Menu rozwijane

13 grudnia 2021

Szanowna Pani Marszałek,
Szanowny Panie Premierze,
Szanowny Panie Wicemarszałku Senatu,
Wielce Szanowny Panie Przewodniczący Komisji Krajowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”,
Ekscelencjo, Czcigodny Księże Arcybiskupie, Metropolito Krakowski,
Czcigodni Księża,
Szanowni Państwo – Panie i Panowie Posłowie, Senatorowie, Ministrowie,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Komendanci,
Generałowie,
ale nade wszystko – nasi wspaniali Czcigodni Uczestnicy tamtych dni prawdziwej walki z komuną, prawdziwego oporu, prawdziwego bohaterstwa, męstwa kobiet i mężczyzn, którego wtedy nie brakowało,
wszyscy Wielce Szanowni Państwo!

Dziękuję! Dziękuję wszystkim, którym przed chwilą w tym symbolicznym geście w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej – w imieniu całego naszego państwa i społeczeństwa – wręczyłem Medale Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Dziękuję! Dziękuję za to, że walczyliście; dziękuję za to, że cały czas walczycie.

Tak jak wszystkim Państwu powiedziałem: dziękuję za to, że ta wolna, niepodległa, suwerenna Polska jest – dzięki Waszej postawie tamtych dni; i dziękuję, że mimo upływu tych wszystkich lat – od stanu wojennego czterdziestu, od 1989 roku ponad trzydziestu – cały czas o tę Polskę walczycie. Żeby była jeszcze bardziej niepodległa, jeszcze bardziej suwerenna, jeszcze bardziej wolna. Dziękuję za to.

Zawsze mówię „gratuluję i dziękuję”. Dzisiaj schylam głęboko głowę i mówię „dziękuję”, bo pogratulować to mogę mojemu pokoleniu. Że miało to szczęście, że pokolenie jego dziadków i jego rodziców wywalczyło dla nich wolną Polskę. Dziękuję Wam z całego serca.

Wczoraj wieczorem, właściwie w nocy, o godz. 12, a więc o północy, spotkaliśmy się tu, w Warszawie, pod dawnym komisariatem milicji na ul. Jezuickiej, by upamiętnić tych, którzy zginęli – symbolicznie upamiętnić Grzegorza Przemyka, który został tam śmiertelnie skatowany; upamiętnić nieco tylko młodszego od niego Emila Barchańskiego, najmłodszą ofiarę stanu wojennego, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, najprawdopodobniej zamordowany przez zbrodniarzy z SB. Upamiętnić tych, którzy zginęli.

Te wszystkie nazwiska, które dzisiaj odczytywaliśmy tu, na odsłoniętej przed chwilą tablicy w dawnym więzieniu na Rakowieckiej, wczoraj były odczytywane w czasie apelu poległych. Stały tam dwa pokolenia – moje, złożone z moich rówieśników, oraz trochę starszych koleżanek i kolegów z lat 60., którzy wtedy, w 1981 roku, byli licealistami albo właśnie zaczynali studenckie życie; takich, którzy pamiętają tamten czas, chociaż byli jeszcze dziećmi albo bardzo młodą nastoletnią młodzieżą.

Może Cię zainteresować Odznaczenia w 40. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

I wreszcie [staliśmy z] tymi najmłodszymi, urodzonymi dużo później, w latach 90., i nawet później, już po 2000 roku. Choć może dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale proszę sobie wyobrazić, że mają już po 20–21 lat i są studentami, należą do NZS–u, tego warszawskiego, poznańskiego i z innych miast. Bo tak się wczoraj spotkaliśmy – ludzie z różnych miast stanęli pod tą tablicą, pod tym dawnym komisariatem.

Wspominaliśmy tych, którzy polegli. Ale mówiliśmy o tym, jak bardzo relatywizowana jest w ostatnich trzech dziesięcioleciach ta dramatyczna prawda o stanie wojennym. Jak tym właśnie najmłodszym pokoleniom, które nie pamiętają tamtego czasu, jest on prezentowany. Z rozwadnianiem rzeczywistości. Często z pokazywaniem go jako komedii. Że w gruncie rzeczy było wesoło. Że to było takie nic. A generał Jaruzelski to może w gruncie rzeczy był bohaterem, który uratował Polskę i naród…

Otóż, proszę Państwa, w tę 40. rocznicę trzeba nie tylko mówić, ale trzeba krzyczeć, że nic bardziej mylnego – że Jaruzelski po prostu był zwykłym tchórzem i zdrajcą Polski. I cała sitwa, która była wokół niego, to była zwykła junta bandyckich emisariuszy Moskwy, którzy domagali się wtedy sowieckiej interwencji. I chyba byli po prostu zbyt ciemni na to, by tego nie rozumieć, że Moskwa, która zaczęła się właśnie tuż wcześniej krwawić w Afganistanie, nie jest w stanie zaryzykować tego, że może tutaj zdarzyć się im następna krwawa łaźnia.

Oczywiście w dwie strony. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, że nie byłoby ponad stu zabitych w stanie wojennym i później, ale – jak szacują różne badania – może wtedy byłoby ponad 100 tys. zabitych. Nie wiemy tego, bo do żadnej interwencji – mimo błagań zdrajców narodu polskiego – nie doszło. W związku z czym sami musieli próbować rozprawić się z narodem.

Powiedziałem wczoraj do tych – jak się czasem uśmiecham – dzieciaków z NZS–u, młodszych od mojej córki: „Kochani, dziękuję, że tu jesteście. Wiecie, ja miałem wtedy dziewięć lat. I to nie było śmieszne. I to w ogóle nie było zabawne. I nie było w tym żadnego żartu”. Mogę powiedzieć, że miałem szczęście, bo mój ojciec tylko poszedł na strajk i potem z tego strajku wrócił. Trochę może byliśmy z mamą roztrzęsieni, ale wrócił normalnie.

Ilu rodziców nie wracało tygodniami, miesiącami? A rodziny nie wiedziały o ich losie – nie wiedzieli, gdzie są internowani, aresztowani ojcowie. I co ma dzisiaj powiedzieć pan redaktor z gazety, który relatywizuje stan wojenny, człowiekowi w moim wieku – a więc takiemu, który już z pewnością może być ojcem, a właściwie na upartego nawet dziadkiem – który do dziś przeżywa traumę, bo jego ojciec wtedy zginął, został zamordowany? Co ma powiedzieć bardzo starszemu już panu, ojcu chłopca, który wtedy został zabity? Co ma powiedzieć o matce zakatowanego syna, która trzy lata później umarła na nowotwór? Co powie – że nie miało to wpływu na jej stan zdrowia, na jej śmierć?

To były czarne lata 80., które zakończyły i zdławiły karnawał Solidarności, zakończyły i zdławiły marzenia na długie jeszcze osiem lat. A niejeden powie, że na dużo dłużej, bo do dzisiaj zmagamy się z różnego rodzaju komunistycznymi wpływami. I do dzisiaj – jak doskonale wiemy z ostatnich lat – różne dokumenty wypadają z rodzinnej szafy po śmierci generała. To jest nasza polska rzeczywistość, która stanowi naszą historię, o której trzeba uczyć dzieci i młodzież.

Dziękuję, że o tej historii pamiętacie. Dziękuję wszystkim organizatorom dzisiejszych uroczystości i wszystkich uroczystości, które będą w najbliższych dniach. Dziękuję wszystkim, którzy o tym pamiętają, bo nie wolno o tym zapomnieć. Niech bohaterowie będą nazywani bohaterami, a zdrajcy – zdrajcami. Niech ten, kto zawinił, przestanie się nadymać na swojej dzisiaj uprzywilejowanej pozycji. I pobiera ogromne dla przeciętnego Polaka pieniądze, a zhańbił się jako sędzia w stanie wojennym, za komuny, skazując ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę.

Najwyższy czas, by odejść, schylając ze wstydem głowę przed narodem, który [walczył] przez tyle lat – od upamiętnionych tutaj zabitych powstańców warszawskich; poprzez upamiętnionych tutaj zakatowanych, pomordowanych, rozstrzelanych Żołnierzy Niezłomnych; poprzez upamiętnionych tutaj tych, którzy odbywali tu kary więzienia i cierpieli; tak, w tamtym okresie, stanu wojennego i walki z komuną. Żeby wreszcie przed nimi ze wstydem schylił głowę i po prostu odszedł.

Tak jak odejść powinna cała spuścizna tamtych obrzydliwych, straszliwych czasów zniewolenia i upodlenia, niszczenia polskiego społeczeństwa, w którym – co mówię z wielkim wstydem – tak wielu ludzi upodliło się, idąc na współpracę z SB i komuną. Smutne to, ale jest to nasza historia, której nie wolno zamiatać pod dywan i nie wolno udawać, że jej nie było. Trzeba się z nią mierzyć także poprzez pokolenia.

Warto – po to, by nigdy nie doszło do powtórki; po to, byśmy zawsze pamiętali, co to znaczy mieć wolną, niepodległą, suwerenną ojczyznę, w której demokracja jest prawdziwa, a nie ludowa; w której idziemy i wybieramy, i mamy taką władzę, jaką wybrała większość naszego społeczeństwa, która jest odpowiedzialna, bo idzie do wyborów, i która jest odpowiedzialna, bo oddaje głos, tak jak w danym momencie uważa. To są kwestie fundamentalne.

Mówię o tym przede wszystkim dla młodego pokolenia, którego dzisiaj tutaj nie ma właściwie na tej sali, ale które – mam nadzieję – usłyszy to poprzez różnego rodzaju środki masowego przekazu: cieszcie się tym, co dzisiaj jest Waszą codziennością; doceniajcie ją, bo warto jej bronić; nie wolno oddawać niepodległości ani suwerenności za żadne skarby świata. Bo – jak do tej pory w naszej historii – zawsze kończyło się to źle.

A wygrywaliśmy tylko wtedy, gdy sami mogliśmy się rządzić i gdy rzeczywiście sami mogliśmy decydować o sobie, oganiając się jak najbardziej od różnego rodzaju obcych wpływów i odcinając w sposób zdecydowany od władzy i od możliwości wpływania na naszą rzeczywistość ludzi, którzy tym wpływom ulegali.

Zagranica nigdy – poza drobnymi wyjątkami w naszej historii – nie życzyła nam dobrze. Zwłaszcza ta wschodnia zagranica, z którą zmagamy się od stuleci i które to zmaganie napisane jest krwią całych pokoleń, ostatniego – na szczęście – tego, które jest na tej sali: pokolenia moich rodziców i pokolenia ich rodziców.

Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć poległym! Niech żyje wolna, suwerenna, niepodległa Polska! Precz z komuną!

Może Cię zainteresować Przesłanie z okazji 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego Prezydent oddał hołd ofiarom stanu wojennego Wypowiedź podczas uroczystości na Starówce 13 grudnia zapalmy Światło Wolności