Menu rozwijane

20 marca 2023

– Decyzja Międzynarodowego Trybunału Karnego to decyzja nie tylko symboliczna. To decyzja natury prawnej. Trybunał w Hadze to szanowana instytucja, zajmująca się odpowiedzialnością karną za zbrodnie wojenne. To, że kwalifikuje działalność Federacji Rosyjskiej i jej przywództwa jako zbrodnie wojenne jest już dużą zmianą w porównaniu do poprzednich miesięcy – podkreślił Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który w poniedziałek gościł w „Salonie Politycznym Trójki”.

W piątek Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Prezydenta Rosji Władimira Putina i rosyjskiej rzeczniczki praw dziecka Marii Lwowej–Biełowej. Sędziowie uznali, że są realne podstawy, by sądzić, że Władimir Putin i Maria Lwowa–Biełowa są odpowiedzialni za zbrodnie wojenne, polegające na bezprawnych deportacjach dzieci z okupowanych terenów Ukrainy do Rosji.

Minister Przydacz przypomniał, że Prezydent RP Andrzej Duda wielokrotnie nawoływał do tego, by Trybunał w Hadze zajął się sprawą zbrodni wojennych na Ukrainie „od Buczy przez Irpień, ale także w kwestii dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy ukraińskich dzieci porwanych i wywiezionych do Rosji”. 

Zapytany o praktyczny wymiar decyzji MTK Marcin Przydacz oznajmił, że od tej pory zagraniczne podróże Prezydenta Rosji będą mocno ograniczone, „bo nigdy nie będzie miał pewności” czy w danym kraju – uznającym jurysdykcję MTK – nie zostanie zatrzymany. – Ważny jest też aspekt praktyczno–polityczny. Trybunał w Hadze to nie są przecież politycy; to jest dyskusja prawna, decyzję podejmują prawnicy. Dla wielu państw w Azji czy Afryce, które wcześniej zajmowały pozycję zniuansowaną, teraz sytuacja stała się jasna – powiedział Marcin Przydacz.

Jak zaznaczył, Prezydent RP prowadził już w tej sprawie liczne rozmowy podczas V Konferencji ONZ ws. państw najsłabiej rozwiniętych i spotkań z przywódcami państw Afryki i Azji w ramach wizyty w krajach Zatoki Perskiej. – Bo, niestety, w Afryce Rosja prowadzi swoją propagandę bardzo agresywnie, a ktoś, kto jest tysiące kilometrów od granicy ukraińsko–rosyjskiej może nie do końca rozumieć te zawiłości. Dlatego warto z Afryką rozmawiać – podkreślił.

Marcin Przydacz poinformował, że kalendarz działań Andrzeja Dudy na najbliższe miesiące jest bardzo rozbudowany. – Pamiętajmy, że w lipcu w Wilnie odbędzie się szczyt NATO i głównie temu będzie poświęcona aktywność Prezydenta: by wzmacniać wschodnią flankę NATO, by wzmacniać polskie bezpieczeństwo – powiedział. Kolejna kwestia to walka z rosyjską dezinformacją  „nawet na dalekich, nie do końca oczywistych odcinkach”. – Bo naszych bliskich sąsiadów nie musimy przekonywać – zauważył. 

Szef BPM przekazał, że najbliższym czasie planowane są wizyty europejskie m.in. w Austrii, a także rozmowy z partnerami z Azji. – Oczywiście, będziemy też kontynuować dyskusję z sojusznikami z NATO, zarówno w Warszawie, jak w wielu innych stolicach europejskich – dodał szef BPM.

◊◊◊◊◊

W wieczornym programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News Minister podkreślał, że Polska z zadowoleniem przyjmuje porozumienie 17 krajów UE i Norwegii ws. wspólnego zakupu amunicji dla Ukrainy. – Ponad 2 mld euro będzie przeznaczone na zakup amunicji tu, w europejskim systemie przemysłów obronnych – wskazywał Marcin Przydacz.

– Mamy nadzieję, że także i polski sprzęt będzie finansowany z tego. Zwłaszcza, że w tym porozumieniu zawarte są klauzule, które mówią o już wydatkowanych pieniądzach. Czyli nie tylko te, które na przyszłość będą wydatkowane, ale te państwa, które już przekazały Ukrainie wsparcie, będą mogły mieć refinansowane te zakupy – powiedział.

Szef BPM ocenił, że dla Polski to jest korzystne porozumienie. – I jednocześnie dla Ukrainy - to, czego Ukraina dziś najbardziej potrzebuje, to jest amunicja po to, by odrzucić Rosję jak najdalej od tych terenów, które dziś okupuje – zaznaczył Marcin Przydacz.

Odnosząc się do decyzji o przekazaniu Ukrainie samolotów bojowych MiG–29 Minister mówił, że to są samoloty produkcji sowieckiej, które są Ukrainie dzisiaj potrzebne. Zaznaczył, że na MiG-ach ukraińscy piloci potrafią latać i dlatego otrzymali to wsparcie. Natomiast – jak podkreślił – żeby latać na samolotach F-16 potrzebne jest szkolenie.

Szef BPM dodał też, że Polska nie zamierza dzisiaj nikomu przekazywać swoich F-16. – To, co przekazujemy to jest starszy postsowiecki sprzęt, który jest przydatny na froncie. Natomiast to, co jest najbardziej zaawansowane technologicznie zostaje w Polsce, bo nasze niebo musi być bezpieczne – mówił.