Menu rozwijane

24 lutego 2026

Minister Marcin Przydacz był gościem porannego programu „Rozmowa Piaseckiego” w TVN24. Szef BPM odniósł się m.in. do 4. rocznicy agresji Rosji na Ukrainę, tematu kandydata opozycji na premiera, programu SAFE i obecności Polski na spotkaniu Rady Pokoju w Waszyngtonie.

Pytany o możliwe zakończenie wojny na Ukrainie odpowiedział, że w jego poczuciu nie ma takiej przesłanki w tym roku. – To decyzja Prezydenta, oczekiwanie jest przedwczesne, bo nie wiemy, jakie poprawki Senatu zostaną finalnie uwzględnione. Jest tam wiele znaków zapytania. Należy poczekać – mówił. – Rosja, która w pełni odpowiada za tę agresję (…), nie jest gotowa dzisiaj, aby ustąpić. Sama z siebie oczywiście tego nie zrobi, może zostać przymuszona działaniami czy to militarnymi czy sankcyjnymi, ale te nie są chyba dziś wystarczające – dodał.

Minister zapytany o toczące się rozmowy pokojowe i czy są one grą pozorów, odparł, że Rosjanie grają pewien teatr „na przedłużanie”, ale ocenił, że nie są gotowi do finału negocjacji. – Co innego Ukraińcy. Mam takie przekonanie, że widzą szansę. Myślę, że również Amerykanie chcieliby jakiegoś sukcesu w perspektywie miesięcy. Trudno mi sobie wyobrazić, że Rosja ustępuje, przecież taka Rosja nigdy nie była i nie jest – podsumował.

Każdy przyzwoity człowiek chciałby, aby ta wojna się zakończyła, aby ludzie przestali ginąć, a giną każdego dnia. Prezydent Stanów Zjednoczonych często o tym mówi, chciałby, żeby negocjacje doprowadziły do zatrzymania zabijania. Nie wydaje mi się, aby to było dzisiaj możliwe. Chciałbym się mylić – stwierdził.

Pytany o sposób wywierania nacisku i działania wskazał na m.in. dużo dalej idące sankcje. – Namawiamy też, aby odcinać rynki zbytu, np. na rosyjską energię. W tym sensie sukces amerykański, wyrwania z tej listy potencjalnych rosyjskich klientów Indii, jest godzien odnotowania. Oby więcej takich kierunków i odcinania Rosji od możliwości pozyskiwania pieniędzy. Przecież do wojny trzeba mieć pieniądze – zauważył.

Odnosząc się do programu SAFE oraz sugestii opozycji dotyczących zawetowania ustawy, Marcin Przydacz stwierdził, że Prezydent podejmie decyzję w oparciu o własną analizę argumentów „za” i „przeciw”. – Na ten moment decyzji nie ma, ale też ustawa nie wyszła jeszcze z Sejmu – dodał.

Szef BPM zaznaczył, że są takie poprawki, które są ważne, a zostały odrzucone, jak np. propozycja komitetu sterującego, nadzorującego wydawanie pieniędzy w ramach programu. – Można było to zapisać w innej formule, a nie chciano tego zrobić – powiedział.

Marcin Przydacz skomentował także pierwsze spotkanie Rady Pokoju pod przewodnictwem Donalda Trumpa w Waszyngtonie, podczas którego Polska była obserwatorem. – Dokonaliśmy optymalnego wyboru, zatknęliśmy tam polską flagę i Polska jest tam obecna – powiedział. Pytany o wymianę zdań pomiędzy Kancelarią Prezydenta a Premiera w tym temacie odrzekł, że Prezydent Karol Nawrocki w kwestii członkostwa Polski, oczekiwał stanowiska rządu. – Spłynęło zapytanie w momencie, w którym byliśmy w Davos. To my wymyśliliśmy status obserwatora – stwierdził.

______________________________________________

We wtorkowy poranek Minister Marcin Przydacz był również gościem Sygnałów Dnia w Radiowej Jedynce. Rozmowa dotyczyła kluczowych wyzwań polskiej polityki zagranicznej i obronnej. Gość programu omówił warunki, jakie musi spełnić Ukraina, aby w przyszłości dołączyć do NATO i Unii Europejskiej, podkreślając konieczność reform wewnętrznych oraz ochrony polskiego rynku rolnego. 

Pytany o to, czy miejsce Ukrainy jest w Unii Europejskiej i w NATO odpowiedział, że wejście Ukrainy do Paktu Północnoatlantyckiego w sytuacji, gdy trwa konflikt zbrojny, jest niemożliwe, ponieważ oznaczałoby to objęcie pozostałych członków Sojuszu Artykułem 5. Ponadto szef BPM zauważył, że Ukraina musiałaby spełnić wiele warunków.

Taka perspektywa istnieje na przyszłość wtedy, kiedy będą ku temu możliwości i jeśli Ukraina dokona pewnych zmian, reform wewnętrznych, zwalczy korupcję, ale też zmieni swój system wewnętrzny i oczywiście musimy patrzeć na to, przez pryzmat naszego interesu nie tylko bezpieczeństwa, co jest oczywiste, ale także interesu gospodarczego – mówił.

Minister dodał, że nie mogą powtarzać się sytuacje, w której polski rynek rolny będzie zalewany tanią produkcją z Ukrainy. – Dlatego uważam, że proces ewentualnych zmian na Ukrainie będzie trwał – przekonywał.

Istotnym wątkiem były relacje dwustronne z Kijowem w kontekście ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej, które zdaniem Marcina Przydacza Prezydent Karol Nawrocki uznaje za istotny aspekt dalszej współpracy.

 Jeśli uda nam się rozwiązać te problemy to na pewno będzie to tworzyło lepszą atmosferę na przyszłość, bo przecież nie przestaniemy być sąsiadami, nie przestaniemy mieć wspólnego zagrożenia jakim jest Rosja, ale kwestie historyczne muszą być rozwiązane – zaznaczył.

Minister pytany był również o kwestię przystąpienie naszego kraju do systemu Nuclear Sharing oraz wypowiedź Prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącą konieczności włączenia się Polski w projekt jądrowy.

– Są dyskusje o wejściu do programu Nuklear Sharing. Jest pewnego rodzaju otwartość, natomiast mam wrażenie, że polska dyplomacja w tym zakresie nic nie robi, aby przekonać Amerykanów. Rosjanie zbliżają swój arsenał bliżej Polski, bo i na Białorusi i w Królewcu rozbudowują zdolności, a NATO w żaden sposób nie zareagowało w sensie strategicznym poprzez rozlokowanie swoich zdolności – powiedział.

W podsumowaniu minister dodał, że na pewno będą rozmowy z inicjatywy Prezydenta ze stroną amerykańską w tym zakresie, ponieważ jest to kwestia polskiego bezpieczeństwa.

Może Cię zainteresować Prezydent: Polska stanęła po stronie Ukrainy w imię solidarności Adam Andruszkiewicz: Program SAFE nie może być obwarowany warunkami politycznymi