Menu rozwijane

26 lutego 2026

Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta w „Porannej Rozmowie” z RMF FM skomentował bieżące działania rządu w sferze dyplomacji, ocenił szanse Ukrainy na wejście do Unii Europejskiej oraz wyraził sceptycyzm wobec dominującej roli Niemiec w strukturach europejskich.

Pytany, czego spodziewa się po expose wicepremiera Radosława Sikorskiego, odpowiedział, że będzie to z pewnością wystąpienie mówiące o zagrożeniach, jakie przed Polską stoją. Podał w wątpliwość skuteczność polityki zagranicznej prowadzonej przez szefa polskiej dyplomacji.

– Pytanie będzie o skuteczność. Czy pan minister Sikorski te plany, które zapowiadał w zeszłym roku, w czymkolwiek zrealizował.(…) Nie spodziewam się tutaj jakiejś daleko idącej przełomowości. Dobrą tradycją przez ostatnie lata było, że takie wystąpienie z priorytetami trafiało do Kancelarii Prezydenta w charakterze gotowego już wystąpienia. Minister Sikorski zmienił tę tradycję i przysyła tylko taki koncept, to o czym planuje mówić, więc widać, że nie chce utrzymywać tych dobrych tradycji współpracy, które były – zaznaczył. 

Minister w Kancelarii Prezydenta odniósł się również do sytuacji Ukrainy w czwartą rocznicę wojny oraz ocenił szanse tego kraju na wejście do struktur europejskich.

Ukraina z całą pewnością nastawiona jest prozachodnio. To jest efekt skutecznej polityki zagranicznej ostatnich 30 lat, bo przecież wcale nie było to takie pewne, że Ukraina będzie przodem czy twarzą zwrócona do Zachodu, a tyłem do Rosji – zauważył.

Minister przypomniał, że o prozachodnią Ukrainę starał się śp. Lech Kaczyński i że ten kierunek zmian u naszych sąsiadów jest także w polskim interesie.

– Tak, Ukraina prozachodnia to jest nasz interes. Natomiast to nie może oznaczać, że Ukraina będzie miała skróconą ścieżkę wejścia do struktur europejskich (…) Po pierwsze muszą zaistnieć warunki geopolityczne. Dzisiaj trwa wojna. Trudno jest mówić o tym, że Ukraina stanie się częścią struktur euroatlantyckich, jak jest wojna. To po pierwsze. Po drugie musi się zreformować. A po trzecie, my musimy tutaj walczyć też o swój interes. Ukraina prozachodnia to korzystna rzecz, natomiast konkuruje z nami w wielu sprawach – dodał minister.

W dalszej części rozmowy Marcin Przydacz odpowiadał też na pytania internautów, między innymi odpierał zarzut antyniemieckiej polityki Prawa i Sprawiedliwości.

Niemcy są naszym sąsiadem, są naszym partnerem w ramach Unii Europejskiej i sojusznikiem w NATO, także dużym partnerem gospodarczym. Natomiast Niemcy prowadzą swoją politykę zagraniczną nakierunkowaną na ich cele i interesy. Polska czasami ma zbieżne cele, interesy, ale czasami ma rozbieżne i nie ma co się obawiać, że ta rozbieżność może być wyartykułowana.

Minister przypomniał, że patrząc na fakty historyczne, od kilkuset lat Niemcy kierują się doktryną przywództwa i dominacji w Europie. Dodał, że obecnie Unia Europejska stanowi narzędzie polityki niemieckiej, które jest bardzo metodycznie wykorzystywane. – My się opowiadamy w Polsce za inicjatywą Trójmorza czyli za współpracą suwerennych państw w ramach Europy Środkowej, a Niemcy mają koncept „mittel Europy”. Chcą, aby Europa Środkowa była w jakimś sensie służebna.

– My zawsze mówiliśmy o tym, że „koncert mocarstw”, czyli naga siła, którą proponowała Rosja, Chiny, to nie jest rzecz, która jest dla nas korzystna. Polska jest państwem średniej wielkości, więc oparcie się o zasady międzynarodowe jest ważnym elementem. Nie można zapominać, że pewnie w takim „koncercie mocarstw” chętnie uczestniczyłyby takie państwa jak Republika Federalna Niemiec. W związku z tym nie jest to na pewno w naszym interesie, aby ta scena międzynarodowa była układana tylko przez najsilniejszych aktorów w oparciu o prawo siły. My raczej wolimy siłę prawa - zaznaczył Marcin Przydacz. 

Pytany o przedłużający się spór o obsadę ambasadorów w polskich placówkach dyplomatycznych odpowiedział, że ze strony Kancelarii Prezydenta jest otwartość i propozycje kompromisowe. Przypomniał również, że ten spór rozpoczął minister Sikorski jeszcze za czasów prezydentury Andrzeja Dudy. – Sparaliżował służbę zagraniczną, dzisiaj w ponad połowie placówek nie mamy ambasadorów – zauważył minister.

Marcin Przydacz zapewnił, że „jest propozycja kompromisowa zaproponowana przez Prezydenta, która jest dobra przede wszystkim dla Polski, ale daje też szansę wyjścia naprzód stronie rządowej”. Mimo to nadal nie ma na tę propozycję odpowiedzi.

Jak rozumiem minister Sikorski myśli. (…) Pytanie czy Donald Tusk się godzi, bo mam wrażenie, że i jeden i drugi chce tego konfliktu z Prezydentem, bo się na nim buduje, bo na nim wisi cała propaganda rządowa. Rząd każdego dnia zajmuje się nie rozwiązywaniem problemów Polaków, tylko atakowaniem Prezydenta –zwrócił uwagę. 

– Prezydent nie ma w najbliższym czasie w planach jakiejkolwiek kampanii wyborczej. Przez 4 i pół roku będzie pełnił Urząd, później mam nadzieję będzie pełnił kolejne 5 lat. Więc jeśli komuś zależy na robieniu kampanii, to pewnie raczej rządowi, bo ma za półtora roku wybory, a sondaże są dość słabe dla tego rządu. Ludzie nie są zadowoleni, zawiedzione nadzieje. Koalicja Obywatelska nie rządzi dlatego, że wygrała wybory, tylko dlatego, że jej koalicjanci zdobyli odpowiednią liczbę mandatów, a dzisiaj wszyscy ci koalicjanci prawie są pod kreską – podsumował.

Może Cię zainteresować Prezydent: Siłą Rzeczypospolitej są jej Siły Zbrojne [PL/EN] Prezydent RP: Nauka to budowanie potencjału Rzeczypospolitej Polskiej