W wieczornym „Gościu wydarzeń” w Polsat News Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz odniósł się do sytuacji światowego bezpieczeństwa w dobie konfliktu w Zatoce Perskiej. – Operacja Stanów Zjednoczonych wokół Iranu z całą pewnością nie powoduje stabilności ani regionalnej, ani światowej. Jak rozumiem, cele miały być nieco inne, a w tym wypadku efekty są pewnie daleko odbiegające od oczekiwanych – ocenił minister.
Odnosząc się do pytania o przebieg trwających negocjacji między Waszyngtonem a Teheranem minister stwierdził, że strona amerykańska wykorzystuje „różnego rodzaju instrumenty retoryczne i nacisku”, zaś „strona irańska w tym momencie nie czuje się na tyle silnie zmotywowana do tego, aby kontynuować te rozmowy”.
– To specyfika tego Prezydenta Stanów Zjednoczonych wyniesiona jeszcze, jako doświadczenie z biznesu, czyli właśnie retoryczne wysyłanie wielu komunikatów, tak, aby druga strona chyba nie do końca orientowała się jaki jest realny cel. To jest na pewno niestandardowa dyplomacja. Trudno mi jest ją oceniać, bo najważniejsze są skutki – mówił szef BPM.
Jak zaznaczył, „tego typu retoryka nie powoduje pełnej przewidywalności”. – Natomiast to, co dla nas najważniejsze to, to czy Amerykanie w tych sprawach, na których nam najbardziej zależy dotrzymują obietnic – mówił Marcin Przydacz. Przypomniał, że podczas rozmów Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu padło zapewnienie ze strony amerykańskiego przywódcy o pozostawieniu wojsk sojuszniczych w naszym kraju. – Prezydent Donald Trump rozważał wycofanie wojsk z Europy Środkowej i Wschodniej. 3 września w Waszyngtonie obiecał Prezydentowi Nawrockiemu, że z Polski ich nie wycofa i nie wycofał – tłumaczył.
W rozmowie z redaktorem Piotrem Witwickim mówił, że właśnie na region Zatoki Perskiej zwrócone są dziś oczy całego świata. – Z całą pewnością ta sytuacja nie jest korzystna z perspektywy bezpieczeństwa szeroko pojętego regionu wschodnioeuropejskiego – przekonywał minister.
Zwrócił uwagę, że strona rosyjska będzie próbowała wykorzystać tę sytuację w celu „wywarcia nacisku na Ukrainę, być może także przy pomocy amerykańskiej”. – Zadaniem naszej dyplomacji jest to, żeby starać się przekonywać Amerykanów, aby nie dali się zwieść Rosjanom. I mogę zapewnić, że podczas każdej rozmowy Prezydenta Nawrockiego z Donaldem Trumpem ten wątek jest podnoszony, jest mowa o tym, że nie można ufać Władimirowi Putinowi – podkreślił.
Nawiązując do trwającej rosyjskiej agresji na Ukrainie ocenił, że strona ukraińska „cały czas radzi sobie całkiem nieźle”. – Najważniejsze, aby otrzymywała dalej uzbrojenie do swojej obrony – dodał Szef BPM.
W dalszej części programu poruszony został temat poniedziałkowej wizyty Prezydenta Emmanuela Macrona w Polsce. Francuski przywódca przybył do Gdańska na zaproszenie szefa polskiego rządu, gdzie odbywał się I Polsko–Francuski Szczyt Międzyrządowy z okazji Dnia Przyjaźni Polsko–Francuskiej. Na spotkanie nie otrzymał zaproszenia Prezydent Karol Nawrocki.
– Panu premierowi bardzo zależało na tym, aby ta wizyta nie odbyła się w Warszawie – mówił minister, dodając, że „lepiej byłoby, gdyby Pan premier nie blokował spotkań Panu Prezydentowi z jego odpowiednikami”.
Dopytywany, czy był zgrzyt pomiędzy administracją Prezydenta i premiera stwierdził, że była to raczej „stracona szansa z perspektywy rządu”. – Rząd Donalda Tuska powinien starać się raczej budować jak najlepsze relacje przy pomocy wszystkich tych narzędzi, które mamy jako Polska – stwierdził Marcin Przydacz.
Jak dodał, Prezydent Karol Nawrocki nie tak dawno widział się z Prezydentem Francji i pozostaje z nim w kontakcie telefonicznym.