Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie!
Proszę Państwa, szczyt NATO w Hadze – mój ostatni spośród 11 szczytów, na których byłem jako Prezydent Rzeczypospolitej – ale znów historyczny. Bo tym pierwszym historycznym z całą pewnością był szczyt w Warszawie w 2016 roku, kiedy podjęliśmy decyzję o tym, że NATO będzie obecne na wschodniej flance Sojuszu. I od tego czasu ta obecność cały czas systematycznie się rozwija.
Ten szczyt dzisiejszy, który właśnie się zakończył, podjął decyzję o podniesieniu wydatków na obronność we wszystkich państwach NATO, co odpowiada – z jednej strony – rzeczywiście obiektywnie istniejącej sytuacji, a z drugiej strony – temu, co ja proponowałem już ponad rok temu, kiedy byłem zaproszony przez Prezydenta Joe Bidena do Białego Domu. Wtedy proponowałem Prezydentowi takie rozwiązanie właśnie, żeby wydatki na obronność we wszystkich państwach Sojuszu zostały podniesione, żeby Sojusz kolektywnie to uchwalił.
Może Cię zainteresować NATO podnosi wydatki na obronność [PL/EN] Szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego w HadzePotem spotkałem się z Prezydentem Donaldem Trumpem – jeszcze wtedy kandydatem na Prezydenta – w Trump Tower w Nowym Jorku. Zaledwie miesiąc później, bo to było w kwietniu 2024 roku. I też Prezydentowi Donaldowi Trumpowi to zaproponowałem. W międzyczasie rozmawiałem też ze Spikerami amerykańskiego Kongresu – zarówno Izby Reprezentantów, jak i Senatu. Wtedy oni tę propozycję przyjęli z bardzo dużym zainteresowaniem i powiedzieli, że to jest znakomity pomysł, i że uważają, że NATO powinno to przyjąć. Więc ponad rok zabiegów o to.
Listy, które wysłałem do wszystkich przywódców – i wtedy, jeszcze w 2024 roku, i w tym roku, zaraz po liście, który wysłałem do Sekretarza Generalnego NATO – aby tę sprawę postawić twardo na agendzie tego posiedzenia Sojuszu. Proszę Państwa, wiadomo, że Stany Zjednoczone są najsilniejszym państwem Sojuszu. Wiadomo, że są militarną potęgą, i wiadomo, że od zdania Stanów Zjednoczonych tutaj, na tych spotkaniach, bardzo wiele zależy.
Jestem ogromnie wdzięczny Prezydentowi Donaldowi Trumpowi za to, że popierał tę inicjatywę od samego początku bardzo twardo, bardzo mocno; za jego przywództwo w tej sprawie, za jego bardzo zdecydowaną postawę tutaj i twarde forsowanie tego rozwiązania o podniesieniu wydatków na obronność.
W Polsce i w innych krajach wschodniej flanki nikomu nie trzeba tłumaczyć, jaka jest sytuacja. Jest rzeczywiście realne zagrożenie rosyjskim imperializmem, który powrócił. Tak jak kiedyś jeszcze moje pokolenie obserwowało sowiecki imperializm, który próbował zagarnąć jak największą część świata – tak, niestety, dzisiaj wraca ten imperializm rosyjski. Bo tamten też był rosyjski, tylko nazywał się „sowiecki”. Ten też jest rosyjski. Możemy go różnie nazywać, możemy go nazywać „putinowski” – jak chcemy. Niemniej jednak to jest to samo. To jest też ten imperializm, który chce niewolić inne narody, zabierać im ziemie, zabierać ich bogactwa naturalne, przywłaszczać je sobie, wysysać soki z innych państw i narodów.
Musimy się przed tym bronić. Odzyskaliśmy naszą suwerenność i niepodległość w pełni w 1989 roku. I jasno, i wyraźnie mówimy: nigdy więcej! Nigdy więcej nie chcemy być podlegli, nigdy więcej nie chcemy stracić naszej niepodległości, zawsze chcemy zachować suwerenność i chcemy w Polsce sami decydować o sobie, nawet jeżeli mamy się spierać i kłócić – w demokracji spory nie są niczym nadzwyczajnym. Ale nawet jeżeli mamy się spierać i kłócić, róbmy to na własną odpowiedzialność.
Powtarzam jasno i wyraźnie: silny Sojusz Północnoatlantycki to dzisiaj silna Polska, bezpieczna Polska. I cieszę się ogromnie, bo wiemy znakomicie, że wobec tego, jakim potencjałem dysponuje Rosja, oczywiście my musimy umacniać naszą obronność, my musimy być gotowi. Ale prawdopodobnie, gdybyśmy zostali zaatakowani przez Rosję, byłoby nam trudno sobie samym poradzić. Nawet kiedy zrealizujemy wszystkie nasze w tej chwili zakreślone zamierzenia, jeżeli chodzi o modernizację naszej armii i umacnianie naszej obronności.
Natomiast w Sojuszu Północnoatlantyckim jesteśmy bezpieczni – jeżeli ten Sojusz będzie silny; jeżeli ten Sojusz będzie miał potężne armie; jeżeli ten Sojusz będzie miał adekwatną produkcję militarną, jaka jest potrzebna, żeby faktycznie prowadzić działania obronne Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Wojna na Ukrainie pokazała, jak bardzo zwiększenie tej produkcji jest potrzebne i jak bardzo – niestety – pod tym względem Europa zaspała. Musimy to odtworzyć, musimy to odbudować. Mówiliśmy dzisiaj o tym w trakcie posiedzenia liderów Sojuszu Północnoatlantyckiego w trakcie szczytu. Widać, że postawy są tutaj bardzo zdecydowane i twarde u znakomitej większości członków Sojuszu pod tym względem.
Więc ja rzeczywiście muszę Państwu powiedzieć, że kończę swoją prezydencką misję i ten ostatni dla mnie szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego ze spokojem, że nastąpiła duża zmiana. Ja ją bardzo wyraźnie widzę. Bardzo, bardzo, bardzo wyraźnie. Od pierwszej dyskusji na temat podniesienia wydatków na obronność, która była realizowana z Prezydentem Donaldem Trumpem w czasie szczytu NATO w 2017 roku, i atmosfery, która wtedy panowała wokół tego, jak się domagał wtedy, żeby wszyscy płacili 2 proc. PKB. Jak wtedy wszyscy z uśmiechem patrzyli, kiwali głowami, nie do końca byli przekonani.
Dzisiaj nie ma żadnych wątpliwości – wszyscy wiedzą, że 2 proc. to za mało, wszyscy wiedzą, że trzeba wydawać więcej. Wszyscy wiedzą, że żeby bezpieczeństwo było zapewnione, musimy rzeczywiście podwoić wysiłek militarny tak naprawdę. I to się dzieje. I wierzę w to, że zostanie zrealizowane. Cieszę się z tego bardzo. To jest dla mnie osobiście także i wielka satysfakcja. Przekazuję w ręce mojego następcy – dzisiaj Prezydenta Elekta, ale już wkrótce Prezydenta w Polsce, Karola Nawrockiego – sprawy NATO, śmiało mogę powiedzieć, na dobrej drodze.
Oczywiście dalej je trzeba będzie prowadzić, dalej trzeba będzie tego wszystkiego pilnować, dalej trzeba będzie pilnować – oczywiście – także przede wszystkim modernizacji polskiej armii. Ale jesteśmy naprawdę na bardzo, bardzo dobrej drodze do zapewnienia nam pełnego bezpieczeństwa. Jedna część tego bezpieczeństwa to my, to nasz potencjał, to polska armia, to polski wymiar sił zbrojnych. Ale z drugiej strony – to także i nasza obecność w Sojuszu Północnoatlantyckim i gwarancje, które daje nam Sojusz.
Miłosz Gocłowski, Radio ZET: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Ja mam pytanie, czy udało się już Panu spotkać z Ministrem Radosławem Sikorskim i porozmawiać w sprawie chęci odwołania części ambasadorów? Jakie jest stanowisko Pana w tej sprawie?
Tak, dzisiaj rozmawialiśmy nawet dosyć długo z Panem Ministrem. Mam nadzieję, że osiągniemy w tej sprawie porozumienie. Ja Panu Ministrowi wyjaśniłem pewne kwestie, doprecyzowałem. Być może były tam pewne nieporozumienia, a nawet pewne elementy dezinformacji. Ale bezpośrednia rozmowa pomiędzy nami myślę, że wiele wyjaśniła. I mam nadzieję, że to się rozwiąże pomyślnie.
Troszkę byłem zaniepokojony tą sytuacją. Bo – wiecie Państwo – myśmy już jakiś czas temu osiągnęli kompromis i ja przecież podpisywałem te nominacje ambasadorskie. W ostatnim czasie podpisałem ich dużo. I w tej chwili dalsze procedujemy. Była to dla mnie sytuacja zupełnie niespodziewana. Mówiąc szczerze – wręcz dziwna. Ale myślę, że dzisiaj wyjaśniliśmy sobie tę kwestię.
Lili Bayer, Agencja Reutera dotyczące strategicznych rurociągów paliwowych oraz rad dla nowego Prezydenta ws. relacji polsko-amerykańskich oraz z Prezydentem Donaldem Trumpem.
To może zacznę od końca, jeżeli Pani pozwoli. Przede wszystkim powiem – i powiedziałem już – Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu to, co jest z mojego punktu widzenia oczywiste, jeżeli chodzi o politykę polską. Obowiązkiem każdego Prezydenta Rzeczypospolitej jest umacnianie więzi polsko–amerykańskich. Realizujemy to od lat. Ja to realizowałem przez 10 lat. Z dumą słucham, kiedy niektórzy eksperci mówią, że dzisiaj relacje polsko–amerykańskie są najlepsze w ogóle w naszej historii, zwłaszcza po 1989 roku. To jest dla mnie wielki komplement, bo mam rzeczywiście poczucie, że ja te relacje przez lata z kolejnymi Prezydentami Stanów Zjednoczonych budowałem.
Cieszę się, że Prezydent Donald Trump przyjął Karola Nawrockiego w Białym Domu jeszcze jako kandydata w wyborach. To jest dla mnie świetna prognoza. Uważam, że możemy się niedługo spodziewać i wizyty nowego polskiego Prezydenta w Białym Domu, i wizyty Prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie. Oczywiście terminy będą ustalane. Ale zakładam, że to nastąpi niebawem.
Natomiast kolejne pytanie: to jest rzeczywiście kwestia, która pojawiła się nie tak bardzo dawno, ale ona jest bardzo istotna. Bo eksperci uświadomili nam, że rurociągi, które są rurociągami strategicznymi, dostarczającymi paliwo na potrzeby militarne państw NATO, wszystkie kończą się w Europie Zachodniej. To jest trochę tak, że w 2016 roku przełamaliśmy barierę, która oznaczała – jak ja to wtedy mówiłem do Sekretarza Generalnego Jensa Stoltenberga: „Cieszę się bardzo, że Polska jest w NATO, ale bardzo żałuję, że NATO nie ma w Polsce. I to musimy zmienić, Panie Sekretarzu Generalny”.
I to się udało. To się udało poprzez decyzję szczytu NATO w Warszawie w 2016 roku. Teraz mam nadzieję, że nastąpi dopełnienie tego poprzez budowę tych strategicznych rurociągów dostarczających paliwo – przede wszystkim paliwo na potrzeby lotnictwa – także do państw na wschodniej flance NATO, bo to jest niezwykle potrzebne.
Oczywiście to może być realizowane i pewnie będzie realizowane z tego 1,5 proc. PKB, o którym Pani Redaktor wspomniała. Natomiast ja chcę zaznaczyć, że to również możliwe, że będzie realizowane ze środków Unii Europejskiej. Bo także i nad tym mechanizmem trwa w tej chwili praca, aby również i środki z budżetu Unii Europejskiej były w tym zakresie uruchomione. Proszę pamiętać, że wszyscy należymy do Unii, więc to jest jak gdyby element takiego w jakimś sensie współdziałania pomiędzy Unią Europejską a NATO.
Jestem optymistą, choć czasokres tych inwestycji jest zakreślany na bardzo długi, bo zdaje się, że tam nawet rok 2050 jest wskazywany przez niektórych ekspertów. Ale ja mam nadzieję, że podejdziemy do tego poważnie – to znaczy, że moi następcy podejdą do tego poważnie – i że te inwestycje zostaną zrealizowane szybko. Bo one są szybko potrzebne, tak jak szybko jest nam potrzebny wzrost bezpieczeństwa.
Dzisiaj nawet mieliśmy rozmowę na ten temat. Też na doorstepie Państwo mnie pytali, czy ja się nie obawiam agresji rosyjskiej. Powiedziałem, że ja się w tej chwili nie obawiam agresji rosyjskiej na kolejne kraje, bo – według moich informacji i moim zdaniem – Rosja jest mocno wyczerpana agresją na Ukrainę i tym, jak ogromne straty na Ukrainie poniosła. Natomiast proszę pamiętać, że rosyjski przemysł zbrojeniowy jest przestawiony na tryb wojenny. Rosja – jeżeli to utrzyma – będzie w stanie szybko odbudować swój potencjał militarny, a być może wręcz go podwyższyć w stosunku do tego, czym dysponowała, atakując Ukrainę. W związku z powyższym czasokres 10 lat należy uważać za krytyczny.
Agnieszka Drążkiewicz, Polskie Radio: Dzień dobry, Panie Prezydencie. Chciałabym zapytać trochę o kwestie krajowe, ale bardzo ważne, bo w zeszłym tygodniu poruszał Pan je w trakcie narady z przedstawicielami rządu i wszystkimi ważnymi politykami z parlamentu, czyli kwestie energetyczne. Jest taki pomysł rządu Donalda Tuska, żeby w trybie pilnym dopisać poprawkę do ustawy wiatrakowej i wysłać ją do Pana na biurko, żeby zamrozić ceny energii do końca roku taką właśnie nowelizacją tej ustawy wiatrakowej. Czy Pan taką by ustawę podpisał? Byłby Pan otwarty na tego typu rozwiązanie?
I jeszcze chciałam też dopytać o te 5 proc. Bo nie zdążyłam doczytać, przepraszam, w tej deklaracji. Czy do tych 5 proc. będziemy też zaliczać chociażby te nasze wydatki np. na pomoc dla Ukrainy? Czy Pan Prezydent by mógł tutaj rozjaśnić kwestię? I czy Hiszpania rzeczywiście te 5 proc. będzie wydawać, Pana zdaniem? Jakby Pan mógł zdradzić tutaj troszeczkę kuluary tej kuchni natowskiej.
Szanowni Państwo, wiecie Państwo, to są pomiędzy państwami NATO umowy trochę na zasadzie gentlemen’s agreement. To nie jest tak, że tu są przewidziane jakiekolwiek sankcje za niedotrzymanie terminów, za niedotrzymanie zobowiązań. Zakłada się, że wszyscy traktujemy się poważnie i zobowiązania zostaną dotrzymane.
Aczkolwiek musicie Państwo zwrócić uwagę na to, że decyzję o podniesieniu poziomu wydatków na obronność do 2 proc. PKB podjęto w 2014 roku, a niektóre kraje do niedawna jeszcze cały czas pozostawały poniżej tego progu. Więc po upływie 10 lat. Więc – oczywiście – zakładamy, że wszyscy zrealizują te zobowiązania i że przez to rzeczywiście to podniesienie bezpieczeństwa zostanie zrealizowane.
Trwały dyskusje, czy to ma być 2030, czy 2032, czy 2034 rok. Powiem tak: nawet jeżeli będzie to 2034 rok – co, oczywiście, ja bym wolał, żeby nastąpiło szybciej; ja bym wolał, żeby nastąpiło w perspektywie do 2030 roku, czyli w ciągu najbliższych pięciu lat – ale nawet jeżeli to będzie najbliższych dziewięć lat, to to i tak się mieści w tym zakreślonym przeze mnie wcześniej okresie krytycznych 10 lat, kiedy trzeba będzie przygotować ewentualną siłę odpowiedzi, gdyby miał nastąpić rosyjski atak. Co w gruncie rzeczy – jak Państwo chyba znakomicie rozumiecie – ma całkowicie przeciwdziałać temu atakowi. To znaczy chodzi o to, żebyśmy mieli taką siłę, żeby tego ataku nigdy nie było. To tylko o to chodzi.
Jeżeli chodzi o 5 proc., Pani Redaktor, to – oczywiście – będzie dyskutowane. Bo to jest na razie bardzo ogólnie określone, co to znaczy te 1,5 proc. Natomiast będziemy tutaj dyskutowali, w jaki sposób to będzie rozdzielone, w jaki sposób to będzie akceptowane. To znaczy: jakie rodzaje wydatków będą tutaj akceptowane. Te 1,5 proc. to są wydatki na szeroko pojęte bezpieczeństwo, jak to mniej więcej określono w dokumentach. Więc 3,5 proc. to jest na obronność sensu stricto, natomiast te 1,5 proc. to jest na bezpieczeństwo w szerszym tego słowa znaczeniu.
Energetyka. Pani Redaktor, Pani Redaktor nawiązała do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która odbyła się w zeszłym tygodniu. Ja jeszcze raz dziękuję wszystkim uczestnikom, całej scenie politycznej za bardzo odpowiedzialne podejście do kwestii szczytu NATO, postanowień tego szczytu, decyzji, które musimy tutaj podjąć. To były bardzo dobre dyskusje.
Rozmawialiśmy – oczywiście – również o energetyce, temat wiatraków też się pojawił. Ja mówiłem, że nie jestem entuzjastą takich rozwiązań w ustawie wiatrakowej, które będą powodowały, że wiatraki będą dokuczały ludziom, że będzie psuty w Polsce krajobraz. Bo ja nie jestem osobiście zwolennikiem wiatraków. Jestem zwolennikiem innych rodzajów energii odnawialnej. Ja nie jestem zwolennikiem wiatraków na lądzie. Ja uważam, że bardziej się liczy dla mnie po prostu krajobraz niż obserwowanie wszędzie stojących wiatraków. Można się ze mną zgadzać, można się ze mną nie zgadzać – powiedziałem to również głośno i wyraźnie w czasie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Rozumiem, że – niestety – Pan Premier i jego współpracownicy, wrzucając taką poprawkę, która ma zabezpieczyć Polaków przed wzrostami cen energii, po prostu próbuje wymusić na mnie podpis na tej ustawie, stawiając mnie pod ścianą. Ale musi pamiętać, że ja już kończę moją drugą kadencję.
Victor Jack, Politico pytanie dotyczące gwarancji art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Po pierwsze, Panie Redaktorze, Prezydent Trump dzisiaj w ogóle na ten temat nic nie mówił – mówimy o art. 5. Więc – jak sądzę – na poważnie art. 5 nie budzi żadnych wątpliwości, jeżeli chodzi o jego wykładnię i jego znaczenie. Ma on fundamentalne absolutnie znaczenie i tak naprawdę przesądza o sensie istnienia Sojuszu Północnoatlantyckiego. Więc jakakolwiek próba jego reinterpretacji czy nowej interpretacji, czy szukania jakichś wyjątków od art. 5, byłaby z całą pewnością burząca dla całego Sojuszu. Tak jak mówię: w poważnych dyskusjach dzisiaj absolutnie ta kwestia nie padła. To jest pierwsza sprawa.
Druga sprawa: tak, tak jak powiedziałem wcześniej, to jest sukces Prezydenta Donalda Trumpa – te dzisiejsze postanowienia. To on się domagał tego, aby państwa Sojuszu podnosiły wydatki na obronność, aby wszyscy najpierw płacili te 2 proc. PKB.
Rzeczywiście ponad rok temu zaproponowałem Prezydentowi Trumpowi podniesienie tych wydatków obronnych jeszcze wyżej – ponad 3 proc. PKB. Prezydent tę propozycję przyjął. Rozważał ją wtedy. Wtedy był jeszcze kandydatem w wyborach. Ale potem, kiedy już został Prezydentem Stanów Zjednoczonych, bardzo zdecydowanie z tym wystąpił. W tym samym czasie ja pisałem moje listy do Sekretarza Generalnego NATO o to, żeby ta kwestia stanęła na tym szczycie Sojuszu. Więc mogę powiedzieć, że to jest w zasadzie jakiś taki nasz wspólny sukces.
Ale rzeczywiście, gdyby nie przywódczość tutaj Prezydenta Donalda Trumpa, gdyby nie jego niekwestionowany leadership – jak to mówimy – no to nie byłoby pewnie tego postanowienia. I dlatego ogromnie się cieszę, że to jest. Bo to jest dla nas, na wschodniej flance NATO, fundamentalnie ważne.
Siarhiej Pielasa, Telewizja Biełsat: Panie Prezydencie, chciałem skorzystać z okazji i najpierw podziękować Panu za ciągłe wspieranie Wolnej Białorusi. Myślę, że to jest dobra okazja. Pytanie – oczywiście – dotyczy Białorusi. Jak Pan postrzega kwestię bezpieczeństwa Polski w świetle tego, że na Białorusi planowane są ćwiczenia Zapad–2025? Co prawda reżim Łukaszenki deklaruje, że ich skala ma być zmniejszona, a wojska – ma się rozumieć – białoruskie odsunięte od granic Polski. Ale też cały czas pojawia się temat rosyjskiej broni jądrowej na terenie Białorusi. Jak – biorąc pod uwagę te dwa tematy – Pan uważa: czy te ćwiczenia i broń jądrowa są nadal zagrożeniem dla Polski? I co należy czynić na przyszłość, żeby to zagrożenie rosyjskie na Białorusi było mniejsze?
Szanowni Państwo, ja mogę powiedzieć tak: przede wszystkim naszą odpowiedzią na ćwiczenia Zapad jest organizacja ćwiczeń w Polsce w tym samym czasie na wschodniej flance NATO. Dzisiaj rozmawiałem z Panem Wicepremierem Władysławem Kosiniakiem–Kamyszem, Ministrem Obrony. Pan Minister mi powiedział, że rozesłano zaproszenia do wszystkich członków Sojuszu Północnoatlantyckiego na te ćwiczenia i że zainteresowanie jest bardzo duże. Oczywistą sprawą jest dla nas, że będą Amerykanie, bo oni i tak stacjonują w Polsce.
Natomiast jest rzeczywiście wysokie prawdopodobieństwo, że będziemy mieli bardzo szerokie uczestnictwo sił sojuszniczych. To bardzo cieszy. Nie ma żadnych wątpliwości, że realizowanie takich ćwiczeń jak Zapad–2025… Pamiętajmy, że po poprzednich ćwiczeniach Zapad Rosja napadła na Ukrainę. Mamy tego wszyscy świadomość. Więc dzisiaj trzeba bardzo wyraźnie pokazywać naszą gotowość, naszą siłę; to, że my nie lekceważymy; to, że my jesteśmy twardzi; i że my tutaj stajemy i jesteśmy gotowi do obrony naszego terytorium. Więc to ma znaczenie fundamentalne.
Jeżeli decyzja będzie taka, że te ćwiczenia rzeczywiście zostaną odsunięte od granic Polski, czyli granic Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, jeżeli ich skala zostanie zmniejszona – to bardzo dobrze. To będzie tylko pokazywało, że nie ma w tym momencie agresywnych aspiracji po stronie rosyjskiej ani białoruskiej. I – oczywiście – my to przyjmiemy z zadowoleniem. Natomiast niezależnie od tego my po prostu organizujemy nasze ćwiczenia i pokazujemy naszą gotowość do obrony.
Jakub Więcław, Telewizja Trwam: Kłaniam się, Panie Prezydencie. Chciałem Pana zapytać, czy Pan jest spokojny o to, czy ten Pana projekt dotyczący wpisania 4 proc. PKB na obronność do konstytucji zostanie przyjęty przez parlament? Bo nawet Konfederacja tutaj ma wątpliwości.
I krótko, Panie Prezydencie: jak dziś w NATO rozmawia się o Ukrainie w obliczu tego, że siada do stołu Donald Trump?
Szanowni Państwo, po pierwsze, jeżeli chodzi o Ukrainę, w zasadzie wszyscy liderzy jasno powiedzieli, że Ukraina wymaga wsparcia. Ja bardzo wyraźnie powiedziałem, że Rosja nie może wygrać tej wojny, że przyszłość Ukrainy – głęboko w to wierzę – to jest przyszłość transatlantycka, w naszej wspólnocie transatlantyckiej. Żadnych zastrzeżeń wobec tego nie było. Nikt takich zastrzeżeń nie zgłaszał. Generalnie wsparcie dla Ukrainy i deklaracje dalszego wspierania Ukrainy były powszechne. Więc to po pierwsze.
Natomiast w drugiej kwestii powiem Państwu tak: ja zgłosiłem to 4 proc. jako projekt prezydencki zmiany konstytucji, ponieważ uznałem, że na zakończenie mojej drugiej kadencji to jest ostatni akt odpowiedzialności za polskie bezpieczeństwo, jaki ja mogę zrealizować. To znaczy zaproponować, żeby na twardo wpisano do konstytucji taką zmianę, która zagwarantuje, że dopóki nie pojawi się większość polityczna, która uzna wspólnie, że taki poziom wydatków nie jest już potrzebny, to to nie zostanie zmienione.
I każdy rząd – niezależnie od tego, z jakiej będzie pochodził puli politycznej, jaką będzie miał polityczną afiliację, jaką by nie był koalicją – będzie musiał to realizować, bo to będzie obowiązek konstytucyjny. I każdy Premier będzie się bał odpowiedzialności konstytucyjnej – razem z Ministrem Finansów – za to, że to nie zostanie zrealizowane. Tak założyłem.
W związku z powyższym zaproponowałem takie rozwiązanie. Mam nadzieję, że ono zostanie przyjęte. Czy ja się obawiam, że ono może nie zostać przyjęte? Jak widzę zachowanie dzisiaj zwłaszcza większości parlamentarnej, to rzeczywiście obawiam się, że może nie zostać przyjęte. Ale proszę pamiętać, że ja za sześć tygodni kończę swoją misję jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.
I w związku z tym tak naprawdę właśnie tym ostatnim aktem odpowiedzialności za polskie sprawy, jaki ja się staram jeszcze zrealizować, było wniesienie tego projektu do parlamentu. Mam nadzieję, że on zostanie przyjęty. Bo według mnie to jest pomysł dobry i mądry, i naprawdę gwarantujący bezpieczeństwo w znacznie większym stopniu, niż to jest w tej chwili.
Grzegorz Tkaczyk, TVN: Panie Prezydencie, chciałem krótko zapytać, czy – według Pana – Minister Adam Bodnar dobrze robi, że chce przeliczenia jeszcze głosów z kolejnych kilkuset komisji wyborczych? Czy ten wynik przez to może się zmienić?
Proszę Państwa, tego typu decyzje należą do Sądu Najwyższego, jeżeli chodzi o rozpatrywanie protestów wyborczych. I zostawmy to właściwej izbie Sądu Najwyższego. Tej samej izbie, która stwierdziła ważność wyborów, dzięki którym Donald Tusk został Premierem i dzisiaj rządzi jego obóz polityczny.
Svyatoslav Khomenko, BBC Ukraina: Koledzy już poruszyli kwestię rozmów na temat Ukrainy podczas szczytu. Chciałem jeszcze zapytać o niektóre wypowiedzi Prezydenta Elekta, które budzą w Kijowie niepokój. Pan Prezydent uważa się za największego przyjaciela Ukrainy w Europie i cała Ukraina jest Panu za to wdzięczna. Ale czy następny Prezydent Polski będzie kontynuował Pana linię wobec Ukrainy? I dziękuję jeszcze raz.
Przepraszam, ale z tym, że „uważam się”, to bym nie przesadzał. Nie, wcale nie uważam się. Uważam, że robiłem przez cały czas to, co powinien odpowiedzialnie robić w tej sytuacji Prezydent Rzeczypospolitej, widząc rosyjską agresję przeciwko sąsiedniemu państwu, widząc to, co wojska rosyjskie czynią na Ukrainie. I dlatego cały czas Ukrainę wspierałem i wspieram. I proszę nie mieć co do tego żadnych wątpliwości.
Natomiast ja powiem tak: jeżeli chodzi o Pana Karola Nawrockiego – dzisiaj Prezydenta Elekta, wkrótce Prezydenta Rzeczypospolitej – z gabinetu Prezydenta sprawy wyglądają inaczej. Jak usiądzie za biurkiem Prezydenta Rzeczypospolitej i spojrzy na tę perspektywę, która jest unikalna, absolutnie unikatowa, jedyna w swoim rodzaju, to na pewno będzie wszystkie kwestie po kolei rozważał.
To jest zupełnie inna sytuacja niż prezydencka kampania wyborcza, to jest inny poziom napięć politycznych, to są też inne zobowiązania, jakie się ma w momencie, kiedy zostanie się zaprzysiężonym i jest się Prezydentem Rzeczypospolitej. Więc ja jestem spokojny.
Dziękuję.