Podczas 11. szczytu Inicjatywy Trójmorza, który w tym roku odbywał się w Dubrowniku szef Biura Polityki Międzynarodowej udzielił wywiadu Chorwackiemu Radiu. W rozmowie podkreślał, że zapoczątkowany w 2015 roku trójmorski format współpracy regionalnej poczynił od tego czasu wielki postęp w zakresie rozwoju infrastruktury kolejowej, drogowej, czy energetycznej.
– Osiągnęliśmy już całkiem sporo i co jest jeszcze ważniejsze: udało nam się stworzyć rodzaj środkowoeuropejskiej tożsamości, o której wiemy od Zagrzebia przez Bukareszt do Warszawy czy Tallina, że Europa Środkowa ma swoje własne interesy, że musimy być zjednoczeni, musimy być razem – mówił minister.
Marcin Przydacz zaznaczył, że dzięki terminalom LNG w Świnoujściu i na chorwackiej wyspie KrK udało się również wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne regionu. – Jesteśmy teraz niezależni pod względem zasobów energetycznych – dodał.
Dopytywany o współpracę w tym zakresie ze Stanami Zjednoczonymi odparł, że Amerykanie są naszym strategicznym partnerem. – Dobrze jest mieć odpowiednią równowagę krajową, więc amerykańska obecność w regionie odgrywa dość ważną rolę, jednak nie oznacza to, że chcemy być zależni tylko od jednego źródła – wskazał szef BPM. Jak dodał, Polska obecnie zaopatruje się w surowce energetyczne z różnych miejsc – z Norwegii, czy Kataru kupuje gaz, zaś ropę z Arabii Saudyjskiej.
Może Cię zainteresować Szczyt Inicjatywy Trójmorza w Dubrowniku [PL/EN] Dubrownik. Szef BPM na ceremonii podpisania listu intencyjnego dotyczącego współpracy w zakresie danych satelitarnychW ocenie ministra ważna jest dywersyfikacja źródeł dostaw oraz budowa odpowiedniej infrastruktury. Przypomniał, że w 2022 roku Rosja po ataku na Ukrainę, próbowała manipulować zasobami energetycznymi, by zdestabilizować sytuację. – Jako Polska byliśmy już niezależni – zaznaczył, dodając, że pozostałe kraje – z wyjątkiem Słowacji i Węgier – również zyskały niezależność dzięki współpracy w ramach Inicjatywy Trójmorza.
Dopytywany o stan relacji ze Stanami Zjednoczonymi w dobie nasilających się międzynarodowych napięć stwierdził, że „oczywiście region Indo–Pacyfiku ma kluczowe znaczenie dla Amerykanów, tak samo jak Bliski Wschód”. – Globalne supermocarstwo takie jak Stany Zjednoczone gra inaczej na różnych polach – stwierdził Marcin Przydacz.
W jego ocenie Amerykanie są bardzo zainteresowani utrzymaniem, ale też pogłębieniem współpracy z Europą Środkową. – Nie kosztem kogokolwiek, ale po prostu jako wartością dodaną – podsumował.