Dzięki temu, że dyplomaci państw Unii Europejskiej znajdują się w Moskwie, wszyscy lepiej rozumiemy, co się tam dziś dzieje – mówił w TVP1 Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, pytany, czy Polska nie powinna wycofać ambasadora z Rosji.
Szef BPM był pytany w programie „Kwadrans polityczny” w TVP o komentarz do słów byłego rosyjskiego rzecznika praw dziecka Pawła Astachowa.
– To są skandaliczne, niedopuszczalne słowa, zwłaszcza z ust byłego urzędnika, pokazuje jak daleko od standardów cywilizacyjnych Rosja dziś odeszła – powiedział Minister.
Zwrócił uwagę, że od lat przedstawiciele dyplomatyczni byli objęci immunitetem, aby móc wykonywać swoją misję.
– W sprawie ambasadora rosyjskiego to nie przedstawiciele rządu czy administracji dopuścili się takiego czynu, tylko zwykli ludzie, postępowanie w tej sprawie trwa – zaznaczył Marcin Przydacz. – Mimo wszystko nie można takich rzeczy robić, nie można też straszyć polskich ambasadorów, MSZ wydało w tej sprawie komunikat, że oczekuje iż strona rosyjska będzie wypełniać obowiązki wynikające z konwencji wiedeńskiej – dodał.
Wypowiedział się też w sprawie szkoły rosyjskiej na warszawskim Mokotowie, która została w sobotę definitywnie przejęta przez stronę polską. Marcin Przydacz zapewnił, że „wszystko odbyło się lege artis”.
– Wyrok niezawisłego sądu sprzed wielu lat nakazywał zwrot tych nieruchomości, bezprawnie dziś użytkowanych przez Federację Rosyjską, strona rosyjska była świadoma, że powinna zwrócić tę nieruchomość, nie zrobiła tego, więc należało przystąpić do egzekucji – powiedział.
Został też zapytany, czy w takim razie Polska nie powinna wycofać ambasadora z Rosji, tym bardziej że np. były prezydent Dmitrij Miedwiediew nie widzi sensu utrzymywania stosunków dyplomatycznych z Polską.
– Jeśli chodzi o nasze przedstawicielstwo w Moskwie, jesteśmy w koordynacji z państwami europejskimi i naszej wspólnoty euroatlantyckiej, jeśli wspólnie uznamy, że należy wycofywać dyplomatów pewnie tak zrobimy, na ten moment takiej decyzji nie ma” – odpowiedział Marcin Przydacz.
– To też jest pewien zasób informacyjny dla świata, to że tam dyplomaci państw UE ta się znajdują, dzięki temu wszyscy lepiej rozumiemy co się dzieje w samej Moskwie – dodał Minister.(PAP)