Świat szybko się zmienia. Jeśli Unia Europejska nie otrząśnie się z różnych szaleństw, które ją dławią wewnętrznie, to będzie nam jako części Zachodu trudno, bo inne gospodarki nam odjeżdżają – powiedział w Kanale Zero szef BPM Marcin Przydacz.
Jak podkreślił, „przez ostatnie 30 lat Unia Europejska traci. Ma przewagi, z których mogłaby korzystać, ale nie chce”. – Dorze zdiagnozował to Donald Trump w ONZ, mówiąc o polityce klimatycznej, która niesie ze sobą gigantyczne koszty w Unii Europejskiej, a efekty dla globalnej emisji są zerowe. Gdzieś z tyłu stoją za tym różnego rodzaju interesy – dodał.
Pytany o umowę UE–Mercosur wskazał, że rząd nie podejmuje żadnych działań, żeby ją zablokować. Przypomniał, że do 2023 roku proces negocjacyjny w tej sprawie nie przyspieszał, bo wiadomo było, że jest mniejszość blokująca oparta głównie o Polskę i Francję. – Można by spróbować ją odbudować, aktywnie prowadząc politykę. Można też wynegocjować w ramach umowy Mercosur pewne wyłączenia dla polskiego rolnictwa, ale nie mam przekonania, że rząd cokolwiek w tej sprawie robi – powiedział Marcin Przydacz.
Minister wskazał również na inny aspekt umowy UE–Mercosur. – W Brazylii jakość ziem jest dużo słabsza niż w Europie i gdyby nie silnie stosowane nawozy, niewiele mogłoby urosnąć. A skąd są te nawozy? Z Rosji i Białorusi. Czyli my jako Europa okładamy sankcjami Rosję i Białoruś, a z drugiej strony chcemy otwierać rynek dla państw, które się opierają na imporcie nawozów sztucznych np. z Białorusi, więc Aleksander Łukaszenka zaciera ręce, bo znajdzie sobie nowy rynek. I gdzie tu jest logika? – akcentował.
Pytany o współpracę KPRP z rządem, Szef BPM podkreślił, że „są sprawy, w których jest współpraca i ustalane wspólnie kierunki działania np. jeśli chodzi o politykę bezpieczeństwa na kierunku wschodnim – odstraszanie Rosji, jeśli chodzi o to, że kierunek transatlantycki jest ważny, jeśli chodzi o współpracę na odcinku bałtyckim”.
Wskazał, że jest całe grono spraw, gdzie nie ma zgody np. rola Polski w regionie i polityka europejska. – My uważamy, że procesy centralizacyjne powinny być hamowane, bo będą zdominowane przez jedno państwo – Niemcy. Uważam, że w UE jest dużo dobrego, ale są też pewne wyzwania i trzeba się tam umiejętnie rozpychać, a nie prowadzić politykę zgiętego karku, a taką prowadzi Donald Tusk – powiedział Marcin Przydacz.