Menu rozwijane

18 stycznia 2025

 

Wielce Szanowni Najbliżsi Pana Prezesa Andrzeja Kraśnickiego – Szanowna Małżonko, Szanowne Córki, Zięciowie, Wnuki,

Wielce Szanowni Przedstawiciele władz światowego i europejskiego ruchu olimpijskiego z Panem Prezydentem Bachem na czele,

Szanowni Przedstawiciele światowych organizacji związanych ze sportem na czele z Panem Prezydentem Światowej Agencji Antydopingowej WADA,

Wielce Szanowny Panie Ministrze,

Szanowni Panie i Panowie Ministrowie,

Wszyscy Dostojni Uczestnicy tego pożegnania,

Szanowni Państwo,

ale przede wszystkim, nade wszystko Szanowni Przyjaciele Pana Prezesa Andrzeja Kraśnickiego!

 

Wiecie Państwo wszyscy, dlaczego tutaj przyszliście – żeby odprowadzić w tę ostatnią drogę człowieka wybitnego, człowieka szczególnego, człowieka z całą pewnością niezwykłego. Przyszliście Państwo tutaj, żeby wyrazić swój podziw, swoją przyjaźń, swój żal, swoją wdzięczność – to wszystko, czemu towarzyszyły przecież uczucia tych ludzi, którzy w różnych sytuacjach w swoim życiu, w swojej pracy, w swojej służbie, także i państwowej, zetknęli się z Panem Prezesem Andrzejem Kraśnickim.

Może Cię zainteresować Ostatnie pożegnanie śp. Andrzeja Kraśnickiego Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski dla Andrzeja Kraśnickiego

Sportowiec w dziecięcych i młodych latach, zawodnik, szczypiornista, piłkarz ręczny, reprezentant Polski – i młodzieżowy, i w reprezentacji juniorów – student i pracownik w poznańskiej AWF, trener poznańskiego AZS–u. Ale przede wszystkim człowiek, który swoje życie – całe zawodowe – poświęcił polskiemu sportowi, rozwijaniu polskiego sportu. I trzeba jasno powiedzieć: poświęcił je Rzeczypospolitej. To dlatego obecni są tutaj dzisiaj również przedstawiciele najwyższych władz państwowych.

Pan Prezes Andrzej Kraśnicki bez wątpienia jest – bo tak trzeba mówić, patrząc na historię, którą zapisał – człowiekiem sukcesu. Wielkiego sukcesu i wielkich zasług dla polskiego sportu, dla polskiego ruchu olimpijskiego, a przez to także i dla budowania wizerunku Polski i polskiego sportu na całym świecie. Trzeba mieć specyficzne cechy osobowości, żeby znaleźć się we właściwym momencie w najtrudniejszych momentach.

Czasem mówi się, że wielcy zawodnicy, wielcy piłkarze – także piłkarze ręczni – mają ten jakiś nieprawdopodobny szósty zmysł, że czują, w którym miejscu powinni się znaleźć po to, by móc zrealizować najważniejsze zadanie, jakim jest zdobycie bramki i dążenie do zwycięstwa. Śmiało można powiedzieć, że Pan Prezes Andrzej Kraśnicki taki talent miał.

Ale miał jeszcze jedną niezwykłą cechę jako organizator, jako menedżer, jako ekspert do spraw sportu i organizacji sportu: potrafił sobie poradzić z najtrudniejszymi sytuacjami i miał wielką odwagę podjęcia się zadań, które wydawały się najtrudniejszymi w danym momencie i których bardzo często wielu obawiało się w ogóle dotknąć.

Tak było w 2006 roku, kiedy stanął na czele Związku Piłki Ręcznej w Polsce w niezwykle trudnej dla tej organizacji sytuacji dla polskiej piłki ręcznej; kiedy od wielu, wielu, wielu lat nie notowano sukcesów; kiedy reprezentacje Polski nie grały w finałach mistrzostw ani świata, ani Europy; kiedy wewnątrz organizacji trwały ogromne spory najeżone wzajemnymi pretensjami i problemami. Wtedy właśnie Andrzej Kraśnicki zgodził się po swojej misji, jaką realizował w Konfederacji Sportu, podjąć tego niezwykle trudnego zadania – poprowadzenia spraw polskiej piłki ręcznej. A jak się potem okazało, niewiarygodnego wyprowadzenia jej z wielkich problemów w pasmo sukcesów – sukcesów nienotowanych w jej historii do tamtego momentu. Wystarczy powiedzieć, że polscy piłkarze ręczni – mężczyźni – zdobyli w historii cztery medale mistrzostw świata. Trzy w okresie, kiedy Prezesem ich związku był właśnie Andrzej Kraśnicki.

To on to zorganizował, to on dobrał ludzi, ale to przede wszystkim on wprowadził atmosferę zwycięstwa i spokoju. Myślę, że od tej strony właśnie wszyscy Państwo go znaliście. Był nie tylko świetnym organizatorem, ale przede wszystkim wprowadzał spokój i był człowiekiem budowania. I to była jego niezwykła cecha. Był gotów współpracować z każdym, kto tylko miał dobrą wolę współtworzenia i służenia sprawom, które były w jego ocenie ważne. Nie patrzył na różnego rodzaju sympatie, nie oglądał się na inne uwarunkowania – działał. Chcesz działać ze mną – chodź. To właśnie był Prezes Andrzej Kraśnicki.

W 2010 roku, jako wtedy wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, stanął razem ze wszystkimi, z całością polskich władz olimpijskich w obliczu ogromnej tragedii – wobec śmierci Piotra Nurowskiego, Prezesa PKOl, który zginął wraz z Prezydentem Lechem Kaczyńskim w katastrofie smoleńskiej i polską delegacją, która leciała, by oddać hołd polskim oficerom pomordowanym w Katyniu. W tamtym dramatycznym momencie – znów w momencie ogromnego zachwiania, na dwa lata przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie – Pan Prezes Andrzej Kraśnicki podjął tę niezwykłą i bardzo trudną misję poprowadzenia polskich spraw olimpijskich i stworzenia warunków do tego, by nasi zawodnicy mogli wystąpić na igrzyskach.

Prowadził sprawy polskiego ruchu olimpijskiego do 2023 roku stabilnie, ale przede wszystkim odnosząc sukcesy. Polscy zawodnicy zdobywali medale w igrzyskach zimowych w spektakularnym stylu, przynosząc sukcesy, jakich do tamtego momentu przez dziesięciolecia nie było. Ale przede wszystkim działał – działał dla Polski. I to dla mnie osobiście było najbardziej ujmujące i najbardziej znaczące.

Ilekroć się spotykaliśmy – a spotykaliśmy się bardzo wiele razy przy organizacji różnych wydarzeń, przy ich realizowaniu i przy rozwiązywaniu różnego rodzaju problemów polskiego sportu olimpijskiego – zawsze była mowa o Polsce, o promowaniu naszej ojczyzny, o sukcesie, jaki Polska ma osiągnąć. I był niezwykły optymizm i wiara w sukces – taka zarażająca, taka, której w żaden sposób nie dało się odrzucić. Tak jak było z igrzyskami europejskimi.

Po poprzednim niepowodzeniu w Krakowie organizacji igrzysk zimowych z wieloma wewnętrznymi w Małopolsce i w Krakowie problemami, kiedy powiedział mi o igrzyskach europejskich na południu Polski – z której przecież sam pochodzę i którą znakomicie znam – powiem szczerze, że zamarłem. Ale powiedział do mnie: „Zrobimy, Panie Prezydencie, zobaczy Pan. I to będzie wstęp do organizacji letnich igrzysk olimpijskich w Polsce. Bo kiedy uda nam się zorganizować igrzyska europejskie i kiedy przebiegną one dobrze, a jestem pewien, że tak będzie, to wszyscy będą wierzyli w to, że jesteśmy w stanie być gospodarzem igrzysk olimpijskich letnich – tego największego na świecie sportowego wydarzenia, najbardziej spektakularnego, a także i najbardziej predestynującego i budującego potencjał sportowy kraju”. Zrobił to. Zakończyły się organizacyjnym sukcesem.

Umiał połączyć wszystkie dążenia, umiał załagodzić konflikty, umiał rozwiązać wszystkie problemy. Miał niezwykły dar budowania tu i budowania poza granicami. Dlatego był tak szanowany w światowych organizacjach sportowych i miał przyjaciół na całym świecie. Wszyscy Państwo, którzy znaliście go osobiście, wiecie, że w niezwykły sposób emanował spokojem. Zawsze był uśmiechnięty, zawsze ciepły i to także była jego niezwykła cecha – niepowtarzalna cecha w zestawieniu z tymi wspaniałymi talentami organizacyjnymi, którymi dysponował.

Powiem tyle, że kiedy wiadomość o odejściu Pana Prezesa Andrzeja Krasińskiego była już powszechnie znana, spotkałem się z moim przyjacielem, o którym nawet nie wiedziałem, że znał Pana Prezesa. Powiedział do mnie: „Wiesz, poznaliśmy się w Poznaniu, kiedy byłem jeszcze bardzo, bardzo młody, nie pełniłem wtedy żadnej poważnej funkcji. Poznaliśmy się i choć nie znaliśmy się bardzo dobrze, przez cały czas od tamtego momentu uważałem, że zawsze mogę na niego liczyć, że zawsze jest. Bo zawsze był serdeczny i zawsze sygnalizował, że gdybym miał jakąkolwiek sprawę, to mogę do niego przyjść”. Wiele trudnych spraw rozwiązał: dla ludzi, dla Polski, dla polskiego sportu, dla polskich środowisk sportowych, dla sportowców, dla nas.

Czasem mówi się, że można mieć i można być. Pan Prezes Andrzej Kraśnicki – był. W najszerszym tego słowa znaczeniu: był dla Polski, był dla sportu, był dla najbliższych, dla małżonki, o której bardzo często wspominał, dla córek, z których był niezwykle dumny, i dla wnuków, które stanowiły radość jego życia. Takim go znaliśmy i takim pozostanie.

Nie wiem, czy w tym sensie organizacyjnym – tych niezwykłych umiejętności, o których mówiłem – będziemy w stanie kiedykolwiek go zastąpić. Nie wiem, bo tacy ludzie nie zdarzają się często, a ich odnalezienie jest wielkim szczęściem dla wszystkich tych, którzy mogą z nimi współpracować, i dla spraw, które prowadzą. My to szczęście mieliśmy. Rzeczpospolita to szczęście miała.

W imieniu Rzeczypospolitej, Panie Prezesie, z całego serca dziękuję. Wytyczył Pan szlaki, którymi mam nadzieję, że podążymy po to, by sprawy polskie w sporcie i poza nim prowadzone były dobrze dla budowania i osiągania w ten sposób sukcesu, tak jak czynił to Pan przez całe swoje życie.

Panie Prezesie, proszę spoczywać w pokoju. Zasłużył Pan na pokój, na szacunek. Dziękujemy za wszystko, za Pana piękne i wielkie dla Polski życie.

004_Prezydent_Andrzej_Duda_pogrzeb_Andrzeja_Krasnickiego_Prezesa_PKOl_20250118_PK2_1717.jpg [770.50 KB]