- Z całą pewnością w panteonie tych, którzy posunęli naprzód cywilizację XX wieku jest pilot Eugeniusz Sziklay - powiedział prezydent Andrzej Duda, który wraz z prezydentem Węgier Jánosem Áderem odsłonił w sobotę tablicę poświęconą węgierskiemu skoczkowi spadochronowemu i wynalazcy. Uroczystość odbyła się na lotnisku Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej.
- Są takie postaci w historii ludzkości, w historii rozwoju cywilizacji, które zasługują i zostają w szczególnej pamięci. Należą do nich śmiałkowie, którzy pchnęli naprzód postęp. Z całą pewnością w panteonie tych, którzy posunęli naprzód cywilizację XX wieku, jest pilot Eugeniusz Sziklay - mówił prezydent Andrzej Duda podczas sobotniej uroczystości.
Może Cię zainteresować Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej
Porucznik Eugeniusz Sziklay był pilotem armii austro-węgierskiej. Wspólnie z Aurelem Biju skonstruował nowatorski spadochron "Prometo”, który po raz pierwszy zaprezentował w lipcu 1925 roku na pokazach lotniczych w Bukareszcie. Nowatorskie rozwiązanie polegało na tym, że do wypełnienia czaszy spadochronu wykorzystywano małą butlę ze sprężonym powietrzem.
Kilka tygodni później, 26 września 1925 r., Sziklay poniósł śmierć w Piotrkowie Trybunalskim podczas skoku ze spadochronem. Został pochowany na miejscowym cmentarzu.


- Postęp najtrudniejszy jest tam, gdzie - jak mówił Prezydent RP w czasie uroczystości - zmagamy się z odwiecznymi prawami fizyki, z odwiecznymi prawami natury, z jej prawidłowościami. - Ale zaszczyt i pamięć zostaje po tych, którzy działają i ryzykują nie tylko dla samego ryzyka i osobistej satysfakcji, ale także po to, aby innym ratować życie – zaznaczył.
Prezydent Andrzej Duda zwrócił uwagę, że Sziklay nie był młodym szaleńcem, który postanowił zmierzyć się z ryzykiem dla zabawy; miał 33 lata i doświadczenie w walkach lotniczych w czasie I wojny światowej. Według prezydenta, Sziklay wiedział doskonale, że pilot, kiedy jego maszyna nie będzie w stanie wylądować, a on sam nie dysponuje dodatkowym środkiem ochrony, jest skazany na śmierć.
- Nie było wtedy innego sposobu, aby udoskonalać spadochron, aby pracować nad jego rozwojem, aby stał się on absolutnie pewnym środkiem ratunku, jak tylko wypróbować to w praktyce. Odwaga i bohaterstwo polegały na tym, że swój spadochron testował sam. Za tę wolę pchania naprzód ludzkości, za te wolę zapewnienia możliwości przeżycia swoim kolegom i przyszłym pokoleniom zapłacił cenę najwyższą - powiedział Andrzej Duda.
- Nazwał swój spadochron Prometeo, bo sam był jak Prometeusz, przełamywał to, co ludziom wydawało się, że jest nie do przełamania. Pragnął pokazać, że można, że to jest osiągalne. Niech pozostanie symbolem przyjaźni polsko-węgierskiej, symbolem tego, co w naszych narodach, w naszych społeczeństwach cenimy i chcielibyśmy aby trwało: odwagę, determinację w dążeniu do celu i gotowość poświęcenia się dla dóbr wyższych – mówił prezydent.
Prezydent Andrzej Duda podziękował wszystkim, którzy przez te wszystkie lata pamiętali o "węgierskim bohaterze ludzkości".
Tablica ku czci Eugeniusza Sziklaya umieszczona jest na obelisku, który stanął na lotnisku. Umieszczono na nim także napis: "Lotnikom, którzy na niebie ścieżki nam przetarli. Pamięci tych, co zginęli, a dla nas nie umarli".



W sobotę drugiego dnia obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej Pary Prezydenckie uczestniczyły też we mszy św. w klasztorze o. jezuitów, koncelebrowanej przez administratora Archidiecezji Łódzkiej biskupa Marka Marczaka oraz węgierskiego biskupa Seged-Csanad Laszlo Kiss-Rigo.
Uroczystości zakończył koncert plenerowy, w którym wystąpiła legendarna węgierska grupa Omega, znana ze światowego hitu "Dziewczyna o perłowych włosach".
Przypadający 23 marca Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej został ustanowiony przez parlamenty obu państw w 2007 roku. (PAP, inf. własna)