Menu rozwijane

20 lipca 2026

Wieczorem w Telewizji Republika minister Marcin Przydacz pytany był o stan relacji polsko–ukraińskich w obliczu obserwowanych w ostatnim czasie napięć między Warszawą a Kijowem. Przypomniał, że były one spowodowane decyzją Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA”, co spotkało się ze stanowczą odpowiedzią Prezydenta Karola Nawrockiego. – To była bardzo potrzebna reakcja, bo doprowadziła do pewnego otrzeźwienia w tych relacjach – ocenił szef BPM.

W rozmowie z redaktor Ewą Bugałą minister podkreślił, że zdecydowane działanie Prezydenta RP sprawiło, że „w Kijowie zaczęli to rozumieć albo już nie mogą udawać, że Polska przymyka oko w jakikolwiek sposób” na takie działania. Marcin Przydacz zwrócił uwagę, że pokłosiem rozmów Prezydentów Polski i Ukrainy, do których doszło podczas szczytu NATO w Ankarze, były ostatnie zapowiedzi w kwestiach historycznych.

– Trzy dni temu odbyła się narada w Kijowie z udziałem Prezydenta Zełenskiego i jego najbliższych współpracowników. Kilka decyzji, które zapowiedziała strona ukraińska, są wynikiem właśnie tych działań, które Prezydent Zełenski obiecał w bezpośredniej rozmowie Prezydentowi Nawrockiemu – przekazał Marcin Przydacz. Wyjaśnił, że to przede wszystkim deklaracja o wydawaniu kolejnych zgód na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na Wołyniu.

Może Cię zainteresować Prezydent RP: Prezydent Ukrainy dostarczył wiele tlenu rosyjskiej propagandzie Prezydent RP: Podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Prezydentowi Ukrainy [PL/EN] Prezydent RP na szczycie w Ankarze: Sojusz Północnoatlantycki jest zjednoczony [PL/EN] Prezydent Ukrainy z oficjalną wizytą w Polsce [PL/EN]

Dopytywany, czy są szanse na to, że strona ukraińska wywiąże się ze złożonych deklaracji, minister odparł, że obecnie prowadzone są prace poszukiwawcze m.in. w Ostrówku i Woli Ostrowickiej. Przypomniał, że zgody na rozpoczęcie pracy zostały wydane przez ukraiński IPN po rozmowach Prezydentów Polski i Ukrainy, do których doszło w Warszawie w grudniu ubiegłego roku.

Zdaniem ministra Prezydent RP stosuje „bardzo twardy, dosadny język” w rozmowach ze stroną ukraińską, co przekłada się na konkretne działania z korzyścią dla Polski. Zauważył również, że ostatnie zapowiedzi władz w Kijowie w kwestiach historycznych „nie wyczerpują całości tematu”, bo oczekiwanie strony polskiej jest takie, że Ukraińcy przestaną „gloryfikować morderców i bandytów”. – Tutaj niestety jeszcze nie widać zmiany po stronie Kijowa – mówił Marcin Przydacz, dodając, że należy kontynuować działania w tym zakresie.

Zapytany, czy możliwe jest zbudowanie dobrych relacji z Ukrainą opartych na szacunku, szef BPM stwierdził, że „oczywiście jest to możliwe”.

– Mam takie przekonanie, że Polska przez wiele ostatnich lat, pomagając walczącej z Rosją Ukrainie, wykazywała się szacunkiem. To po drugiej stronie brakowało szacunku dla naszej wrażliwości – dodał.

W ocenie ministra brak szacunku Ukrainy wobec Polski jest spowodowany także polityką obecnego rządu, który zbyt dużo oferował naszym sąsiadom bez „jakichkolwiek oczekiwań”.

W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz pytany był o możliwy przełom w sprawie nominacji ambasadorskich.

– Ponad miesiąc temu wynegocjowano bardzo dobre porozumienie, które dawało szansę, aby Polska miała ambasadorów – zaznaczył.

Jak dodał, nawet Ministerstwo Spraw Zagranicznych zgodziło się na pewne nominacje, ale to Premier Donald Tusk „przekreśla wszelkie porozumienia” z Prezydentem Karolem Nawrockim.