Zdaniem szefa BPM Marcina Przydacza Władimir Putin nie chce pokoju, bo „jeszcze nie jest na tyle słaby, aby musiał się cofać”. – Jeśli zostanie rzeczywiście mocno porażony i gospodarczo, i militarnie, być może będzie zmuszony do pewnego odwrotu, w sensie dyplomatycznym. Na tym etapie jeszcze tego nie widać. Stąd też fiasko na przykład rozmów na Alasce. Władimir Putin po prostu nie chciał pokoju. Chciał oszukać wszystkich, jak zawsze – mówił minister w radiowej Jedynce.
Odnosząc się do planowanego na piątek spotkania Prezydenta USA Donalda Trumpa z Prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim Marcin Przydacz powiedział, że jest dużo bardziej optymistyczny, niż jeszcze parę tygodni czy parę miesięcy temu.
Wskazał też na ostatnie wypowiedzi Prezydenta Trumpa, który zapowiada, że Indie po jego rozmowach z premierem Modim przestaną kupować rosyjską ropę. – Jeśli tak miałoby się zdarzyć, to bardzo dobrze, bo dzisiaj rzeczywiście Rosjanie finansują swoją wojnę między innymi poprzez sprzedaż ropy do Indii – zaznaczył.
Podkreślił, że dla Polski ważne jest to, aby „Rosja w żaden sposób nie wyszła zwycięska z tej wojny”.
To jest chyba rzecz oczywista i Stany Zjednoczone mają tutaj klucz do tego, aby Rosji zaszkodzić albo żeby jej nie zaszkodzić. W naszym interesie oczywiście jest to, żeby Rosja była słabsza – powiedział minister.
Jak dodał, patrząc z perspektywy negocjacyjnej, dyplomatycznej, „Prezydent Trump chce powiedzieć Putinowi: jeśli nie zakończysz tej wojny, to ja pozwolę Ukraińcom na używanie najnowocześniejszej broni po to, aby atakowali cię w tych miejscach, w których się tego nie spodziewasz”.
Pytany o sytuację na Bliskim Wschodzie, odpowiedział, że od 1948 roku nikomu nie udało się trwale zaprowadzić pokoju na Bliskim Wschodzie i potrzeba podchodzić z ostrożnym optymizmem do wynegocjowanego porozumienia. – Z całą pewnością ani Hamas, ani też najbardziej radykalne środowiska w ramach Izraela nie przebaczą sobie w perspektywie następnych godzin czy dni tego, co się wydarzyło. Więc należy podchodzić do tego bardzo ostrożnie – powiedział.
Na pytanie o niedawne spotkanie Prezydenta z liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim mówił, że Karol Nawrocki często spotyka się z liderami różnych środowisk, z politykami. – Oczywiście w naturalny sposób spotyka się z panem prezesem, bo to jest najbliższe środowisko polityczne – mówił, dodając, że dyskusja dotyczy różnych spraw politycznych, w tym wewnętrznych, międzynarodowych, gospodarczych, bezpieczeństwa wewnętrznego, paktu migracyjnego.
Szef BPM pytany, o ocenę rządu w drugą rocznicę wyborów parlamentarnych, ocenił, że 15 października to data smutna; smutna dla Polski. – Dlatego, że rozbudzone nadzieje, że będą działy się rzeczy naprawdę wyjątkowe i niesamowite zostały zaprzepaszczone – uważa Marcin Przydacz.
Przywołując sondaże, minister powiedział, że 86 proc. Polaków wskazuje, że przez ostatnie 2 lata nic nie zmieniło się na dobre, a ok. 30 proc. mówi, że zmieniło się na gorzej.
Minister był też pytany o przygotowany przez ministerstwo sprawiedliwości projekt ustawy praworządnościowej oraz wręczenie przez Prezydenta nominacji sędziowskich.
Konstytucja i ustawa regulują sposób powoływania sędziów i Pan Prezydent po prostu wypełnia obowiązki ustawowe i konstytucyjne, byłoby dobrze, gdyby minister sprawiedliwości powrócił do przestrzegania prawa – podkreślił.
Jak dodał, jeśli ustawa praworządnościowa przejdzie przez Sejm i Senat, i trafi na biurko Prezydenta, to z całą pewnością Prezydent się z nią zapozna. – Natomiast nie widzę możliwości, żeby Prezydent mógł podpisywać niekonstytucyjne ustawy – zaznaczył.