Menu rozwijane

06 sierpnia 2026

Rozmowa z zastępcą szefa Kancelarii Prezydenta RP Adamem Andruszkiewiczem w „Naszym Dzienniku”.

Minął rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta RP. Patrząc z perspektywy tych dwunastu miesięcy, można powiedzieć, że jego zwycięstwo było jednym z najważniejszych wydarzeń politycznych ostatnich lat?

Adam Andruszkiewicz, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP: To był moment o fundamentalnym znaczeniu dla polskiej polityki. Donald Tusk, podległe mu instytucje i całe jego środowisko bardzo mocno zaangażowali się w kampanię prezydencką, aktywnie wspierając Rafała Trzaskowskiego, jednocześnie ostro atakując naszego kandydata – Karola Nawrockiego. Stawka tych wyborów była znacznie większa niż tylko obsada urzędu prezydenta. Chodziło o domknięcie systemu władzy, w którym rząd mógłby liczyć na pełną akceptację swoich działań ze strony głowy państwa. Świadczyły o tym również deklaracje samego Rafała Trzaskowskiego. Już po objęciu urzędu prezydenta przez Karola Nawrockiego zapytany, jakie ustawy zawetowałby jako prezydent, odpowiadał, że właściwie nie widzi takich. To dobrze pokazuje, o co toczyła się gra.

Panie Ministrze, wiele osób do dziś wspomina tłumy, które 6 sierpnia 2025 roku wypełniły Plac Zamkowy, Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat, witając Karola Nawrockiego po zaprzysiężeniu. Ten obraz zapisał się w Pana pamięci jako jeden z symboli tamtego zwycięstwa?

– Zdecydowanie tak. To był wyjątkowy moment i jeden z najbardziej poruszających obrazów finału kampanii. Widać było autentyczną, spontaniczną radość ludzi z wyboru swojego prezydenta. Co istotne, tych tłumów nikt nie organizował odgórnie ani nie przywoził autokarami. Ludzie przyszli z własnej woli, ponieważ chcieli uczestniczyć w tym wydarzeniu i wspólnie świętować. To coś więcej niż tylko uroczystość po zaprzysiężeniu. To był sygnał, że wielu Polaków uwierzyło, że można wygrać z silnym politycznym zapleczem i zmienić bieg wydarzeń. W tym zwycięstwie dostrzegali nadzieję dla Polski. Przekonali się, że ich głos naprawdę ma znaczenie. Patrząc z perspektywy roku, można powiedzieć, że te oczekiwania nie były przypadkowe. Widać to również w badaniach opinii publicznej.

Karol Nawrocki pozostaje dziś jednym z polityków cieszących się najwyższym poziomem zaufania społecznego. To pokazuje, że wielu wyborców nadal pozytywnie ocenia jego prezydenturę.

Rok temu tysiące osób świętowały zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Teraz Prezydent również zaprasza Polaków, by wspólnie uczcić tę rocznicę.

– Dziś o godz. 17.30 przed Pałacem Prezydenckim odbędzie się otwarte spotkanie z Prezydentem Karolem Nawrockim, na które serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych. To wydarzenie ma szczególny charakter, bo nieczęsto zdarza się, aby urzędujący prezydent zapraszał wszystkich obywateli do miejsca, gdzie codziennie pracuje. Liczymy na to, że podobnie jak przed rokiem pojawi się wielu Polaków. Chcemy, aby była to okazja nie tylko do wspólnego uczczenia pierwszej rocznicy prezydentury, ale także do bezpośredniego spotkania z głową państwa i rozmowy w otwartej formule. Mamy nadzieję, że ponownie będzie to wydarzenie, które zgromadzi tysiące uczestników.

Może Cię zainteresować Pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego Min. Szefernaker: Karol Nawrocki prowadzi bardzo aktywną prezydenturę Min. Bogucki: Prezydent zrobił wszystko, co obiecał

Prezydent zapowiedział prace nad nową Konstytucją i powołał już specjalną radę. Przygotowanie nowej ustawy zasadniczej będzie jednym z najważniejszych celów tej prezydentury?

– Prezydent Karol Nawrocki jasno zadeklarował, że jest to jeden z najważniejszych jego projektów. Potwierdził to również 3 maja podczas swojego wystąpienia na Placu Zamkowym w Warszawie. Konstytucja po blisko trzech dekadach obowiązywania wymaga gruntownego przeglądu i dostosowania do współczesnych realiów. To naturalny proces. Państwo się zmienia, zmieniają się także wyzwania, dlatego warto rozpocząć poważną debatę nad kształtem najważniejszego aktu prawnego.

Zapytam o sejmową zamrażarkę. Na stronie Kancelarii Prezydenta jest lista 22 projektów wniesionych przez głowę państwa, które nie są procedowane. Czy istnieje jakakolwiek współpraca z Sejmem?

– Niestety, ta współpraca jest obecnie bardzo trudna. W dużej mierze wynika to ze złej woli marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który najwyraźniej uczynił z konfrontacji z Prezydentem Karolem Nawrockim jeden z głównych elementów swojej politycznej aktywności. Trzeba jednak pamiętać, że takie działania uderzają przede wszystkim nie w Prezydenta, ale w Polaków.

Prezydent jest człowiekiem silnym i poradzi sobie z politycznymi atakami. Problem polega na tym, że koszty tej sytuacji ponoszą Polacy. Mówimy przecież o ustawach przygotowanych przez Prezydenta, które dotyczą bardzo konkretnych spraw. Przykładem są choćby rozwiązania dotyczące obniżenia cen energii. To są projekty, które powinny być normalnie procedowane przez parlament, a nie zatrzymywane z powodów politycznych. Spór między politykami jest czymś naturalnym w demokracji, ale nie powinien odbywać się kosztem obywateli.

Część ustaw jest konstruowana w taki sposób, aby Prezydent musiał je zawetować. Później wykorzystuje się to politycznie przeciwko głowie państwa.

– To bardzo częsta praktyka ze strony rządzących. Ustawę można bardzo atrakcyjnie opisać w tytule, przedstawić w przekazie medialnym jako rozwiązanie korzystne dla obywateli, a jednocześnie w jej treści umieścić przepisy, które są trudne do zaakceptowania. Dobrym przykładem była tzw. ustawa wiatrakowa. Pamiętamy, że rząd przedstawiał ją przede wszystkim jako rozwiązanie mające doprowadzić do zamrożenia cen energii. Problem polegał jednak na tym, że w tym samym akcie prawnym znalazły się przepisy umożliwiające budowę wielkich farm wiatrowych w bardzo bliskiej odległości od domów Polaków, nawet kilkaset metrów od zabudowań. Prezydent miał więc pełne prawo uznać, że nie może zaakceptować takich rozwiązań, i skorzystać z prawa weta. Później jednak próbowano przedstawić to jako działanie przeciwko Polakom, sugerując, że głowa państwa nie chce obniżenia rachunków za prąd. To był oczywiście fałszywy obraz sytuacji, bo istota problemu tkwiła w zupełnie innych zapisach tej ustawy.

Widzi Pan realną szansę na odbudowę wspólnoty narodowej w Polsce? Mamy dziś do czynienia z podziałami, których skala wydaje się wyjątkowo duża.

– Uważam, że ta polaryzacja od lat jest świadomie pogłębiana, w dużej mierze przez działania Donalda Tuska, który politycznie opiera się właśnie na tym podziale. Budowanie konfliktu stało się jednym z narzędzi utrzymywania poparcia. Raz jako przeciwnika wskazuje się PiS, innym razem Prezydenta Karola Nawrockiego. W efekcie społeczeństwo jest stale ustawiane po dwóch stronach barykady. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy skazani na trwały konflikt. Widzę pewne sygnały nadziei. Wystarczy spojrzeć chociażby na badania dotyczące preferencji politycznych najmłodszego pokolenia. Prezydent Karol Nawrocki cieszy się w tej grupie bardzo wysokim poparciem, sięgającym nawet 70 procent. To pokazuje, że istnieje przestrzeń do przełamania obecnego podziału. Wierzę, że obóz patriotyczny może skutecznie wyjść poza tę logikę nieustannej wojny politycznej i zacząć odbudowywać więzi społeczne. Kluczowe będzie jednak to, aby zamiast odpowiadać kolejnymi konfliktami, pokazać Polakom pozytywną wizję przyszłości.

Na koniec chciałbym zapytać o przyszłość prawej strony sceny politycznej. Dziś mamy już cztery silne ośrodki polityczne po prawej stronie, które ze sobą rywalizują. Z Pałacu Prezydenckiego może wyjść impuls do zjednoczenia obozu narodowego i patriotycznego przed wyborami w 2027 roku?

– Dzisiaj Prezydent skupia się przede wszystkim na swoich konstytucyjnych obowiązkach. Jest głową państwa, Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, podejmuje ostateczne decyzje dotyczące ustaw, reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej. To ogromna odpowiedzialność.

Jednocześnie nie da się ukryć, że Prezydent Karol Nawrocki stał się ważnym punktem odniesienia na polskiej scenie politycznej, szczególnie po stronie patriotycznej i prawicowej. W Pałacu Prezydenckim prowadzone są rozmowy z różnymi środowiskami, które utożsamiają się z tym nurtem. I te rozmowy są bardzo owocne.

Z mojego punktu widzenia byłoby dobrze, gdyby po prawej stronie było dziś mniej wzajemnych sporów, a więcej współpracy. Historia pokazuje, że podziały i wewnętrzne konflikty osłabiają każdy obóz polityczny.

Dziękuję za rozmowę.