Menu rozwijane

28 sierpnia 2026

W porannym „Graffiti” w Polsat News szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz odniósł się do wczorajszej wypowiedzi wiceszefa obrony narodowej Pawła Zalewskiego, który w kwaterze głównej NATO w Brukseli powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że Polska nie chce mieć na swoim terytorium głowic nuklearnych. – Wypowiedź pana Zalewskiego jest kuriozalna, jest absurdalna – stwierdził. 

Minister zauważył również, że słowa przedstawiciela rządu stoją w sprzeczności z dotychczasową polityką państwa polskiego w zakresie bezpieczeństwa. Wyjaśnił, że zarówno Prezydent RP, jak i Sejm oraz rząd do dziś opowiadają się za przystąpieniem Polski do programu Nuclear Sharing w ramach polityki odstraszania.

– Zdaje się, że pan Zalewski po prostu albo nie zna polityki własnego państwa, albo próbuje rozgrywać jakąś własną politykę w kontrze nawet do swojego szefa, czyli ministra obrony narodowej. Wczoraj minister Kosiniak–Kamysz musiał trochę „naprostować” pana Zalewskiego – mówił.

W ocenie Marcina Przydacza ta szkodliwa wypowiedź wywołała niepotrzebną dyskusję na świecie o tym, że Polska rzekomo nie chce brać udziału w tym programie. Podkreślił, że obecność sił amerykańskich w naszym państwie oraz zdolności jądrowych stanowi ważny element odstraszania w obliczu rosyjskich zapędów imperialnych.

– Polska chce mieć głowice [nuklearne] na swoim terytorium. Oczywiście dzisiaj nie ma takiej infrastruktury, ale jeśli dołączymy do programu, to taką infrastrukturę będzie trzeba zbudować – podkreślił.

Szef BPM wyjaśnił, że jest to dla nas korzystne z dwóch powodów: Rosja nie będzie atakowała państwa, na którego terytorium będą amerykańskie głowice, a z drugiej strony zwiększy to zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę państwa sojuszniczego.

W dalszej części programu poruszony został temat wizyty szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Według doniesień medialnych jednym z tematów spotkania mogło być ostrzeżenie dla Rosji przed konsekwencjami po ewentualnym ataku na któreś z państw Sojuszu. – Myślę, że głównym celem oczywiście było nawiązanie kontaktów i dialogu z Moskwą, ale podstawowym zadaniem była chęć wymiany więźniów – stwierdził.

Zdaniem prezydenckiego ministra spotkanie mogło dotyczyć również rozmów pokojowych w sprawie wojny na Ukrainie, sytuacji w Iranie oraz agresywnej postawy Rosji wobec państw NATO, w tym ataków hybrydowych. – Co do zasady nie jestem przeciwnikiem tego, żeby służby ze sobą rozmawiały. Nie jest to [natomiast] jakiś daleko idący polityczny sygnał – podsumował.