Szczyt ONZ w Katarze, w którym weźmie udział Prezydent Andrzej Duda będzie okazją do promocji Polski jako dostarczyciela bezpieczeństwa żywnościowego i do walki z rosyjską dezinformacją w państwach afrykańskich – ocenił Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który był gościem programu „Kwadrans Polityczny” TVP.
Prezydent będzie uczestniczył w V Konferencji ONZ poświęconej państwom rozwijającym się. To państwa Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji.
Minister zaznaczył, że spotkanie będzie okazją do przedyskutowania jak można rozwiązać szereg problemów, z których wynika np. presja migracyjna. – Wiele ludzi z państw afrykańskich czy arabskich migruje do Europy, co wynika z niestabilnej sytuacji wewnętrznej, więc mamy tutaj pewnego rodzaju odpowiedzialność – pokreślił.
Jak dodał, udział w konferencji będzie szansą promocji Polski jako dostarczyciela chociażby bezpieczeństwa żywnościowego. – Wiele z tych państw ma różnego rodzaju wyzwania i kłopoty związane z bezpieczeństwem żywnościowym. Z Panem Prezydentem jedzie także wiceminister rolnictwa, przedstawiciele polskich spółek zajmujących się tematyką żywnościową i chcielibyśmy tutaj promować zdrową polską żywność – powiedział Minister.
– Będzie to też okazja do walki z rosyjską dezinformacją – uważa Szef BPM. Jego zdaniem, w wielu państwach Afryki i dalej oddalonych państwach azjatyckich rosyjska propaganda zbiera swoje żniwo i nie wszyscy rozumieją kontekst sytuacji na Ukrainie. – Trzeba odkłamywać tę rzeczywistość i tym się będzie na pewno Pan Prezydent zajmował – przekonywał.
Szef BPM poinformował również, że Prezydent odwiedzi Katar, a później Zjednoczone Emiraty Arabskie i w obu tych krajach odbędą się rozmowy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego.
– Chcąc wypierać rosyjskie nośniki energii z rynku europejskiego trzeba starać się rozmawiać z tymi, którzy są dostarczycielami energii do Europy – wskazywał.
- Sytuacja w Mołdawii
– Oczy wszystkich w ostatnich miesiącach koncentrują się na Ukrainie, ale to nie znaczy, że Rosja nie jest aktywna w próbie destabilizacji na innych kierunkach – podporządkowywania sobie Białorusi, ale oddziaływania także i na państwa, jak oni nazywają, bliskiej zagranicy, czyli byłych republik Związku Sowieckiego, zwłaszcza tych, w których są problemy, a w Mołdawii istnieją problemy gospodarcze, energetyczne. Polska zresztą sama w zeszłym roku decyzją Pana Prezydenta i polskiego rządu wspomagała Republikę Mołdawii przesyłając gaz – powiedział Minister.
– Te niepokoje społeczne są tam niestety faktem, z uwagi też na słaby rozwój gospodarczy, na biedę i rosyjskie, hybrydowe działania prowadzą między innymi do tego, aby destabilizować tę sytuację – kontynuował. Jak dodał, krytycy władzy, którzy zawsze są w demokracji, tam bywają narzędziem oddziaływania Kremla.
– Na tym etapie myślę, że nie ma takich sił rosyjskich ani w Naddniestrzu, ani nie ma możliwości dosłania przez Rosję wojsk na tamtym kierunku. Przecież po drodze jest Ukraina, która broni swojego terytorium, która jest też bardzo aktywna militarnie, wypierając Rosjan. Natomiast działania hybrydowe, destabilizacyjne, podpuszczani ludzie czy czasami opłacani przez różne, dziwne osoby, dziwnych biznesmenów – z tym możemy mieć do czynienia także i w najbliższym czasie w Mołdawii – ocenił Szef BPM. Ale – jego zdaniem – Kreml na pewno myśli także o innych kierunkach, gdzie można w jakikolwiek sposób destabilizować.
- Relacje polsko–niemieckie
Pytany o relacje z Niemcami Minister mówił: Nie określiłbym, że jesteśmy na noże z Niemcami; jesteśmy sąsiadami, mamy konkurencyjne podejście w wielu kwestiach, na przykład w kwestiach polityki wschodniej, polityki bezpieczeństwa, ale nie wynika to z jakichś ambicji jednego czy drugiego polityka. Jak podkreślił, wynika to z różnicy postrzegania i percepcji naszych interesów.
– Cały czas to naszym niemieckim partnerom powtarzam, że te napięcia jakiekolwiek funkcjonowały w ostatnich latach pomiędzy Berlinem a Warszawą nie są pozostawione w próżni, nie wynikają tylko z historii, trudnej przecież historii polsko–niemieckiej, wynikają także z aktualnych decyzji – powiedział Marcin Przydacz.
Jak dodał, jeżeli strona niemiecka przez ostatnie lata budowała swoją politykę wschodnią w oparciu o Moskwę Władimira Putina i w oparciu o ten sojusz energetyczny pomiędzy Rosją a Niemcami, de facto prowadzący do dominacji rosyjskich gigantów energetycznych na rynkach europejskich, to niech się nie dziwią, że Polska przeciwko takiej polityce protestowała. Ocenił, że to jest jeden z powodów tego pewnego rodzaju napięcia, bo po prostu w polskim interesie nie jest zacieśnianie tej relacji z Rosją.