Menu rozwijane

08 kwietnia 2025

Ekscelencjo, Wielce Szanowny Panie Prezydencie – Drogi Alarze!

Bardzo dziękuję za zaproszenie i nie będę ukrywał, że z pewnym wzruszeniem odbywam tę wizytę oficjalną, państwową w Estonii, która zarazem jest tu, w Estonii, moją wizytą pożegnalną po prawie 10 latach prezydenckiej służby dla Polski, ale też – w moim głębokim przekonaniu – dla bezpieczeństwa naszej części Europy, naszej wspólnoty tutaj, w Europie Środkowej, ale także i świata.

Tak jak Pan Prezydent wspomniał przed chwilą, rzeczywiście ta wizyta ma jeszcze swoją symbolikę dla mnie szczególną z tego względu, że w 2015 roku, kiedy zostałem Prezydentem Rzeczypospolitej, niecałe trzy tygodnie po moim zaprzysiężeniu tutaj właśnie, w Estonii, 23 sierpnia odbyłem moją pierwszą w ogóle prezydencką zagraniczną wizytę. I wtedy spotkałem się z Panem Prezydentem Toomasem Hendrikiem Ilvesem, który jeszcze pełnił swoją prezydencką służbę wcześniej, razem z moim Prezydentem Rzeczypospolitej, z Lechem Kaczyńskim.

Może Cię zainteresować W Estonii o bezpieczeństwie w regionie i na świecie

I udaliśmy się wspólnie z Prezydentem Ilvesem do Muzeum Okupacji tutaj, w Tallinie, bo to była kolejna rocznica zdradzieckiego paktu Ribbentrop–Mołotow – paktu pomiędzy sowiecką Rosją a nazistowskimi Niemcami – który w efekcie doprowadził do II wojny światowej i do zniszczenia naszych krajów, naszej niepodległości kiedyś. To był taki moment dla mnie ważny po to, żeby właśnie pokazać naszą jedność tutaj, w naszej części Europy – w Europie Środkowej.

Nie przypuszczałem wtedy, że po latach przyjdzie mi nie w garniturach, tylko w swetrach wspólnie z Panem Prezydentem Alarem Karisem jechać pociągiem do Kijowa w kwietniu 2022 roku, kiedy byliśmy jednymi z pierwszych Prezydentów, którzy przybyli, by tam, na miejscu, w Kijowie i pod Kijowem, wesprzeć Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, naszego kolegę, naszego sojusznika w jego obronie niepodległości i suwerenności państwa ukraińskiego i wesprzeć naród ukraiński w obronie przed rosyjską inwazją.

Nie przypuszczałem wtedy, że będziemy mieli tyle wyzwań, którym trzeba będzie sprostać. Nie przypuszczałem też, że będziemy musieli bronić polskiej granicy – tak jak to się dzieje od 2021 roku – przed hybrydowym atakiem realizowanym przez reżim białoruski. Któż się mógł spodziewać, że reżim białoruski, że władze Białorusi będą pchały nielegalnych migrantów na polską granicę, że tej granicy trzeba będzie bronić.

Jesteśmy do dzisiaj w Polsce wdzięczni za tę pomoc, którą wtedy otrzymaliśmy z Estonii, za wsparcie, za obecność żołnierzy estońskich, którzy wspierali polskich obrońców granicy w tym, by tę granicę można było… Wtedy jeszcze nie mieliśmy bariery zbudowanej na granicy, jeszcze nie mieliśmy takiego płotu, jaki dzisiaj jest, jaki dodatkowo tę granicę chroni. Jeszcze nie przypuszczaliśmy wtedy, że będzie nam potrzebna tak silna ochrona granicy. I wtedy to wsparcie z Estonii otrzymaliśmy, co było dla nas też znakiem przyjaźni i znakiem sojuszu – że wtedy, kiedy my potrzebujemy, to nasi przyjaciele, nasi sąsiedzi z państwa bałtyckiego, jakim jest Estonia, tę pomoc nam dadzą i w miarę swoich możliwości będą nas wspierali. Dziękujemy za to.

I z tym większą dumą realizujemy także nasze kolejne misje Air Policing, o których wspomniał Pan Prezydent. Trzynasta w tej chwili jest realizowana – także na estońskim niebie, tutaj, nad Estonią, nad państwami bałtyckimi. Polskie samoloty F–16, polscy piloci w tej chwili dokładnie w ramach 13. swojej misji Air Policingu to zadanie wykonują.

Ta wizyta rzeczywiście – poza jej wymiarem państwowym sensu stricto, dyplomatycznym, a także i w jakimś sensie symbolicznym – ma bardzo silny wymiar praktyczny, z mojego punktu widzenia. Jest ona przygotowaniem do dwóch bardzo ważnych wydarzeń międzynarodowych, które czekają nas w najbliższej perspektywie.

Pierwszym z nich, patrząc w kolejności, jest szczyt państw Trójmorza, który będzie miał miejsce w Warszawie 28 i 29 kwietnia, a więc już za de facto prawie trzy tygodnie. I będziemy dyskutowali o problemach rozwoju infrastruktury w naszej części Europy, także o wspomnianych przez Pana Prezydenta Rail Baltice, Via Baltice, Via Carpatii. O synchronizacji energetycznej, która jest niewątpliwie sukcesem Estonii i państw bałtyckich, a do której też cieszę się, że i my, Polska, przyczyniliśmy się i wspieramy ją. I o innych zadaniach związanych z infrastrukturą energetyczną i każdą inną infrastrukturą, jeżeli chodzi o komunikację, o łączność pomiędzy naszymi krajami, o także i umacnianie bezpieczeństwa.

Bo prawda jest taka, że większość tych połączeń infrastrukturalnych, jakie tworzymy, jakie budujemy – od energetycznych poczynając, poprzez drogi, koleje – służyć ma także i bezpieczeństwu, umocnieniu tego bezpieczeństwa. Więc to – oczywiście – względy ekonomiczne, możliwość transportowania towarów pomiędzy naszymi krajami, możliwość ich przewożenia z naszych portów na południe Europy czy na zachód Europy. To – oczywiście – możliwość komunikacji dla ludzi biznesu, aby mogli się szybko przemieszczać pomiędzy naszymi krajami. To możliwość komunikacji turystycznej, czyli żeby ludzie nawzajem mogli się odwiedzać, żeby mogły powstawać przyjaźnie.

Ale to także, proszę Państwa, wtedy, kiedy trzeba, możliwość transportu czołgów, to możliwość transportu żołnierzy, to możliwość szybkiego transportu transporterów opancerzonych – tego wszystkiego, co potrzebne, kiedy trzeba bronić kraju. I temu również służy rozwój infrastruktury. Taka jest prawda. I dlatego realizacja tego zamierzenia ma cel nie tylko sensu stricto ekonomiczny czy po prostu przyjazny, ale także i strategiczny. Więc ta współpraca Trójmorza także i w tym aspekcie jest ważna.

Więc cieszę się, że Pan Prezydent w tym spotkaniu liderów państw Trójmorza weźmie udział. Będziemy mieli wielu gości z różnych stron świata. Spodziewamy się gości nie tylko z krajów, które są w tej chwili partnerami strategicznymi – z Japonii, ze Stanów Zjednoczonych, z Niemiec oczywiście, bo to jest stała współpraca. Ale spodziewamy się również gości z innych państw na zachodzie Europy – z Hiszpanii, z Francji. Spodziewamy się gości z państw Zatoki [Perskiej] – z państw arabskich. Spodziewamy się również gości z innych państw w głębi Azji. Więc myślę, że będzie to duże i ważne spotkanie liderów, które też – mam nadzieję – właśnie przyczyni się do rozwoju naszej współpracy i rozwoju inwestycji w naszej części Europy, tutaj, w Europie Środkowej.

Ale – proszę Państwa – drugim takim wielkim wydarzeniem, do którego się przygotowujemy, jest wspomniany przez Pana Prezydenta szczyt NATO w Hadze, który przed nami. Dyskutowaliśmy – oczywiście – o kwestii podwyższenia wydatków na obronność, bo to jest w tej chwili jeden z głównych tematów, o których rozmawia się w Sojuszu Północnoatlantyckim.

Ja napisałem nie tak dawno oficjalny list do Sekretarza Generalnego NATO, do Pana Marka Rutte. I tam zaproponowałem, aby wszystkie państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego podjęły decyzję o podwyższeniu tego minimalnego progu wydatków na obronność do 3 proc. PKB – z 2 proc., jak to jest obecnie postanowione, do 3 proc. PKB. To jest taki poziom, jaki państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego miały już historycznie w czasie zimnej wojny, czyli w czasie, kiedy sowiecki imperializm groził zachodowi Europy.

Może Cię zainteresować Andrzej Duda: Państwa Sojuszu powinny przeznaczać 3 proc. PKB na obronność Prezydent RP: Państwa członkowskie NATO muszą podnieść wydatki na obronę do 3 proc. PKB [PL/EN]

Dzisiaj prawda jest taka, że zachodowi Europy, Europie, Europie Centralnej, także nam grozi rosyjski imperializm, tym razem możemy sobie go nazwać: putinowski – jak chcemy. To jest tak naprawdę ten sam imperializm. Bo zawsze podkreślam, że to nie ma znaczenia, czy to jest imperializm rosyjski carski, czy to jest imperializm rosyjski sowiecki, czy to jest imperializm rosyjski putinowski, współczesny – to jest zawsze ten sam imperializm, który do tego samego dąży: do podporządkowania sobie innych narodów, do zlikwidowania ich państwowości, do rozprzestrzeniania rosyjskich wpływów, ale przede wszystkim do eksploatacji państw i narodów, ich dóbr naturalnych, ich ziemi, ich możliwości.

A my chcemy rozwijać się sami i chcemy pracować dla siebie i na siebie, i chcemy współpracować z tymi, z którymi chcemy współpracować, to znaczy z tymi, których sami wybieramy, a nie z tymi, którzy są nam narzucani, czy tymi, którzy nas do tego zmuszają. Więc ta kwestia wydatków na obronność ma dzisiaj ogromne znaczenie.

My nie mamy problemu z wydatkami na obronność, bo zarówno Polska, jak i Estonia dawno przekroczyły ten postawiony dzisiaj w Sojuszu Północnoatlantyckim próg 2 proc. PKB wydatków na obronność. My dzisiaj dyskutujemy o 5 proc. wydatków na obronność u siebie. Polska w tym roku wydaje prawie 5 proc. swojego PKB na obronność. Wiem, że w Estonii także toczy się bardzo poważna dyskusja na ten temat. Nie ma wątpliwości, że musimy czynić wszystko, aby umocnić nasze siły zbrojne, aby je zwiększyć, aby je unowocześnić, aby dokonać modernizacji.

My to w tej chwili rzeczywiście w Polsce robimy. Czynimy ogromne zakupy w Stanach Zjednoczonych, w Korei Południowej. Ale także i rozwijamy nasz przemysł obronny. Mam nadzieję, że niedługo poważnym punktem polskiej oferty eksportowej, zbrojeniowej, polskiego przemysłu zbrojeniowego będzie nowy transporter opancerzony, wóz bojowy piechoty Borsuk, na który w tej chwili zostały zawarte pierwsze kontrakty dla polskiej armii, a który jest naszą rodzimą konstrukcją. Mam nadzieję, że zainteresuje także i armię Estonii.

Natomiast chcemy rozszerzać z Panem Prezydentem współpracę naszych przemysłów zbrojeniowych – to także był jeden z tematów, o których dzisiaj rozmawialiśmy. Jesteśmy także zwolennikami tego, aby w Europie była prowadzona taka polityka, która w jak największym stopniu pozwala rozwijać rodzime przemysły obronne, aby w istocie ten trend był wspierany. Powinniśmy się starać być w Europie jak najbardziej samowystarczalni, przede wszystkim jeżeli chodzi o produkcję amunicji, czego w ostatnim czasie – co pokazała wojna na Ukrainie – bardzo nam w Europie brakuje i bez wątpienia to jest coś, co musimy uzupełnić.

Rozmawialiśmy z Panem Prezydentem także i na temat współpracy gospodarczej ogólnie, na temat jej rozwijania. Ja mam nadzieję, że właśnie ten rozwój połączeń komunikacyjnych – myślę tutaj o komunikacji kolejowej, Rail Baltice, ale myślę też o Via Baltice – że stopniowo będzie on się przyczyniał także i do poszerzenia możliwości inwestycyjnych wzajemnie w naszych krajach, zwiększając zainteresowanie i możliwości poruszania się przedsiębiorców, transportu towarów, tego wszystkiego, co tak bardzo ważne.

Jeszcze raz na zakończenie tego mojego wystąpienia chcę podkreślić, że dziękuję Panu Prezydentowi za zaproszenie. Ta wizyta ma dla mnie symboliczny wymiar. Ale nie tylko symboliczny, bo – jak powiedziałem – również i niezwykle ważny praktyczny. Nie mamy dzisiaj żadnych tematów spornych pomiędzy Polską a Estonią. My z Panem Prezydentem siedzimy i dyskutujemy i w zasadzie nasza dyskusja – poza bieżącą wymianą zdań – sprowadza się do uśmiechów i kiwania głowami, bo we wszystkich głównych tematach się zgadzamy, omawiając także i sytuację międzynarodową. Ale przede wszystkim to, co najważniejsze dzisiaj – sytuację bezpieczeństwa.

Jeszcze raz bardzo Panu Prezydentowi dziękuję za zaproszenie i za niezwykle miłą i merytoryczną atmosferę tej wizyty. Dziękuję bardzo.

Pytania dziennikarzy

Agnieszka Drążkiewicz, Informacyjna Agencja Radiowa, Polskie Radio: Mam pytanie do obu Panów Prezydentów. Dzisiaj dużo było o procentach powiedziane w trakcie tej konferencji, które – oczywiście – mają związek z budżetami. I takie pytanie, może troszeczkę zmuszę Panów do też takiej szerszej dyskusji. My mówimy o tych prawie 5 proc. – i Polska to deklaruje, i Estonia to deklaruje. Ale na przykład są takie państwa, chociażby jak Hiszpania – w zeszłym tygodniu szef polskiej dyplomacji tam był – która mówi, że nie ma takiej opcji, żeby na razie podwyższała te nakłady. Ale przecież też w wielu innych państwach ta debata trwa. Francja swego czasu przecież mówiła, że nie chodzi o procenty, a chodzi tak naprawdę o inne kwestie – kto ile daje na tę obronność w innej postaci. Czy myślą Panowie, że może by podnieść tę stawkę – to, o czym mówił Pan Prezydent Polski, o tych 3 proc. minimum. Może podnieść do 3,5 proc., żeby wszyscy się zgodzili? Czy w ogóle uda się to przeforsować na tym szczycie?

I jeszcze przy procentach – troszkę wybiegnę i poproszę też o tę odpowiedź – no to jak mówimy o procentach, to nie sposób nie odnieść się do sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Te procenty – mówimy, oczywiście, o cłach – bardzo negatywnie wpływają na gospodarki. Widzieliśmy poniedziałek – co się działo chociażby na giełdach światowych. Czy nie jest to trochę też takie szkodzenie wszystkim sojusznikom? Czyli takie wychodzenie trochę przeciwko art. 2 traktatu waszyngtońskiego, który mówi o tym, żeby sojusznicy sobie nie szkodzili. Dziękuję bardzo.

Po pierwsze, powiem tak: proszę Państwa, propozycja została podana: 3 proc. Uważam ją za propozycję logiczną w sensie takim, że ma ona swoje historyczne oparcie – o czym wspomniałem – w czasach, kiedy w Sojuszu Północnoatlantyckim nie była jeszcze ani Polska, ani Estonia, ale kiedy sytuacja w gruncie rzeczy była podobna dla państw wolnego świata, wtedy Zachodu, jak jest dzisiaj; kiedy – tak jak powiedziałem – rosyjski imperializm się odrodził.

Więc wracamy do stanu, który kiedyś był, tak? Te 3 proc. to jest stan, który kiedyś był. To jest zarazem podwyższenie obecnego progu, do którego wszyscy się sami zobowiązali w 2014 roku – o 1 proc. I nie wydaje mi się, żeby to było nierealne. Wręcz przeciwnie: uważam, że jest to absolutnie propozycja realna. Powiedziałbym wręcz: logiczna i godziwa. I powiem tak: uważam, że to powinno być ustanowione jako minimum.

Oczywiście jeżeli ktoś będzie chciał wydawać 3,5 proc., będzie wydawał 3,5 proc. Jeżeli ktoś będzie chciał wydawać 4 proc., będzie wydawał 4 proc. Jeżeli ktoś będzie chciał wydawać 5 proc., będzie wydawał 5 proc., jeżeli uzna, że takie są jego potrzeby i że to jest uzasadnione. Jeżeli ktoś będzie chciał, będzie wydawał 8 proc. Natomiast uważam, że 3 proc. powinno być tym absolutnym minimum. I na pewno o tym będziemy dyskutowali teraz przez wszystkie te miesiące, które zbliżają nas do szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Państwo też słyszeliście wypowiedzi Prezydenta Donalda Trumpa na temat zwiększenia wydatków na obronność w państwach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Prezydent Donald Trump kilkakrotnie już wspominał o 5 proc. Więc te propozycje, które zostaną położone na stole, pewnie będą różne. Ale ja mam nadzieję, że ten właśnie próg minimum 3 proc. to jest coś realnego. I dlatego za tym się opowiadam.

Natomiast – oczywiście – jeżeli ktoś mnie pyta: „A czy będzie Pan za, jeżeli ktoś zaproponuje 3,5 proc.?”. Proszę Państwa, mój kraj, Polska, wydaje dzisiaj prawie 5 proc. Więc ja się zgodzę na 3,5 proc., jeżeli będzie to propozycja: „Proszę 3,5 proc.” i wszyscy inni się na to zgodzą. Oczywiście, że tak. Jeżeli ktoś powie: „4 proc.”, to ja też na 4 proc. się zgodzę, bo nie widzę tutaj w tym żadnego problemu. Pytanie tylko: czy są w stanie przyjąć to nasi sojusznicy? Natomiast to jest kwestia odpowiedzialności za bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego. My zawsze w Polsce podkreślamy: NATO 360 stopni. To jest obowiązująca zasada.

My dzisiaj – oczywiście – mamy problem na wschodniej flance, ale nikt nie wie, jakie problemy będą za pół roku czy za rok. Kto się spodziewał rosyjskiej agresji na Ukrainę; że będziemy mieli do czynienia z pełnoskalowym rosyjskim atakiem na Ukrainę? Naprawdę niewielu się tego spodziewało. Zwłaszcza kiedy spojrzymy wstecz na rok 2020 czy 2019, czy 2018. Nie było wtedy mowy o czymś takim. Zastanawialiśmy się, jak rozwiązać problem okupowanego przez Rosję Krymu czy de facto okupowanych Ługańska i Doniecka, tak? Ale pełnoskalowej inwazji nikt się nie spodziewał. Wydawało się, że może uda się osiągnąć sukces w formacie normandzkim i w porozumieniach mińskich, które ostatecznie okazały się kompletnym fiaskiem.

Ale – proszę Państwa – w związku z tym nikt nie wie, co będzie się działo na zachodzie Europy, jakie będą zagrożenia być może z Atlantyku, jakie będą zagrożenia być może gdzieś z Afryki w przyszłości dla państw także i tamtej, zachodniej części naszego kontynentu. Więc mówienie dzisiaj, że nie ma potrzeby wydawania 3 proc. na obronność i że jest to nieuzasadnione… Wydaje mi się, że śmiało są argumenty na to, żeby bronić tezy, że ten próg minimum 3 proc. PKB powinien zostać przez państwa sojusznicze osiągnięty.

Natomiast druga część pytania Pani Redaktor: zobaczymy, jakie skutki przyniesie ta polityka. Nie mamy jeszcze dzisiaj… To, że nastąpiło jakieś dwu– czy trzydniowe pogorszenie koniunktury na giełdach, to jeszcze jakby nie zmienia sytuacji w przestrzeni światowej i nie stanowi jakiegoś istotnego czynnika wpływającego na stan naszych gospodarek. Jakie będą tego rezultaty – to zobaczymy dopiero w przyszłości, jakie one będą dla Stanów Zjednoczonych, jakie one będą dla Europy, w jaki sposób będziemy układali dalej nasze relacje, przede wszystkim te gospodarcze, ale również i polityczne.

Ja zawsze i nieustannie powtarzam: dla mnie więzi euroatlantyckie – nie tylko te związane bezpośrednio z bezpieczeństwem militarnym, ale także te gospodarcze – stanowią fundament bezpieczeństwa nie tylko europejskiego, ale także i w przestrzeni właśnie euroatlantyckiej, czyli w ogromnej części również i światowego. I uważam, że jest w interesie zarówno Europy, jak i Stanów Zjednoczonych, żeby te relacje pielęgnować.

Bo – przypominam to zawsze także i Amerykanom – kiedy dochodziło do kryzysu w Europie i kiedy w Europie wybuchała I wojna światowa, II wojna światowa, to nie kto inny, tylko w efekcie amerykańscy żołnierze w końcu musieli tutaj, do Europy, przyjechać na wojnę, tutaj ginęli. I dzisiaj na zachodzie Europy są wielkie cmentarze, na których spoczywają amerykańscy żołnierze. I to byli młodzi ludzie, których straciła Ameryka. Nie chcielibyśmy, żeby młodych ludzi traciły nasze kraje, w Europie, i nie chcielibyśmy, żeby młodych ludzi traciły Stany Zjednoczone.

A w moim przekonaniu jest to możliwe wtedy, kiedy będziemy dobrze ze sobą współpracowali, kiedy będziemy zacieśniali więzi. I zwycięstwo Stanów Zjednoczonych i Zachodu w zimnej wojnie przeciwko Rosji sowieckiej bez jednego wystrzału i bez straty obywateli pokazało, że ta wspólna polityka, która sprzyja rozwojowi gospodarczemu, jest najlepsza i najbardziej wydajna.

W jaki sposób relacje pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi wpłyną na globalną wojnę celną, a także regionalną wojnę celną? Co należy zrobić, żeby wzmocnić obronę państw bałtyckich w tym roku?

I jeszcze jedno pytanie. W Unii Europejskiej są pewne przeszkody stojące na drodze do rozwoju przemysłu obronnego. Niektórzy starają się ominąć te przeszkody. Zatem w jaki sposób Polska i państwa bałtyckie mogłyby współpracować w tej kwestii, aby ominąć właśnie te przeszkody? Dziękuję.

Ja powiem w ten sposób: ja już kilkakrotnie rozmawiałem na ten temat z przewodniczącą Komisji Europejskiej, z Panią von der Leyen, mówiąc jej, że w taki sposób musimy ukształtować w Europie relacje prawne i regulacje dotyczące rozwoju gospodarczego naszych państw, możliwości korzystania także z funduszy europejskich, aby w jak największym stopniu móc spożytkować te fundusze także i na rozwój przemysłów obronnych.

To jest podobna sytuacja, o jakiej dyskutowaliśmy zaraz po pandemii koronawirusa, wtedy wychodząc z doświadczeń – trudnych doświadczeń – które stały się naszym udziałem rwących się łańcuchów dostaw i braku podstawowych zabezpieczeń wtedy antyepidemicznych, które były bardzo często dostarczane z Dalekiego Wschodu, z Chin. I w związku z tym nagle, kiedy dostawy stanęły, to okazało się, że nie mamy tych środków w ogóle w Europie i nie jesteśmy w stanie zapewnić podstawowego bezpieczeństwa.

Mówię tak: dzisiaj również musimy doprowadzić do sytuacji, w której na przykład amunicję będziemy produkowali w Europie na swoje potrzeby europejskie sami. Tylko to wymaga czasu. Musimy rozwinąć nasze przemysły obronne w tym zakresie. To wymaga w istocie odbudowy tych przemysłów obronnych.

I powinniśmy móc na to spożytkować dzisiaj także i środki europejskie, powinniśmy stworzyć ku temu możliwości także i jeżeli chodzi o rozwiązania dotyczące kwestii budżetowych, długów itd., itd. – tych wszystkich kwestii, na które wpływ mają dzisiaj także i regulacje europejskie. One powinny nam umożliwiać czynienie tych wydatków w jak największym stopniu. Dlaczego?

Bo to nie tylko chodzi o to, żeby wydatkować środki, ale chodzi też o to, że przede wszystkim my z tych środków również i rozwijamy nasze gospodarki. Z tych środków również mają być tworzone w naszych państwach nowe miejsca pracy. Więc w istocie to się przyczynia do rozwoju gospodarczego nie tylko poszczególnych państw europejskich, ale także i Europy jako całości. Więc kwestia dostosowania tutaj ad hoc regulacji europejskich do tego zapotrzebowania, jakie dzisiaj jest, ma istotne znaczenie.

Ale podobna sytuacja jest, jeżeli chodzi o zakupy. To znaczy powinniśmy dzisiaj mimo wszystko do czasu, dopóki nie rozwiniemy tej produkcji militarnej w Europie, umożliwić nam na przynajmniej równych zasadach możliwości realizowania zakupów także i poza granicami, również i ze środków europejskich. Dlaczego? Dlatego że my potrzebujemy zmodernizować nasze armie szybko, my potrzebujemy uzupełnić uzbrojenie szybko.

Ja mogę to powiedzieć z naszego, polskiego doświadczenia. Kiedy my dwa lata temu po przekazaniu choćby ponad 300 naszych czołgów z zasobów polskiej armii na Ukrainę – po prostu oddaliśmy je Ukraińcom i pozbawiliśmy de facto tych czołgów naszych żołnierzy – potrzebowaliśmy w trybie de facto natychmiastowym dokonać zakupu czołgów, okazało się, że właściwie nikt na świecie, a zwłaszcza nikt w Europie, nie jest w stanie absolutnie w szybkim czasie nam czołgów dostarczyć. Nie ma po prostu takiej produkcji.

W związku z powyższym ostatecznie zdecydowaliśmy się na zakupy w Korei Południowej. Dlaczego? Bo koreański czołg K2 pierwszy mógł do Polski przyjechać w terminie de facto trzech miesięcy od zawarcia kontraktu. No i to było coś, co nas interesowało, i to było coś, co w danym momencie odpowiadało naszym potrzebom.

I sądzę, że jeżeli dzisiaj mówimy o modernizacji armii i o możliwościach, jeżeli dzisiaj wszyscy mówią: „Musimy kupić nowe systemy antydostępowe”, czyli obrony przeciwrakietowej, obrony przeciwlotniczej; jeżeli wszyscy mówią: „Musimy kupić nowe czołgi”; jeżeli wszyscy mówią: „Musimy kupić nowe armatohaubice, jak najnowocześniejsze” – to musimy mieć gdzie je kupić, musi być ku temu produkcja.

Więc, po pierwsze, trzeba tę produkcję odbudować – z jednej strony. Ale to się nie dzieje w ciągu godzin, to się dzieje w ciągu lat. A my potrzebujemy zrealizować zakupy także już w tej chwili. I polityka, którą w tej chwili realizujemy, musi być do tego dostosowana. Bo tylko wtedy będziemy w stanie odpowiedzieć na to zapotrzebowanie i tylko wtedy będziemy w stanie zrealizować także to zobowiązanie. Bo to jest de facto nasze zobowiązanie wobec wyborców: zapewnić im bezpieczeństwo.

 

Panie Prezydencie, mam pilną sprawę z Polski. Mamy informację dotyczącą relokacji amerykańskiego sprzętu, też i ludzi, z Jasionki w inne miejsca naszego kraju. Czy Pan wie coś na ten temat? Coś więcej może nam Pan powiedzieć, odnieść się?

Nie potrafię powiedzieć w szczegółach, jak to w tym momencie jest realizowane. Natomiast samą sprawę znam, tak. Ta kwestia jest mi znana – przejęcia odpowiedzialności za kwestię bezpieczeństwa Portu Lotniczego w Rzeszowie, jego zabezpieczenia. To jest kwestia, która była wcześniej omawiana na poziomie sojuszniczym.

Ale to nie jest wycofanie wojsk?

Nie, to nie jest wycofanie wojsk.