Minister Karol Rabenda, który był gościem telewizji wPolsce24, ocenił, że przedstawione przez premiera oraz ministra finansów propozycje zmian w podatkach są „przesunięciem suwaków podatkowych”, a nie żadną reformą.
– To są przesunięcia suwaków podatkowych i one jakiś skutek będą miały, ale nazywać to wielką reformą i zrobić z tego pompę to tylko Donald Tusk potrafi. To jakby propaganda, która ma chyba przykryć inne problemy rządowe – mówił minister w programie „Rozmowa Wikły”.
Ocenił, że tak naprawdę ta wielka reforma, jak ją nazwał Donald Tusk, jest przesuwaniem środków, bo jednym się trochę dodaje, innym się trochę albo i więcej zabiera. – Więc to nie jest żadna reforma – podkreślił. – Chyba ma to przykryć inne niepowodzenia rządu czy partii, ma być jakimś wytłumaczeniem służącym pewnie do debat politycznych dla polityków rządzących, że jednak coś zrobili. A to nawet nie jest chyba 33 procent tego, co obiecywali – dodał.
W opinii ministra na zmianach może skorzystać niewielka grupa osób. Jak mówił, to także komplikacja podatków.
– Najbardziej chyba razi jednak próba ukrycia tego, że to jest też podwyżka podatków od przedsiębiorców, która może skutkować nie tylko pogorszeniem ich sytuacji na rynku, ale też konkurencyjności – uważa Karol Rabenda. Zwrócił uwagę, że w warunkach Unii Europejskiej są też kwestie optymalizacji – jeśli warunki podatkowe dla przedsiębiorców będą trudniejsze, to biznes będzie uciekał z Polski, a tego chyba byśmy nie chcieli.
Karol Rabenda wskazał też, że rząd, premier i minister Domański nie radzą sobie z finansami publicznymi. Dodał, że deficyt budżetowy jest rekordowy.
– Dzisiaj rządzący zadłużają Polskę na niewyobrażalne sumy; to są takie długi, których w Polsce nie było chyba od Gierka czy Jaruzelskiego – mówił.
Musimy pamiętać, że te kredyty, które dzisiaj panowie Domański z Tuskiem zaciągają, Polacy będą spłacali bez względu na to, czy oni dalej będą rządzić przez rok, przez dwa, czy kiedykolwiek jeszcze – zaznaczył minister.