Marta Kurzyńska, Interia: Jaki sygnał wysyła Wołodymyr Zełenski, nie pojawiając się w Gdańsku?
Rafał Leśkiewicz, rzecznik Prezydenta RP: To pytanie do Prezydenta Ukrainy. Niepotrzebnie podjął decyzję o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA. Musiał mieć przecież świadomość, że wywoła to zdecydowany sprzeciw w Polsce.
Ale i tak podjął taką decyzję. Dlaczego?
To jest na pewno element ukraińskiej polityki historycznej, która nie mogła pozostać bez naszej reakcji. Przyszłości państwa ukraińskiego nie da się zbudować na otwartej gloryfikacji zbrodniarzy. Staje się to coraz bardziej powszechne, więc trzeba temu dawać jasny, dyplomatyczny i poważny odpór. Jednym z powodów takiej decyzji mógł być także skandal korupcyjny, który dotyka życia publicznego na Ukrainie, w tym także przedstawicieli wysokich władz. Być może w ten sposób próbowano nieco wyciszyć tę sprawę i przesunąć wektor zainteresowania opinii publicznej na kwestie związane z UPA.
Pytanie czy to swoją decyzją o odebraniu orderu Prezydent Nawrocki nie wylał dziecka z kąpielą?
W dyplomacji istnieje zasada wzajemności. W jej ramach Pan Prezydent z oczywistych powodów nie mógł podjąć innej decyzji. Jednoznacznie przy tym podkreślił, że walczącej z Federacją Rosyjską Ukrainie należy pomagać i że ta decyzja nie była skierowana przeciwko Ukraińcom.
I Prezydent nie ma poczucia, że można było tę sprawę załatwić w inny sposób?
Tę sprawę powinien był załatwić w inny sposób sam Prezydent Wołodymyr Zełenski. Daliśmy bardzo dużo czasu – to były trzy tygodnie na przemyślenie decyzji. Sami Ukraińcy z administracji Prezydenta Zełenskiego kontaktowali się z Kancelarią Prezydenta, proponując rozmowę telefoniczną obu przywódców. Do tej rozmowy ostatecznie nie doszło.
Kiedy Prezydent Nawrocki wyraził gotowość do rozmowy, okazało się, że strona ukraińska zakończyła kontakt w sprawie jej przygotowań. Potem była propozycja spotkania, nawet ze wstępnie ustaloną datą i godziną. I znowu strona ukraińska się z tego wycofała. Odczytaliśmy to po prostu jako grę na czas, próbę przesunięcia tematu w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Czuliście, że Prezydent Zełenski nie chciał się konfrontować?
Jak dziś widać Prezydent Zełenski po prostu nie chciał na ten temat rozmawiać. Nie ma go też w Gdańsku, a przecież konferencja ta jest współorganizowana przez premiera Donalda Tuska i Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Obaj zapraszali na nią przedstawicieli kilkudziesięciu krajów i kilkuset przedsiębiorców – poważnych ludzi, którzy chcą rozmawiać o odbudowie Ukrainy i inwestowaniu w tym kraju.
Pokazał się jako polityk niepoważny?
Ta sytuacja jest niezręczna.
Może gdyby nie odebranie orderu nie byłoby tej niezręcznej sytuacji?
Może Cię zainteresować Prezydent RP: Podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy [PL/EN] Rzecznik Prezydenta: odebranie orderu to mocny gest dyplomatycznyAbsolutnie nie można obciążać brakiem obecności Prezydenta Ukrainy w Gdańsku Pana Prezydenta Karola Nawrockiego. Przecież Prezydent Karol Nawrocki w ogóle nie został na tę konferencję zaproszony przez rządzących.
Przyjechałby chętnie, gdyby dostał takie zaproszenie?
Przede wszystkim nie było zaproszenia ani dla Pana Prezydenta, ani dla przedstawicieli Kancelarii Prezydenta. Tłumaczenia rządu, że nie było z naszej strony zainteresowania, są wysoce niestosowne i manipulacyjne. W sprawie gdańskiej konferencji pan premier nie zdecydował się na przekazanie jakiejkolwiek szczegółowej informacji, co pokazuje prawdziwe intencje.
Rządzący tłumaczą, że nie został zaproszony ze względu na format wydarzenia.
Nie mamy problemu z faktem, że ostatecznie nikogo od nas nie zaproszono.
Skoro Pan o tym mówi, to chyba was to troszkę ubodło?
Nie. Mówię o tym, ponieważ rządzący próbują teraz zrzucić odpowiedzialność na Pana Prezydenta za nieobecność Wołodymyra Zełenskiego. A to nieprawda. To rząd prowadzi bezpośrednią politykę zagraniczną i jest w bieżącym kontakcie z administracją ukraińską. To oni wykazali się nieskutecznością w zabiegach o to, by Prezydent Zełenski, będący współorganizatorem, jednak się pojawił. Nie ma związku przyczynowo – skutkowego między decyzją Prezydenta Nawrockiego a rozpoczynającą się konferencją.
Może gdyby ta decyzja o odebraniu orderu zapadła trochę później, sytuacja wyglądałaby inaczej? Może chcieliście, jak mówią rządzący, popsuć im konferencję?
Absolutnie nikt nie próbował wpływać na tę konferencję ani na jej efekty. Zawsze można powiedzieć, że decyzja jest za wcześnie lub za późno. Dla rządzących, którzy są mistrzami manipulacji, każdy powód jest dobry, by zaatakować Prezydenta.
Pan Prezydent postąpił konsekwentnie, spełniając swoją zapowiedź wobec braku reakcji strony ukraińskiej. Co więcej, przedstawiciele niemal wszystkich ugrupowań koalicji rządzącej również krytycznie wypowiadali się o decyzji Prezydenta Zełenskiego. Jedynie premier Donald Tusk początkowo ją bagatelizował, zmieniając zdanie dopiero pod wpływem dużego oburzenia społecznego w Polsce.
Czy Pan, podobnie jak Marcin Przydacz, uważa, że ta nieobecność wystawia premiera Tuska na pośmiewisko?
To przede wszystkim pokazuje małą skuteczność premiera Donalda Tuska w tych relacjach. Skoro obaj – premier rządu RP i Prezydent Ukrainy – podpisują się pod zaproszeniem, a potem jednego ze współorganizatorów nie ma, to nie świadczy dobrze o polskiej polityce zagranicznej. Ten brak sprawczości widać też na innych polach, na przykład w Unii Europejskiej, gdzie wśród 33 nowych ambasadorów unijnych na świecie nie znalazł się żaden Polak.