14 listopada mija sto dni [prezydentury Karola Nawrockiego]. Pan Prezydent składa projekt, który może być przeprocesowany błyskawicznie przez Sejm. Tam będą znakomite rozwiązania i jeżeli koalicja większościowa będzie chciała obniżyć Polakom rachunki o 33 proc. to to zrobi – mówił w porannym programie „Tłit” szef KPRP Zbigniew Bogucki.
Minister w ten sposób nawiązał do dzisiejszego wydarzenia, które odbędzie się w Pałacu Prezydenckim, w czasie którego Prezydent Karol Nawrocki podpisze inicjatywę ustawodawczą obniżającą ceny energii elektrycznej. Będzie to realizacja kolejnego zobowiązania z Planu 21 postulatów przedstawionych Polakom jeszcze w czasie kampanii wyborczej.
– Pan Prezydent składa dzisiaj ten projekt – przed upływem stu dni. Gdyby ten rząd w taki sposób wywiązywał się ze swoich obietnic, jak robi to Pan Prezydent to bylibyśmy szczęśliwym krajem – przekonywał Zbigniew Bogucki.
Zauważył również, że gdyby była dobra wola i chęć współpracy ze strony rządzących to ta sprawa byłaby już dawno załatwiona. – Prezydent pokaże dzisiaj bardzo jasną, konsekwentną, merytoryczną i mającą swoje głębokie uzasadnienie ustawę, która pokazuje jak to zrobić; i można to zrobić w ramach konsensusu politycznego w sposób błyskawiczny – zapewnił.
W dalszej części rozmowy minister dopytywany był o możliwą wizytę Prezydenta Karola Nawrockiego w Kijowie. Wyjaśnił, że stanowisko głowy państwa jest w tej sprawie „bardzo jasne”. – Jest zaproszenie dla Pana Prezydenta Zełenskiego do Warszawy i jeżeli Prezydent Zełenski ma ważne sprawy i chce rozmawiać z Panem Prezydentem, to Prezydent zaprasza do Warszawy – podkreślił.
Dopytywany, czy strona ukraińska odpowiedziała na to zaproszenie minister odparł, że: sprawa jest otwarta.
Na koniec rozmowy minister pytany był o sprawę nominacji ambasadorskich. Zaznaczył, że od początku prezydentury Karola Nawrockiego sprawa jest oczywista, gdyż współpraca władz państwowych w tym zakresie wynika wprost z konstytucji, ustaw i dobrego zwyczaju. – Są trzy podmioty, które decydują o tym, kto jest ambasadorem. Z jednej strony jest to minister spraw zagranicznych, premier polskiego rządu i na koniec Prezydent – zauważył.
Wskazał, że jeśli polski rząd przestrzegałby tych zasad „to dzisiaj te liczne miejsca nieobsadzone w polskich placówkach dyplomatycznych dawno byłyby obsadzone”.
Dopytywany, czy w najbliższym czasie może dość do spotkania głowy państwa z szefem MSZ Radosławem Sikorskim minister przypomniał, że taka deklaracja już się pojawiła w przestrzeni publicznej. – Pan prezydent powiedział, że jest gotowy na spotkanie i czeka, jeżeli będzie jakaś racjonalna propozycja – mówił.
Jak dodał, muszą w tej sprawie pojawić się odpowiednie kandydatury – a nie jak za czasów Prezydenta Andrzeja Dudy pojawiały się propozycje ambasadorów po moskiewskiej szkole dyplomacji.