To nie jest czas, żeby główny wysiłek rządzących był skierowany na walkę wewnętrzną z politycznymi przeciwnikami. Powinniśmy mieć perspektywę czy ideę porozumienia w kwestiach bezpieczeństwa – mówił Szef BBN Sławomir Cenckiewicz w telewizji Republika.
Minister, pytany o wydarzenia związane z dywersją na kolei, wskazał, że administracja Prezydenta Karola Nawrockiego podchodzi do sytuacji poważnie. – Wczoraj i w poniedziałek Prezydent uzyskał informację już przetworzoną przez służby, śledczych. Natomiast na bieżąco, między wieczorem w sobotę a całą niedzielą, bazowaliśmy na informacjach, które pochodziły z RCB. One były pogłębiane przez BBN – powiedział szef Biura.
W opinii Sławomira Cenckiewicza, jeśli przyjąć, że dywersanci przyjechali oficjalnie, możemy dyskutować, na ile baza informacyjna, którą dysponuje RP, pozwala na to, aby skutecznie weryfikować przyjezdnych. – Na ile informacja, że jeden z nich pracował w prokuraturze w Donbasie, albo drugi popadł w konflikt z prawem na Ukrainie była w zasięgu ręki? Wydaje się, że takich informacji nie było – dodał.
To, że ci operatorzy opuścili – jak rozumiem – legalnie granicę Rzeczypospolitej po zrealizowaniu zadania, jest czymś katastrofalnym – uważa minister.
Szef BBN zaznaczył, że sytuacja jest niezwykle poważna i w gruncie rzeczy tragiczna. Jak dodał, nie mamy żadnych zdolności, żeby zatrzymać operatorów FSB czy GRU po tym, jak zrealizowali zadanie.
Sławomir Cenckiewicz zauważył również, że Prezydent nie miał okazji poznać szefów służb, a chciał to zrobić. – Chciał z nimi podyskutować o węzłowych sprawach dotyczących bezpieczeństwa. Chciał również z dwoma przedstawicielami służb omówić kwestie awansów. Do niczego takiego nie doszło – powiedział.
Jak mówił minister, „stan zagrożeń jest permanentny i na bieżąco komunikowany w taki, czy inny sposób; mamy bardzo dużo różnych incydentów o różnej wadze, stopniu; one nie są do końca analogiczne z tym, co się wydarzyło w ostatni weekend”.
Ale – jak podkreślił – „ten stan permanentnego zagrożenia ze strony wrogów polskiej niepodległości, jacy są w Moskwie i w Mińsku, powoduje, że musi być adekwatnie do tej sytuacji postawiony stan relacji pomiędzy szefami służb a Prezydentem”.
– Chodzi o relacje z głową państwa, która w świetle konstytucji jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i w jakimś sensie „dachem bezpieczeństwa” nad całą Rzeczpospolitą – bierze za to odpowiedzialność w czasie pokoju, w czasie zagrożenia i w czasie wojny. I w tym sensie głowa państwa musi być na stałe wyposażona w informacje, które dotyczą jej konstytucyjnych kompetencji. A to się nie dzieje albo nie dzieje się w takim porządku, w jakim powinno być realizowane – wskazywał szef BBN.
Zaznaczył, że to nie jest czas, żeby główny wysiłek rządzących był skierowany na walkę wewnętrzną z politycznymi przeciwnikami. – Powinniśmy mieć perspektywę czy ideę (…) jakiegoś porozumienia w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa, a co za tym idzie, zbudowania wielkiego konsensusu wokół przeprowadzenia Polski z okresu pokoju, na warunki funkcjonowania w okresie między zagrożeniem a wojną, a później może i wojną – powiedział.
Zauważył, że chodzi o przegląd ustawodawstwa pod takim kątem, reformę edukacji, wprowadzenie przysposobienia obronnego, być może powrót do stałej obowiązkowej służby wojskowej, system przeszkoleń, rozbudowę miejsc ewakuacji ludności cywilnej, rozbudowę zapasowych miejsc pracy szpitali w warunkach zagrożenia wojennego albo terrorystycznego, regionalnego, hybrydowego; informowanie Prezydenta, zwiększenie nakładów finansowych na służby specjalne, przegląd kadr. – I postawienie na sojuszników, którzy się sprawdzili – na Stany Zjednoczone, a nie mrzonki, że po 2035 roku może będziemy wspólne posiadali zdolności europejskie do obrony w jakimś procencie – dodał.