Menu rozwijane

30 stycznia 2026

– Musimy pokazywać światu, że to były niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne i zagłady na terenie okupowanej Polski i również temu ma zawsze służyć obecność Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i jego słowo, które powinno tam paść w tym wymiarze i które powinno iść na cały świat – mówił w rozmowie z telewizją wPolsce24 zastępca Szefa KPRP Adam Andruszkiewicz.

W ten sposób minister odniósł się do uroczystości z okazji 81. rocznicy wyzwolenia więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz–Birkenau, w których w poniedziałek wziął udział Prezydent Karol Nawrocki. W czasie głównych obchodów organizatorzy nie powitali głowy państwa oraz nie przewidzieli możliwości wygłoszenia przemówienia.

– To coś skandalicznego. To jest sytuacja, która nie powinna mieć absolutnie miejsca. Zwłaszcza, że na świecie od wielu lat toczy się „fałszywa operacja” – mówił Adam Andruszkiewicz, wyjaśniając, że w przestrzeni publicznej wielokrotnie pojawiały się kłamstwa na temat tego, kto był oprawcą, a kto ofiarą tej tragedii.

W dalszej części programu redaktor Marcin Wikło pytał o konkluzje wczorajszych spotkań Prezydenta Karola Nawrockiego z przedstawicielami klubów parlamentarnych. – Była to rozmowa o Polsce, o naszym bezpieczeństwie, o współpracy legislacyjnej. To jest naturalne – Pan Prezydent jest ważnym ogniwem procesu legislacyjnego, zawartym w naszej konstytucji – ocenił zastępca Szefa KPRP.

Zapytany o nieobecność na rozmowach z Prezydentem RP przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej i Lewicy stwierdził, że ci, którzy nie przychodzą na spotkania z głową państwa „sami sobie wystawiają świadectwo”.

– Wszyscy obserwujemy, komu najbardziej zależy dzisiaj na tym, żeby deprecjonować polską scenę polityczną, żeby obniżać relacje z Prezydentem. Wydaje mi się, że stoi za tym pan Donald Tusk. Pamiętamy słynne zakazy chociażby dla szefów służb specjalnych do przychodzenia do Pałacu Prezydenckiego. Od początku [premier] robi wszystko, żeby zdeprecjonować urząd Prezydenta Rzeczypospolitej – zauważył.

Jak dodał, to jasno pokazuje, z jakim rządem „mamy do czynienia, który jak widać nie chce rozmawiać z głową państwa wybraną w demokratycznych wyborach”.