To dobrze, że Prezydent Zełenski przyjeżdża do Polski. Jest dużo rzeczy do dyskusji. Myślę, że to początek urealniania relacji z Ukrainą – powiedział w telewizji wPolsce24 szef BPM Marcin Przydacz.
Minister poinformował, że podczas rozmów Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim będą poruszane trzy tematy: bezpieczeństwo, kwestie historyczne i gospodarcze. – O ile w tematyce bezpieczeństwa się zgadzamy – Rosja jest agresorem, trzeba pomagać Ukrainie, żeby trzymała ruskie wojsko jak najdalej od polskiej granicy, to w kwestiach historycznych i gospodarczych są tematy trudniejsze i liczymy na pewną reflesję po stronie ukraińskiej. Zobaczymy, w jaką stronę to pójdzie – zaznaczył.
Marcin Przydacz podkreślił, że proces ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej „jest stanowczo za wolny”. – Głaskaniem Ukrainy do niczego się nie dojdzie. Pomagamy, ale mamy oczekiwania w duchu wzajemnego szacunku. Nasze oczekiwania nie są kosztowne, żeby pozwolić komuś odkopać grób swojego dziadka czy pradziadka, to jest kwestia szacunku i wartości moralnych. Jeśli Niemcy mogą poszukiwać żołnierzy Wehrmahtu, to czemu polskie cywilne ofiary, dzieci, kobiety pomordowane w sposób bestialski, nie mogą być pochowane godnie z krzyżem i nazwiskiem? Czy to tak dużo? – dodał.
Pytany o wizytę w Waszyngtonie w związku z przygotowaniami do szczytu G20 minister poinformował, że „strona rządowa próbowała aktywnie wygryźć administrację Prezydenta z G20”. – Karol Nawrocki wyznaczył mnie na szerpa, czyli pełnomocnika. Rząd się zorientował. Strona rządowa próbowała przez ambasadę i jakieś swoje wątłe kontakty przekonywać, że Prezydent i Przydacz to nie mają żadnego znaczenia i trzeba z Bosackim o wszystkim rozmawiać – powiedział.
Może Cię zainteresować Szef BPM w Waszyngtonie o przygotowaniach do szczytu G20 Szef BPM: Polska bardzo dobrze przyjęta przez państwa G20 Wideokonferencja Szefa BPM na temat przygotowań do Szczytu G20 na FlorydzieJest specjalny status który Polska otrzymała w G20 – jesteśmy w tym roku, bo Amerykanie nas zaprosili, ale trzeba przekonywać Brytyjczyków, Koreańczyków, żeby zaproszono nas w kolejnych latach. I na tym powinniśmy się koncentrować. Prezydent będzie w Miami, zróbmy wszystko, żeby był za rok w Londynie i za dwa w Seulu – podkreślił.