Czcigodni Bohaterowie dzisiejszej uroczystości – Kawalerowie Orderu Orła Białego wraz ze wszystkimi obecnymi na sali Damami, Kawalerami Orderu Orła Białego,
Wielce Szanowni Panie i Panowie Ministrowie,
Wielce Szanowna Pani Prezes – Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego,
Panie Prezesie Naczelnego Sądu Administracyjnego,
Wielce Szanowny Panie Prezesie Najwyższej Izby Kontroli,
Panie Ministrze – Rzeczniku Praw Obywatelskich,
Szanowni Panowie Przewodniczący: Państwowej Komisji Wyborczej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji,
Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej,
Ekscelencje, Czcigodni Księża Arcybiskupi i Księża Biskupi,
Wielce Szanowni Panie i Panowie Członkowie Kapituł: Orderu Orła Białego, Orderu Odrodzenia Polski, Orderu Krzyża Wojskowego,
Wielce Szanowni Panie i Panowie Posłowie, Senatorowie,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście, w szczególności Najbliżsi Bohaterów naszej dzisiejszej uroczystości i Przyjaciele,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo!
Bardzo się cieszę i muszę powiedzieć, że – jako Prezydent Rzeczypospolitej, który przyznaje Ordery Orła Białego w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej – jestem bardzo dumny z tego, że mogłem dzisiaj wręczyć, udekorować tymi najwyższymi polskimi odznaczeniami dwóch wizjonerów. Nie waham się tego powiedzieć: dwóch wizjonerów.
Może Cię zainteresować Obchody Święta Narodowego Trzeciego Maja Najwyższe odznaczenia państwowe dla Janusza Kapusty i Jerzego KropiwnickiegoTo najstarsze polskie odznaczenie i najwyższe polskie odznaczenie, najwyższa godność w tym znaczeniu, jaką polskie państwo może przyznać osobie, człowiekowi zasłużonemu dla Rzeczypospolitej Polskiej – jak wiemy – w rozmaity sposób i w rozmaitych dziedzinach życia. Ale jedno zawsze trzeba pamiętać, kiedy przyznawane są Ordery Orła Białego: to order wolnej, suwerennej i niepodległej Polski. Zawsze istniał i był przyznawany wtedy, kiedy Polska była wolna, suwerenna i niepodległa: od jego powstania, od jego pierwszego nadania z ręki królewskiej – z wielkiej jeszcze wtedy Rzeczypospolitej Obojga Narodów, przed setkami lat – poprzez wszystkie momenty w jej dziejach. Ilekroć Polski nie było na mapie, tylekroć Order Orła Białego znikał i nie był nadawany. Wracał razem z wolną Polską. Można więc śmiało powiedzieć, że jest rzeczywiście orderem wolnej Polski. I to jest jego cecha szczególna, i to jest jego cecha niezwykła.
Po drugie przyznawany jest osobom – powiedzielibyśmy – nietuzinkowym. Ale ja powiem: przede wszystkim wyjątkowym. Osobom, które mają specyficzną zasługę dla Rzeczypospolitej, taką niezmywalną. Taką, która jest zarazem ważnym świadectwem dla współczesnych, ale także i dla przyszłych pokoleń. Właśnie z uwagi na działania, na obecność, na dokonania zrealizowane w różnych dziedzinach życia, w różnych aktywnościach, ale które zawsze były działaniami dokonanymi, przynoszącymi Rzeczypospolitej albo wielki pożytek, albo wielką chlubę. Jak na wstępie powiedziałem, obaj dzisiejsi bohaterowie naszej uroczystości z całą pewnością śmiało mogą zostać nazwani wizjonerami.
Pan Janusz Kapusta – Pan Doktor, Pan Profesor – został dzisiaj udekorowany jako pierwszy. Ale pozwolę sobie według starszeństwa wiekiem i zacznę od Pana Ministra, Pana Prezydenta Jerzego Kropiwnickiego.
![015_Para_Prezydencka_wreczenie_odznaczen_panstwowych_20250503_MB1_4349.jpg [930.03 KB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/5/3/dd4edac2c8f4c3781c6fa3297fe8dae6/jpg/prezydent/preview/015_Para_Prezydencka_wreczenie_odznaczen_panstwowych_20250503_MB1_4349.jpg)
Z całego serca dziękuję w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej za wszystkie Pana dokonania dla Rzeczypospolitej. Poczynając od tych, które były tutaj dzisiaj wymienione jako pierwsze – tych zupełnie niezwykłych i wyjątkowych, w czasach najpierw wielkiej radości, w czasach, które nazwane zostały przez ludzi pokolenia moich rodziców czasami festiwalu Solidarności, kiedy Solidarność powstawała i kiedy w Łodzi na uczelni Pan tę Solidarność współtworzył. Pan był jednym z tych, którzy byli jej kołem napędowym poprzez udział później w Komisji Krajowej i udział w pierwszym zjeździe Solidarności. W czasach, kiedy wydawało się Wam wszystkim, że uda się w ten sposób zmienić Polskę mimo wszystkich niesprzyjających warunków, mimo panowania ustroju komunistycznego.
Wydawało się, że uda się ten ustrój zmienić, zmodyfikować tak, że stanie się on ustrojem wreszcie przyjaznym dla ludzi i że państwo polskie będzie służyło swoim obywatelom, temu przysłowiowemu dla komunistów ludowi pracującemu nie tylko z nazwy i ze sloganu, ale że tak będzie naprawdę. I że ludzie nie będą musieli wychodzić na ulice i ginąć tak jak w Trójmieście w 1970 roku, domagając się po prostu pracy i chleba, i godnego traktowania. Że nie będą katowani tak jak w Radomiu, w Ursusie, jak w Płocku, bo się domagają pracy, chleba i uczciwego traktowania. Że będzie można w normalny sposób zmienić Polskę.
Wkrótce przekonaliśmy się wszyscy – bo także i ja pamiętam tamten czas – że to niemożliwe z uwagi na zbrodniczość natury tego ustroju i ludzi, którzy w nim przyjmują władzę. Stan wojenny to czarny czas w ostatniej historii Rzeczypospolitej i drugiej połowy XX wieku w naszym kraju i dla nas, Polaków. To czas zniewolenia, to czas odebrania nadziei, a przynajmniej próby jej odebrania na jakiś czas.
W tamtym czasie właśnie Panu odebrano nie tylko możliwość dalszego zmieniania Polski w tamtym momencie, ale przede wszystkim wolność, w sposób niesłychanie brutalny skazując na cztery i pół, a potem na sześć lat więzienia. Za co? Za działalność na rzecz sprawiedliwego państwa polskiego i sprawiedliwego traktowania człowieka, i za nazywanie spraw po imieniu. Za powiedzenie wprost, że władza ludowa, komunistyczna wypowiedziała wojnę swojemu narodowi. I nie tylko to. Bo także to, że potraktowano Pana i Pana kolegów wtedy w sposób szczególny, katując Was w więzieniu, co nie było typowe na tamte czasy. Co było metodą – krótko mówiąc – sowiecką; co było metodą, która znakomicie pamiętała czasy lat 40. i 50., kiedy komuniści pod sowieckimi sztandarami przyszli do Polski.
To zostało z całą pewnością stwierdzone i uznane nawet przez sądy. I to nie tak dawno w ostatnim czasie, bo w wydanym dosłownie kilka miesięcy temu wyroku sędzia warszawskiego sądu, podtrzymując orzeczenie skazujące wobec kata tamtego czasu – zastępcy naczelnika więzienia w Barczewie, który był odpowiedzialny za te zbrodnicze działania – powiedziała jasno, że to jest klarowny przykład, absolutny przykład zbrodni komunistycznej: to, co z Panem i Pana kolegami uczyniono. Wypędzanie na mróz, polewanie wodą na mrozie i inne tego typu metody.
Nie tylko przetrwał Pan to wszystko, nie tylko nie złamało to Pana mimo trwałego okaleczenia, jakiego doznał Pan wtedy w więzieniu na skutek katowania właśnie. Ale wrócił Pan wypuszczony w wyniku amnestii w 1984 roku do działalności opozycyjnej i w efekcie – śmiało można powiedzieć – że Pan wygrał. Chociaż do samego końca, wtedy, kiedy inni mówili, że już jest zwycięstwo, Pan mówił, że jeszcze go nie ma, bo nie wszystkie organizacje traktowane są w sposób równy i nie wszyscy w sposób równy potraktowani byli przez odradzającą się Solidarność w jej ramach. I że postanowienia Okrągłego Stołu, i magdalenkowe to nie jest to, czego tak naprawdę oczekują Polacy i co jest potrzebne do tego, by odzyskać prawdziwie suwerenną i niepodległą ojczyznę.
Był Pan jednym z tych, którzy mówili: „Polska potrzebuje jeszcze większej zmiany, by była państwem uczciwym i prawdziwie demokratycznym niż to, co wtedy postanowiono”. I miał Pan rację. Z pewnością to dlatego także jako ekspert, ekonomista, specjalista został Pan później członkiem kolejnych rządów, posłem na Sejm pierwszej i trzeciej kadencji. Ale, co najważniejsze, poprzez kolejne gabinety powiązane z nurtem wolnościowym – myślę o gabinecie Premiera Jana Olszewskiego przede wszystkim, ale także Hanny Suchockiej i Jerzego Buzka – niósł Pan w sobie tę ideę sprawiedliwego państwa. Państwa, które musi być tak ekonomicznie przekształcane, aby było państwem dla każdego obywatela i każdego człowieka rzeczywiście służącym i każdego człowieka dostrzegającym.
I za to z całego serca dziękuję. Za tę służbę przez wiele, wiele, wiele lat realizowaną. Później przez osiem lat sprawowania funkcji Prezydenta Miasta Łodzi, kiedy to miasto trafiło w Pana ręce w fatalnej – jak wszyscy wiemy – kondycji po latach upadku polskiego przemysłu, po latach rozgrabiania Polski, po latach niszczenia. Zabrał się Pan z niezwykłą odpowiedzialnością, dziarskością i wizjonerstwem do tego, aby Łódź naprawić, aby podnieść to wielkie i piękne miasto, które jest tradycją także i polskiego przemysłu, także i polskiego ruchu robotniczego. Właśnie poprzez szacunek dla zwykłego człowieka, poprzez szacunek dla robotników, którzy to miasto tworzyli i własnymi rękami przez dziesiątki lat budowali po to, by odzyskało ono swoją świetność.
Wiele z tych projektów, które do dzisiaj w Łodzi są realizowane, to były Pana wizje, to były Pana pomysły, to były Pana wielkie idee. Idee ogromnie – oczywiście – kosztowne, bo zakrojone na wielce szeroką skalę, ale budujące z Łodzi prawdziwe nowoczesne miasto; miasto, którym dzisiaj zachwyca się wielu ludzi. Chociażby poprzez to, w jaki sposób przeprowadzono jego odnowienie, jego renowację w wielu punktach, ale przede wszystkim nadanie mu rzeczywiście światowego, nowoczesnego sznytu – powiedzielibyśmy. Dziękuję za to z całego serca.
Ale dziękuję jeszcze za jedno. To, za co – poza wszystkimi innymi wspomnianymi już przeze mnie ważnymi zasługami – niezwykle szanował Pana mój Prezydent, Profesor Lech Kaczyński, Pana przyjaciel: za to, w jak niezwykły sposób realizował Pan w Łodzi politykę historyczną. Przypominając o tych, którzy byli wielką częścią mieszkańców Łodzi przed II wojną światową, a których II wojna światowa usunęła, nie tylko z Łodzi, ale którzy zostali po prostu bestialsko zamordowani – o żydowskich mieszkańcach Łodzi, obywatelach Rzeczypospolitej narodowości żydowskiej, którzy zgromadzeni przez hitlerowskich Niemców, nazistów w getcie później zostali zamordowani.
Pan o nich przypomniał. Pan zadbał o to, by w Łodzi – z jednej strony – oddano im należyty szacunek i pamięć jako mieszkańcom i współtwórcom Łodzi, ale z drugiej strony – również i pamiętał Pan o Polakach, którzy umieli w tamtych czasach bohatersko się zachować, gdy za pomoc Żydom groziła kara śmierci, i których wielu było właśnie wśród mieszkańców Łodzi i obszaru łódzkiego – budując wspaniały, piękny pomnik Polaków Ratujących Żydów. Dziękuję za to z całego serca.
Mówiłem dzisiaj o wyroku wydanym przez warszawski sąd – za to również Panu z całego serca dziękuję. Że Pan tego dopilnował, że Pan nie dopuścił do tego, by zbrodniarz komunistyczny uszedł nieukarany. Że przez 18 lat prowadził Pan wobec tego człowieka ściganie karne spokojnie i konsekwentnie, mimo wszystkich niedostatków polskiego państwa i wymiaru sprawiedliwości, wierząc w to, że sprawiedliwość go doścignie. I tak jak powiedzieli Panowie, kiedy został skazany: „To nawet nie chodzi o to, jaką karę dostał, choć ta kara nie była wysoka, ale chodzi o to, że jego wina zbrodnicza została uznana i że został za to skazany przez polski sąd w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”.
Dziękuję za to z całego serca, bo to jest także swoista forma przywracania honoru dzisiejszej Rzeczypospolitej. Że także polski wymiar sprawiedliwości umie nazwać sprawę po imieniu i nazwać komunistycznych zbrodniarzy zbrodniarzami, choć był przez całe lata z tym tak ogromny problem. Dziękuję za to, że Pan tego dopilnował i za to także – chcę to z całą mocą podkreślić – w jakimś elemencie jest to dzisiejsze odznaczenie.
Dziękuję z całego serca za całą dotychczasową działalność. Ale proszę o jeszcze. Proszę o jeszcze, bo mówiłem, że jest Pan wizjonerem i nie tylko o Łódź chodzi. Chodzi także o Centralny Port Komunikacyjny. Chodzi także o to, że – jako kiedyś minister, szef Centralnego Urzędu Planowania – to Pan właśnie wyszedł z tą ideą zbudowania w Polsce wielkiego lotniska pomiędzy Warszawą a Łodzią, które będzie Centralnym Portem Komunikacyjnym, które będzie nas łączyło z całym światem, które otworzy Polskę na świat i które spowoduje, że Polska weźmie głęboki oddech jako właśnie obszar międzynarodowej przestrzeni komunikacyjnej.
Dzisiaj walczymy o to, by ta idea została zrealizowana. Dzisiaj uważamy ją za jedną z najważniejszych dla przyszłego rozwoju Rzeczypospolitej. Nie tylko jako właśnie okna na świat, ale także jako formuły komunikacyjnej. Ale także – co najważniejsze – jako niezwykle ważnego elementu bezpieczeństwa strategicznego Polski z uwagi na możliwości przeładunkowe i logistyczne takiego Centralnego Portu Komunikacyjnego o takiej skali. Dzisiaj to samo sądzą nasi sąsiedzi, którzy przybywają do Polski i z którymi spotykamy się w ramach współpracy Trójmorza. Licząc na to, że właśnie my jako wielkie państwo, które dzisiaj staje się także coraz silniejsze militarnie, będziemy także i dla nich zapleczem, jeżeli chodzi o logistykę i jeżeli chodzi o możliwości budowy systemu bezpieczeństwa.
To była Pana wizja. To jest Pana wizja, którą cały czas dzisiaj ze wszystkich sił próbujemy zrealizować i którą – wierzę – że Rzeczpospolita zrealizuje. Dziękuję za to z całego serca. To za to także jest ten Order Orła Białego. Dziękuję.
Szanowny Panie Doktorze, Kawalerze Orła Białego. Artysta to człowiek o niezwykłym umyśle. To ktoś, kto potrafi swoją twórczością zrealizować coś takiego, pokazać coś takiego, przedstawić coś takiego, zaprezentować coś takiego innym, co wywołuje efekt wow, o czym możemy powiedzieć, że to jest absolutnie nietuzinkowe. Że to jest coś takiego, co przenika duszę, że to jest coś takiego, co zapada w pamięć, że to jest coś takiego, co jest rzeczywiście wyjątkowe.
Pan to potrafi w sposób niezwykły – i to w wielu obszarach. I to jest właśnie w Panu niezwykle fenomenalne. Wszędzie, gdzie spojrzy się do internetu, można przeczytać, że jest Pan grafikiem, rysownikiem, że jest Pan malarzem, scenografem, wynalazcą. Tak, i na wszystkich tych polach – śmiało można powiedzieć – jest Pan uznany za człowieka, artystę genialnego. I to nie jest tylko ocena tych, którzy mieszkają tutaj, w kraju nad Wisłą, w Polsce, w Rzeczypospolitej. Jest Pan człowiekiem, który odebrał liczne nagrody światowe za swoje prace, za swoje rysunki, za swoje niezwykłe metafory – można powiedzieć – w jakimś sensie komentarze, ale przede wszystkim przedstawienia, które właśnie przenikały dusze, które właśnie trafiały.
Powiedział Pan kiedyś, że najważniejszy jest człowiek i że właściwie wszystko to, co robimy, robimy dla ludzi. Jakże w niezwykły sposób to proste zdanie oddaje także Pana sposób prezentowania, pojmowania, przedstawiania życia poprzez Pana twórczość. Że to jest coś, co właśnie trafia do człowieka i wywołuje efekt wow. Że to jest coś, co okazuje się człowiekowi niezwykle potrzebne i co do człowieka niezwykle przemawia.
Ma Pan ten talent wrodzony, dany przez Pana Boga, ale na szczęście odnaleziony i rozwijany, co realizował Pan już w czasie studiów, wtedy rysując do czasopism. Co ważne – w tamtych czasach nie tylko czasopism polskich, takich jak „Szpilki” czy „Itd.” i innych tutaj na miejscu, w Polsce, wtedy w komunistycznej jeszcze Polsce, ale także do zagranicznych, francuskich czy niemieckich. Już wtedy także i tam, poza granicami Polski, została uznana właśnie Pana niezwykła wrażliwość, Pana niezwykła umiejętność patrzenia na świat, na drugiego człowieka, na otaczające nas zjawiska i wyrażania poprzez formę graficzną do tego komentarza.
Później tak się potoczyły Pana losy życiowe, że – jako cały czas jeszcze młody, 30–letni człowiek – wyjechał Pan do Stanów Zjednoczonych tuż przed stanem wojennym. Stan wojenny zastał Pana za oceanem i tak się życie poukładało, że pozostał tam Pan przez 40 lat. I chcę powiedzieć tak: z wielkim pożytkiem dla świata i z wielkim pożytkiem dla Rzeczypospolitej. Dlaczego? Dlatego że rzeczywiście w Stanach Zjednoczonych prawdziwie rozwinął Pan swoje możliwości już jako człowiek dojrzały czy jako artysta, który cały czas dojrzewał, tworzył i miał ku temu tam właściwie – praktycznie rzecz biorąc – nieograniczone możliwości.
Co ważne zresztą i co charakterystyczne także dla Ameryki, niezależnie od tego, skąd Pan był – że przyjechał Pan z dalekiego świata, z jakiegoś komunistycznego kraju – Pana talent został błyskawicznie doceniony. Pana niezwykłość została błyskawicznie doceniona. Dlatego był Pan rysownikiem i „New York Timesa”, i „Washington Post”, i „Wall Street Journal”, i „Boston Globe”. I dlatego otrzymał Pan także w Stanach Zjednoczonych wiele wyróżnień i nagród. Dlatego miał Pan wiele wystaw, które cieszyły się także i niezwykłym powodzeniem.
Ale co jest niezwykle ciekawe: to nie tylko kwestia rozsławiania Polski poprzez Pana prace, które były zamieszczane przez – śmiało można powiedzieć – największe amerykańskie, również jedne z najsłynniejszych na świecie gazet. Ale – co ważne – pracował Pan cały czas nad artystyczną formą, która w jakiś sposób byłaby przydatna człowiekowi. Bo to patrzenie także na sztukę i twórczość przez pryzmat człowieka jest właśnie tym, co dla Pana tak ważne.
I w ten sposób – początkowo od formy artystycznej – stworzył Pan coś, co w Polsce nazywamy K–dronem [ka–dronem], w Stanach mówią na to K–dron [key–dron]. Jedenastościan, który okazał się formą absolutnie rewolucyjną, niezwykle ciekawą, a przede wszystkim o niezwykłej wprost użyteczności. Opatentowany następnie przez Pana w wyniku dalszych prac nad tym dał możliwość stworzenia pustaka budowlanego, który okazał się mieć niezwykłe właściwości akustyczne i umożliwił budowę studiów nagrań.
Okazał się świetnym materiałem do tworzenia elewacji niezwykle nowoczesnych, pięknie wyglądających, a z drugiej strony – o niezwykłej formie użytkowej. Sam Pan był w stanie określić 50 sposobów jego użycia, a – o ile pamiętam – do 2001 roku było już ich 168. I cały czas wynajdowane są nowe, ponieważ ta forma ciągle fascynuje ekspertów z całego świata – matematyków, fizyków, różnego rodzaju wynalazców i myślicieli.
Co ważne, K–dron doczekał się swoich pomników. Pan się jeszcze nie doczekał. A forma, którą Pan opracował, wymyślił i opatentował – je ma. My także jesteśmy z Pana wynalazku bardzo dumni. Premier Mateusz Morawiecki uznał K–dron za symbol Polski innowacyjnej. I K–dron rzeczywiście ma swoje pomniki w naszym kraju i jest rzeczywiście formą niezwykłą.
Ale Pan na tym nie poprzestał. Nadal pracuje Pan nad tymi rozwiązaniami, które mają niezwykle ważne użyteczne znaczenie, przechodząc właśnie od formy artystycznej do formy użytkowej. Myślę tutaj o Pana niezwykłym pomyśle, nad którym dzisiaj dyskutują i debatują eksperci z całego świata, naukowcy. A mianowicie – stworzenia formy geometrycznej, która zawiera w sobie złoty i srebrny podział. Mowa tutaj o kwestii związanej bardzo silnie z architekturą, z estetyką także i budowli, podziału proporcji. I w tym zakresie osiągnięcie Pana jest absolutnie niezwykłe i cały czas jest badane, i rozpracowywane na świecie. Proszę o jeszcze. Bo to są niezwykle doniosłe elementy wielkiego dorobku dla Rzeczypospolitej – to, że Polak potrafi.
Ja zawsze powtarzam to polskim profesorom w czasie wręczania nominacji profesorskich i zawsze staram się to mówić wszędzie, gdzie jestem: „My, Polacy, jesteśmy narodem niezwykle zdolnym, nie mamy absolutnie żadnych podstaw do tego, by mieć jakiekolwiek kompleksy wobec innych narodów świata. Potrafimy wymyślić rzeczy, o których innym się nie śniło. Stać nas na to i jesteśmy w stanie to zrobić”. Dlatego chcę, żeby kiedyś polski naukowiec, polski profesor, żeby ktoś z Państwa przyniósł do Pałacu Prezydenckiego Nagrodę Nobla i pokazał ją polskiemu Prezydentowi. I tego następnym Prezydentom życzę.
Jest Pan przykładem znakomitym takiego właśnie naszego rodaka, który tak potrafi myśleć: bez kompleksów, nieszablonowo, rozwojowo dla drugiego człowieka, dla ludzkości. Dziękuję za to z całego serca. Rzeczpospolita – chcę to powiedzieć całą odpowiedzialnością jako jej Prezydent – jest z Pana ogromnie dumna. Nigdy do tej pory nie otrzymał Pan żadnego odznaczenia od Rzeczypospolitej. Powiem krótko: raz a dobrze. Dziękuję.
![002_Para_Prezydencka_wreczenie_odznaczen_panstwowych_20250503_MB1_3728.jpg [1.56 MB]](https://www.przyszlosc.pl/storage/image/core_files/2025/5/3/3ab31a00092932b2d7b94e2c219b2fe2/jpg/prezydent/preview/002_Para_Prezydencka_wreczenie_odznaczen_panstwowych_20250503_MB1_3728.jpg)