którzy są patriotami, potrafią ze sobą współpracować, i w kontekście politycznym ta współpraca jest oczywista.
Panie Prezydencie, pytam o to również z takiego powodu, że skoro Prezydent Rzeczypospolitej spotyka się z Prezydentem Stanów Zjednoczonych i Prezydent Stanów Zjednoczonych wspomina o tej sprawie i mówi jednak – bo tu się mówi o tym, że Polacy wsparli w wyborach amerykańskiego prezydenta – to dla Polski jest to olbrzymi kapitał, to jest lewar polityczny, którego można używać tu, w Stanach Zjednoczonych. Polacy zagłosowali na Prezydenta Stanów Zjednoczonych, w Polsce Amerykanie zagłosowali w przytłaczającej większości na Prezydenta Donalda Trumpa. I to jest narzędzie, którego można również używać w przyszłości do wpływania na amerykański świat polityki. Polska nie miała tego rodzaju narzędzi przez długi czas. Jak Pan patrzy na to w tej perspektywie? Za chwilę zaproszenie na szczyt G20, przed nami kolejne, bardzo ważne też geopolityczne decyzje, w których Polska ma możliwość – dzięki tej relacji, którą najwyraźniej Pan zbudował z prezydentem Stanów Zjednoczonych – wpływać również na tę politykę.
Tak, to jest wielki zasób, z którego z całą pewnością trzeba korzystać. Wszystkie moje działania są podejmowane z myślą o Polsce, z myślą o Polakach. Jeśli tego typu możliwość pojawia się, niezależnie od tego, czy jest to budowane na emocji politycznej, na emocji ekonomicznej, na emocji wojskowej, militarnej, a służy to Polsce – to z całą pewnością zamierzam z tego regularnie korzystać.
Panie Prezydencie, w relacjach pomiędzy Polską – czy w wewnętrznych relacjach politycznych w Polsce – jest również kwestia, która cały czas powraca: kwestia dotycząca ambasadora w Stanach Zjednoczonych. No i wygląda to tak, jakby polski rząd cały czas utrzymywał się w tym przeświadczeniu, że wszystko jest w porządku. Wynika to nawet z ostatnich wpisów w mediach społecznościowych. Jak Pan patrzy na tę sprawę? Bo to trochę wygląda na próbę utrudnienia tych relacji pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi niestety przez rząd.
Nie mamy dzisiaj ambasadora w Waszyngtonie. To nie jest dobre dla Polski. Moja wizyta jest przygotowywana bez polskiego ambasadora, a nawet bez polskiego kierownika placówki, to z całą pewnością nie służy państwu polskiemu. Myślę, że to jest naturalne w odniesieniu i do konstytucji, i do pewnych rygorów współpracy politycznej, że w państwach, w których rządzi prezydent czy król, to są państwa, w których Prezydent Polski powinien mieć najważniejsze zdanie w kwestii obsady stanowisk ambasadorskich. I myślę, że do takiego porozumienia będziemy się powoli zbliżać. Przyjdzie czas, kiedy zaproszę Pana Wicepremiera Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego i wyłożę Panu Ministrowi jasną moją deklarację i mapę drogową, jak powinniśmy działać, z dobrem dla Polski. Bo sytuacja, w której nie mamy w Stanach Zjednoczonych swojego ambasadora, jest po prostu szkodliwa dla Polski i dla relacji polsko–amerykańskich. Udało się to oczywiście w jakiś sposób – nie chcę powiedzieć: obejść – ale poradziliśmy sobie bez kierownika placówki. Ale lepiej byłoby, żeby w Polsce był ambasador, który będzie pilnował spraw polskich w Waszyngtonie każdego dnia. I mam nadzieję, że niebawem ta kwestia w takim dialogu między prezydentem a rządem się rozstrzygnie.
Panie Prezydencie, wspomniał Pan w trakcie konferencji prasowej o tym, że będą odbywały się w tej chwili prace pomiędzy urzędnikami pracującymi dla Pana Prezydenta a urzędnikami pracującymi dla Prezydenta Stanów Zjednoczonych na temat szczegółów dotyczących współpracy wojskowej. Czy coś więcej może Pan powiedzieć o ramach, w których ta rozmowa ma się odbywać?
Jestem bardzo przezorny, Panie Redaktorze, może dlatego, że jestem krótko w polityce. Wolę ogłaszać pełne sukcesy w momencie, gdy one przychodzą. Stąd dzisiaj właściwie Pan Prezydent Trump i ja podjęliśmy decyzję, że Sekretarz Pete Hegseth i Profesor Cenckiewicz, Szef BBN–u, przejdą już do realizacji tych założeń, o których rozmawialiśmy z Panem Prezydentem, uznając je za naszą wspólną drogę w kwestii żołnierzy amerykańskich. Nie chcę mówić zbyt wiele o szczegółach, bo proces dzisiaj się rozpoczyna.
Przyjeżdżałem do Waszyngtonu świadomy tego, jak wyglądają dyskusje od lutego, jak wyglądają analizy tutaj, w Stanach Zjednoczonych, więc uznaję, że sukcesem jest deklaracja Prezydenta Trumpa z publicznego spotkania. To, co przed nami, na pewno będzie tematem i przedmiotem mojego głębokiego zainteresowania. I mam nadzieję, że przyniesie dobre owoce dla Polski. Kiedy? Nie wiem tego.
Panie Prezydencie, Polska tradycyjnie jest tym państwem, które w Stanach Zjednoczonych słuchane jest, jeśli chodzi o opinię, wiedzę na temat Federacji Rosyjskiej. Kiedy rozmawiamy czy z dziennikarzami, czy z ekspertami o Panu, jedną z pierwszych rzeczy, o którą pytają, jest to, że jest Pan na liście osób ściganych przez reżim Władimira Putina. A jednocześnie tutaj, w Waszyngtonie trwają kolejne próby zakończenia tej zbrodniczej wojny, którą Federacja Rosyjska prowadzi na Ukrainie. Czy o te sprawy w Białym Domu był Pan pytany? O tę polską, unikalną, ekspercką wiedzę na temat natury tego reżimu zbrodniczego?
Oczywiście, Pan Prezydent Trump jest liderem – i nie doświadczyłem tego po raz pierwszy – który umie słuchać i który chce słuchać. To znaczy można było odczuć w czasie tej dyskusji, że Pan Prezydent Donald Trump otwiera się na to, co mam do przekazania w kwestii Federacji Rosyjskiej i ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. I tutaj moja odpowiedź też była taka, jaką Państwo znają z opinii publicznej. Dzieliłem się nie tylko swoją wizją, pewną emocją Polaków, ale też tych krajów, z których prezydentami, premierami spotykałem się w ostatnim czasie. Ale przede wszystkim od siebie powiedziałem, że ja nie ufam zupełnie Władimirowi Putinowi. Nasze doświadczenie z Rosją jest zawsze takie, że dąży ona do zniszczenia swoich sąsiadów – i to w moim uznaniu się nie zmieniło. Władimir Putin nie zatrzyma się, gdyby rozmowy pokojowe poszły w złym kierunku. Stąd moja emocja jest stała, niezależnie od tego, na jakiej szerokości geograficznej dzielę się z nią. To bardzo ciekawe, Panie Redaktorze, bo pomimo wielu różnic i z rządem polskim, i z liderami Unii Europejskiej, bo nie ma co ukrywać, że jest wiele różnic między nami, to w tej kwestii wydaje mi się, że wszyscy myślimy podobnie.
Kolejne pakiety sankcji – to też wybrzmiało – są potrzebne. Gospodarka rosyjska cierpi za sprawą kolejnych pakietów sankcji, a Władimir Putin potrafi rozmawiać tylko z silniejszymi od siebie. I jasno trzeba zaznaczyć, że Prezydent Donald Trump jest jedynym dzisiaj – to musi być straszna odpowiedzialność, to jest straszna odpowiedzialność – na świecie liderem, który jest zdolny do negocjacji z Władimirem Putinem. Więc powinniśmy wspierać Prezydenta Trumpa w tych negocjacjach z jednej strony, no ale z drugiej strony też dzielić się tą wiedzą, którą mamy.
Panie Prezydencie, słyszeliśmy i czytaliśmy również w relacjach mediów związanych z obozem dzisiaj rządzącym, że bardzo obawiają się – jak rozumiem, ta grupa dziennikarzy, która być może ma takie informacje od rządu, z Ministerstwa Spraw Zagranicznych – że polski Premier, że Minister Spraw Zagranicznych nie będą wiedzieć, jak wyglądała rozmowa, jak wyglądały dyskusje na ten temat. Jak Pan patrzy na tego rodzaju głosy, które pojawiały się w ostatnich godzinach w Polsce?
Właśnie powiedziałem w Telewizji Republika, jak wyglądały te głosy, więc wystarczy włączyć Telewizję Republika i się przekonać.
Natomiast, Panie Redaktorze, dzielę się swoją wiedzą. Spotkałem się z Panem Premierem Donaldem Tuskiem tym razem 1 września. Wymieniliśmy swoje opinie. Spotykałem się z premierami i prezydentami innych państw. Spotkałem się także z polskim Premierem. Dlatego zacząłem od tego żartu, że można obejrzeć program i się dowiedzieć; że ta dyskusja jest zupełnie niepoważna. Skoro ja spotykam się z Premierem rządu polskiego – mieliśmy niedawno Radę Gabinetową, dyskutowaliśmy ze sobą trzy godziny – to nie wiem, czego oczekuje po przesłaniu jednej kartki Pan Minister Radosław Sikorski.
Pan Radosław Sikorski mówi, że to nie była jedna kartka, że on wysłał dużo więcej.
Ale to co Prezydent Polski ma w takiej sytuacji zrobić? Czekać na pozwolenie Pana Ministra Sikorskiego? To jest niepoważne. Spotkałem się z szefem Pana Sikorskiego, czyli z Panem Premierem, mieliśmy Radę Gabinetową, nasi współpracownicy są w stałym kontakcie. Jestem Prezydentem Polski, pierwszym reprezentantem Polski na arenie międzynarodowej. Niech Pan Minister nie rości sobie zbyt wiele do Prezydenta Polski, bo przestaje to wyglądać poważnie. Szczególnie w obliczu tego, że spotkałem się z jego szefem i wymieniliśmy swoje opinie. Niech spyta Premiera Donalda Tuska, o czym rozmawialiśmy. Tak że ta cała sytuacja jest niepoważna i mam nadzieję, że Pan Minister Sikorski dorośnie do rodzaju współpracy, którą mu właśnie proponuję.
Panie Prezydencie, Ministerstwo Obrony Narodowej to ministerstwo, które w pewnym sensie politycznie, konstytucyjnie Pan nadzoruje, jest Pan Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Jak w tej kwestii po miesiącu, kiedy pełni Pan funkcję głowy państwa, wygląda współpraca z Ministerstwem Obrony Narodowej i z Ministrem Obrony Narodowej?
To jest zupełnie inna współpraca. Cieszę się, że Pan Redaktor poruszył akurat w tym momencie Ministerstwo Obrony Narodowej, bo rzeczywiście współpraca z Panem Wicepremierem Kosiniakiem–Kamyszem jest propaństwowa. Jest współpracą odnoszącą się do działań, do wręczania kolejnych nominacji oficerskich, nominacji generalskich, do wymiany informacji. Przed momentem otrzymaliśmy także informację dotyczącą przekroczenia polskiej granicy powietrznej przez obiekty. Więc tutaj współpraca z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego i ze mną jako z Prezydentem Polski zachowuje rygor państwowy, niezależnie od sympatii czy antypatii. Nie ma, jak Pan Redaktor i Państwo widzą, wokół tej współpracy jakichś płaczów w opinii publicznej, artykułów, jakichś ekspertyz, które docierają, nie docierają. To znaczy można to poukładać dla dobra Polski, niezależnie od emocji, które nam towarzyszą. I współpraca z MON–em jest właśnie tego przykładem.
Panie Prezydencie, z czego wynika ta różnica? To są dwa fundamentalne ministerstwa dla kluczowych prerogatyw Prezydenta Rzeczypospolitej, i w ogóle dla naszego bezpieczeństwa.
Ja nie potrafię na to, Panie Redaktorze, odpowiedzieć, bo mamy doświadczenie dobrej współpracy z MON–em. I na poziomie ministra Przydacza, i dyrektorów departamentów także dobrą współpracę z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Więc ja nie rozumiem, dlaczego Pan Minister Radosław Sikorski chce wokół tego robić jakiś rodzaj politycznego show. Ja nie uznaję, że to jest dobre dla Polski, że to jest potrzebne. Tak że wierzę głęboko, że Pan Minister Sikorski dojrzeje do tej roli, jednak współpracy takiej, która jest dobra dla Polski. Może wziąć przykład z Wicepremiera Kosiniaka–Kamysza, może dojrzeć do tego w inny sposób.
Panie Prezydencie, ostatnie pytanie. 1 września powiedział Pan na Westerplatte bardzo mocne słowa: że jeśli jest się odpowiedzialnym za zbrodnię, to należy z tego wyciągnąć konsekwencje i zachować się w odpowiedni sposób. Powiedział Pan to w kontekście żądań reparacji Polski od Niemiec. Jaką Pan widzi możliwość załatwienia tej sprawy? I jak powinien wyglądać horyzont czasu, w którym to powinno zostać załatwione?
Horyzont z całą pewnością może być bardzo długi, bo jest to sprawa niezałatwiona od wielu lat, ale sprawa, w której do przełomu może dojść, gdy będzie polityczna gotowość państwa niemieckiego do tego. Dzisiaj jej chyba nie ma. Więc aby rozwiązać tę sprawę, należałoby przede wszystkim zwielokrotnić wysiłki w jej podnoszeniu, bo ja ją dopiero jako nowo wybrany Prezydent Polski podniosłem po pewnym czasie. Po drugie należałoby współpracować – bo rozumiem, że to jest celem i polskiego rządu, i polskiego Premiera, i polskiego Prezydenta, żeby domagać się sprawiedliwości, a także reparacji za II wojnę światową.
My powinniśmy jednym głosem mówić na arenie międzynarodowej właśnie w tej kwestii. Z jednej strony budować nasze relacje z państwem niemieckim, ale z drugiej strony nie zapominać o rzeczach, które są dla nas fundamentalne. Tak że powinniśmy zacząć od momentu, w którym Prezydent i Premier mówią jednym głosem w kwestii reparacji. No i ten głos dociera do Berlina.
Widzi Pan taką możliwość? Mówi Pan: Prezydent i Premier.
Mówię o tym, czego potrzebuje państwo polskie w kwestii reparacji.
Premier też był na Westerplatte, dlatego pytam. Premier też jest z Gdańska.
Tak, mówię o idealnym świecie, w którym, Panie Redaktorze, Drodzy Państwo, Prezydent i Premier powinni razem mówić w interesie państwa polskiego Niemcom, że powinni zapłacić reparacje. A już Pan Redaktor i Widzowie odpowiedzą sobie sami, czy dzisiaj to jest możliwe.
Prezydent Rzeczypospolitej Karol Nawrocki. Panie Prezydencie, dziękujemy uprzejmie za to spotkanie i przenosimy się do naszego studia.
Może Cię zainteresować Biały Dom. Rozmowy Prezydentów Polski i USA [PL/EN] Waszyngton. Spotkanie Prezydenta RP z mediami po rozmowach w Białym Domu [PL/EN]