Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie!
Dziękuję za przybycie do Pałacu Prezydenckiego na to spotkanie ze mną. Wiadomo, jaki będzie temat: kwestia ustawy z 20 lipca 2018 roku zmieniającej ustawę Kodeks wyborczy, a dokładniej – jak to się mówi powszechnie – kwestia zmian w ordynacji w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Chcę ogłosić, że moja decyzja w sprawie tej ustawy jest następująca: otóż odmawiam jej podpisania i zwracam tę ustawę Sejmowi do ponownego jej rozpatrzenia ‒ z kilku względów.
Po pierwsze, dlatego że uważam, iż w absolutnie zbyt daleko idący sposób odbiega od zasady proporcjonalności w wyborach. W czym rzecz? W naszym prawie wyborczym, jak również w akcie dotyczącym wyboru członków Parlamentu Europejskiego przyjętym przez Radę ‒ a więc akcie prawa europejskiego – jest jasno określony próg 5-proc., jeżeli chodzi o dostępność do Europarlamentu. Krótko mówiąc: ugrupowanie musi osiągnąć w wyborach minimum 5-proc. wynik, aby mogło uzyskać mandat – czy mandaty – w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Może Cię zainteresować Nowelizacja Kodeksu wyborczego wprowadzająca zmiany w ordynacji do PE zawetowana
Zmiana, która została dokonana tą ustawą, powoduje – jak pokazują analizy prawne i politologiczne, w tym przede wszystkim analiza zrobiona na potrzeby prac Senatu – że efektywny próg wyborczy będzie co najmniej kilkunastoprocentowy. Analiza senacka pokazuje, że będzie to nawet 16,5 proc. Wszyscy doskonale wiedzą, co by to oznaczało.
To by oznaczało, że w praktyce dzisiaj w Polsce szanse na uzyskanie poważnej reprezentacji w Parlamencie Europejskim mają tylko dwa ugrupowania. W związku z powyższym wydaje mi się, że taka regulacja, która w sposób de facto przymusowy – bo ustawowy – do tego prowadzi, jest zbyt daleko idąca.
Jeżeli rzeczywiście kiedyś nasz system polityczny sprowadzi się do tego, że będziemy mieli na scenie politycznej dwa ugrupowania, to uważam, że powinno to nastąpić w sposób absolutnie demokratyczny. Czyli poprzez naturalne procesy takiego, a nie innego ułożenia się preferencji politycznych obywateli.
Nigdy nie zobowiązywałem się do tego, że – jako Prezydent – będę dokonywał jakichkolwiek zmian w ordynacji do Parlamentu Europejskiego. Nigdy się też nie zobowiązywałem, że będę dokonywał jakichkolwiek zmian w systemie wyborczym. Jeżeli się do czegoś zobowiązywałem, to do tego, że będę słuchał ludzi i będę starał się realizować moje zobowiązania wyborcze.
A jednym z nich było to, że ludzie powinni mieć w Polsce jak najwięcej do powiedzenia. I to oni powinni w jak najbardziej demokratyczny sposób decydować o naszym życiu politycznym i o tym, jak jest kształtowany także ustrój Rzeczypospolitej oraz oczywiście reprezentacja parlamentarna w wyborach parlamentarnych ‒ czy do Parlamentu Europejskiego, czy w wyborach do władz jednostek samorządu terytorialnego.
Ta regulacja z całą pewnością ten proces by zaburzała. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: jej wprowadzenie do naszego systemu prawnego spowodowałoby, że ogromna część obywateli nie miałaby swojej reprezentacji w Parlamencie Europejskim, ponieważ nie byliby w stanie wybrać. Co więcej – jestem przekonany, że tak ułożona ordynacja doprowadziłaby do jeszcze większego spadku zainteresowania wyborami do Parlamentu Europejskiego, czyli w efekcie: że frekwencja w Polsce w tych wyborach byłaby jeszcze niższa.
Dlatego że wielu obywateli – mając świadomość, jak bardzo wysoko postawiony jest próg wyborczy, a jaki ich ugrupowanie może uzyskać potencjalny wynik – po prostu uznałoby, że ich uczestnictwo w tych wyborach nie ma żadnego sensu. A przecież już obecnie ‒ gdy próg jest znacznie niższy od tego proponowanego, być może nawet ponad 3-krotnie niższy – i tak mamy bardzo niską frekwencję jak na wybory. W związku z tym wprowadzanie rozwiązań, które jeszcze mogłyby się przyczynić do jej obniżenia, uważam za bezsensowne. I to jest druga przyczyna.
A więc kwestia proporcjonalności wyborów, która byłaby absolutnie zaburzona. Większość ugrupowań, które normalnie wystartowałyby w wyborach, nie miałaby żadnych szans na to, by mieć swoją poważną reprezentację w Parlamencie Europejskim. Po drugie: w związku z tym ‒ kwestia zniechęcenia obywateli do uczestnictwa w wyborach.
I wreszcie trzecia sprawa – oczywiście, mówi się tak: „To będzie w takim razie skłonność do zawierania porozumień politycznych, koalicji wyborczych, do tego, by w wyborach iść razem”. Tak, tylko ja chcę, żeby to była świadoma i spokojna decyzja każdego z ugrupowań politycznych, podejmowana w sposób wolny i dobrowolny. A nie – żebyśmy tak kształtowali przepisy prawa w Polsce, że jest to decyzja przymusowa, wywołana wyłącznie kwestiami egzystencjonalnymi, tzn. być albo nie być – albo w ogóle będziemy w Parlamencie Europejskim, albo nas w ogóle tam nie będzie.
Bo jeżeli zgodzimy się na takie rozwiązanie, to – powiem krótko – porozumienie będzie zawsze dyktatem tego silnego. Tzn. ta wielka partia, która i tak miałaby swoją reprezentację w Parlamencie Europejskim, będzie dyktowała tym mniejszym, którzy i tak by jej nie mieli, warunki po temu, w jaki sposób i na jakich zasadach ta koalicja czy porozumienie może zostać zawarte.
Uważam, że jest to rozwiązanie, na które nie powinienem się zgodzić, bo nie jest to dobra zmiana w systemie prawnym i demokratycznym w naszym kraju. I dlatego wobec tych trzech przyczyn – jak to się mówi popularnie – składam weto wobec tej ustawy. A więc będzie ona skierowana do Sejmu do ponownego rozpoznania. Taka jest moja decyzja i ten dokument znajdzie się dzisiaj w Sejmie u Pana Marszałka.
Dodam jeszcze jedno: nie mam nic przeciwko pracom nad ordynacją wyborczą do Parlamentu Europejskiego w Sejmie, ponieważ uważam, że rzeczywiście są potrzebne zmiany, które trochę ją uproszczą. Ale nie takie, które zaburzą zasady demokratyczne funkcjonujące do tej pory w naszym kraju i po prostu wprowadzą zasady, z którymi trudno się pogodzić. Więc oczywiście uproszczenie jest możliwe.
Jeżeli ktoś będzie chciał w parlamencie pracować nad takimi zmianami i faktycznie zostanie przygotowana ordynacja, która nie będzie ograniczała w tak istotnym stopniu dostępu do Parlamentu Europejskiego, a uprości system wyborczy – i w ten sposób stanie się on bardziej przejrzysty także dla obywateli – to ja, rzecz jasna, z radością taki akt przyjmę. I jeżeli tutaj obiekcji takich jak te obecnie nie będzie, to oczywiście zdecyduję się go podpisać.
Dziękuję bardzo.