Menu rozwijane

14 października 2025

Mieliśmy w ostatnim czasie intensywny dialog polsko–amerykański. Nie było potrzeby, żebyśmy się angażowali w konflikt palestyńsko–izraelski w takiej formie, jak obecność Prezydenta Polski podczas szczytu w Szarm el–Shejk – powiedział w RMF FM szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP Marcin Przydacz.

Jak dodał, Plan Pokojowy dla Bliskiego Wschodu podpisany w Szarm el–Szejk to „bez wątpienia duże wydarzenie”. – Daj Boże, żeby pokój, który został wynegocjowany, był jak najtrwalszy i najdłuższy, ale historia pokazuje, że co kilka lat wybucha tam krwawy konflikt i ja nie mam w sobie tyle optymizmu, co przedstawiciele administracji amerykańskiej – wskazał minister.

W „Porannej rozmowie RMF FM” Marcin Przydacz został również zapytany o kolejne prowokacje rosyjskie wobec państw wschodniej flanki NATO. Podkreślił, że Sojusz w odpowiedni sposób reaguje na prowokacje rosyjskie, ale ta reakcja powinna być wzmocniona jeszcze większą obecnością na wschodniej flance NATO. – Polska powinna się domagać większego wsparcia, systemów antydronowych, obrony przeciwrakietowej, czyli kolejnych baterii Patriot – wskazał.

Nie jestem w stanie wykluczyć, że Rosja będzie chciała prowokować i sprawdzać te miękkie podbrzusza NATO–wskie, czy NATO zareaguje w odpowiedni sposób politycznie, wojskowo i społecznie, bo chodzi też o to, żeby dzielić społeczeństwa. My jako politycy powinniśmy pracować nad tym, żeby ta solidarność NATO była wzmacniana – dodał.

Pytany o pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje, że Polska zostanie na rok zwolniona z ustaleń paktu migracyjnego podkreślił: – W tym roku Komisja Europejska nie chce przesyłać imigrantów, myślę, że list Prezydenta zrobił tu odpowiednią robotę, ale co będzie za rok, dwa, nie wiemy.

Marcin Przydacz akcentował, że „Prezydent jest przeciwnikiem paktu migracyjnego i oddania naszej cząstki suwerenności do Brukseli”.  – Czym innym jest uchodźca wojenny, a czym innym jest relokacja imigrantów, którzy nie chcą tu przyjechać, ale szukają lepszego życia. Każde państwo ma prawo decydować, czy chce ich przyjąć na stałe, czy tylko udziela wsparcia uchodźczego na miejscu – dodał.

Wieczorem minister Marcin Przydacz był gościem programu na kanale „Otwarta Konserwa”. Zapytany przez redaktora Krzysztofa Ziemca, co jeszcze można zrobić, aby powstrzymać wejście umowy UE–Mercosur przypomniał, że do 2023 roku rząd Zjednoczonej Prawicy blokował wejście tych rozwiązań. – Przyszedł grudzień 2023 roku i nagle mniejszość blokująca się rozpadła. I dzisiaj, po dwóch latach naprawdę trudno jest odbudować tę mniejszość – podkreślił.

Dodał, że dyplomacja niemiecka „bardzo silnie się w to zaangażowała i przekonała większość z tych mniejszych państw – dotychczas blokujących, oferując im różnego rodzaju aktywa”. – Przespano najważniejszy moment, przespano te dwa lata – mówił szef BPM. 

Zwrócił uwagę, że na tym właśnie miało to polegać, że „Europa otwiera swój rynek na żywność, a Ameryka Południowa na przemysł maszynowy, czyli głównie na samochody niemieckie, francuskie i włoskie”.

– Niemcy chcą zyskać na tym sprzedając samochody, a zapłacą za to otwartością na żywność, a jednym z głównych producentów żywności w Europie jest Polska, czyli płacą naszym interesem – wyjaśnił.

Wskazał, że przedstawiciele rządu głośno mówią, że to w ich kompetencji leży prowadzenie polityki zagranicznej, ale w momencie, gdy dochodzi do trudnych rozmów, jak w temacie blokowania paktu migracyjnego, czy ubiegania się o reparacje wojenne od Niemiec to „ustawiają się w roli recenzenta”. – Stają z boku i mówią: to my będziemy patrzeć jak inni przedstawiciele państwa polskiego [załatwiają] – dodał.

Może Cię zainteresować Prezydent RP z wizytą w Niemczech [PL/EN] Wizyta Prezydenta RP we Włoszech i Watykanie