Menu rozwijane

06 lipca 2026

Wieczorem na antenie Telewizji Republika minister Marcin Przydacz skomentował decyzję rządu dotyczącą przekazania Ukrainie sprzętu wojskowego. Zdaniem szefa BPM dyskusja wokół tego tematu unaoczniła kłamstwa premiera, który w kwietniu straszył Polaków możliwym rosyjskim atakiem w perspektywie kilku miesięcy, a jednocześnie oddawał Ukrainie kluczowe elementy naszego uzbrojenia”.

Szef BPM podkreślił podczas rozmowy, że na sprawę należy spojrzeć szerzej, bo Polska od pierwszych dni wojny udzielała pomocy wojskowej i humanitarnej walczącej Ukrainie. Jak zaznaczył, wówczas nasze oczekiwania były takie, by Ukraina dzielnie stawiała opór rosyjskiemu agresorowi oraz wykazała solidarność w kwestii polityki historycznej.

– Polska po tych kilku latach nie doczekała się wyrazów solidarności ze strony ukraińskiej, stąd też ten sentyment zaczął się zmieniać u zwykłych ludzi, ale także u wielu polityków – podkreślił Marcin Przydacz.

Jak dodał, czym innym jest przekazywanie starego, postsowieckiego sprzętu w pierwszych dniach wojny – bez którego być może Kijów by się nie utrzymał – a czym innym przekazywanie dziś Ukrainie nowoczesnego, amerykańskiego uzbrojenia.

Przypomniał, że za rządów Zjednoczonej Prawicy „dołączyliśmy do klubu amerykańskich sojuszników w zakresie Patriotów”. – Jest bardzo duża kolejka, jeśli chodzi o pozyskiwanie tych rakiet – zauważył, dodając, że obrona polskiego nieba pozostaje wciąż priorytetem. – Ten niezwykle cenny sprzęt oddaje się Ukraińcom. I teraz pytanie, czy rząd cokolwiek w tej sprawie ugrał dla Polski w ostatnich miesiącach? – pytał szef BPM.

W ocenie ministra rząd ukrywał tę informację, bo „bał się reakcji społecznej”. – Informacja o przekazaniu pocisków do baterii Patriot pojawiła się w ukraińskiej infosferze już kilka miesięcy temu. To nie jest tak, że to jest jakaś tajemnica. Dzisiaj to już w ogóle nie jest tajemnicą, bo minister Władysław Kosiniak–Kamysz mówił o tym wprost – podkreślił Marcin Przydacz. 

– Rząd z jednej strony straszy Rosją, a z drugiej strony oddaje kluczowe elementy naszego uzbrojenia. Donald Tusk po prostu wychodził po raz kolejny na kłamcę, straszył Polaków zupełnie niepotrzebnie – mówił, dodając, że jest to działanie nieodpowiedzialne, ponieważ w sytuacji zagrożenia nikt nie będzie traktował takich komunikatów poważnie – ani społeczeństwo, ani nasi sojusznicy.