– Rozmawiamy z Niemcami. Sam mam dziś ustawione kontakty z Berlinem, by o tym mówić. Spotkanie w Ramstein będzie dotyczyło tworzenia koalicji, o którą zabiegamy i szeregu innych spraw – mówił w Radiu ZET szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, pytany o Leopardy dla Ukrainy.
20 stycznia br. w amerykańskiej bazie sił powietrznych Ramstein planowane jest spotkanie sojuszników NATO, gdzie zapadną kolejne decyzje, dotyczące pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Marcin Przydacz przypomiał, że Polska jest gotowa przekazać czołgi „na zasadzie dobrego przykładu”, ale Ukraina potrzebuje „dziesiątek, setek jednostek”. Dopytywany, jakie państwa wchodzą w skład koalicji, o której mówią polscy rządzący, odparł: – Polska była pierwsza. Tuż za nami, tego samego dnia decyzję o czołgach Challenger podjęli Brytyjczycy.
Minister dodał, że rozmowy na ten temat cały czas trwają. – Są zaawansowane rozmowy z partnerami NATO–wskimi z północy, z południa. Im więcej czołgów dla Ukrainy, tym lepiej. To nie chodzi o to, że my chcemy zrobić jakąś przyjemność. Idzie druga kontrofensywa rosyjska. Na Białorusi ćwiczą rosyjskie wojska, z białoruskimi wojskowymi to kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy – podkreślił szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Jego zdaniem, w najbliższym czasie Rosja z pewnością przeprowadzi atak i „jeśli Ukraina się nie obroni, to skutki są absolutnie nieprzewidywalne”. Zapytany, czy Leopardy dla Ukrainy to jedynie kroplówka w morzu jej potrzeb, odparł: – To nie jest tylko kroplówka. Dzięki temu sprzętowi Ukraina obroniła swoją niepodległość i przeprowadziła kontrofensywę. W ten sposób odzyskała Chersoń i obwód charkowski. Choć oczywiście, ta pomoc dla Ukrainy jest niewystarczająca.
Może Cię zainteresować Lwów. Spotkanie Prezydentów Polski, Litwy i UkrainyZapytany o rozpoczynający się dziś proces Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi, oskarżonego z dwóch artykułów kodeksu karnego Białorusi o „wzniecanie nienawiści” oraz wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi, Marcin Przydacz przypomniał, że ta sprawa „jest przedmiotem zabiegów polskiej dyplomacji od wielu, wielu miesięcy”.
Jak dodał, autokratyczne władze Białorusi są „absolutnie nieprzejednane”, ale zapowiedział, że Polska również nie będzie kończyć swoich działań. – Cały czas będziemy się starali go uwolnić. Nasz nacisk dyplomatyczny w kanałach dwustronnych, ale też na forach międzynarodowych trwa. Jeśli Andrzej Poczobut zostanie skazany – będziemy reagować i strona białoruska wie o tym – zapewnił szef Biura Polityki Międzynarodowej. Minister Przydacz zaznaczył, że Andrzej Poczobut jest niewinny, a zarzuty wobec niego są czysto polityczne. – Będziemy rozmawiać o tym na forach europejskich, międzynarodowych, o reakcji, żeby ci wszyscy, którzy za to odpowiadają, odczuli to chociaż finansowo. Część osób już jest na listach sankcyjnych UE – zapowiedział.
Zapytany o stanowisko Andrzeja Dudy w sprawie noweli ustawy o Sądzie Najwyższym odparł, że Prezydent „ma pewnego rodzaju opinię na temat konkretnych zapisów. Zobaczymy, w jakiej formule ustawa trafi na biurko Prezydenta”. Przepisy, które wzbudzają kontrowersje to zapisy dotyczące przeniesienia kompetencji dyscyplinarnych z SN do NSA, kwestia testu bezstronności, możliwość podważania statusu sędziów powołanych po 2016 r. Marcin Przydacz zaznaczył, że ustawa „nie może prowadzić do formuły destabilizacji w systemie wymiaru sprawiedliwości”. – Z drugiej strony Prezydent Andrzej Duda patrzy na ustawę przez pryzmat interesu państwa polskiego i jakie pozytywne skutki może przynieść – podkreślił minister. (Radio ZET)