Menu rozwijane

04 lipca 2023

Trzeba odróżniać nielegalną migrację od ludzi, którzy przychodzą do polskiego konsulatu po wizę, by pracować w Polsce. Są oni sprawdzani – mamy wtedy pełny przegląd informacji, kim są, na jak długo przyjeżdżają i kiedy wyjadą – powiedział w TVP1 szef prezydenckiego BPM Marcin Przydacz.

Minister zwrócił uwagę, że nielegalna migracja a migracja w celach pracy w Polsce to dwa różne zjawiska. – Trzeba odróżnić nielegalną migrację – czyli tych, którzy gdzieś próbują się przedostać, np. przez granicę z Białorusią zachęcani przez służby białoruskie – od tych, którzy po prostu przychodzą do polskiego konsulatu, składają wnioski, są sprawdzani, mamy pełny przegląd informacji, gdzie pracowali i co robili, na jak długo przyjeżdżają do Polski i kiedy wyjadą. Tego oczekują też polscy pracodawcy, którym czasami brakuje rąk do pracy – mówił Marcin Przydacz, wskazując, że tego typu pracownicy tymczasowi mają swój wkład w polską gospodarkę.

Pytany o głosy polityków opozycji, że „prywatne firmy będą rozdzielać wizy” i tzw. outsourcing wizowy, Szef BPM podkreślił, że o wydaniu wizy cudzoziemcowi zawsze decyduje polski konsul. – Konsul jest do tego stopnia niezależny, że nikt nie może w jakikolwiek sposób wpłynąć na te decyzje, bo to jest jego, konsula, odpowiedzialność za wydanie danej wizy – podkreślił.

– Natomiast w procesie pozyskiwania tych dokumentów czasami są tak długie kolejki, że rzeczywiście jest wprowadzony system zbierania dokumentów przez firmy zewnętrzne. W momencie, kiedy wszystkie dokumenty znajdują się już w teczce, całość przekazywana jest do konsula (...) Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś przychodzi do konsula, przynosi 10 dokumentów, a brakuje jedenastego. Okazuje się, że musi zostać odesłany z kwitkiem. W tym czasie ktoś inny nie zostanie obsłużony – więc od wielu, wielu lat jest stosowana procedura, w której najpierw firma zewnętrzna sprawdza, czy wszystkie dokumenty są, tak aby nie komplikować sytuacji już podczas samej rozmowy z konsulem. Konsul jest od tego, żeby podjąć decyzję, a nie żeby sprawdzać, czy każdy kolejny druk Z54 jest odpowiednio wypełniony – tłumaczył Marcin Przydacz.

– Finalnie wszystkie dokumenty trafiają do szeroko pojętych polskich służb i są weryfikowane, abyśmy czuli się bezpieczni – dodał Marcin Przydacz.

Minister został również zapytany o pomysł przeprowadzenia referendum w dniu wyborów parlamentarnych.

– Jeżeli Sejm zdecyduje, że referendum odbędzie się tego samego dnia co wybory, to będzie logiczna i sensowna decyzja; referendum dotyczy ważnej sprawy i Polacy mają prawo się wypowiedzieć – oznajmił.(PAP)