Ekscelencjo, Księże Biskupie,
Czcigodny Ojcze Prowincjale,
Wielce Szanowny Panie Prezesie Instytutu Pamięci Narodowej,
Wielce Szanowna Pani Przedstawiciel Ambasady Izraela w Polsce,
Czcigodni Ojcowie Redemptoryści na czele z Ojcem Dyrektorem,
Wszyscy Dostojni Przybyli Państwo,
Panie i Panowie Profesorowie, Doktorzy,
Wszyscy Dostojni Przybyli Goście!
86 lat temu, 1 września 1939 roku, rozpoczęła się jedna z najtrudniejszych kart w historii naszej ojczyzny, Rzeczypospolitej Polskiej, ale także i naszego narodu – w historii Polaków, w historii ludzi, którzy żyli na tej ziemi. Napaść najpierw hitlerowskich Niemiec, a potem Związku Sowieckiego na Polskę – zdradziecko najpierw 1 września, potem 17 września 1939 roku – zakończyła ten okres istnienia Polski, który nazywamy II Rzeczpospolitą. Polski, która wówczas odrodziwszy się w 1918 roku po 123 latach zaborów, wciąż była Polską wielu narodów, a w głównej mierze w istocie dwóch: narodu polskiego – nas, Polaków – ale także i Żydów, z którymi razem, wspólnie zamieszkiwaliśmy te ziemie od wtedy prawie tysiąca lat.
Śmiało można powiedzieć, że ten niezwykle długi, prawie cały okres naszych dziejów, tych, które liczymy od chrztu Polski – ponad 1050 lat temu – przez zdecydowaną swoją większość był współtworzony tutaj przez nas i przez Żydów, których na przestrzeni stuleci coraz więcej przybywało tutaj, na naszą ziemię, zapraszanych przez władców Polski, przez królów. Żydów, którzy na przestrzeni stuleci odgrywali w naszym kraju wiele bardzo ważnych ról – pożytecznych ról, niezwykle ważnych i znaczących w budowaniu potencjału Rzeczypospolitej.
Dzięki swoim talentom, ale także dzięki mądremu gospodarowaniu społecznemu – byśmy dzisiaj powiedzieli – tym zasobem ludzkim przez polskich władców udało się zbudować w XV, XVI, XVII aż do XVIII wieku wielką Rzeczpospolitą. Potężną, będącą w istocie jednym z największych mocarstw wówczas europejskich, przez długi czas Rzeczpospolitą Obojga Narodów, kiedy stanowiła unię polsko–litewską, ale w istocie – tak jak podkreślałem – wielu narodów. Bo przedstawiciele wielu narodów w tej Rzeczpospolitej mieszkali.
1939 rok i późniejsze lata okazały się pod tym względem zupełnie wyjątkowo straszliwe w historii nie tylko naszego narodu i nie tylko naszego kraju, ale w historii świata, a przede wszystkim narodu żydowskiego. Otóż Niemcy poddani obłędnej ideologii hitlerowskiej, prowadzeni przez oszalałego – śmiało można powiedzieć – z nienawiści i jakiejś manii imperialnej władcę, Adolfa Hitlera, postanowili zniszczyć naród żydowski, wyeliminować go w ogóle spośród narodów świata. I rozpoczęli coś, co zostało nazwane później Holokaustem, a w istocie oznaczało eksterminację narodu żydowskiego.
W tamtym czasie tutaj, na terenach II Rzeczypospolitej, Polski, żyło – jak dzisiaj się szacuje – około 3,5 mln obywateli polskich narodowości żydowskiej. Podkreślam to z całą mocą: obywateli polskich. Byli częścią wielkiej Rzeczypospolitej. Mało: byli immanentną częścią naszego polskiego społeczeństwa. Byli obecni – śmiało można powiedzieć – we wszystkich jego warstwach: od kupieckiej poprzez rzemieślniczą, poprzez naukę, edukację, kulturę we wszystkich jej wymiarach, poprzez wiele niezwykle cennych zawodów wymagających umiejętności, niezwykłych zdolności i specyficznej wiedzy. Wreszcie także i poprzez działania instytucjonalne i formacje związane z bezpieczeństwem Polski, jak również i polską politykę. Byli wszędzie. Byli częścią naszej polskiej wielkiej społeczności. Byli też tymi, którzy przez stulecia razem z nami walczyli o wolną, suwerenną, niepodległą Polskę. Bronili jej.
Dziś na starych cmentarzach wśród nagrobków najwierniejszych synów Rzeczypospolitej – tych, którzy walczyli o nią na frontach I wojny światowej, potem broniąc jej w 1920 roku przed nawałą bolszewicką i później w 1939 roku broniąc jej przed nawałą hitlerowską i bolszewicką – wśród nagrobków na jakże wielu z nich widnieją gwiazdy Dawida upamiętniające polskich żołnierzy, obrońców Rzeczypospolitej pochodzenia żydowskiego, wyznania mojżeszowego.
Szanowni Państwo!
Ten 1939 rok wszystko zmienił i wszystkie lata, które przyszły później. Wymazał, śmiało można powiedzieć, za sprawą niemieckich oprawców wymazał z naszej ojczyzny – wtedy nieistniejącej, bo okupowanej przez hitlerowskich Niemców – praktycznie całą społeczność żydowską. Nie tylko poprzez to, że znakomita większość polskich Żydów została zamordowana przez okupantów hitlerowskich w obozach koncentracyjnych i w innych miejscach kaźni, ale także i poprzez to, że do zbudowanych przez nich obozów koncentracyjnych i zagłady na okupowanych polskich ziemiach przywożono Żydów z różnych krajów Europy i tam ich mordowano.
Ogółem około 6 mln obywateli narodowości żydowskiej różnych państw, ale – co trzeba podkreślić – wśród nich 3 mln obywateli polskich. Coś niewyobrażalnego! Coś, co nam – ludziom urodzonym po wojnie, ludziom, którzy znają te zdarzenia tylko jako historię – trudno jest nie tylko zrozumieć, ale trudno jest sobie to w ogóle wyobrazić. Jak mogło dojść do czegoś takiego i jakimi kategoriami myślenia kierowali się ci ludzie, którzy dopuścili się tak straszliwej zbrodni, a w szczególności ci, którzy ją zaplanowali.
My, Polacy – nasi pradziadkowie, dziadkowie, ojcowie – znaleźli się wtedy rzeczywiście w trudnej sytuacji, ktoś by powiedział nawet: może i w jakimś sensie w pułapce. Z jednej strony – na ich oczach zabierano i mordowano ich żydowskich sąsiadów, z drugiej strony – bardzo szybko Niemcy zdecydowali się wprowadzić radykalne środki, a przede wszystkim karę śmierci za pomoc Żydom; karę śmierci, która groziła wszystkim Polakom. To było coś wyjątkowego w skali okupowanej przez hitlerowskich Niemców Europy. Wyjątkowego! W krajach na zachodzie Europy tego nie było.
To jest ta część historii, która bardzo wielu ludziom z zachodu Europy jest nieznana. Nie zdają sobie sprawy z tego, że tutaj, w Europie Środkowej, na okupowanych polskich ziemiach za pomoc Żydom pod okupacją hitlerowską groziła kara śmierci. Nie tylko dla tego, kto bezpośrednio pomagał, ale także i dla jego najbliższych, dla całej rodziny. W istocie każdy, kto niósł pomoc Żydom, ryzykował, że zostanie zamordowany nie tylko on, ale również jego najbliżsi: mąż, żona, dzieci, rodzice – kto tylko będzie w tym gospodarstwie domowym, w którym on żyje.
Łatwo jest mówić wielu ludziom dzisiaj, kiedy patrzą na tamte dramatyczne zdarzenia z punktu widzenia ponad 80 lat historii: „Dlaczego nie niesiono pomocy? Dlaczego ta pomoc nie była powszechna?”. Ja zawsze to powtarzam i podkreślam czy kiedy jestem pytany o to w Stanach Zjednoczonych, czy w Izraelu, czy w innych miejscach na świecie: „Ciekawy jestem, jak byście się zachowali, gdyby się okazało, że za pomoc waszemu sąsiadowi waszej rodzinie grozi kara śmierci, twojej rodzinie grozi kara śmierci. Że zabiją nie tylko ciebie, ale zabiją także twoją żonę i twoje dzieci, twoich synów. I dalej nie będzie miał kto nosić po tobie twojego nazwiska. Ciekawe, czy dalej będziesz wtedy taki pewny, że będziesz odważny i będziesz niósł pomoc. Ciekawe, na co wtedy będziesz musiał się zdobyć i co będziesz musiał sobie wytłumaczyć, żeby tę pomoc nieść. Żeby się zdobyć na to okazanie człowieczeństwa”.
A jednak mimo tego tak nieprawdopodobnego zagrożenia pośród wielu – tak! – pośród wielu bojących się... Bo przecież społeczeństwo nasze, tak jak każde, złożone jest z różnych ludzi – i zawsze było – i z tych niezwykle porządnych i uczciwych, i z tych, którzy po prostu chcą żyć, i z tych, którzy są bohaterscy, i z tych, którzy tak bohaterscy nie są, i wreszcie z takich, którzy są tchórzliwi, czy takich, którzy po prostu żyją i nic ich więcej nie interesuje, bo chcą tylko żyć własnym życiem, czy wreszcie także i takich, którzy są nieprzyzwoici, dopuszczają się zdrady, okrucieństwa, przestępstwa; jak w każdym społeczeństwie na świecie. W każdym! Bo taka jest ludzka natura. A społeczeństwo składa się z pełnego przekroju różnych charakterów i natur ludzkich. I w wielkim społeczeństwie każdy z tych typów ludzkich jest reprezentowany.
Ale okazało się, że było nie dziesiątki, nie setki – że było setki tysięcy, a jak niektórzy szacują nawet około miliona takich, którzy w większym lub mniejszym stopniu zaangażowali się w czasie okupacji niemieckiej i II wojny światowej w pomoc Żydom, będąc Polakami. Bo wielu Żydów zostało uratowanych właśnie przez Polaków – przez tych, którzy ich schowali, przez tych, którzy dostarczali im jedzenie, przez tych, którzy ich wspierali, przez tych, którzy dali im schronienie, którzy uratowali im życie; im, ich dzieciom, ich rodzinom.
To właśnie dlatego najwięcej drzewek i upamiętnień w instytucie Yad Vashem to są upamiętnienia Polaków, którzy nieśli pomoc Żydom w czasie II wojny światowej pod okupacją niemiecką. Ilu ich było – tak naprawdę nie wiadomo do końca. Tam są upamiętnione tysiące. Ale my wiemy o tym, że te liczby były w istocie ogromne. I to jest nasza wielka duma, że byli tacy, którzy się nie bali, że byli tacy, którzy – mając pełną świadomość zagrożenia; egzystencjalnego zagrożenia nie tylko dla siebie, ale i dla swoich najbliższych – byli gotowi nieść pomoc i oddać życie za swoich przyjaciół, za swoich sąsiadów, za przyzwoitość, za dobro, za godność ludzką. Bo pewnie bardzo wiele było tych motywacji. Jesteśmy z nich niezwykle dumni.
Z czcią pochylamy głowy nad grobami i pamięcią tych, którzy dzisiaj już nie żyją, a nieśli pomoc, a w szczególności tych, którzy za tę pomoc zostali zamordowani. To właśnie dlatego 24 marca każdego roku od 2018 roku mocą decyzji polskiego Sejmu czcimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów pod okupacją niemiecką w czasie II wojny światowej, upamiętniając w tym roku 81. rocznicę zbrodni dokonanej przez hitlerowców w Markowej na błogosławionej rodzinie Ulmów, która jest jednym z najbardziej symbolicznych i wymownych przykładów niesienia tej niezwykłej, braterskiej, chrześcijańskiej, ludzkiej pomocy.
Wiktoria i Józef, którzy, mając sześcioro, a spodziewając się wkrótce siódmego dziecka – bo Wiktoria była w ciąży, kiedy ją zamordowano, bardzo zaawansowanej – mimo wszystkich obaw i zagrożenia, mimo tego, że przecież też nie byli ludźmi zamożnymi, dzielili się chlebem z ośmiorgiem swoich żydowskich sąsiadów, dając im schronienie w swoim gospodarstwie w Markowej na Podkarpaciu, tak jak wiele innych rodzin w tej miejscowości. Niestety, tego 24 marca 1944 roku przyszli niemieccy żandarmi wspierani, niestety, przez granatowych policjantów Polaków i zamordowali bezwzględnie całą rodzinę Ulmów – całą, bo wraz z dziećmi i nienarodzonym dziecięciem – a także ukrywanych przez nich żydowskich sąsiadów.
Nie udało się przetrwać ani żydowskim rodzinom, którym pomagali, ani rodzinie Ulmów. Ale udało się przetrwać innym żydowskim rodzinom i polskim obywatelom, którzy byli ukrywani przez innych mieszkańców Markowej w tym samym czasie. Mimo tego, mimo tej zbrodni, która była takim wstrząsem dla całej przecież lokalnej społeczności – mimo wszystko w 20 innych rodzinach Żydzi cały czas byli ukrywani i większość z nich przetrwała II wojnę światową. Uratowała się. To pokazuje też, jaka była głęboka siła przeświadczenia o konieczności niesienia wzajemnej pomocy w tej dramatycznej sytuacji. Ale też jaka była niezwykła determinacja i odwaga tych ludzi.
Dlatego dziękuję ogromnie za to miejsce, za tę kaplicę, za to wielkie upamiętnienie ojcom redemptorystom i wszystkim, którzy to dzieło przez lata wspierają, by istniało i by się rozwijało. Dziękuję wszystkim tym, którzy tutaj zgłosili swoje świadectwa swojego wspomnienia. Czasem świadectwa dotychczas nieznane, zupełnie unikatowe o tych straszliwych czasach i o tym braterstwie, które wtedy sobie nawzajem było okazywane, naszych narodów, które żyły na tej ziemi razem przez prawie tysiąc lat, współtworząc Rzeczpospolitą nie tylko w znaczeniu państwowym, ale także w znaczeniu społecznym – społeczeństwa Rzeczypospolitej.
Dziękuję za pamięć, dziękuję za oddawaną cześć. Dziękuję także za nieustającą modlitwę za dusze wszystkich tych, którzy zostali pomordowani – i Polaków, i Żydów – bo mamy jednego Pana Boga i do niego wszyscy razem się modlimy. Dziękuję za pamięć i modlitwę także za tych, którzy wtedy umieli okazać serce i są bohaterami tamtych dramatycznych czasów, a których poprzez upływ czasu dzisiaj już także nie ma z nami.
Dziękuję za tę pamięć. Ona ma dwa niezwykłe wymiary. Po pierwsze, jest niezwykle ważna dla Rzeczypospolitej dzisiaj i dla jej historii po to, by były dowody tego, jaka ta historia naprawdę była – i okupowanej przez Niemców Polski, i naszego narodu wtedy, i naszego współistnienia tutaj. Tak że ona była dramatyczna, trudna, w wielu aspektach bardzo trudna, tragiczna, ale że miała także swoje niezwykłe ludzkie i bohaterskie, i braterskie momenty, których była zdecydowana większość.
I dziękuję także za to, że jest to miejsce, do którego mogą przyjść dzisiaj młodzi ludzie – nie tylko nasi rodacy, Polacy, ale mogą przyjść także ludzie, którzy przybywają tutaj z innych części świata, i zobaczyć, że jest pamięć i że było warto walczyć o godność. I że nigdy nie wolno oddać godności ani nigdy nie wolno godzić się na to, by była ona deptana. I że byli tacy, którzy za ratowanie tej godności i człowieczeństwa byli gotowi oddać życie – i oddali je. I niech to będzie wielkim memento, co to znaczy prawdziwe człowieczeństwo, co to znaczy prawdziwe braterstwo i co to znaczy prawdziwe współistnienie mimo wszystkich różnic – często kulturowych, religijnych, różnych – co to znaczy wspólnota. Dziękuję za to z całego serca.
Cześć i chwała bohaterom! Wieczna pamięć pomordowanym! Wieczna pamięć poległym! Wieczna pamięć tym, którzy nigdy nie dali sobie odebrać i nigdy nie pozwalali innym odebrać godności!
Dziękuję.
Może Cię zainteresować Hołd dla Polaków ratujących Żydów w Ciepielowie Toruń. Obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką Iluminacja w Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką