Menu rozwijane

07 lipca 2025

Wielce Szanowny Panie Prezydencie – Drogi Petrze,

Szanowni Państwo!

Przede wszystkim bardzo, bardzo dziękuję Panu Prezydentowi Petrowi Pavlowi i jego Małżonce za zaproszenie do Pragi po to, żebyśmy mogli z moją żoną, z Agatą, odbyć tę – z jednej strony – pożegnalną wizytę tutaj, w Republice Czeskiej, ale z drugiej strony – naszą w ogóle ostatnią podróż zagraniczną jako urzędująca Para Prezydencka w Polsce.

Cieszę się bardzo, Panie Prezydencie, z tego, że mogę właśnie Pana odwiedzić, Pragę, naszego sąsiada – tradycyjnego – od ponad tysiąca lat, z którym jesteśmy tak bardzo związani; że mogę odwiedzić Czechy, Pragę, z której tak naprawdę kiedyś przybyła do Polski księżniczka Dobrawka, Dąbrówka – różnie mówimy – i stała się częścią naszej nowej historii, przynosząc do Polski chrześcijaństwo z decyzji księcia Mieszka I. W 966 roku wprowadziła nas dzięki temu na zupełnie nową drogę historii i tak naprawdę – śmiało można powiedzieć – że ta wtedy powstała w wyniku tego małżeństwa przyjaźń polsko–czeska legła u fundamentów polskiej państwowości. Bo tak naprawdę liczymy dzieje naszego państwa od 966 roku, od chrztu.

Cieszę się bardzo, Panie Prezydencie, że mogę dzisiaj symbolicznie moje 10 lat prezydentury w zakresie polityki zagranicznej zamykać tutaj właśnie, w Pradze, spotykając się z Panem Prezydentem, podsumowując to, co było do tej pory. Przede wszystkim z położeniem nacisku na ostatni szczyt NATO w Hadze, w którym obydwaj uczestniczyliśmy, gdzie zdanie Pana Prezydenta – jako absolutnie największego eksperta wśród Prezydentów w dziedzinie spraw natowskich – ma dla mnie ogromne znaczenie. I dziękuję za podzielenie się ze mną tą oceną i opinią, jaką Pan Prezydent po tych wszystkich decyzjach, które podjęliśmy, ma.

Rozmawialiśmy z Panem Prezydentem dzisiaj sporo również o przyszłości. Jak Państwo wiecie, 6 sierpnia – czyli praktycznie dokładnie za miesiąc bez jednego dnia – zostanie zaprzysiężony w Polsce nowy Prezydent, dzisiaj Prezydent Elekt Pan Karol Nawrocki. Rozmawialiśmy z Panem Prezydentem. Zapewniłem Pana Prezydenta, że jestem przekonany, że polityka bliskiej współpracy pomiędzy Polską a Czechami z jego strony będzie kontynuowana. Że cieszyłbym się bardzo, gdyby Pan Prezydent rychło zaprosił Pana Prezydenta Karola Nawrockiego do złożenia oficjalnej wizyty w Pradze, z kolei otwierającej czas jego prezydentury.

Pracowaliśmy z Panem Prezydentem przez te ostatnie lata w ramach wielu formatów międzynarodowych – poczynając od tradycyjnej Grupy Wyszehradzkiej, poprzez naszą współpracę w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki jako środkowoeuropejskiego elementu współpracy natowskiej, ale współpracowaliśmy również w ramach Trójmorza jako elementu środkowoeuropejskiej współpracy w ramach Unii Europejskiej i partnerstw wokół Unii Europejskiej. I mam nadzieję, jestem przekonany, że ta współpraca we wszystkich tych formatach – niezwykle cenna dla Polski; jestem przekonany, że niezwykle ważna również i dla Czech, co wielokrotnie i Pan Prezydent, i Pan Premier jasno i wyraźnie artykułowali, właśnie mówiąc o Trójmorzu, o rozwoju infrastruktury, o tym, co ważne dla budowania też potencjału naszej części Europy – że Pan Prezydent Karol Nawrocki współpracę w tych formatach będzie też kontynuował.

Rozmawialiśmy z Panem Prezydentem dzisiaj na temat rozwoju infrastruktury. Mam nadzieję, że ten rozwój infrastruktury między naszymi krajami – przede wszystkim infrastruktury komunikacyjnej – będzie się pogłębiał. To kwestia zbudowania do końca kolei dużych prędkości, które będą łączyły nasze kraje. To kwestia również i konwencjonalnych linii kolejowych, które są w trakcie modernizacji i w trakcie budowy. Ale to również kwestia połączenia drogowego – niezwykle ważnego – S3, D11. Mam nadzieję, że te połączenia jak najszybciej będą gotowe i będą umożliwiały sprawne przemieszczanie się pomiędzy naszymi krajami.

Podziękowałem Panu Prezydentowi jeszcze raz za wsparcie dla Ukrainy, za to, co nazywamy czeską inicjatywą amunicyjną, dzięki czemu – właśnie dzięki inwencji Pana Prezydenta, strony czeskiej i naszego współdziałania tutaj – było i jest możliwe zaopatrywanie Ukrainy w amunicję. Stało się to w kluczowym momencie, kiedy rzeczywiście był wielki kryzys i kiedy Ukraina bardzo tego wsparcia potrzebowała. Ta czeska inicjatywa amunicyjna idealnie trafiła w moment, w którym była bardzo potrzebna. I była rzeczywiście ogromnym dla Ukrainy wsparciem. Tutaj nasze interesy, jeżeli chodzi o wsparcie dla Ukrainy, o przyszłość Ukrainy jako części wspólnoty Zachodu – jak mówimy – czyli w przyszłości Unii Europejskiej, ale ja wierzę, także i wspólnoty transatlantyckiej, czyli NATO, to nasze zapatrywanie jest tutaj wspólne. Wspieramy Ukrainę, nie mamy żadnych wątpliwości, że rosyjski imperializm musi zostać zatrzymany i że Władimir Putin tej wojny wygrać nie może. I należy uczynić wszystko, aby tak się stało.

Tutaj obydwaj z Panem Prezydentem widzimy wielką rolę, jaką my – jako Wspólnota Europejska – powinniśmy w tym odegrać, oczywiście budując współdziałanie ze Stanami Zjednoczonymi w tym zakresie na zasadach partnerskich. Starając się w jak największym stopniu stworzyć taki balans, jeżeli chodzi o potencjał bezpieczeństwa, potencjał obronny właśnie na poziomie transatlantyckim; budując siłę Europy i mobilizując także naszych partnerów właśnie do modernizacji swoich sił zbrojnych, do rozwijania przemysłów obronnych w krajach Unii Europejskiej i – generalnie – tutaj, także w naszej części Europy. Żebyśmy byli pod tym względem także i w jak największym stopniu samowystarczalni, żebyśmy mieli tutaj naszą własną produkcję i nasze własne możliwości.

Bo zgadzam się z tym argumentem, który był podnoszony, kiedy podejmowaliśmy decyzję o podwyższeniu poziomu wydatków na obronność w państwach Sojuszu – przypomnę: 3,5 proc. PKB bezpośrednio na obronność i 1,5 proc. na szerzej pojęte kwestie bezpieczeństwa. Zgadzałem się z tym, że jeżeli będziemy w stanie wydawać więcej, ale nie będzie tak naprawdę zwiększonej produkcji, to się okaże, że tylko ceny wzrosły tego sprzętu i tak naprawdę musimy na ten sprzęt wydawać więcej i po prostu wyższe ceny sprzętu pochłoną ten wzrost wydatków na obronność. W związku z czym nie ma wątpliwości, że potrzebujemy więcej produkcji. Właśnie po to, żeby zwiększyć także i konkurencyjność, stworzyć szerszą ofertę możliwości zakupów tego sprzętu po to, żeby te ceny pozostały w miarę stabilne i żebyśmy rzeczywiście byli w stanie zwiększyć potencjał naszych armii w sposób efektywny. I to ma ogromne znaczenie.

Czas na to jest dosyć długi. Może chcieliśmy, żeby to był czas krótszy, ale takie decyzje podjęte zostały w Hadze, jakie zostały podjęte. Ja mam nadzieję, że to w krótkim czasie jednak zwiększy istotnie bezpieczeństwo naszej części Europy i oddali potencjalne niebezpieczeństwo kolejnej rosyjskiej agresji, bo przecież tylko o to chodzi. Nie chodzi o to, żeby walczyć z agresorem, chodzi o to, żeby postawić agresorowi taką tamę, która spowoduje, że nie będzie się nikomu opłacało zaatakować naszych krajów. Czyli że po prostu nie będzie wojny. Bo przecież po to czynimy te wydatki i do tego wszyscy dążymy, żeby wojnie zapobiec, a nie do tego, żeby walczyć. Myślę, że Pan Prezydent Petr Pavel rozumie to znakomicie jako doświadczony generał, żołnierz, jako ten, który przez lata stał na czele tych struktur wojskowych Sojuszu Północnoatlantyckiego. I to jest nasze tutaj podstawowe dążenie i w tym zakresie z Panem Prezydentem w 100 proc. się zgadzamy.

Szanowni Państwo!

Ja jeszcze raz ze swojej strony ogromnie Panu Prezydentowi dziękuję za zaangażowanie w tę współpracę w naszej części Europy, za budowanie tutaj naszego potencjału i za budowanie tych dobrosąsiedzkich więzi pomiędzy Polską a Czechami. Dziękuję ogromnie za zaangażowanie Pana Prezydenta we współpracę w ramach Trójmorza. Dziękuję za zrozumienie też w wielu trudnych sprawach i za wszystkie rozmowy, które mogliśmy prowadzić dla budowania relacji pomiędzy naszymi krajami.

Życzę Panu Prezydentowi powodzenia przez kolejne lata prezydenckiej służby. I tak jak powiedziałem: mam nadzieję, że współpraca z nowym polskim Prezydentem i współpraca – generalnie – z polskimi władzami będzie przynosiła w tej przyszłości jak najwięcej pożytków obydwu naszym krajom, zarówno Republice Czeskiej, jak i Polsce.

Dziękuję bardzo.

Może Cię zainteresować Wizyta Prezydenta RP i Małżonki w Republice Czeskiej

Katarína Sedláčková, Telewizja Czeska: Panie Prezydencie, w przeszłości mówił Pan, że jest Pan blisko z Prezydentem Trumpem, Pański następca też o tym zapewnia. Jak Polska chce wpłynąć na Stany Zjednoczone, by nie wstrzymywały one pomocy dla Ukrainy?

Ja powiem tak: oczywiście pytanie o to, w jaki sposób wesprzeć Ukrainę, jest pytaniem ze wszech miar zasadnym. Ale ja bym raczej powiedział inaczej – spojrzałbym na to również z drugiej strony – to znaczy: jak zatrzymać Rosję. I o tym rozmawialiśmy z Panem Prezydentem. Bo jeżeli uda się skutecznie zatrzymać Rosję, jeżeli różnymi metodami i środkami doprowadzi się do tego, że Rosja zaprzestanie swojej agresji na Ukrainę, to udzielanie Ukrainie wielkiego wsparcia militarnego po prostu przestanie być potrzebne.

Więc to nie tyle jest pytanie o to, czy udzielać dalej wsparcia Ukrainie. Bo pamiętajmy o tym, że wsparcie dla Ukrainy i trwanie wojny oznacza wykrwawianie się także i Ukrainy, tak? A pod tym względem – co tu wiele mówić – Rosja ma większy potencjał ludzki niż Ukraina. I co tu wiele mówić: Rosja mniej szanuje swojego człowieka i swojego żołnierza, niż czyni to Ukraina. Dlatego Rosja ponosi dużo większe straty w ludziach w czasie tej wojny niż Ukraina. To jest po prostu kwestia mentalności, to jest kwestia szacunku do życia ludzkiego. Tego szacunku – jak doskonale wiemy także i z naszej historii i z tego, co widzieliśmy już wielokrotnie, ale także i z tego, co widzimy w trakcie tej wojny – w Rosji nie ma, a na pewno nie w takim stopniu jak w naszych krajach czy dalej, na zachodzie Europy, we wspólnocie euroatlantyckiej.

W związku z czym pytanie jest raczej: jak zatrzymać Rosję? I to jest rzeczywiście wielkie zadanie – w moim przekonaniu – które stoi przed Prezydentem Donaldem Trumpem i przed Ameryką. Ponieważ – biorąc pod uwagę kwestię potencjałów – dzisiaj tylko Stany Zjednoczone na całym świecie dysponują faktycznie takim potencjałem, który z całą pewnością jest w stanie Rosję zatrzymać.

I jeżeli o czymś dyskutujemy, jeżeli coś jest zadaniem także dla przyszłego Prezydenta Rzeczypospolitej, by rozmawiać i starać się szukać rozwiązań, i także starać się przekonać Prezydenta Stanów Zjednoczonych, Pana Donalda Trumpa – czy następnych Prezydentów Stanów Zjednoczonych – to właśnie jest to, w jaki sposób zapewnić spokój w naszej części Europy, gasząc rosyjski imperializm, trzymając w ryzach rosyjski imperializm. Bo to jest najistotniejsze.

Bo wszyscy się tego obawiamy, o czym kiedyś przed laty, w 2008 roku, w czasie rosyjskiej inwazji na Gruzję w Tbilisi powiedział nieżyjący dzisiaj już – niestety – Prezydent Polski Lech Kaczyński: „Dzisiaj Gruzja, być może jutro Ukraina, potem być może państwa bałtyckie, a potem może przyjdzie czas na mój kraj, na Polskę”, jeżeli chodzi o rosyjską agresję, jeżeli chodzi o rosyjski imperializm.

To Rosję trzeba zatrzymać za wszelką cenę. Bo jeżeli nie Ukraina, to jeżeli nie będzie Rosja zatrzymana, to zaatakuje inny kraj. I to jest nasze dzisiaj podstawowe zmartwienie, które mamy zarówno my tutaj, w naszej części Europy, właśnie budując potencjał bezpieczeństwa Europy, jak również i w tym ujęciu transatlantyckim. Więc jeżeli do czegoś przekonywać, to do zatrzymania Rosji.

Rozmawialiśmy o zamrożonych rosyjskich aktywach. Rozmawialiśmy o odbudowie Ukrainy. Rozmawialiśmy również o tym, jakimi metodami trzeba dążyć do tego, żeby Rosję zatrzymać. I tutaj zgadzamy się z Panem Prezydentem, że to przede wszystkim powinny być różnego rodzaju sprytne posunięcia o charakterze ekonomicznym, które po prostu będą bardzo dotkliwie osłabiały rosyjski potencjał, podkopując zarazem pozycję Władimira Putina jako tego, który decyduje o wojnie.

Miłosz Gocłowski, Radio Zet: Mam pytanie do obu Panów Prezydentów. Chciałbym zapytać, jak oceniają Panowie decyzję polskiego rządu o przywróceniu kontroli granicznych na granicach z Niemcami i Litwą? I czy w związku z kryzysem uchodźczym takie rozwiązania nie powinny zostać także wprowadzone na innych granicach strefy Schengen? Dziękuję.

Moja odpowiedź na to jest bardzo krótka, mówiłem zresztą już na ten temat kilkakrotnie: jednym z największych takich dóbr – można powiedzieć – jakie Polacy dostrzegają z naszej obecności w Unii Europejskiej, jest właśnie swoboda przemieszczania się, która jest dodatkowo umocniona poprzez zasady, które panują w strefie Schengen. To, że w istocie w ramach tej wspólnoty założenie było takie, że granice między państwami naszej wspólnoty będą prawie nieodczuwalne. To, co było przez lata.

I oczywiście to, z czym spotykamy się dzisiaj – czyli kryzys migracyjny, hybrydowy atak na granicę polską ze strony białoruskiej, wpychanie siłą migrantów, traktowanie ich jako broni przeciwko Polsce, przeciwko Wspólnocie Europejskiej w tej wojnie hybrydowej – to jest dzisiaj nasza rzeczywistość. I jest pytanie: w jaki sposób się przed tym zabezpieczyć?

My szukaliśmy tych możliwości przede wszystkim w umocnieniu granicy. Stąd decyzje o wysłaniu na granicę wojska do pomocy Straży Granicznej – decyzja, którą podjęliśmy już w 2021 roku, kiedy ten kryzys się zaczął. Stąd budowa fizycznej bariery na granicy w postaci tego wysokiego stalowego płotu. Ale to także i decyzje o budowaniu bariery elektronicznej i cały czas utrzymywaniu podwyższonej gotowości na tej granicy.

No i – niestety – problem, który powstał w relacji ze stroną niemiecką, która do nas zaczęła przekazywać migrantów, twierdząc, że to są migranci, którzy dostali się na teren Niemiec z Polski. I że w związku z tym dokonują oni ich readmisji. Wobec tego, w jaki sposób my strzeżemy granicę, pozostała – niestety – jedna konkluzja, a mianowicie: że ta granica jest przekraczana przez tych migrantów w innym miejscu. I po to, żeby także i stronie niemieckiej pokazać, unaocznić te realia i zwiększyć kontrolę, podjęta została – jak rozumiem – decyzja o postawieniu kontroli na granicy polsko–litewskiej. Albowiem obawa jest taka, że ci nielegalni migranci przekraczają granicę litewsko–białoruską czy łotewsko–białoruską. To jest rzeczywiście problem trudny i poważny. Natomiast faktycznie wydaje się, że po prostu tutaj nie było innego wyjścia.

Ale również bardzo konsekwentnie i bardzo mocno należy pilnować granicy polsko–niemieckiej. Żeby nie było takich sytuacji, że w sposób z kolei nielegalny strona niemiecka de facto przepycha migrantów na stronę polską. Polacy są bardzo na to uwrażliwieni. Wiemy o tym, że stworzona została straż obywatelska, bo ludzie doszli do wniosku, że strzeżenie granicy zachodniej jest niedostateczne.

Ja jestem wdzięczny wszystkim naszym rodakom, którzy wspierają obronę granicy. Bo w mojej opinii to jest w istocie wsparcie obywatelskie dla Straży Granicznej. Natomiast przede wszystkim to rząd powinien tutaj podejmować konkretne działania i to rząd powinien dbać o to, by obywatele czuli się w sposób należyty tutaj zabezpieczeni i żeby była realizowana taka polityka, która jest przez obywateli oczekiwana. Bo w demokracji jest to obowiązek rządzących. Więc to jest druga kwestia.

Ale co jest – proszę Państwa – najważniejsze? Im mniej kontroli, tym w istocie lepiej. Bo dla Polaków wielką wartością było właśnie to przemieszczanie się. Dlatego jeżeli nie jest gdzieś potrzebne postawienie dodatkowej kontroli granicznej czy przywrócenie kontroli granicznej na jakichś granicach – bo w istocie problem migracyjny na danej granicy występuje czy to w bardzo niewielkim stopniu, czy w ogóle de facto nie występuje – to nie ograniczajmy tego ruchu i nie niszczmy, nie likwidujmy tego wielkiego, naprawdę bardzo wielkiego dobra, jakie w mentalności naszych społeczeństw wynika z tego elementu naszej obecności w Unii Europejskiej.

To jest – w moim przekonaniu – absolutnie jeden z największych skarbów dla naszych narodów, które przez lata znajdowały się za żelazną kurtyną właśnie bez prawa do swobodnego przemieszczania się, z limitowanym dostępem do możliwości wyjeżdżania, odwiedzania się nawzajem. Ta wolność była wielkim oddechem i wielką radością. I to jest wielka, istotna część wsparcia dla idei naszego członkostwa w Unii Europejskiej w naszych społeczeństwach. Jeżeli ktoś chce obniżyć stopień poparcia dla członkostwa w Unii Europejskiej wśród naszych społeczeństw, to niech skutecznie zamyka granice. To niebawem przekona się, jakie będą tego efekty.