Wielce Szanowni, Czcigodni – powiem wprost – Bohaterowie naszej wolności, tej współczesnej, wolnej, suwerennej, niepodległej Polski; weterani tamtych lat, kiedy bez broni w ręku, kiedy bez przelewu krwi ze strony przeciwnika walczyliście o to, by godność, wolność i niepodległość wróciły na ten obszar, który nazywamy Rzecząpospolitą, do naszej ojczyzny,
Wielce Szanowni Panie i Panowie Posłowie, Parlamentarzyści,
Wielce Szanowni – Panie Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, Panowie byli Przewodniczący,
Członkowie Komisji Krajowej,
Przewodniczący Regionów,
Wszyscy Wielce Szanowni Państwo,
Szanowni Panowie Ministrowie,
Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej,
Czcigodni Księża Prałaci, Kapelani,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście,
Wielce Szanowni Państwo,
ale też Wielce Szanowna Młodzieży – ta, która już pamięta tylko wolną Polskę, tylko suwerenną, tylko niepodległą; dziękuję, że ci młodzi wśród gości także dzisiaj są z nami!
Powiedział przed momentem Pan Przewodniczący, że dziękuje tutaj Prezydentowi i Panu Ministrowi Andrzejowi Derze za odznaczenia. To Prezydent i Pan Minister Andrzej Dera dziękują Solidarności za wniosek o to, żeby te odznaczenia mogły dzisiaj być wręczone. (oklaski)
Ja tym bardziej dziękuję za to, że to są właśnie odznaczenia dla takich członków Solidarności, jakim przed chwilą – dla mnie bardzo symbolicznie dzisiaj – miałem zaszczyt je wręczyć: dla stoczniowca gdańskiego, człowieka Solidarności, społecznika, jak słyszeliśmy, ale przede wszystkim gdańskiego stoczniowca, człowieka Solidarności; i dla wychowawcy młodzieży, dla żeglarza, dla harcerza, dla nauczyciela, też członka Solidarności. Oba te aspekty z punktu widzenia dzisiejszego naszego spotkania, tej rocznicy i tego, co w istocie ją stanowi, mają dla mnie ogromne znaczenie. I o tym powiem kilka słów.
Otóż, proszę Państwa, ta Solidarność od 31 sierpnia 1980 roku to w istocie byt, który opiera się na dwóch ważnych elementach. Po pierwsze na tym, że rzeczywiście możemy mówić, że wtedy powstała. Mimo tego, że do oficjalnej rejestracji NSZZ „Solidarność” – Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego – doszło dopiero w listopadzie 1980 roku, to ona w istocie powstała wtedy. Poprzez ten wielki ruch strajkowy, który rozpoczął się w połowie lipca w Lublinie, w Świdniku – od tamtych strajków. A potem który prawdziwie rozbłysnął, rozpalił się tutaj, w Gdańsku, poprzez strajk w Stoczni Gdańskiej i poprzez strajki, które potem do niego dołączyły, w wyniku czego później powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. I strajków, które wsparły tamtą akcję strajkową w całej Polsce, które później zakończyły się kolejnymi porozumieniami – szczecińskim, które zakończyły się porozumieniem jastrzębskim i wreszcie porozumieniem dąbrowskim 11 września. One wszystkie w sumie stworzyły Solidarność.
Nie tylko przez to, że był to ogromny ruch społeczny, nie tylko przez to, że w strajkach brało udział prawie milion pracowników w całej Polsce, a na pewno około 800 tys. Nie tylko dlatego, że strajkowano w tak wielu miejscach w Polsce i w tak wielu zakładach w Polsce – dzisiaj podaje się, że tych zakładów było ponad 700 – ale także dlatego, że podpisano te porozumienia. I choć na porozumieniach nie było jeszcze Solidarności jako takiej, podpisywały te porozumienia osoby upoważnione przez komitety strajkowe – tutaj, w Gdańsku, późniejszy Prezydent Rzeczypospolitej, Przewodniczący Solidarności Lech Wałęsa. Te historyczne zdjęcia i materiały filmowe, które obiegły cały świat i które dzisiaj stanowią widome świadectwo i wielki dokument tamtych czasów. Tu, w tej sali, tutaj, w tym miejscu, dokładnie tutaj nastąpiło to podpisanie.
Ale także przez to, że podpisano porozumienia. Także przez to, że nie odbyło się to na przysłowiowe „tak, zgadzamy się – tak, dziękuję”. Tylko na to, że podpisano porozumienia, że zinstytucjonalizowano tym samym to, co stało się po raz pierwszy: że władza, ta narzucona przez Sowietów, ta władza, która swoje źródło czerpała z tamtego aparatu sowieckiej represji, musiała się ugiąć i podpisać umowę tak naprawdę ze społeczeństwem. Bo nie było jeszcze wtedy zinstytucjonalizowanej Solidarności. I nie był to jeszcze zinstytucjonalizowany związek zawodowy. W istocie poprzez podpisanie tego porozumienia Solidarność się właśnie zinstytucjonalizowała. Stała się bytem. Mówię to przede wszystkim właśnie do obecnej tutaj młodzieży.
Jak wielka w istocie jest różnica pomiędzy czymś, co do czego w takiej sytuacji tak o ktoś się umówi, a tym, co zostanie spisane przez środowisko, przez grupę społeczną, która tym samym zostaje upodmiotowiona poprzez zawarcie porozumienia. Tak właśnie stało się w tych miejscach, o których przed chwilą wspomniałem na czele ze Szczecinem i Gdańskiem. A później Jastrzębiem, Dąbrową Górniczą. To tak właśnie powstała Solidarność. Tak właśnie Solidarność się narodziła.
Oczywiście jej źródła będziemy dopatrywali się w całych latach narastającego protestu społecznego. Jej źródła będziemy dopatrywali się w oczekiwaniach i w dążeniach – w oczekiwaniu godności życia, godnej płacy, godnych warunków pracy, poszanowania dla człowieka i podstawowych jego praw. Oczywiście przebudzenia się będziemy dopatrywali się z całą pewnością w wyborze Ojca Świętego Jana Pawła II na Stolicę Piotrową i jego pielgrzymce do Polski, i jego słynnych słowach: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. A także w tym, że – jak to mówi pokolenie moich rodziców, czyli pokolenie Solidarności – żeśmy się wtedy policzyli. Na tych wszystkich placach Zwycięstwa i krakowskich Błoniach. Żeśmy się wtedy policzyli. W Częstochowie i w innych miejscach.
Żeśmy wtedy zobaczyli, że liczba ludzi, którzy myślą tak samo i są gotowi to zademonstrować, jest ogromna. Że to jest morze ludzi. Że nie jestem sam. I że w istocie nie ma co się lękać, i nie wolno zrezygnować z walki o wolność i prawdę. To wtedy wszyscy zobaczyli – i tak właśnie powstała Solidarność. Ale instytucjonalnego bytu nabrała właśnie poprzez podpisanie Porozumień Sierpniowych, a później poprzez jej legalizację na mocy Porozumień Sierpniowych; czy sierpniowo–wrześniowych – jak kto woli – uwzględniając te zawarte we wrześniu: 3 i 11 września. I to jest istota Solidarności od tej strony instytucjonalnej.
I teraz rzecz druga, bardzo ważna: o samej Solidarności – teraz mniej do młodzieży, bardziej do Solidarności. Bo to, co powiedziałem, to Solidarność doskonale zna i wie. Otóż wtedy, w tych Porozumieniach Sierpniowych, w tych postulatach, które tutaj stanowią do dzisiaj na tych tablicach pamiątkę tamtego czasu – nie tylko artefakt muzealny, ale polską rzeczywistość, jak wiemy, nie zawsze cały czas jeszcze spełnioną, co zawsze podkreśla Pan Przewodniczący Piotr Duda – jest to, że wśród tych postulatów były nie tylko postulaty godnościowe, były nie tylko postulaty dotyczące płacy, nie tylko chleba żądali robotnicy, ludzie Solidarności wspierani wtedy przez inteligencję. Żądali także uczciwego i rzetelnego państwa. W istocie żądali państwa suwerennego i niepodległego tak naprawdę. Choć to zostało wypowiedziane dopiero potem.
Ale co jest najważniejsze: stanęli wtedy do wzięcia na siebie współodpowiedzialności za Rzeczpospolitą naprawdę, bo wiedzieli, że wybory to lipa. Od słynnego „trzy razy tak” wiedzieli, że komuna może okraść i okłamać. I nie mieli co do tego żadnych wątpliwości, że oddany głos w tamtym czasie może nie mieć wartości. Ale ich obecność, ich udział, ich morze głów ma swoją polityczną siłę i przez tę siłę bierze się na siebie odpowiedzialność za Rzeczpospolitą – i Solidarność tę odpowiedzialność wzięła. To dlatego potem Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: „ Solidarność to jeden i drugi. A jeśli brzemię, to niesione razem, we wspólnocie. To brzemię to Rzeczpospolita”.
Jestem tutaj dzisiaj z Wami – w dziesiątą już dla mnie jako Prezydenta uroczystość podpisania Porozumień Sierpniowych i zarazem ostatnią dla mnie jako Prezydenta – także po to, żeby Wam podziękować. Mówił przed chwilą Pan Przewodniczący, że byłem tyle razy z Solidarnością. Tak, zawsze jestem z Solidarnością. Właśnie dlatego, że wierzę głęboko i nie mam żadnych wątpliwości, że wzięliście współodpowiedzialność za Rzeczpospolitą. I że tę współodpowiedzialność dźwigacie. I że w istocie nie tylko ludzie, którzy biorą na siebie bezpośrednią odpowiedzialność za sprawowanie władzy w Polsce – tak jak ja wziąłem, stając do wyborów prezydenckich i składając prezydencką przysięgę – ale także wszyscy inni są zobowiązani słuchać Solidarności, są zobowiązani wysłuchać głosu Solidarności, są zobowiązani rozważyć za każdym razem, co Solidarność mówi, jeżeli w danej sprawie dotyczącej państwa i obywateli chce zabrać głos.
Co nie znaczy, że Solidarność ma rządzić. Nie o to w istocie chodzi. I nie mam żadnych wątpliwości, że nie o to też chodzi Solidarności. Solidarność nie chce rządzić. Solidarność stoi i chce stać na straży podstawowych wartości wynikających z katolickiej nauki społecznej, wynikających z dekalogu, wynikających także z przyrodzonego każdemu człowiekowi prawa do godności i do życia we właściwych, odpowiednich warunkach. Na kim obowiązek zapewnienia spoczywa? Na państwie, na ludziach bezpośrednio odpowiedzialnych za sprawowanie władzy. Dlatego Solidarność ma prawo w imieniu robotników, w imieniu pracowników, w imieniu społeczeństwa zabierać głos. I dziękuję za to, że zabiera.
Jestem tutaj po to, żeby Wam powiedzieć jako Prezydent Rzeczypospolitej, że tak, Rzeczpospolita chce, żebyście zabierali dalej głos, jest to jej potrzebne. Zabierajcie go zawsze. Trzymajcie pieczę nad Rzeczpospolitą, bardzo o to proszę. Jesteście papierkiem lakmusowym w wolnej, suwerennej, niepodległej Polsce; tego, czy polskie sprawy prowadzone są we właściwym kierunku – właśnie z tego punktu widzenia. Bo jesteście żywą emanacją tkanki społecznej. Może się tak zdarzyć, że władza oderwie się od swoich korzeni, oderwie się od obywateli i przestanie słyszeć ich głos, bo się zagubi. Ale po to właśnie jest Solidarność – żeby zawsze przypomnieć o tych podstawowych obowiązkach.
Dziękuję za to Panu Przewodniczącemu i wszystkim członkom Solidarności, którzy ze mną się spotykali przez te lata, że także mnie o tym przypominaliście. Także ja zawsze starałem się wrócić i przypomnieć o tym, rozmawiając z Państwem o tym, co udało się zrealizować, czego się nie udało zrealizować, co jest dalej do zrealizowania. Także ja podpisywałem porozumienia z Wami po to właśnie, żeby pokazać instytucjonalizację odpowiedzialności Solidarności za sprawowaną władzę w Rzeczypospolitej poprzez napominanie i poprzez domaganie się od rządzących podążania we właściwym kierunku. Dziękuję za to.
Proszę w tę kolejną rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania Solidarności, żebyście zawsze czuwali nad Rzeczpospolitą. Władze będą się zmieniały, a Solidarność niech pozostanie zawsze sobą, niech pozostanie zawsze Solidarnością, niech pozostanie zawsze Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym, związkiem ludzi pracy, który czuwa nad podstawowymi wartościami. Dziękuję Wam za to z całego serca, że niesiecie tę odpowiedzialność za Rzeczpospolitą.
Bo tak jak powiedzieliśmy: mamy wolną, suwerenną i niepodległą Polskę, mamy demokrację i głosujemy, wybieramy i władze się zmieniają, są różne, przychodzą różni premierzy, przychodzą różni ministrowie, przychodzą różni prezydenci, różne składy parlamentu, podejmowane są decyzje, głosowane są ustawy. Ale w prawdziwie demokratycznym państwie ten głos społeczeństwa musi być słuchany. I właśnie rzecz polega na tym, żeby był słuchany nie tylko od wyborów do wyborów. I nie tylko przez dwa miesiące kampanii wyborczej żeby był słyszany. Ale żeby zobowiązania były dopełniane i żeby ktoś stał na czele dopełniania tych zobowiązań. I na co dzień po to właśnie jest Solidarność.
Dziękuję za to, że jesteście w takiej postaci (oklaski). Głęboko w to nie tylko wierzę, ale jestem przekonany przez te 10 lat współpracy z ludźmi Solidarności, z Solidarnością – jak wiecie – w różnych miejscach, bo w różnych miejscach byłem. Pan Przewodniczący powiedział, że pięć razy tutaj, w Gdańsku. No tak, bo byłem też w Szczecinie i byłem w Dąbrowie, i byłem w Jastrzębiu, i w innych miejscach. Tak.
(Głos z sali: „Dziękujemy”, oklaski).
To ja dziękuję. To ja dziękuję za wszystkie zaproszenia i dziękuję za to, że mogłem też pochylić głowę przed tymi tablicami, które upamiętniają bohaterów tamtych czasów. Bohaterów pokolenia moich rodziców, bohaterów pokolenia mojego Prezydenta, Prof. Lecha Kaczyńskiego, człowieka Solidarności – bo to jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję też za zaproszenie młodzieży, która jest z pokolenia mojej córki, czyli pokolenia już zupełnie wolnej Polski, które uśmiecha się, słysząc o tym, że nie można było gdzieś wyjechać za granicę, że nie było paszportu, że Zachód był dla większości polskiego społeczeństwa zamknięty i że rodzice zarabiali miesięcznie po dwadzieścia parę dolarów według czarnorynkowego kursu. I co to była za Polska…
Macie dzisiaj inną właśnie dzięki tym, którzy są na tej sali. Już niewielka reprezentacja pokolenia zwycięzców – prawdziwych zwycięzców. Bo trudno jest zwyciężyć, stojąc bez broni w ręku naprzeciwko tych, którzy broń w ręku mają i mają czołgi. Trzeba naprawdę umieć sobie poradzić, trzeba naprawdę być odważnym, niezłomnym w walce o wolność i prawdę i trzeba wierzyć w słuszność tego, z czym się idzie z gotowością poświęcenia życia. To jest właśnie pokolenie Solidarności. Dziękuję za to w imieniu Rzeczypospolitej z całego serca.
Niech żyje Solidarność! Niech żyje Polska!
Może Cię zainteresować Gdańsk. 44. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych Gdańsk. Wręczenie odznaczeń przez Prezydenta RP