W programie „Bez doktryny” w Wirtualnej Polsce Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz pytany był o politykę bezpieczeństwa i przyszłość Sojuszu Północnoatlantyckiego w dobie pojawiających się napięć. – W naszym interesie jest zmniejszanie tych napięć – przekonywał minister dodając, że dzisiaj Europa bez Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie się obronić przed potencjalnym atakiem.
Podczas rozmowy minister przypomniał, że w lipcu odbędzie się szczyt NATO w stolicy Turcji, który będzie pewnego rodzaju testem na jedność w ramach Sojuszu.
– Moim zdaniem NATO na szczycie w Ankarze już nie zrobi jakiegoś drastycznego kroku naprzód w tym roku. Trzeba minimalizować oczekiwania – podkreślił, dodając, że kluczową kwestią pozostaje utrzymanie jedności i spójności oraz kwestia wydatków na obronność.
Zapytany o scenariusz, w którym Stany Zjednoczone opuszczą Sojusz minister stwierdził, że „nie ma czegoś takiego, jak NATO bez Stanów Zjednoczonych”. – Uważam, że finalnie do tego nie dojdzie, choć nieufność w środowisku Donalda Trumpa w stosunku do sojuszników jest dość wysoka – ocenił Marcin Przydacz.
Minister stwierdził również, że Sojusz może zostać osłabiony nie tylko poprzez formalne wyjście z niego, ale także poprzez „mniejsze zaangażowanie, czy wycofywanie pewnych jednostek”. – Trzeba starać się przekonywać Amerykanów, aby tego nie robili. Jak to robić? Poprzez swoje własne zaangażowanie i okazywaną solidarność – zaznaczył.
Może Cię zainteresować Biały Dom. Rozmowy Prezydentów Polski i USA [PL/EN] Davos. Spotkanie Prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych [PL/EN]W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz odniósł się do pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji o przesunięciu wojsk USA w Europie. – Trudno jest określić prawdopodobieństwo. My na pewno zabiegamy o to, aby nie tylko utrzymywać jednostki amerykańskie, ale je zwiększać – mówił minister, wskazując, że ta sprawa była na agendzie ubiegłorocznego spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu.
– Amerykanie od wielu, wielu lat nawołują do zwiększenia wydatków zbrojeniowych przez poszczególne państwa. Niektóre [państwa] nie osiągnęły jeszcze poziomu 2 proc, co do których zobowiązały się w Newport w 2014 roku. My jesteśmy na poziomie 5 proc, [natomiast] inni „jadą na gapę” i w naturalny sposób tego typu podejście nie cieszy Amerykanów – zaznaczył Szef BPM.
– Wycofanie Amerykanów z Europy, mimo że jest możliwe, byłoby niekorzystne – dodał.
Marcin Przydacz przypomniał, że nadal Rosja pozostaje dla państw europejskich największym zagrożeniem, dlatego zasadne jest dalsze wzmacnianie wschodniej flanki NATO, która utrzymuje stabilność Europy.
– Nie jestem zwolennikiem wycofywania wojsk amerykańskich z Niemiec i przesuwania ich do Kentucky, czy do Ohio. Natomiast jeśli mieliby w ogóle stamtąd się ruszać, to najlepiej gdyby przyjechali do Polski, czy w inne miejsce na wschodniej flance – ocenił.
Dodał także, że Polsce zależy przede wszystkim na zwiększaniu obecności amerykańskiej, co ma przełożenie na wzmacnianie naszego bezpieczeństwa. – Jeśli będzie to kosztem Europy Zachodniej, to nie jest to idealny scenariusz, ale lepiej, żeby przesunęli się do Polski niż wrócili do Stanów Zjednoczonych – akcentował.
Minister odnosząc się do relacji wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego i próby łagodzenia tarć stwierdził, że Sekretarz Generalny Mark Rutte jest jednym z bardziej „aktywnych aktorów, jeśli chodzi o próbę spajania dwóch stron Oceanu Atlantyckiego”. Dopytywany o sposób prowadzenia rozmów z amerykańskim przywódcą Donaldem Trumpem ocenił, że „w polityce liczy się skuteczność, a nie tylko retoryka, czy nawet kwestie językowe”.
– Mark Rutte wie, że bez Stanów Zjednoczonych nie ma silnego NATO, doskonale wie, kto jaki ma budżet i kto jakie ma zdolności – dodał.
Może Cię zainteresować Spotkanie szefa BPM z Zastępcą Sekretarza Generalnego NATO ds. polityki obronnej i planowania Spotkanie Prezydenta RP z Sekretarzem Generalnym NATO [PL/EN]